Telegram z Enbiej 13/03/14 – blowout Rockets, 10 szwów Dunleavy’ego, rewanż Thunder

Houston Rockets – Chicago Bulls 87:111 (20:25, 22:25, 16:35, 29:26)

Bulls zatrzymali Rockets na tylko 35,4 proc. z gry i 19,2 proc. za trzy. Do tego wymusili 17 start gości i sprawili, że dwaj najlepsi zawodnicy Houston nie mieli wiele do powiedzenia w tym. Nie to było jednak historią tego meczu.

W drugiej kwarcie Chandler Parsons w czasie szybkiego ataku wbiegł pod kosz i trafił łokciem w łuk brwiowy Mike Dunleavy’ego. Polała się krew, skrzydłowy Chicago udał się do szatni i miał już nie wrócić na parkiet. Wrócił jednak po przerwie i w trzeciej kwarcie zaczął się Dunleavy show, i tak, napisałem Dunleavy i show w jednym zdaniu.

Mike rzucił wtedy 18 punktów, trafiając 7 z 11 rzutów, w tym 3 z 4 trójek, mocno przyczyniając się do tego, że gospodarze zaczęli runem 20-2, wygrali ją 35-16, a przed czwartą prowadzili już27 oczkami i było po meczu.

Dunleavy w całym spotkaniu zdobył 21 punktów, z 15 rzutów i zebrał 7 piłek. 19 oczek, 7/12 z gry dodał Kirk Hinrich, który dobrze również bronił Jamesa Hardena, po tym jak w drugiej kwarcie na ławkę z powodu trzeciego faulu zszedł Jimmy Butler. 18 punktów z 19 rzutów miał Carlos Boozer, 13 oczek i 8 asyst dołożył z ławki D.J. Augustin, a najlepszy center ostatniego miesiąca w lidze Joakim Noah znów był bliski triple double na 13 punktów, 10 zbiórek i 9 asyst.

Harden zdobył tylko 8 oczek, 2/7 z gry, Parsons trafił tylko 1 z 11 rzutów – 2 punkty, Dwight Howard zanotował double-double na poziomie 12 oczek i 10 zbiórek, blokując 4 rzuty, ale popełnił też 7 start i zdecydowanie przegrał pojedynek z Noah. Najwięcej dla Rockets rzucił Jeremy Lin – 21 punktów z 13 rzutów.

http://youtu.be/kk8_IVHuWjg

Milwaukee Bucks – Atlanta Hawks 97:102 (30:23, 23:24, 14:21, 30:34)

W zasadzie to chyba w tym meczu było najwięcej emocji, jeśli chodzi o czwartkowe pojedynki. Bucks jeszcze przed przerwą prowadzili już nawet 13 punktami w Atlancie, a do tego przez prawie całą trzecią kwartę utrzymywali ok. 10-punktową przewagę, nim w końcu Hawks po runie 9-0 na zakończenie tej części meczu w końcu dogonili Milwaukee.

Dalej walka toczyła się punkt za punkt. Jeszcze na niecałe dwie i pół minuty do końca to Bucks prowadzili 89-87, nim Kyle Korver i Jeff Teague wspólnie rzucili 9 oczek z rzędu, a ten wsad rozgrywającego gospodarzy na 27 sekund do końca zapewnił wygraną Hawks.

Teague rzucił 22 punkty z 10 rzutów i rozdał 8 asyst, ale popełnił też 7 strat. Korver zdobył 15 oczek, z czego 12 w czwartej kwarcie, trafiając 4/6 rzutów, w tym 3 trójki, Paul Millsap dodał 17 punktów, z czego 12 w pierwszej kwarcie, a DeMarre Carroll 15.

Dla Bucks najwięcej rzucił Ersan Ilyasova – 22 punkty z 20 rzutów, zbierając do tego 10 piłek. 20 dołożył Brandon Knight, a po 12 John Henson i Jeff Adrien.

http://youtu.be/SuRe6h0H-24

Los Angeles Lakers – Oklahoma City Thunder 102:131 (19:33, 27:27, 31:41, 25:30)

Thunder zrewanżowali się za niedzielną porażkę w Los Angeles i w łatwy sposób pokonali Lakers na własnym parkiecie. OKC po pierwszej kwarcie prowadziło 33-19, po pierwszej połowie 60-46, nie pozwalając Jeziorowcom zbliżyć się w drugich 24 minutach na mniej niż 11 oczek, a pod koniec trzeciej kwarty zupełnie odjeżdżając gościom i robiąc blowout.

Russell Westbrook w 23 minuty rzucił 29 punktów z 19 rzutów i rozdał 9 asyst. Kevin Durant również rzucił 29 oczek, 8/11 z gry, 11/11 z linii, co jest już jego 30 meczem z rzędu, z co najmniej 25 punktami na koncie. To jego najdłuższa taka seria w karierze i najdłuższa od czasów Sami-Wiecie-Kogo – 40 spotkań w sezonie 1986/87.

Serge Ibaka zanotował double-double na poziomie 16 oczek i 13 zbiórek, blokując do tego 7  rzutów, a Caron Butler zdobył 11 oczek, trafiając 3 trójki.

Dla Lakers najwięcej rzucił Jodie Meeks – 19 punktów, 6/15 z gry. 16 dodał Kent Bazemore, 14 Pau Gasol, 13 Jordan Farmar, 12 Ryan Kelly, a 10 Wesley Johnson.

[youtube=http://youtu.be/tYNfh_jFOSQ]

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

6 komentarzy

  1. GPRbyNBA pisze:

    Ani słowa o tym że Chicago trafiło łącznie 14 trójek – co im się nie zdarza a ostatnio udało im sie to ponad 2 lata temu. Gdyby wziąć pod uwagę skuteczność z jaką to zrobili (58%) to trzeba sie cofnąć o 3 sezony! Te tróki (w wykonaniu Dunlyvego, Hinricha i Augustina) wraz z dobrą obroną całego zespołu skutecznie odjęły rakietom paliwo (czy tam prąd – jak kto woli).
    Augustin równiez zaliczył kolejny kapitalny występ. Generalnie wszystko mu wychodziło a przestał trafiać dopiero w 4 kwarcie gdy było już po meczu.
    Noah gdyby nie olbrzymia przewaga Chicago (przez co zszedł z boiska) zaliczył by pewnie swoje 4 tripleduble i prowadził by w tej statystyce (do spółki z Stephensonem). Zabrakło mu do tego 1 asysty. Zresztą cała drużyna zagrała kapitalnie. Rzadko im sie zdarza że mają 50% celności a mięli ją przez beznadziejną obronę Rakiet. Przykładowo prawie wszystkie trójki były rzucane z czystych pozycji.

  2. sledziu24 pisze:

    Ryzykowne to stwierdzenie z Noah jako najlepszym centrem miesiąca, oczywiście doceniam jego znakomitą grę, jednak wydaje mi sie, że jeszcze lepiej od niego spisuje sie Al Jefferson, chociaż oczywiście ciężko ich porównywać ze względu na bardzo odmienne style gry.

    • Woy pisze:

      to pójdzmy w stronę obrony, po meczu McHale przyznał ,że wg niego Noah to przyszły DPOTY.

    • sledziu 24 pisze:

      Tak, defensywnie zdecydowanie Noah ostatnio wyróżnia się na tle reszty środkowych, jak już rozmawiamy o centrach to po pierwsze Horford na 100% opuści resztę sezonu, szkoda, ale za rok z nim w składzie Atlalnta może być teamem na play-offy, bo w tym roku już się im raczej nie uda, skoro nawet z Bucks się męczyli, Milsap bez Ala również wygląda gorzej. A po drugie nie macie może wrażenia, że Howard jest kompletnie niewykorzystywany w Houston? Przecież on ma potencjał na zdecydowaną dominację na środku, trzeba mu było zostać w Orlando. Teraz nawet 1 opcją nie jest.

  3. wicek pisze:

    Takie mecze jak z Houston i Miami rodzą pytanie czy naprawdę Bykom potrzebny jest Rose? Może lepiej było by podpisać Melo, a Rose wymienić na 2-3 grajków pokroju Butlera czy Noah i do United Center wróciły by finały.

    • GPRbyNBA pisze:

      Tak sie zastanawiam czy ktokolwiek zechciał by teraz Rosea z jego kontraktem.
      Nie wiadomo co z niego będzie. Moze wróci do niezłej dyspozycji a może będzie cieniem siebie tak jak po ostatnim powrocie. Następny sezon prawie na pewno będzie miał słaby ale co bedzie za 2 i 3 lata? Może sie odbuduje ale czy będzie zasługiwał na swoje 20-21mln? Nie sądze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *