Ciekawostki statystyczne (103)

MIAMI HEAT 88:95 CHICAGO BULLS OT

– Heat już po raz drugi w tym sezonie zaliczają serię trzech porażek. Na osiem ostatnich meczów sezonu regularnego w Chicago wygrali tylko raz. Wczoraj stracili w czwartej kwarcie 12-punktową przewagę i w dogrywce nie mieli już nic do powiedzenia. Bulls od trzeciego miejsca na Wschodzie cały czas dzieli tylko jeden mecz.

LeBron James rzucił 61 punktów przeciwko Bobcats, by w trzech następnych meczach (wliczając ten) zdobyć łącznie tylko 58 punktów. Podczas tamtego historycznego występu trafił 22 z 33 rzutów z gry, w tym 8 na 10 trójek. Statystyki z trzech ostatnich spotkań wynoszą tymczasem 23-59 z gry i 1-9 z dystansu. Dziś LeBron zanotował 17 punktów, 9 zbiórek, 8 asyst i tylko 8-23 z gry. To także pierwszy mecz od grudnia 2009 roku (332 spotkania temu), w którym James nie dostał się na linię rzutów wolnych. Po raz pierwszy od listopada 2010 roku LBJ zaliczył dwa kolejne mecze ze skutecznością z gry poniżej 35%. W dziewięciu ostatnich spotkaniach z Bulls (wliczając PO) zdobywał tylko 22 punkty na mecz.

– Dla Heat 25 punktów (11-12 FT), 5 zbiórek i 4 asysty zanotował Dwyane Wade, ale co powiecie na linijkę Joakima Noaha, który miał 20 punktów, 12 zbiórek, 7 asyst i 5 bloków? Ostatnim graczem, który dołożył do tego jeszcze 50% skuteczności z gry, był Tim Duncan (2011). Ostatnim graczem Bulls, który zanotował takie statystyki, był Scottie Pippen (1995). Noah może stać się piątym centrem w historii, który zaliczył sezon ze średnimi na poziomie 12 punktów, 11 zbiórek i 5 asyst. W tym gronie znajdują się Wilt Chamberlain, Kareem Abdul-Jabbar, Bill Russell i Bill Walton. Dobre towarzystwo, co? Noah po raz 12. w tym sezonie był najlepszym zbierającym i asystującym swojego zespołu. Więcej takich występów na swoim koncie ma tylko LeBron (17).

– Noah nie był jednak najlepszym strzelcem Chicago, ponieważ świetny mecz z ławki rozegrał DJ Augustin, który zdobył 22 punkty (8-13 FG, 4-6 3pt), przypominając szerszej publiczności (ABC) o swoim istnieniu. Jimmy Butler miał 16 punktów (4-15 FG) oraz 11 zbiórek.

OKLAHOMA CITY THUNDER 110:114 LOS ANGELES LAKERS

– Thunder przestali właśnie być najlepszą drużyną Konferencji Zachodniej, ta porażka sprawiła, że spadli (46-17) za Spurs (46-16). Lakers nie zależy już na niczym i właśnie dzięki temu są tak nieprzewidywalną drużyną. Potrafili wygrać w Portland jednym punktem, by w trzech kolejnych meczach stracić 408 punktów i zaliczyć najgorszą porażkę w całej swojej historii, a dziś znów sprawili niespodziankę i ograli jeszcze wyżej notowaną drużynę.

Jodie Meeks zdobył 42 punkty (rekord kariery), trafiając 11 z 18 rzutów z gry, 6 z 11 trójek oraz wszystkie 14 osobistych. Ostatnim nie-Bryantem, który w barwach Lakers przekroczył granicę 40 oczek, był Andrew Bynum w 2009 roku, a ostatnim, który dorzucił do tego jeszcze 6 trójek, był Glen Rice (1999). Jeśli chodzi o 14-14 z linii, ostatnim Jeziorowcem z wyjątkiem Kobego i Pau Gasola (zrobił to raz w 2011 roku), który dokonał tej sztuki, był dopiero Magic Johnson (1996). To oczywiście rekord kariery Meeksa w liczbie celnych wolnych bez pudła. Łącząc obie te rzeczy – od połączenia lig NBA i ABA w 1976 roku tylko trzech graczy Lakers miało występ na poziomie 40 punktów oraz min. 10-10 z linii – Kobe (19 razy), Magic i Kareem (po razie).

– Przez to, że Kobe Bryant praktycznie przez cały sezon był poza grą, Lakers doczekali się pierwszej „czterdziestki” dopiero w 64. meczu tego sezonu. To ich najgorszy wynik od sezonu 1995/96, kiedy takiego występu nie mieli w ogóle.

– Thunder pozwolili dziś Meeksowi na 42 punkty, a przecież w poprzednim meczu musieli patrzeć na Geralda Greena rzucającego 41 punktów. To dla organizacji pierwsza seria dwóch spotkań z 40-punktowym występem rywala od 2000 roku.

Kevin Durant zdobył tylko 27 punktów, ale miał triple-double (10 zb, 12 ast) już po raz trzeci w tym sezonie i szósty w karierze. Nie uchroniło to jednak jego Thunder od kolejnej niespodziewanej porażki. Serge Ibaka dołożył 21 punktów i 15 zbiórek, Russell Westbrook miał 20 punktów, 7 zbiórek i 8 asyst (7-23 FG, 8 TO, 2-10 3pt).

– Lakers mieli tylko jedną zbiórkę w ataku, to najgorszy wynik tego sezonu w całej lidze.

DENVER NUGGETS 107:111 NEW ORLEANS PELICANS OT

– Pelicans chyba już poddali tankowanie i walkę o utrzymanie swojego picku, skoro wygrali właśnie trzeci mecz z rzędu. Anthony Davis jutro kończy 21 lat, a już zdążył przejść do historii NBA na niezliczenie wiele sposobów, dziś zrobił to po raz kolejny – miał 32 punkty, 17 zbiórek oraz 6 bloków. To pierwsze 30-15-5 w historii klubu, a ostatnim graczem z takimi statystykami, jakie zanotował dziś Davis, był Dwight Howard (2010). Gdyby czepiać się pierdół i dorzucić do tego 3 asysty oraz przechwyt, to ostatni taki występ należał do Raefa LaFrentza (2000). Nawet nie poruszam tutaj kwestii wieku Davisa. To trzeci kolejny mecz, w którym miał 28 punktów oraz 14 zbiórek. Na przestrzeni ostatnich 5 sezonów tylko jeden gracz w całej lidze zaliczył taką serię – Kevin Love.

Tyreke Evans bardzo dobrze czuje się w pierwszej piątce Pelicans. W pierwszym meczu po tym awansie rzucił 14 punktów, by w pięciu kolejnych mieć średnio 23.6 punktów, 6.4 zbiórek i 6.8 asyst (52% FG, 89% FT). Po raz pierwszy w swojej karierze zanotował serię aż pięciu spotkań z 20 punktami na koncie. Nie zrobił tego nawet podczas sezonu debiutanckiego, z którego będzie słynął do końca swojej kariery i pewnie jeszcze dłużej. Dziś Reke rzucił 20 punktów.

– Dla Nuggets 22 punkty i 14 zbiórek zanotował Kenneth Faried. 15 punktów (3-12 FG) oraz 12 asyst miał Ty Lawson, ale popełnił także 6 strat. To był ogromny problem Denver w tym meczu, bo każdy starter miał na koncie min. 3 straty, a JJ Hickson z ławki w 19 minut zdążył ich popełnić aż siedem. Nuggets drużynowo mieli ich 27. Pelicans nie byli o wiele lepsi (24), ale mieli chociaż Davisa i Evansa.

DETROIT PISTONS 111:118 BOSTON CELTICS

Rajon Rondo miał 11 punktów (5-15 FG, 1-6 3pt), ale przede wszystkim rozdał 18 asyst bez żadnej straty jako pierwszy zawodnik od 2007 roku (Steve Nash). Dla porównania, cała drużyna Pistons miała 17 asyst i 16 strat. Rondo wyprzedził dziś Billa Russella i z 4101 asystami na koncie stał się czwartym najlepiej podającym graczem w historii klubu. Celtics mieli dziś aż 38 asyst (rekord sezonu) i tylko 7 strat (w tym 3 po trzech kwartach). Odrobili lekcje po ostatnim meczu z Nets, w którym popełnili aż 28 strat.

– Dla Celtics 27 punktów (14 w 3Q) rzucił Jeff Green, (11-19 FG, 5-12 3pt), 20 punktów (rekord sezonu) oraz 11 zbiórek w 27 minut (9-12 FG) dołożył Kris Humphries. Kelly Olynyk z ławki miał 18 punktów w 18 minut (7-10 FG). Celtics są 8-0, gdy zdobywają więcej niż 105 punktów.

– Pistons przegrali, ale co tam, Wielka Trójka miała naprawdę fajne staty, a przecież tylko o nie tu chodzi – Josh Smith dostarczył 28 punktów i 11 zbiórek, Greg Monroe miał 22 punktów i 14 zbiórek, a Andre Drummond – 18 punktów i 22 zbiórek. Rekord TD Garden to 24 zbiórki Kevina Love ze stycznia 2011 roku.

SACRAMENTO KINGS 89:104 BROOKLYN NETS

– Nets, podobnie jak Lakers, także mieli tylko jedną zbiórkę w ataku (season-low w lidze) i im również nie przeszkodziło to w odniesieniu zwycięstwa. Siatki miały jednak znacznie łatwiejsze zadanie. Świetny występ przeciwko swojej byłej drużynie zaliczył Marcus Thornton, który z ławki Nets rzucił 27 punktów (11-15 FG, 5-8 3pt) w 27 minut. Tylko jeden gracz w jednym sezonie zdobył 25 punktów dla i przeciwko Sacramento – Kevin Martin (2009/10). Pięć ostatnich meczów Thorntona to 25, 3, 20, 4 i dziś 27 punktów. Co będzie w kolejnym? Albo lepiej – co będzie za dwa mecze?

– Nets wymusili aż 25 strat (sami mieli 10), notując aż 14 przechwytów. To już szósty kolejny mecz, w którym mieli co najmniej 12 steali. Ostatni raz taką długą serię zaliczyli 76ers w 1999 roku. 85 przechwytów w 6 meczach to najlepszy wynik do 1997/98 (Boston 92).

– Dla Kings 28 punktów (13-19 FG) i 20 zbiórek (rekord sezonu) w 31 minut miał DeMarcus Cousins. To jego czwarte 20/20 w karierze, ale nigdy wcześniej nie miał przy tym tak dobrej skuteczności. Rudy Gay dołożył 20 punktów (9-18 FG).

PORTLAND TRAIL BLAZERS 113:118 HOUSTON ROCKETS OT

– Rockets szaleją, wygrali właśnie piąty mecz z rzędu, zajmują trzecie miejsce na Zachodzie i tracą tylko 2,5 do Spurs. Tuż za nimi są jednak LA Clippers z jeszcze dłuższą serią zwycięstw. Dzieje się. Portland też mogłoby brać udział w tej walce, ale raczej się na to nie zanosi.

James Harden miał 41 punktów, 10 zbiórek, 6 asyst i 6 przechwytów. Od 1973 roku, kiedy steale stały się statystyką, tylko trzem graczom udało się skompletować taki stat-line. Zrobili to Julius Erving (1977), Larry Bird (1982) i Michael Jordan (1989). Harden rzucił dziś aż 20 punktów w czwartej kwarcie oraz dogrywce. Bardzo podobnie w końcówce wystrzelił Jeremy Lin, który w 4Q/OT rzucił 15 ze swoich 26 punktów. Wracając jeszcze do Hardena, który dziś trafił 7 z 12 trójek – od Weekendu Gwiazd jego skuteczność z dystansu to aż 43,2%.

– Dla Blazers 28 punktów oraz 12 zbiórek zanotował LaMarcus Aldridge, 26 oczek dołożył Wesley Matthews (12-13 FT), a 21 (7 TO, 6 fauli) rzucił Damian Lillard. Wiedzieliście, że Blazers przegrali 10 z 11 ostatnich spotkań z drużynami, które przystąpiły do nich z dodatnim bilansem?

– Rockets wygrali 22 ostatnich meczów, w których przekroczyli barierę 100 punktów, 16 ostatnich, w których jeden z ich graczy miał 10 punktów już po pierwszej kwarcie, a także 8 ostatnich spotkań u siebie, co jest ich najdłuższą serią od listopada 2010 roku.

TORONTO RAPTORS 111:104 MINNESOTA TIMBERWOLVES

Kyle Lowry miał triple-double (20 pkt, 12 zb, 11 ast), a Kevin Love – prawie-triple-double (26 pkt, 11 zb, 9 ast). Wygrał ten pierwszy, wygrali także Raptors, dla których to ósme zwycięstwo w dziesięciu ostatnich meczach. Timberwolves jeszcze nie stracili szans na PO, ale powoli stają się one już tylko matematyczne.

– Lowry zanotował już drugie TD w tym sezonie. Co ciekawe, w całej historii Raptors nikt nie miał ich w jednym sezonie więcej niż trzech. W ciągu jednych rozgrywek sztuki tej dokonali także Damon Stoudamire (1996/97), Marcus Camby (1997/98) i Jose Calderon (2012/13).

– Dla Toronto 25 punktów rzucił DeMar DeRozan, a po 15 dołożyli jeszcze Terrence Ross, Amir Johnson i Steve Novak (rekord sezonu, 5-6 3pt). Wsparciem dla Love’a byli Kevin Martin (20 pkt) oraz Corey Brewer i Nikola Peković, którzy mieli po 17 oczek, ale zabrakło punktów z ławki.

INDIANA PACERS 94:105 DALLAS MAVERICKS

– Pacers trwają w najdłuższej w tym sezonie (i najdłuższej od 2011/12) serii czterech porażek, w których stracili łącznie 424 punkty (106 na mecz), pozwalając rywalom na 48% z gry i 46,5% z dystansu. Jedyna pozytywna wiadomość dla nich – Heat też przegrywają. W normalnych warunkach Indiana już powinna stracić pierwsze miejsce na Wschodzie. Na razie straciła tylko pozycję „lidera NBA”, na rzecz Spurs.

– Goście popełnili dwa razy więcej strat (20), a ich rezerwowi zdobyli tylko 4 punkty (1-9 FG). To fatalny wynik tym bardziej, że ławka Mavericks dostarczyła aż 41 punktów. 20 z nich rzucił Devin Harris (6-9 FG, 4-6 3pt, 23 min). Tyle samo miał na swoim koncie Monta Ellis i gospodarze jakoś przeżyli bardzo słaby występ Dirka Nowitzkiego (14 pkt, 3-14 FG).

– Dla Indiany 27 punktów i 11 zbiórek zanotował Paul George, 21 punktów (8-10 FG, 3-3 3pt, 6 TO) dołożył Lance Stephenson, a 20 miał George Hill.

PHOENIX SUNS 107:113 GOLDEN STATE WARRIORS

– Poza Warriors tylko dwie drużyny wygrały w tym sezonie po 20 meczów u siebie i na wyjeździe – Spurs i Thunder. Wojownicy są w miarę bezpiecznej sytuacji, w przeciwieństwie do Suns, których może nie uratować nawet powrót Erica Bledsoe.

– Dzisiejsza porażka z Golden State oznacza, że Phoenix zrównali się bilansem z Memphis. Słońca przegrały jednak 3 z 4 spotkań z Grizzlies, nie mają tie-breakera i w związku w tym po raz pierwszy w tym sezonie znalazły się poza czołową ósemką Zachodu. Czy wrócą do niej?

– Dla Warriors 26 punktów i 9 zbiórek miał David Lee, 22 punktów (9-15 FG, 4-6 3pt) rzucił Klay Thompson, a 18 oczek oraz 9 asyst dostarczył Stephen Curry. Dla Suns 25 punktów zdobył Gerald Green (9-18 FG), 24 miał Goran Dragić (8-14 FG, 3-3 3pt).

– To był dopiero drugi spośród 21 ostatnich spotkań, w których Klay Thompson trafił więcej niż trzy rzuty za trzy.

Najlepsi

punkty: Meeks (42)

zbiórki: Drummond (22)

asysty: Rondo (18)

przechwyty: Harden, C. Brewer (6)

bloki: A. Davis, Andersen (6)

straty: Westbrook (8)

3pt: Harden (7)

FT: Meeks (14)

minuty: Parsons (48:59)

Enbiejowy typer: 4/9

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *