31 punktów Gortata i trzy dogrywki w Toronto

To był prawdziwy mecz wieczoru, a nie żadne tam Knicks-Heat, które powinno się już skończyć po trzech kwartach. W Toronto mieliśmy trzy dogrywki i przede wszystkim jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy mecz Marcina Gortata w tym sezonie, a może w karierze?

Wygrana Wizards oznacza nie tylko, ze uniknęli sweepu w bieżących rozgrywkach ze strony Toronto (wcześniej przegrali trzy spotkanie), ale że również, i to chyba jest najbardziej istotne, że mogą się włączyć jeszcze w walkę o przewagę parkietu w pierwszej rundzie play offów. W tym momencie tracą 1,5 meczu do czwartych Bulls i 2 do trzecich Raptors. To nie jest strata nie do odrobienia.

Sam mecz był dość wyrównany. 19-krotnie na tablicy wyników widniał remis, prowadzenie zmieniało się 15 razy. Goście pod koniec trzeciej kwarty prowadzili już 12 punktami, ale szybki run Toronto 11-0 zmniejszył straty do tylko jednego oczka. Dalej walka toczyła się już kosz za kosz i punkt za punkt.

Jeszcze na trochę ponad minutę do końca meczu po dwójkowej akcji John Wall-Marcin Gortat ten drugi lay upem umieścił piłkę w koszu i Wizards prowadzili dwoma punktami. Wtedy 4 oczka z rzędu rzucił fantastyczny w czwartej kwarcie Greivis Vasquez i na pół minity do końca to miejscowi byli bliżej wygranej.

Z pomocą przyszedł Polak. Najpierw Al Harrington próbował rzucać za trzy, ale spudłował. Piłkę na atakowanej desce zebrał jednak Gortat i koszykarze ze stolicy USA mieli jeszcze jedną okazję na wygranie bądź wyrównanie stanu spotkania. Z lewego łokcia do remisu próbował doprowadzić Bradley Beal, jego rzut okazał się niecelny. Ponownie jednak wielką zbiórkę w ataku zanotował nasz rodak, dobijając rzut obrońcy Wizards i wyrównując stan meczu. Szansę na zapewnienie zwycięstwa miał jeszcze Kyle Lowry, który penetrował w pomalowane, ale dobra obrona Polaka spowodowała, że rzut rozgrywającego Raptors nie znalazł drogi do kosza. Lowry opadając spadł jeszcze na nogę Gortata i podkręcił prawą kostkę. Nie przeszkodziło mu to jednak wrócić do gry.

W dodatkowym czasie gry dwie wielkie akcje miał Wall. Najpierw wszedł pod kosz na 23 sekundy do końca i doprowadził do remisu, a później świetnie zablokował próbującego zakończyć mecz Lowry’ego i mieliśmy drugą dogrywkę.

W niej obie drużyny nie były już tak skuteczne, rzucając tylko po 4 oczka, które zdobyli Gortata dla Wizards i DeMar DeRozan dla Raptors. Zresztą punkty tego drugiego, który świetnie wymanewrował pod koszem Trevora Arizę doprowadziły do trzeciej dogrywki. Co prawda goście trafili jeszcze z gry, a konkretnie Beal, ale zrobił to minimalnie po czasie.

W trzeciej kwarcie ponownie wielki był Wall, z małą pomocą Gortata na początku. Najpierw przy stanie 127-124 dla Raptors zagrali pick’n’rolla, po którym Polak zanotował akcję dwa plus jeden, doprowadził do remisu i wyfaulował przy okazji Lowry’ego.

Następnie Wall w dwóch kolejnych posiadaniach skradł piłkę Vasquezowi, goście przeprowadzili dwie szybkie kontry i objęli 4-punktowe prowadzenie. Do tylko dwóch oczek straty zmniejszył wolnymi DeRozan, ale na pół minuty do końca lider Wizards wszedł pod kosz, zdobył punkty lay upem, zrobiło się ponownie plus 4 i było już po meczu.

Najwięcej w karierze 31 punktów, z czego 6 ostatnich Wizards w czwartej kwarcie i 9 drugiej i trzeciej dogrywce zanotował Gortat. Trafił 12 z 23 rzutów, był 7/11 z linii i zebrał 12 piłek, z czego 7 na atakowanej desce. Zszedł jednak z parkietu na minutę do końca trzeciej dogrywki z powodu 6 faulu.

31 punktów, 12/20 z gry i 9 asyst zanotował Wall. 16 oczek i 10 zbiórek miał Ariza, 11 punktów i 10 zbiórek Beal, który trafił tylko 4 z 16 rzutów. 13 oczek z ławki dodał Chris Singleton, a 11 Andre Miller.

Dla Raptors najwięcej rzucił DeRozan – 34 punkty, trafiając 11 z 23 rzutów z gry i 12 z 14 osobistych. 26 oczek z 19 rzutów ławki miał Vasquez, z czego 14 w czwartej kwarcie, 18 i 10 asyst Lowry, 16 oczek dołożył Amir Johnson, a 11 Terrence Ross, który w pierwszej połowie podkręcił lewą kostkę, opuścił parkiet i już nie wrócił do gry.

Washington Wizards – Toronto Raptors 134:129 3OT (21:27, 36:27, 26:24, 23:28, 8:8, 4:4, 16:11)

http://youtu.be/z7JQHYlihYA

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

9 komentarzy

  1. Fredo pisze:

    31-12-4. Mecz Gortata klasy MVP. Valanciunas był beznadziejny w tym spotkaniu. Zostawił mnóstwo miejsca naszemu grajkowi. Zablokowany trzy razy przez MG4.

    • GPRbyNBA pisze:

      Nie żebym się nie cieszył ale gdyby nie 3 dogrywki nie było by wielkiego meczu Gortata.
      31pkt w ponad 50 minut – Trzeba mieć to jednak na uwadze.
      Jednak 22pkt w regulaminowym czasie gry to bardzo dobry wynik jak na Gortiego.
      Plus to że 6 z nich to 6 ostatnich Wizards w 4 kwarcie.

  2. Finley pisze:

    Wielki mecz. Szkoda mi Raptors, bo grają lepszą koszykówkę i widać, że są lepszą drużyną. Ale problemy z faulami i kontuzje Rossa i Valanciunasa zabrały im szanse. Casey pod koniec musiał sięgać w ważnych minutach po Novaka, Hayesa czy nawet Fieldsa i skończyło się wygraną Wizards…wielki mecz Gortata, trzeba przyznać że krył go i Johnson i Valanciunas ( choć ten grał z kontuzją ) i Hansbrough i nie było pomysłu jak go zablokować, bo ogólnie cała gra Wizards to Gortat, Wall i nieprzygotowane jumperki…

  3. gratek pisze:

    Mr. Clutch! :-)

  4. Elwood pisze:

    Nareszcie. Wiele lat czekałem na wielki mecz Gortata, bo bardzo dobrych w karierze miał kilka, solidnych mnóstwo ale brakowało takiego właśnie jak wspomniał Fredo czyli na poziomie MVP. To jeden z tych meczy które można potem wspominać po latach bo Marcin wiadomo że wielką gwiazdą NBA nie jest ale swoje 5 minut ma :-)

  5. knyppo pisze:

    Nie zgadzam się że cała gra Wizards to Gortat i Wall. Oglądałem mnóstwo meczy w tym sezonie Waszyngtonu i grają urozmaicone akcję, dużo gry na obwód po penetracjach, szybkie kontry, izolacje na Nene czy Marcina, mogliby jeszcze więcej grać poprzez pick&rolle ale widać tak mają ułożone zagrywki że po zasłonie Wall albo Beal mają rzucać. Ogląda się ich bardzo przyjemnie, wczoraj był już 9 mecz z dogrywką a mnóstwo meczy też przegrali w końcówkach. Widać że zaczynają się zgrywać i coraz lepiej to funkcjonuje bo na początku sezonu każdy grał swoją piłką.

  6. Mr. Cental pisze:

    No to kontuzja Nene przyszła w najlepszym momencie. Jak cały marzec pociągnie na średnich 20/10 to GMy będą skłonne dać 30-36/3 lata. Ja go dalej widze w Dallas. Kasa będzie, miejsce pod koszem też, no i Calderon, który go wykorzysta odpowiednio.

    • Finley pisze:

      Oby nie. Mavs jest potrzebny center mający jakieś pojęcie o obronie…jeszcze za takie pieniądze…

  7. Mariusz pisze:

    Mecz Gortata realnie niezły, ale nie powiedziałbym, że najlepszy. Nie trafił pierwszych 5 rzutów. Później trafiał głównie po pick&rollach i dobitkach. Najlepszy mecz Gortata był gdy grał w suns przeciw Celtics jeszcze za Nasha. Wtedy zdobył chyba pierwsze 10 punktów drużyny, świetnie grał izolacje i gdy Rivers brał czas to przybił mu piątkę. Marcin świetnie gra w pick&rollach, ale dzisiaj trzeba przyznać Raptors nie bronili go za dobrze. Super, że miał aż 7 ofensywnych zbiórek. Myślę, że na komentatorach większe wrażenie wywiera jego seria 6 kolejnych meczy z double-double, w których notuje średnie 18.8 pkt i 11.3 zb. Jakby miał takie statsy do końca sezonu to te 10 mln za sezon będzie miał bez problemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *