Ciekawostki statystyczne (97)

TORONTO RAPTORS 99:93 CLEVELAND CAVALIERS

– Raptors po trzech kwartach przegrywali jednym punktem, ale w czwartej odsłonie rzucili aż 31 punktów i ostatecznie pokonali Cavs po raz drugi w ciągu pięciu dni. 16 z nich należało do DeMara DeRozana, który w całym meczu zanotował 33 punkty oraz 6 asyst. Obrońca Toronto jeszcze nigdy w swojej karierze nie zdobył więcej punktów w czwartej kwarcie, dokładnie 16 oczek rzucił po raz czwarty.

– DeRozan spisał się świetnie, dobre występy zaliczyli także Terrence Ross (19 pkt, 7-11 FG, 5-8 3pt) i Greivis Vasquez (15 pkt, 3-6 3pt, 17 min), natomiast zdecydowanie słabszy dzień miał Kyle Lowry. Zdobył 13 punktów, 5 zbiórek i 9 asyst bez straty, ale spudłował aż 12 z 15 rzutów z gry, w tym wszystkie 9 trójek. Rekord NBA to 0-11 z dystansu Antoine Walkera (2001), ale Lowry’emu udało się pobić „rekord” organizacji. Poprzednim było 0-8 trzech zawodników – Chaunceya Billupsa (1998), Douga Christie (1999) i Alana Andersona (2012).

Kyrie Irving zdobył 25 punkty i rozdał 9 asyst, ale Cavs przegrali po raz trzeci z rzędu i po fajnej serii zwycięstw wrócili do szarej rzeczywistości, w której nie ma dla nich miejsca w play-offach. Raptors spokojnie dążą do zapewnienia sobie miejsca w Top 3, wygrywając 6 razy w 7 ostatnich meczach.

LOS ANGELES LAKERS 98:118 INDIANA PACERS

– Zwycięstwo Pacers nie jest oczywiście żadną niespodzianką, dlatego w tym spotkaniu wszystkie oczy były zwrócone na debiutującego w barwach Indiany Evana Turnera. ET wszedł z ławki na 26 minut i zdobył 13 punktów, zebrał 6 piłek oraz rozdał 2 asysty. Pierwszy poważny sprawdzian czeka go dopiero 4 marca, kiedy Pacers spotkają się z Warriors. Trzy najbliższe mecze Indiany to starcia z Milwaukee, Bostonem i Utah. Spora szansa na powiększenie przewagi nad Miami, która teraz wynosi dwa mecze.

– Turner rozegrał pierwszy mecz w barwach Pacers, natomiast już po raz trzeci w koszulce Jeziorowców pokazał się Kent Bazemore. Dzisiejszy występ był spośród nich najlepszy, Bazemore – już etatowy starter 16-krotnego mistrza NBA – zdobył 23 punkty (rekord kariery), miał 4 zbiórki, 3 asysty i 3 przechwyty. Po trzech meczach w Lakers jego średnie wynoszą 18.3 punktów, 2.3 zbiórek, 2.7 asyst i 2.3 przechwytów, całkiem nieźle (choć tylko 45% z gry i 31% za trzy). Nieco ciszej swoją przygodę z Los Angeles zaczyna Marshon Brooks – dziś miał 11 punktów (4-10 FG), a średnio w tych trzech spotkaniach notował 10.7 oczek na skuteczności 50% (3-4 3pt).

– Pacers wygrali w tym sezonie oba mecze z Lakers, co udało im się po raz pierwszy od 1991/92. Wszyscy starterzy zespołu gospodarzy, z Paulem Georgem na czele (20 pkt, 7 zb, 6 ast, 6-18 FG), przekroczyli próg 10 punktów, ale dziś poszło to w parze jeszcze z aż 50 punktami zdobytymi przez rezerwowych Indiany. To ich najlepszy wynik w tym sezonie.

– Indiana dzięki dzisiejszej wygranej ma już bilans 43-13. To najlepszy wynik w lidze. Jeszcze nigdy w swojej historii w NBA Pacers nie mieli lepszego bilansu po 56 meczach. 76,8% zwycięstw to tempo na najlepszy sezon w historii klubu. Teraz jest nim sezon 2003/04, w którym Indiana wygrała 74,4% meczów (61-21). Tegoroczni Lakers nie lubią tego rodzaju porównań (bilans 19-38, najgorszy na Zachodzie, tempo na największą liczbę porażek w jednym sezonie w historii organizacji).

– Lakers po raz 17. z rzędu nie zdołali wygrać tablic, to najdłuższa seria w historii klubu.

ORLANDO MAGIC 106:115 WASHINGTON WIZARDS

Marcin Gortat przeciwko swojej pierwszej drużynie w NBA zaliczył 21 punktów (9-13 FG) oraz 10 zbiórek, notując swoje 100. double-double w karierze (99 w RS, jedno w PO). To także jego piąte DD z rzędu i tylko raz miał dłuższą serię – w styczniu 2012 roku, tuż po przenosinach z Orlando do Phoenix, nasz jedynak w NBA zaliczył 9 double-double z rzędu. Jego średnie z pięciu ostatnich spotkań to 16.4 punktów i 11.2 zbiórek przy skuteczności 62,5%.

– Co ciekawe, Gortat był dziś jednym z aż czterech graczy Wizards, którzy przekroczyli granicę 20 punktów. Najwięcej miał John Wall (27 pkt, 5 zb, 7 ast, 11-19 FG), potem był Trevor Ariza z 22 punktami (7-10 FG, 5-5 3pt) i wreszcie – Bradley Beal z 21 (7-13 FG). Po raz pierwszy w tym sezonie czterech graczy jednego zespołu zanotowało min. 20 punktów przy +50% z gry. W Wizards stało się to po raz pierwszy od kwietnia 2010 roku (Blatche, Livingston, McGee, N. Young).

– Dla Magic 26 punktów (10-20 FG, 5 ast) zdobył Victor Oladipo, który w obliczu tego, co się dzieje w Filadelfii oraz tego, że Trey Burke w 15 ostatnich meczach trafił 33% rzutów, ma coraz większe szanse na nagrodę dla najlepszego debiutanta. Powoli udaje mu się nawet opanować skłonność do strat, w dziewięciu ostatnich spotkaniach jego średnia ledwo przekraczała dwie. Oczywiście, że zdarzają mu się bardzo słabe występy, ale są też takie, jak 30/9/14 cztery dni temu. Maurice Harkless, o którym w tym sezonie jest trochę cicho, zdobył dziś 22 punkty (season-high, 9-13 FG). Nikola Vucević miał 19 punktów (9-14 FG) i 14 zbiórek, ale też 6 fauli.

– Magic nie zdobyli dziś ani jednego punktu w szybkim ataku. To już 16. z rzędu porażka na wyjeździe, ale dziś grają w Filadelfii.

CHICAGO BULLS 107:103 ATLANTA HAWKS

– Bulls wygrali 7 z 9 ostatnich meczów i mają najlepszy na Wschodzie bilans gier w 2014 roku (18-8). Hawks przegrali zaś 9 z 10 ostatnich spotkań i zamykają pierwszą ósemkę Wschodu. Nad dziewiątymi Pistons mają w tej chwili 3,5 meczu przewagi, ale jak tak dalej pójdzie, nawet taka różnica może nie wystarczyć.

– Rotacja podkoszowa Atlanty była tak zniszczona kontuzjami (Horford, Millsap, Antić, Ayon), że w pierwszej piątce pojawił się Elton Brand, a drugim najwyższym zawodnikiem był DeMarre Carroll. Jeff Teague miał 26 punktów i 7 asyst po 28/6 w poprzednim meczu z Knicks.

– Dla Chicago najwięcej punktów, 22, zdobył Mike Dunleavy, który odpoczywał dziś tylko przez 9.. sekund. Tom Thibodeau. Dla skrzydłowego Bulls dzisiejszy dorobek punktowy jest najlepszym wynikiem od ponad miesiąca. Do wyrównania rekordu sezonu zabrakło mu tylko dwóch oczek. Joakim Noah dodał 20 punktów i 12 zbiórek (9-13 FG).

– Seria Kyle’a Korvera (16 pkt, 4-9 3pt) to już 125 meczów.

– Bulls wygrali w tym sezonie cztery mecze, w których musieli odrabiać dwucyfrową stratę. Wszystkie odbyły się poza Chicago. Byki są jedyną drużyną w całej lidze, która w tym sezonie nie wygrała ani jednego takiego meczu na własnym parkiecie.

PORTLAND TRAIL BLAZERS 100:95 DENVER NUGGETS

– Blazers wygrali dwa kolejne mecze w Denver po raz pierwszy od 1999 roku. W tym sezonie są już 3-0 z Nuggets i 1 marca powalczą o pierwszy sweep od 14 lat. Dziś Portland wygrało trzeci mecz z rzędu, znów bez LaMarcusa Aldridge’a. Cały czas mają taki sam wynik, jak trzeci na Zachodzie Houston Rockets. Nuggets tracą już 8 meczów do PO, co oznacza, że prawdopodobnie Orlando Magic będą mieli dwa picki w loterii (bo Knicks też w play-offach się raczej nie znajdą). Musiałem o tym wspomnieć.

Damian Lillard miał 31 punktów, 7 zbiórek i 9 asyst, w czterech ostatnich meczach jego średnie to 30.5 punktów oraz 6.8 asyst na 50% z gry, 44,4% za trzy i 89% z wolnych. Jest pierwszym graczem Portland od 1973 roku (Sidney Wicks), który zdobył 25 punktów w każdym z czterech pierwszych meczów po Weekendzie Gwiazd. Tylko dwóch graczy w historii organizacji zaliczyło linijkę na poziomie 31/7/9 z czterema celnymi rzutami za trzy – Clyde Drexler i Terry Porter. Wyróżnijmy jeszcze Robina Lopeza, który miał 12 punktów, 10 zbiórek oraz rekordowe w karierze 7 bloków. Od 1985 roku taką linijkę w Blazers mieli tylko Theo Ratliff (2004), Joel Przybilla (2005) i LaMarcus Aldridge (2010). Portland miało dziś aż 12 bloków, najwięcej od 2009 roku.

– Najlepszym strzelcem Denver był dziś Randy Foye (17 pkt), ale największego wyczynu dokonał rezerwowy JJ Hickson, który zdobył 16 punktów i zebrał aż 25 piłek (rekord kariery), w tym 15 w ataku! Jeszcze nikomu w tym sezonie nie udało się mieć tylu ofensywnych zbiórek, to także rekord organizacji Nuggets w NBA. Ostatnim graczem, który zebrał tyle piłek w ataku, był Andray Blatche (2011), a przed nim – Dennis Rodman (1997). Hickson jest pierwszym Nuggetem z 25 zbiórkami od 1997 roku (Ervin Johnson).

MINNESOTA TIMBERWOLVES 110:101 PHOENIX SUNS

Kevin Love jest niesamowity. W dwunastu (!) ostatnich meczach jego średnie to 32.8 punktów i 13.8 zbiórek. Dziś miał 33 punkty, 13 zbiórek oraz 9 asyst, brakowało mu jednej do drugiego triple-double w karierze. Na pocieszenie, pobił kilka innych rekordów. Po raz szósty z rzędu rzucił 30 punktów, co jest najdłuższą serią w historii klubu. To 11. kolejny mecz, w którym miał 25/10 – do serii Shaqa z 2001 roku brakuje mu już tylko dwóch spotkań. Od 1985 roku nikt nie miał również passy pięciu meczów z 30/10 oraz dwoma celnymi rzutami za trzy. Mógłbym tak bez końca. O, jeszcze – to jego szóste z rzędu 30/10, w ciągu ostatnich 30 sezonów taką serię mieli tylko Shaq (2001, 11) i Karl Malone (1988, 10).

Shabazz Muhammad zdobył 20 punktów (8-13 FG, 6 zb), bijąc rekord kariery o 8 oczek. W debiutanckim sezonie Muhammad notuje średnio 3.2 punktów w 6.7 minut. Corey Brewer miał 18 punktów (7-9 FG).

– Dla Suns 24 punkty z ławki zdobył Markieff Morris, ale przez dzisiejszą porażkę Słońca spadły na ósme miejsce na Zachodzie. Mają 1,5 meczu przewagi nad dziewiątymi Grizzlies, wszyscy wiemy, że to tyle, co nic.

HOUSTON ROCKETS 129:103 SACRAMENTO KINGS

– Rockets po trzech kwartach wygrywali 104:77, więc w czwartej na parkiecie nie pojawił się już James Harden. Wiadomo, lepiej nie ryzykować ewentualnych kontuzji w i tak rozstrzygniętym już meczu, ale trochę szkoda, że Harden rozegrał dziś tylko 31 minut, bo był tak gorący, że nawet w tak krótkim czasie zdołał wykręcić 43 punkty (rekord sezonu, 3 oczka mniej od career-high), 8 asyst, 3 przechwyty, 11-20 z gry, 6-9 za trzy i 15-16 z linii. 31 minut. Już w pierwszej kwarcie Harden zdobył 22 punkty (Kings 17), tak dobrej kwarty nie miał jeszcze nigdy. To do niego należało 18 ostatnich punktów Houston w 1Q. Tylko jeden gracz w tym sezonie zdobył dla swojej drużyny tyle punktów z rzędu – Manu Ginobili.

– Dalej o Hardenie – po pierwszej połowie miał on na koncie aż 30 punktów. Warto przypomnieć, że w poprzedni czwartek w Oakland Harden rzucił tyle samo punktów w drugiej połowie. Ostatnim graczem, który w serii trzech meczów zaliczył aż dwie połowy z min. 30 punktami na koncie, był LeBron James (styczeń 2008). W ciągu ostatnich 25 lat tylko dwóch graczy Rockets miało w jednym meczu 43 punkty, 8 zbiórek i 3 przechwyty – Clyde Drexler (1995) i Hakeem Olajuwon (1996).

– Od 1985 roku ośmiu graczy zapisało na swoim koncie 43 punkty w 31 minut lub mniej (LeBron, JR Smith, Arenas, T-Mac, Kobe (51 pkt!), Jordan, Pippen, Bird), ale żaden z nich nie dodał do tego 8 asyst.

– Inni koszykarze też grali w tym meczu, m. in. Dwight Howard (20 pkt, 11 zb, 7-9 FG, 24 min) i Rudy Gay (25 pkt, 6 ast).

Najlepsi

punkty: Harden (43)

zbiórki: Hickson (25)

asysty: Rubio (11)

przechwyty: I. Smith, McLemore (4)

bloki: R. Lopez (7)

straty: Nelson (6)

3pt: Harden (6)

FT: Harden (15)

minuty: Dunleavy (47:51)

Enbiejowy typer: 6/7

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *