Pierce lepszy od Jamesa, Nets znów ograli Heat

Spotkali się po raz trzeci w tym sezonie a drugi raz wspólnie zagrali w koszulkach mających pseudonimy graczy zamiast nazwisk, nad numerem, na plecach. Mimo, że wynik wskazuje na mecz grany na styku to o dziwo, na Florydzie, przez całą czwartą kwartę prowadzili goście, którzy ostatecznie dzięki znakomitej postawie Paula Pierce’a , dowieźli wygraną do końca 48 minuty. Nie byłoby jednak wygranej Nets, gdyby nie świetna postawa zadaniowców, Mirzy Teletovića oraz Shauna Livingstona. Ten pierwszy świetnie pracował w obronie przy panującym MVP ligi i popisywał się celnością przy rzutach z dystansu. Natomiast drugi przechwycił ostatnią piłkę Heat, która mogła jeszcze odwrócić losy meczu, na korzyść Mistrzów.

Spotkanie było meczem walki, w którym żadna z drużyn nie osiągnęła 50% skuteczności z gry. O ile Heat balansowali na krawędzi 48% , o tyle Nets borykali się z celnością na poziomie 43%. O wyniku meczu decydowała skuteczność zza łuku, Paul Pierce trafił 5 z 7 rzutów za trzy punkty, a Mirza Teletović 3 z 5, a ostatecznie Nets zostali na granicy 41%.

Postacią numer jeden był the Truth, który wyglądał na 10 lat młodszego, kiedy nabierał na pompkę kolejnych obrońców, albo mijał pierwszą linię obrony rywala i dostawał się – w zwolnionym tempie – pod kosz Heat. Ex Celt trafił 9 z 12 rzutów i nie zawiódł w crunch time, kiedy Heat złapało krótki dystans do przeciwnika, po trójce Chrisa Bosha. Wcześniej wynik w podobny sposób ratował Mario Chalmers.

„He was on fire … Paul was knocking down shots and was spreading out the defense. Paul is an unselfish competitor and that’s what the team is all about. I think Paul has been off the charts.” JASON KIDD

Pierce również przejął rolę strzelca, od słabo dysponowanego Joe Johnsona. J.J. był fatalny minionej nocy, trafiając tylko 2 z 10 rzutów i praktycznie nie istniał w obronie kiedy stawał do match upu z Dwyanem Wadem (8/11 z gry).

)

Drugim , wcale nie słabszym X-factorem Nets, okazał się Mirza Teletović. Bośniak pod nieobecność Andreia Kirilenki wyrasta na człowieka do brudnej roboty, biorąc na swoje barki pilnowanie najgroźniejszych skrzydłowych rywala. Tym razem do jego zadania należało wytrącanie z rytmu gry LBJ’a i trzeba powiedzieć, iż skrzydłowy gości wywiązał się z tej roli perfekcyjnie.

LeBron oddał tylko 13 rzutów z pola, trafiając 6 z nich, a ponadto Mirza wymusił na nim kilka strat (5 w sumie przy całej defensywie Nets). Teletović nie omieszkał poczęstować Króla czapą , a w sumie zawodnik gości zanotował trzy bloki.
Bośniak kąsał też rywala swoją grą ofensywną, trafiając nie tylko trzy trójki, ale również jako jeden z nielicznych zawodników Nets grał powyżej 50% z gry (6/11).

„It’s not only against LeBron, it’s when you play against the best. This is the class of the league. This is the two-time defending champions and we’re coming down the stretch. These games are big.” PAUL PIERCE

Warto podkreślić, iż przyjezdni zagrali kolejne spotkanie bez Kevina Garnetta, dając znów sporo minut Andray’owi Blatche. Wysoki zmiennik Nets zakończył mecz z 11pkt i 4zb , udanie zastępując utytułowanego kolegę.

Bolączką Heat nie pierwszy raz podczas porażki w tym sezonie okazały się zbiórki w ataku. Żar zanotował tylko trzy złapane piłki, po własnych niecelnych rzutach…

Najjaśniejszą opcją ataku Heat okazał się Chris Bosh (24) , który w tym meczu przekroczył granicę 15 tys punktów w karierze i imponował skutecznością 9/14.

Wśród miejscowych znów słabo wypadli zmiennicy; Ray Allen zagrał tylko za jeden punkt, a Michael Beasley trafił raz przy sześciu próbach. Ławka Nets okazała się znów lepsza – 36:13.

Ciekawostki: Od początków 2014 roku Nets są czołową drużyną NBA jeśli chodzi o wymuszanie strat rywali. Średnio Siatki zabierają rywalom 18 piłek. Z tego zdobywają 21 oczek (i nie inaczej było minionej nocy). Na starcie sezonu Nets w historii występów Wielkiej Trójki mieli niekorzystny bilans 0-9 przeciwko Mistrzom. Dziś już ich potyczki są bardziej wyrównane i to Heat nie mogą przerwać niemocy w trzech kolejnych meczach. Obrona Nets traci o 7 punktów mniej w 2014 roku, w porównaniu do starć listopadowych i grudniowych. Od stycznia zespół Jasona Kidda notuje wynik 22-9.

Wynik: Miami Heat (44-18) – Brooklyn Nets (33-30) 95:96

PKT: Bosh 24, Wade 22, James 19, Chalmers 14 oraz Pierce 29, Teletovic 17, Livingston 13, Blatche 11.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

10 komentarzy

  1. zdzichuspodbloku pisze:

    Miami w pewnych momentach wydają się jeźdzcami bez głowy.
    Wade – ostatnia akcja Nets – zbiera piłkę, i zamiast od razu brać czas biegnie z piłką parę metrów i dopiero go bierze, 3 sekundy więcej mieliby na ostatnią swoją akcję, której i tak nie potrafili wykonać.
    Masakrycznie dużo nieudanych zmian krycia w trumnie, gdzie Rio zostawał z Blatche’m pod samym koszem. Grają jakby w ogóle nie byli skoncentrowani.
    Wiem, że w playoffach są czymś innym, ale jeśli tak trafią, że w pierwszej rundzie będą czekać Siatki, w drugiej Byki i w finale Pacers to nici z obrony tytułu, ale …. przynajmniej będzie na co popatrzeć :D

    • Woy pisze:

      Z Wadem racja, nawet komentatorzy to podkreślali, że marnował czas i za długo zbierał się do time outu.

  2. Alejanddro pisze:

    Aż dziw, facet gra nie pierwszy rok i taki błąd.. Trochę jak Bargniani…

  3. Krzychair pisze:

    nie gra regularnie, jest oszczędzany etc, a to nie wpływa pozytywnie na grę, nie tylko na „czucie gry” ale też jak widać na tego typu sytuacje.

  4. Marcin P pisze:

    Możemy się smiać z Miami, ale pomimo oszczędzania Wade’a, gorszej gry w tym roku i związanej z tym krytyki oni są cały czas w czubie ligi z niewielką stratą i wg mnie są głównym kandydatem do tytułu. Inna sprawa, że z ostatnich 4 porażek 3 były trochę frajerskie i związane z błedami/brakiem koncentracji.

    • zdzichuspodbloku pisze:

      w ogóle prawie połowa przegranych Miami to przez brak koncentracji/skupienia/zastoju: 2xNets jednym punktem, z Bostonem po rzucie Greena, z Philą, gdzie błysnął MCW, z Sacto po dogrywce, z Houston po błędach i z Bulls, gdzie w 4 kwarcie prowadzili 12 pkt…

    • Szerszeń pisze:

      „Houston po błędach”
      Nie rozumiem takiego rozumowania. Jesli przegralo sie spotkanie to glownych czynnikiem wplywajacym na to sa błędy. Juz nie wspomne,ze o kazdej druzynie mozna powiedziec,ze przegralo po błędach.

  5. kondzio pisze:

    Spójrzcie na Bosha. Jeszcze niedawno to był gość, którego za linią się odpuszczało a teraz sypie zza łuku aż miło

  6. swq pisze:

    Pardon. Tlumaczenie kazdej porazki ze po bledach ze przez brak koncentracji… Zawsze myslalem ze sie przegrywa bo jest sie gorszym (w danym momencie) od swojego vis a vis. Wiec Mowicie ze Bucks przegrywaja bo zabraklo (tym razem) koncentracji?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *