Enbiej Power Ranking – tydzień 17 i 18

3/4 sezonu mamy już za  sobą i wychodzimy na ostatnią prostą przed meczami o play offs. Dla niektórych ostatnie 20 spotkań 68. rozgrywek będą z gatunku „win or die” i niewykluczone , że np. będący wyraźnie w gazie przez 70% sezonu regularnego Suns wypadną z topowej ósemki, na rzecz Grizzlies lub Mavs. Niewykluczone też , że przy problemach kadrowych Hawks , do play offs – jakimś cudem – dostaną się New York Knicks lub Detroit Pistons. Kolejne notowanie EPR obejmuje już tylko drużyny liczące się w walce o TOP16.

1 San Antonio Spurs (wynik na dziś 46-16, bilans ostatnich spotkań 6-0, ostatnie notowanie #5)

Dzięki powrotowi do gry Danny Greena oraz Kawhi Leonarda team Grega Popovicha demonstruje swoją siłę w starciu z kolejnymi rywalami. Ostrogi w ostatnich 10 spotkaniach przegrały tylko raz i ograły Miami Heat, Portland Trailblazers, Dallas Mavericks oraz L.A. Clippers. Dzięki Tony’emy Parkerowi (30 pkt w ostatnim meczu z Magic) Spurs kontynuują serię 6 wygranych. W kolejnych meczach zmierzą się z Bulls, Blazers, Lakers i Jazz i mają realną szansę na wydłużenie passy do 10 wygranych. Dla Spurs jest to dopiero II raz w tym sezonie, kiedy znajdują się na szczycie notowania.

2 Houston Rockets (44-19, 5-1, #4)

Dyspozycja Jamesa Hardena oraz równa i solidna gra Dwighta Howarda zaprowadziły Rakiety na najwyższe miejsce w tegorocznym notowaniu. Zespół Trenera Miesiąca, Kevina McHale’a, zanotował wartościowe zwycięstwa nad Blazers, Pacers i Heat oraz w ostatnich 10 spotkaniach, zwyciężał 8-krotnie. W sumie Rockets wygrali 15-krotnie podczas ostatnich 17 spotkań. Pozycja jednak może szybko ulec zmianie, gdyż przed drużyną mocne starcia z Thunder, Bulls oraz Heat.

3 L.A. Clippers (45-20, 7-0, #7)

8 wygranych w serii to ostatni i najlepszy wynik w lidze drużyny, która zdobywa najwięcej punktów na mecz. Podopieczni Doca Riversa podczas swojego serialu ograli Phoenix Suns (x2), Houston Rockets i Oklahoma City Thunder. Blake Griffin został graczem miesiąca na Zachodzie. Przed Kliperami kolejny z serii meczów z tej samej dywizji vs. Warriors.

4 Miami Heat (44-17, 4-3, #3)

Trzy porażki z rzędu, po serialu ośmiu wygranych to pewnego rodzaju zadyszka Mistrzów ligi. Gracze Trenera Miesiąca – Erika Spoelstry – pokonali kolejno Suns, Warriors, Mavs, Thunder i Bulls, by następnie przegrać z Rockets, Spurs i Bulls. Nawet złamany nos nie był w stanie zatrzymać LeBrona Jamesa w drodze po nagrodę Gracza Lutego. Heat będą teraz budować formę – na meczach z Wizards czy Nuggets – by za kilka dni ponownie zmierzyć się z Rockets. Greg Oden w spotkaniu z Charlotte rozegrał 5 minut, podczas których zaliczył 4pkt.

5 Oklahoma City Thunder (46-17, 3-3, #2)

Grzmoty od momentu powrotu Russella Westbrooka grają w przysłowiową kratkę. Ich bilans 5-5 to również efekt kontuzji kluczowych defensorów jak Thabo Sefolosha i Kendrick Perkins. Przed ekipą Scotta Brooksa mamy również kolejnych mocnych rywali jak Rockets, Mavs oraz Bulls. Ciekawe jak dalej będzie rysowała się sytuacja w drużynie, która do niedawna imponowała dzieleniem się piłką oraz kontrolowaną grą?

6 Indiana Pacers (46-17, 4-3, #1)

Forma zespołu Franka Vogela prysła niczym bańka mydlana, a ponadto być może klątwę na najlepszy bilans wschodniego wybrzeża sprowadził z Filadelfii , Evan Turner?
Pacers przegrali serię czterech spotkań i znajdują się najniższym miejscu rankingu od początku tego sezonu. Dallas, Golden State i Houston mocno dały się we znaki najlepszej defensywie NBA. Co ciekawe kolegom ze Wschodu szyki pokrzyżowały również Bobcats. Andrew Bynum ma wystąpić po raz pierwszy w trykocie Pacers, w meczu przeciwko Celtics.

7 Golden State Warriors (40-24, 6-2, #8)

Po Spurs, Rockets i Clippers to Warriors są na dziś drużyną z najdłuższą serią na Zachodzie, a mianowicie – 4 wygranych. Wojownicy ograli w ostatnich dniach dwie wysoko notowane ekipy tj. Suns oraz Pacers a w każdym zwycięstwie w oczy rzucali się Steph Curry i David Lee.  W nadchodzących dniach GSW postarają się podtrzymać dobrą passę w meczach przeciwko zachodnim rywalom jak Mavericks, Clippers i Blazers. Ta drużyna ma też podobny bilans do Rockets i Clippers jeśli weźmiemy pod uwagę ostatnich 10 spotkań (8-2).

8 Portland Trailblazers (42-21, 4-3, #6)

Rewelacja sezonu w Western Conference jest podobnie do innej części topowych ekip w fazie tzw. zadyszki. Podopieczni Terry Stottsa aż 3-krotnie przegrywali w ostatnich 5 grach. Każda z tych porażek miała miejsce w końcowych fragmentach spotkań (Lakers, Mavs i Rockets). Co gorsza, Blazers wcale nie mają przed sobą łatwego terminarzu i lada dzień znów mogą obniżać swoje notowania, poprzez konfrontację z Grizzlies, Spurs oraz Warriors. Wiele będzie zależeć od dyspozycji rzutowej pary Aldridge – Lillard oraz defensywy najlepiej zbierającej ekipy ligi.

9 Dallas Mavericks (38-26, 4-3, #9)

Wygrane nad Pacers oraz Blazers  pozwoliły drużynie Marka Cubana na wyjście z dołka i serii trzech porażek z Bulls, Spurs oraz Nuggets. Przed Mavs trudne boje z Warriors oraz Thunder i warto napomknąć, iż każda z tych ekip lepiej spisuje się w defensywie od Dallas. 20 defensywa NBA i 27 ekipa w ilości zbiórek na mecz musi poprawić swoje notowania by w pierwszej rundzie P.O. nie trafić na OKC Thunder (drużynę bardzo niewygodną dla weterenów).

10 Memphis Grizzlies (36-26, 5-2, #11)

Kontuzje mają już za sobą a coraz pewniej po powrocie czują się Mike Conley oraz Tony Allen. Dave Joerger nie boi się też korzystać ze swoich zadaniowców – a zwłaszcza greckiej kolonii – Nicka Calathesa oraz Kosty Koufosa. Debiutant Calathes został właśnie wybrany Rookie of the Month. Następne przystanki Grizz’s to Blazers oraz Pelicans. Jedno jest pewne, ten trzeci w defensywie w całej lidze zespół, powalczy jeszcze nawet o szóste miejsce na Zachodzie.

11 Chicago Bulls (35-28, 6-2, #13 )

Ewenement na skalę całej ligi, najlepiej broniąca i najgorzej atakująca siła ligi w jednym. Zespół Toma Thibodeau nie składa broni w żadnym meczu , o czym przekonali się Heat, Mavs oraz Warriors. W ostatnich 14 meczach Bulls przegrali tylko trzy razy i dzięki postawie pary Joakim Noah (zanotował dwa triple double) oraz Taj Gibson (wyrasta na faworyta do 6th Man Award) dominują na deskach w obronie oraz ataku. Bulls znów mogą liczyć na D.J. Augustina, który staje się kluczową postacią czwartych kwart. Przed Windy City Team piekielnie mocne mecze z takimi tuzami jak Spurs, Thunder, Rockets i Pacers (x2). Jeśli wygrają połowę z nich to śmiało będzie można nazwać to sukcesem…

12 Toronto Raptors (35-27, 4-2, #12)

Wschodnia rewelacja sezonu, 4. najlepiej broniąca drużyna ligi oraz ekipa, która walczy o zwycięstwo w Atlantic Division czy trzecie rozstawienie na Wschodzie (przed goniącymi ich Bulls). Dinozaury w ostatnich 12 konfrontacjach zwyciężały aż 9-krotnie, ale tylko jeden z pokonanych rywali miał bilans wyższy od drużyny Dwayne’a Casey -> Golden State Warriors. Kyle Lowry zakończył tydzień potrójnym dubletem przeciwko Wolves.

13 Phoenix Suns (36-27, 3-5, #10)

Na dziś zawodnicy Jeffa Hornacka już są poza fazą play offs. Nawet fenomenalne występy Gorana Dragića i Geralda Greena nie wystarczają na mecze z Clippers (x2) oraz Warriors. W ostatnich 9 meczach Słońca wygrały tylko trzykrotnie i czekają na zbawienie przy osobie powracającego Erica Bledsoe. Następne mecze to idealne momenty na przełamanie niemocy  – z Cavs czy Celtics. Gdzieś po drodze w następnych 2 tygodniach będą jeszcze mecze z Magic, Pistons oraz Hawks, które Słońca muszą wygrać, by zostać w grze o ośemkę.

14 Washington Wizards (33-30, 5-2, #14)

Gorsze występy Bulls mogą zechcieć wykorzystać koledzy Marcina Gortata (warto odnotować career high i 18 zbiórek). Czarodzieje zanotowały bilans 8-2 w ostatnich 10 meczach i dzięki postawie Johna Walla Wizz’s wygrali najdłuższą w sezonie serię 6 spotkań. Wall sześciokrotnie w ostatnich 10 spotkaniach, przekraczał granicę 10 asyst. Ponadto Trevor Ariza znakomicie wyregulował celownik i na przestrzeni ostatnich 5 gier trzykrotnie przekraczał 25 punktów. Momentum jego formy to 40 oczek w starciu z Sixers. Następne mecze mogą przynieść kolejne wygrane, z Cats i Magic.

15 Brooklyn Nets (32-30, 6-2, #16)

Jason Kidd i spółka mają powody do zadowolenia, bowiem wsparcie od strony Marcusa Thorntona jest spore. Swingman popisał się dwoma meczami , w których zdobywał powyżej 20 pkt oraz pomagał ogrywać Grizzlies oraz Kings. Gdyby nie niespodziewana porażka w Bostonie, to dziś Siatki miałby serię 7 wygranych. Przed Nets trudny terminarz i mecze z Heat, Wizards, Bobcats, Suns oraz Mavs. Większość z nich będzie walczyła na 100% szukając szansę na podwyższenie swoich notowań.

16 Charlotte Bobcats (30-34, 3-4, #15)

Wygrane nad Pistons , Pelicans czy Cavs można było zakładać, na konto Cats. Ale już zwycięstwa nad Grizzlies i Pacers przychodziły zawodnikom Steve’a Clifforda w imponującym stylu. Gwiazdą ostatnich spotkań jest numer jeden podkoszowy Wschodu Al Jefferson. 28pkt i 11zb to przeciętne byłego podkoszowego Utah Jazz w ostatnich 5 grach. Kolejne starcia są z Wizards i Wolves, a potem Bucks oraz Hawks. Czy Rysie wyjdą na poziom 50%?

17 Minnesota T’Wolves (31-31, 4-2, #17)

Gdyby grali na Wschodzie, byliby w play offs…

18 Atlanta Hawks (27-35, 1-6, #18)

Kontuzje targają drużyną Mike’a Budenholzera. Dopiero powrót do gry po urazie Paula Millsapa przyniósł zespołowi drugą wygraną w 10 ostatnich spotkaniach. Zła wiadomość to seria Kyle’a Kovera stanęła na 127. meczach. Najchętniej dzielącą się piłką w lidze ekipa drży o ósme miejsce na Wschodzie, gdyż małymi kroczkami, coraz bliżej są Pistons oraz Knicks.

18 Detroit Pistons (24-39, 1-6, #21) i New York Knicks (25-40, 4-5, #24)

Jeśli, któraś z dwóch wschodnich ekip się zreflektuje to jest w stanie pokonać Jastrzębie w bezpośredniej rywalizacji o play offs. Łatwiejsze przeprawy – z Celtics i Bucks – ma zespół Dolana. Pistons trafiają na nieco trudniejszych dla siebie rywali – Kings i Raptors. Za plecami Knicks i Pistons czają się jeszcze Cavs…

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

5 komentarzy

  1. Adrian89 pisze:

    Nie wiem czy tylko ja tak mam ale jakoś nie potrafię brać Clippers na poważnie. Rozgrywający jest, na dwójce może grać Collison i nawet nieźle to wygląda na trójce mamy walczaka Barnesa albo Grangera czyli też bardzo solidnie. Blake rozgrywa sezon życia mam wrażenie, Jordan się bardzo rozwija choć w ataku i tak jest blado ( ale juz cokolwiek poza dunkami się zdarza) no i najważniejsze do rotacji wskoczył Davis który jest olbrzymim wzmocnienim -to gracz który potrafi zagrać genialne spotkania. Trener też jest- na papierze wszystko wygląda pięknie, ba nawet w obronie oni w teorii potrafili by grać świetnie. Bo Paul to ciągle jeden z lepszych obrońców w lidzę, Barnes głównie słynie z Obrony , na dwójce jest już przeciętnie. Blake jak mu się chce to też potrafi przytrzymać czołowe czwórki ( choć ma też matchupy w których nie potrafi się odnaleźć) no i Jordan pomaga z blokami z pomocy no i z większością centrów też potrafi sobie poradzić. Także w po bronić by potrafili- ale w ich w przypadku zawsze jest to „ale”. Mam wrażenie że brakuję im takiej iskry – kogoś szalonego coś jak Young, z mentalnością zwycięzcy. Bo Paul jednak jest zawodnikiem wybitnym ale jeśli chodzi o zdobywanie punktów to powinien mieć strzelca który zdobywa więcej niż on( na pozycji 2-3) Young przedłużył nadzieję pozwalając wrócić z -26 o ile pamięć mnie nie myli. I zrobił to niemal w pojedynkę ciągnąć przez kilka minut całą ofensywę.

    Właśnie przez ten pryzmat – uważałem że melo za Blake to dobry pomysł. Bo Melo ma tzw to „coś” czego brakuje CLippers. Ok Blake zdobywa duzo punktów zbiera jednak dalej poza pomalowanym gra w kratkę. Ma serię spotkań z około 40% a potem kilka gdzie bliżej mu do 20-25. Jordan poza pomalowanym nie istnieje- i mamy dwóch graczy koło obręczy. Juz ciężej jest wjeżdżać bo jak Blake nie ma dnia to pamiętam mecze w których stał po prostu sam a PF z ekipy rywali po prostu w ciemno biegł do pomoc przy obronie penetracji.

    Reasumująć Clippers muszą handlować / polować po sezonie bo w tym składzie oni nie są ekipą na mistrza. I nie zanosi się na zmiany, no chyba że Granger wróci do poziomu all star- w tym w tej chwili jedyna nadzieja. Clippers niby będą faworytem w pierwszej rundzie. Ale np. takie Warriors wydaję mi się że im najlepiej byłoby grać z Clippers- na Paula mają Iggiego oraz Klaya. Na 2 która wybitna nie jest może kryć Curry. Pod koszem Bogut- ( i wszystko jasne) tutaj kwestia zdrowia. Do tego Green też może śmiało Blakea bronić czy nawet Barnes.
    Warriors będą groźni dla wszystki – ameryki nie odkryłem. Ale patrząc na matchupy to Clippers w sumie najgorszym wyjściem na pierwszą rundę wcale nie będa. Gdybym był Gm Warriors – jeśli by szanse na przewagę parkietu zmalały do 0 to rozważałbym małe obniżenie lotów w celu trafienia na Clippers.

    • Damian pisze:

      Hmmm szalonego? JAMAL CRAWFORD!!! Przecież on często oddaje takie rzuty, że głowa mała i do tego trafia. Dla mnie jego największą wadą jest właśnie to że jest zbyt szalony, bo rzut ma nieprawdopodobny… Dalej jest Redick- jak tylko wyzdrowieje czyli na PO, to jeden z najlepszych „trójkowiczów” w lidze.
      Wg mnie problemem Clippers nie jest atak a obrona i to nie indywidualna a system obronny, czym jestem zaskoczony, biorąc pod uwagę kto jest trenerem.

      Zachód jest tak mocny, że oprócz miejsca 8 czyli Dallas/Suns i niestety wygląda na to że Blazers, (którzy już się wystrzelali i wydaje się, że to nie tylko „zadyszka”, jak w przypadku Indiany czy Miami) każdy może zagrać w finale. A ja osobiście widzę Clipps nawet w finale NBA. Jeśli RS Spurs(1) i LA(3) skończą na tych miejscach, to ja obstawiam, że te drużyny spotkają się w finale konferencji. Ale to tylko moja opinia…

  2. Hogofogo pisze:

    Mają Crawforda. Nie jest to co prawda Melo ale daje radę. W ataku jest bardzo dobry a jeśli ma swój dzień potrafi zniszczyć przeciwnika.

  3. sasoo pisze:

    „Gdybym był Gm Warriors – jeśli by szanse na przewagę parkietu zmalały do 0 to rozważałbym małe obniżenie lotów w celu trafienia na Clippers”. Zdanie wyrwane z rzeczywistości. Warriors nie mają zadnych szans na przewagę parkietu . Jakie obniżenie lotów? GSW będa prawdopodobnie na 6 miejscu a LAC raczej na pewno zajmą miejsce 3. Chyba, że rozpędzeni Clippers wejdą do top 2 a Warriors wyprzedzą zdyszanych PTB. Wtedy będa na miejscach odpowiednio 2 i 5. Gdzie tu miejsce na obniżenie lotów żeby na siebie trafić? Nielogiczne to ostatnie zdanie przyjacielu.

    • Adrian89 pisze:

      Żadnych ? 3,5 meczy straty to jak dla mnie żadna strata. Szczególnie że o ile mnie pamięć mnie nie myli grają jeszcze ze sobą. No w tej chwili Warriors są w sytuacji gdzie mogą sobie zaczynać kalkulować – wiadomo kilka wygranych potrzebują żeby sobie zapewnić miejsce ale to ich 6 moim zdaniem nie zagrożone jest. Tutaj zerknąłem na terminarz- i dosyć zbliżony jest. Każda ekipa przy złych wiatrach może 10 spotkań przegrać nawet- także ta przewaga w tej chwili jest żadna.
      Do tego Warriors mają 1,5 meczu do Portland- a grają z nimi dwa razy. Także jak dla mnie 4-6 bardzo możliwe – szczególnie że ostatnio inne ekipy mają zadyszkę także Clippers też to może spotkać.

      Co do poprzepdnich wpisów Jamal – juz moim zdaniem tej iskry nie ma. Niby czasem wypali ale w tej chwili to jednak jest bardziej rollers niż pewniak do roli startera. Reddick wraca po kontuzji – więc tutaj nawet nie biorę go pod uwagę szczególnie że nie wiadomo kiedy wróci.

      Dobra w takim razie Warriors na kogo woleliby trafić ? Gdybyście byli Gm Warriors.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *