Kobe nie zagra już w tym sezonie

To koniec. Nie zobaczymy już Kobego Bryanta w tym sezonie na parkiecie. Do końca bieżących rozgrywek zostało 18 spotkań i jak donosi Kevin Ding z Bleacher Report Lakers mają wkrótce wydać oficjalne oświadczenie w tej sprawie.

Z raportu Dinga możemy wyczytać, że Black Mamba nie towarzyszy drużynie w jej podróży do Oklahomy i San Antonio. Został na miejscu, by być ponownie przebadanym przez zespół doktora Steve’a Lombardo. Biorąc pod uwagę, że Bryant dalej odczuwa dyskomfort z powodu złamania kości piszczelowej Jeziorowcy finalizują decyzję o tym, że Kobe nie zagra już w tym sezonie.

6 spotkań. W tylu meczach mogliśmy oglądać Bryanta w tym sezonie. Kobe wrócił do gry 8 grudnia, na mecz z Toronto Raptors, po tym jak w końcówce rozgrywek 2012/13 zerwał ścięgno Achillesa w prawej nodze.

Następnie w pojedynku z Memphis Grizzlies, 17 grudnia, doznał kolejnej kontuzji – złamania kości piszczelowej i czekała go kolejna przerwa.

Początkowo mówiono o 6 tygodniach, ale przedłużająca się rehabilitacja powodowała, że termin jego powrotu ciągle był przekładany. Dziwić to szczególnie nie powinno. Bryant ma już 35 lat, 17 sezonów za sobą i jego ciało w tym wieku nie regeneruje się już tak szybko, jak kilka lat temu. Zresztą powiedział o tym sam zawodnik podczas All Star Game coraz bardziej sfrustrowany ciągnącym się leczeniem. – To nie umysł jest powodem, to ciało – mówi Kobe.

Decyzja o zakończeniu sezonu jest dobrą decyzją. Nie ma sensu wracać na siłę, kiedy Jeziorowcom do rozegrania zostało już tylko 18 spotkań, a przedwczesny powrót mógłby tylko spowodować, że Bryant doznałby jakiejś kolejnej kontuzji. Lepiej wyleczyć się w pełni i przygotować do gry w następnym sezonie.

Co to wszystko oznacza dla Lakers? W sumie nic. I tak już nie liczą się w walce o play offy, mają bilans 22-42, taki sam jam Utah Jazz, Sacramento Kings i Boston Celtics. Gorzej radzą sobie tylko Orlando Magic, Philadelphia „Mamy już na koncie 17 porażek z rzędu i nie wygramy już nic do końca sezonu” 76ers oraz Milwaukee Bucks. Te trzy ostatnie zespoły powinny zająć na koniec sezonu trzy ostatnie miejsca, a Lakers pewnie uplasują się na pozycji 4-7 i wezmą udział w loterii draftu.

To szansa pozyskania dla nich młodego zawodnika, którego albo zostawią w zespole i będą próbowali pozyskać jakiś wolnych agentów, choć mówi się, że bardziej niż na lato 2014 liczą na lato 2015, kiedy na rynku dostępni będą m.in. Kevin Love, LaMarcus Aldridge, Marc Gasol czy też Rajon Rondo albo spróbują wykorzystać go w jakiejś wymianie i już teraz postarać się o drugą gwiazdę, która dołączy do Bryanta.

Kobe w tym sezonie w 6 spotkaniach rzucał średnio 13,8 punktów na 42,5 proc. skuteczności, rozdawał 6,3 asyst i zbierał 4,3 piłek w 29,5 minuty, jakie spędzał na parkiecie.

[youtube=http://youtu.be/LsJU2CdBq0M]

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

6 komentarzy

  1. Krzychair pisze:

    szkoda, ale w tym sezonie nie ma po co wracać, więc słuszna decyzja.

  2. Buńczuczny Bidon pisze:

    Ważne, że hajs się zgadza ;)

  3. artur pisze:

    I jednak w espn trafili z przedsezonowym rankingiem, umieszczając Kobego poza 20-ką ;)

  4. Hades pisze:

    Nie pogra ale hajs spory zarobi :)

  5. VDL pisze:

    hahahahaha…hah. Tyle w temacie. Najwazniejsze ze pensja na koncie ;)

  6. znafffca pisze:

    no lakersom pewnie zależy żeby do końca na L4 siedział bo tak to zus wypłaca pewnie kasę a nie klub )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *