Rozkład jazdy, dzień sto dwudziesty trzeci – szansa Grizzlies w Oklahomie

Mecz wieczoru, 2:00 polskiego czasu: (32-24) Memphis Grizzlies – Oklahoma City Thunder (43-15)

Thunder złapali zadyszkę – 3 porażki z rzędu i wszystkie w Chesapeake Energy Arena. Tej samej hali, w której przez pół sezonu przegrali tyle samo spotkań co w tydzień. Dzięki zaliczce, którą wypracowali przez poprzednią część sezonu wciąż mają 1.5 meczu przewagi nad drugimi Spurs. Jednak dzisiejsza porażka i wygrana Spurs z Bobcats sprawi, że różnica między obiema ekipami będzie wynosiła już tylko 0.5 meczu. A o zwycięstwo nie będzie łatwo.

Grizzlies odbudowali się po słabym okresie sezonu, kiedy musieli grać bez kontuzjowanego Marca Gasola. To, że wrócą na miejsce w ósemce jest niemal pewne – pytanie tylko kiedy? Może to się stać już dzisiaj, ale muszą wygrać to spotkanie i Suns muszą przegrać z Pelicans.

Obie drużyny wzmocniły się w ostatnim czasie. Do Memphis przychodzi Beno Udrih, który jednak zbyt wielkich minut nie dostanie. Po sezonie Udriha w Nowym Jorku trzeba powiedzieć, że Calathes jest pewniejszą opcją. Do Oklahomy przychodzi Caron Butler – ten jeden strzelec z ławki, którego miało zabraknąć Thunder w najważniejszych meczach post-season. Nie zagrają oni dzisiaj, ale w najbliższym czasie wzmocnią obie drużyny.

Dzisiaj wyjdzie największy brak Thunder bez Kendricka Perkinsa – dziura pod koszem. Jeśli któryś z dwójki Gasol – Randolph będzie miał dobry dzień to może z tego wyjść świetny występ. Russell Westbrook będzie miał przeciwko sobie Mike’a Conleya i przy obecnej dyspozycji Westbrooka to nie jest dobry match-up dla Thunder (właściwie to dla żadnego rozgrywającego match-up z Mikem Conleyem nie jest dobry. Ale dzisiaj jest on wybitnie niedobry).

Thunder muszą zatem liczyć na wielki mecz Kevina Duranta, którego Grizzlies stłamsili w play-offs 2013. Czy Kevin pokona złe duchy ostatniego post-season? To się okaże. W obecnej sytuacji to Miśki są faworytem i moim zdaniem podołają oczekiwaniom. Wygrana z liderem Zachodu na pewno doda im skrzydeł i może w końcu uda im się wskoczyć do upragnionej ósemki.

1:30 – (21-36) Utah Jazz – Cleveland Cavaliers (23-36)

Jazz w ostatnich 10 meczach mają bilans 5-5, Cavs 7-3. To wcale nie musi być słaby i nudny mecz.

2:00 – (35-23) Golden State Warriors – New York Knicks (21-37)

Madison Square Garden nie bez powodu jest nazywane mekką koszykówki. Wielu zawodników na co dzień nie grających dla Knicks rozgrywało tam zawsze świetne mecze i była to ich druga (po swojej domowej) ulubiona hala. Stephen Curry rok temu zdobył tutaj 54 punkty, ustanowił swój rekord kariery i był to najlepszy indywidualny występ sezonu. Teraz Curry musi się odkuć, bo w wyjeździe do Chicago zdobył tylko 5 punktów i trafił 2/10 z gry. Przy jakże genialnej obronie Knicks nie powinno być to zbyt trudne. Na Curry’ego liczą też włodarze ESPN, bo chyba tylko jakiś indywidualny popis może zakryć kolejny błąd przy doborze spotkania do piątkowego double-headera. W ramach przypomnienia:

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=O70rVNKIUGE]

2:30 – (31-26) Chicago Bulls – Dallas Mavericks (36-23)

Drugi najciekawszy mecz wieczoru, trzecia najlepsza defensywa mierzy się z czwartą najlepszą ofensywą. Obie drużyny mają bilans 8-2 w ostatnich spotkaniach i powoli zbliżają się do swojego celu. Mavs – do awansu do play-offów, bo mają już 2.5 meczu przewagi nad dzięwiątymi Grizzlies, a Bulls są już tylko 0.5 meczu za trzecimi Raptors i jeśli dzisiaj wygrają to zrównają się z nimi bilansem. Ostatnio Bulls zgasili cały talent ofensywny Warriors, pozwalając ich starterom na 36 punktów! Czy dzisiaj zrobią to samo z Mavs? Gdyby nie to, że Carlos Boozer dostanie w match-upie Dirka Nowitzkiego to byłbym w stanie uwierzyć. Innym bardzo ciekawym pojedynkiem będzie starcie Ellisa z Butlerem.

2:30 – (27-30) Charlotte Bobcats – San Antonio Spurs (41-16)

Bobcats mają serię 4 wygranych z rzędu po All-Star Game i jest to ich najdłuższa seria zwycięstw w ostatnich 3 sezonach (to tylko pokazuje w jakim bagnie byli). Jednak z najlepszymi 4 drużynami ligi (Heat, Pacers, Thunder, Spurs) mają bilans 0-7. Tony Parker raczej nie zagra, więc nie dostaniemy niezwykle ciekawego pojedynku między Francuzem, a najlepszym graczem Wschodu ostatniego tygodnia – Kembą Walkerem. Spurs ostatnio pomogli Bobcats, pokonując Pistons, dzięki czemu Rysie mają już 4.5 meczu przewagi nad dziewiątymi Tłokami. Jeśli niczego nie zepsują (a do tego w Charlotte mają spory talent) to powinni cieszyć się drugim i – ostatnim jako Bobcats – awansem do playoffów.

4:30 – (20-37) Sacramento Kings – Los Angeles Lakers (19-39)

Mecz gorszego boga. Obu drużynom zależy bardziej na porażce i zwiększeniu szans w loterii. Kings mają na to większe szanse, bo po pierwsze grają na wyjeździe, a po drugie przegrali poprzednie dwa mecze z Lakers w tym sezonie. Po trzecie – nie gra DeMarcus Cousins, po tym jak w meczu z Rockets znowu nie wytrzymał psychicznie. Dostał zawieszenie na jeden mecz i 20 000$ kary. Szkoda gościa, gdyby potrafił trzymać nerwy na wodzy i wzmocnił się psychicznie mógłby dominować w tej lidze.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=Ob66hwezBTI]

4:30 – (23-34) New Orleans Pelicans – Phoenix Suns (33-24)

Włączając w ostatnią środę mecz Pelicans – Mavericks zacierałem ręce na pojedynek Davisa z Nowitzkim, bo to mogło być coś na prawdę świetnego. Zawiodłem się jednak, bo Davis zszedł z boiska w drugiej kwarcie, z kontuzją ramienia i dzisiaj prawdopodobnie nie zagra, ale nie jest to nic poważnego. Suns potrzebują tej wygranej jak tlenu. Po trzech porażkach z rzędu spadli na 8 miejsce na Zachodzie i mają już tylko 0.5 meczu przewagi nad Grizzlies. Dzisiejsze zwycięstwo Miśków + przegrana Suns = zamienienie się tych zespołów miejscami w tabeli Zachodu. Pelicans to nie jest przeciwnik z najwyższej półki, ale problemy z kostką ma Goran Dragić i nie wiadomo czy Słoweniec zagra. Bez niego, może być ciężko, ale Suns w dalszym ciągu będą faworytem tego spotkania.

1 Odpowiedź

  1. Woy pisze:

    Miałem napisać to wczoraj,ale wolałem poczekac do meczu.Nowitzkim zajmuje się Gibson lub Noah i tak było i tym razem.Gibso nie pierwszy raz okazał się bohaterem meczu przeciwko Mavs.Ktoś ostatnio zarzucał, że wyższy zawodnik jak Chandler nie powinien kryć Dirka.Akurat tak mocni defensorzy jak Noah lub Chandler potrafią bronić Niemca m.in.dzięki dynamice czy zasięgowi ramion.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *