Salon koszykarski: Cheerleading

W dzisiejszym Salonie koszykarskim spojrzenie na koszykówkę z zupełnie innego kąta. Może nawet na chwilę zapomnimy o koszykówce, tak jak czasem robią to kibice w trakcie meczu. Trener bierze czas, albo też kończy się kwarta. Zawodnicy schodzą z parkietu i wtedy pojawiają się one…

Zastanawialiście się kiedyś ile wysiłku muszą włożyć w swój kilkunastosekundowy występ Cheerleaderki? Z pewnością nie jest to taka prosta sprawa, gdyż dziewczyny wkładają w to na prawdę sporo serca i mnóstwo sił. Patrząc na zagrania takich asów jak Andrea Bargnani jestem gotów zaryzykować tezę, że swym profesjonalizmem przewyższają one wielu zawodowych graczy. Myślę, że niewielu z Was się ze mną nie zgodzi.

Samo pojęcie Cheerleadingu oznacza zorganizowane układy, na które składa się taniec, akrobacja, gimnastyka, a wszytko to w celu dopingowania danej drużyny.

Swoją genezą taka forma dopingowania sięga roku 1880, kiedy to na uniwersytecie Princeton okrzykami zagrzewano do boju miejscową drużynę futbolu amerykańskiego. Pierwszym samodzielnie prowadzącym doping był niejaki Johny Campbell – student uniwersytetu Minnesoty, który dyrygował tłumem kibiców.  Miało to miejsce w 1898 roku i śmiało można to uznać za pierwszą z form zorganizowanego dopingu.

Panie natomiast zaczęły brać  czynny udział w zorganizowanym dopingu w latach 20-tych XX wieku i wtedy to też włączone elementy akrobacji i gimnastyki do kibicowania prowadzonego przez Cheerleaderki…

Tyle, jeżeli chodzi o krótki zarys historyczny.

Zapraszam Was w niezwykle urokliwy świat Cheerleaderek, gdyż to dziewczyny z grupy Bell- Arto goszczą dziś w moim salonie koszykarskim. Mam nadzieje, że poprzez poniższy wywiad spojrzycie troszkę inaczej na dokonania dziewczyn, które dają z siebie wszystko w przerwach meczów NBA (oraz także innych wydarzeń sportowych) i docenicie to co robią, bo ich poczynania budzą ogromny szacunek i podziw. A co by nie mówić cheerleading jest też częścią widowiska, które nazywamy meczem koszykarskim.

Co sprawiło, że zajęłyście się Cheerleadingiem?

Asia Gumowska: Taniec jest moją pasją od najmłodszych lat, a  taniec z elementami gimnastyki, i akrobacji czyli   Cheerleading, to już w ogóle coś wspaniałego. Przede wszystkim jest świetną i nowatorską formą na spędzanie wolnego czasu.

Agata Lankiewicz: Ja natomiast chciałam spróbować czegoś nowego, było to dla mnie wyzwaniem.

Elwira Bonarek: Przede wszystkim narastające zainteresowanie sportem, a co za tym idzie oprawą wydarzeń sportowych. Ich estetyką i sposobem na ich ciekawe uatrakcyjnienie Poza tym cheerleading sam w sobie jest świetną zabawą i sposobem na połączenie zainteresowań i pasji jaką są sport i taniec.

Renata Śledziewska: Od dziecka lubiłam ruch i sport, a cheerleaderką miałam okazję zostać już w szkole podstawowej. Na początku studiów wybrałam się na casting do grupy Bell Arto Cheerleaders AWF Warszawa, w której tańczę po dziś dzień

Anna Nowak: Zainteresowałam się tą grupą taneczną przez koleżankę, która wtedy należała do Bell Arto Cheerleaders AWF Warszawa. Dopiero kiedy przyszłam na casting i zobaczyłam ile radości sprawia mi przebywanie z tymi dziewczynami, ciężkie treningi i pokazy, zrozumiałam ze to sport dla mnie i nie umiem bez tego żyć.

A jak długo się już tym zajmujecie?

Anna Nowak:  Ja należę do Bell Arto Cheerleaders już od 2 lat.

Agata Lankiewicz: Ja trochę dłużej, bo już 4,5 roku

Asia Gumowska: W moim przypadku krótko, ok.4 miesięcy

Renata Śledziewska: Tak jak wcześniej wspomniałam, przygodę z cheerleadingiem rozpoczęłam w szkole podstawowej

Elwira Bonarek: Dołączyłam do Grupy stosunkowo niedawno, jednak tańcem zajmuję się już kilkanaście lat. Dopiero dzięki Bell Arto czuję, że mogę rozwijać się na większą skalę i pod okiem profesjonalnego choreografa – Anety Bałon.

Wiele osób myśli, że wystarczy być tylko ładną dziewczyną, żeby zostać cheerleaderką. Chciałbym, żebyście obaliły ten stereotyp i powiedziały jak wyglądają Wasze przygotowania do imprez.

Renata Śledziewska: W rzeczywistości jest to ogromna ilość pracy. Treningi wymagają zaangażowania i mobilizacji. Aby dobrze wypracować choreografie spotykamy się kilka razy w tygodniu. Do tego dochodzi również indywidualna praca każdej z nas. Staramy się wciąż poszerzać swoje umiejętności doszkalając się na różnego rodzaju warsztatach.

Anna Nowak: Niestety ludzie nie mają racji choć jednocześnie musze przyznać, że jest w tym odrobina prawdy.  W naszym zespole dziewczyny wybierane są przede wszystkim ze względu na ich umiejętności taneczne  i akrobatyczne, ale wygląd też jest ważny. Jesteśmy osobami publicznymi więc dziewczyny musza się ładnie prezentować.  Przed pokazami trenujemy  bardzo ciężko.  Oczywiście zależy jeszcze jaki jest to pokaz i ile na dany show mamy przygotować choreografii.  Zazwyczaj zaczynamy trenować tydzień przed impreza a czasem ten okres musimy sobie wydłużać bo jest bardzo dużo do zrobienia.  Ludzie myślą że nie jest trudno machać pomponami ale to naprawdę ciężka praca, która wymaga on nas dużego zaangażowania, czasu i energii.

Asia Gumowska: Uważam, że zdecydowanie należy walczyć z tym stereotypem, większość dziewczyn z zespołu studiuje, pracuje i jeszcze godzi to z treningami i życiem prywatnym, co wskazuje na to, że nie jesteśmy głupie. Na przygotowania do imprez poświęcamy wiele czasu i energii, staramy się aby wszystkie choreografie były wykonane w 100% .

Elwira Bonarek: Zgadzam się ze wszystkim co powiedziały dziewczyny. Mało kto jednak wie, że Cheerleading poza świetną zabawą jest także często ciężką pracą. Niejednokrotnie są to wielogodzinne treningi na najwyższych obrotach. Pracy zawsze sprzyja miła atmosfera. Dajemy z siebie wszystko, żeby zawsze świetnie wypaść.

Jak często trenujecie i jak intensywne są to treningi?

Agata Lankiewicz: Dwa razy w tygodniu taniec na Warszawskim AWF, dodatkowo Akrobatyka dwa razy w tygodniu i do tego każda indywidualnie rozwija się, np. siłowania, basen, taniec klasyczny

Elwira Bonarek: Intensywność treningów często uzależniona jest od częstotliwości pokazów, czasem trzeba się mocniej przyłożyć i zostać dłużej na próbie, żeby wszystko wypadło na jak najwyższym poziomie.

Anna Nowak: Dokładnie, Trenujemy tak naprawdę codziennie. To są nasze planowe zajęcia, ale w naszym zespole dziewczyny codziennie myślą o choreografii, ustawieniach czy rzeczach które trzeba powtórzyć we własnym zakresie. W czasie wolnym wychodzimy na pokazy i dajemy z siebie wszystko.

Uprawiacie jakieś inne dyscypliny sportu?

Renata Śledziewska: Każda chwila spędzona na sali treningowej przynosi nam wiele radości i satysfakcji, większość czasu poświęcamy na nasze treningi, ale mamy też w zwyczaju ćwiczyć na siłowni i uczestniczyć w innych zajęciach ruchowych, które pomagają nam m.in. utrzymywać dobrą kondycję.

Anna Nowak: No i Wszystkie chodzimy na akrobatykę!

Asia Gumowska: W naszym zespole „Bell Arto Cheerleaders AWF Warszawa” jest kilka gimnastyczek i akrobatek. Myślę, że każda z nas coś trenowała lub  trenuje, ruch i zdrowy tryb życia jest dla nas bardzo ważny.

Agata Lankiewicz: Ja osobiście po za tańcem, uwielbiam pływanie i fitness.

Elwira Bonarek: Moją na ulubioną dyscypliną od lat pozostaje narciarstwo. Poza tym jestem instruktorem fitnessu i aerobiku, a w wolnym czasie jeżdżę na rowerze i pływam.

Jednym słowem aktywne dziewczyny! Chciałem Was zapytać o kontuzję. Zdarzają się zapewne jakieś urazy…

Marta Jarosz: Nie, w moim przypadku bardzo rzadko

Asia Gumowska: Chociaż mimo wszystko Cheerleading jest oczywiście dyscypliną sportową, przy której nie obejdzie się bez urazów…

Anna Nowak: Niestety tak. Najczęściej są to kontuzje nóg, bo one w naszym sporcie narażone są najbardziej.

Renata Śledziewska: Takie przypadki są nieuniknione, jednak np. podczas wykonywania trudnych figur i akrobacji na treningach korzystamy z asekuracji i specjalnej sali przeznaczonej do tego typu ćwiczeń.

Elwira Bonarek: Tak, jak w każdym sporcie musimy liczyć się z tym, że jesteśmy narażone na kontuzje i urazy. Mimo to staramy się do nich nie dopuszczać, nad czym szczególnie czuwa nasza trener, pani Aneta Bałon, dbając o poprawność wykonywania przez nas choreografii i akrobacji.

Oprócz formy fizycznej musicie znać zapewne także układy taneczne – jak wygląda przygotowywanie choreografii i kto się tym zajmuje w Waszej grupie?

Elwira Bonarek: Przygotowaniem układów tanecznych zajmuje się nasza trener Aneta Bałon, która jest choreografem, instruktorem tańca towarzyskiego i jazzowego, oraz profesjonalną tancerką musicali i wielu programów telewizyjnych. Możemy mieć pewność, że nasze choreografie są efektowne i oryginalne. Ćwiczymy je razem w grupie, ucząc się ich partiami i metodą powtórzeń.

Anna Nowak: Czasem tworzymy też coś razem.

Agata Lankiewicz: Aneta dzięki temu, że sama przez wiele lat zdobywała doświadczenie na różnych scenach, warsztatach, pracowała z wieloma choreografami dziś może nam układać choreografie o różnorodnej stylistyce, z rekwizytami, gimnastyczne itp. Często dzięki Anecie gościmy też na naszych zajęciach innych ciekawych choreografów, którzy dają trochę świeżego spojrzenia.

Zapytam jak kompletny laik w tej dziedzinie, ale bardzo mnie to ciekawi. Jak bardzo czasochłonne jest przygotowanie jednego układu trwającego około 30 sekund?

Asia Gumowska: Większość ludzi nie jest w stanie sobie wyobrazić jak ciężka jest to praca(zwłaszcza dla trenera). Kiedy jest już pomysł na choreografie,  przychodzi pora na naukę. Każda z nas uczy się sekwencji kroków, oczywiście w innym tempie, często trzeba czyścić bądź szlifować choreografie, ale efekt końcowy musi być dopracowany w najmniejszym szczególe. 30 sekund gotowego układu to kilka dni, kilkugodzinnych treningów.

Renata Śledziewska: Wszystko zależy od poziomu trudności choreografii, ilości zawartych w niej figur akrobatycznych, które zawsze towarzyszą choreografii, bardzo często przygotowanie i wyćwiczenie jednej choreografii zajmuje nam parę godzin.

Agata Lankiewicz: To ja podsumuje to tak: Zajmuje to często kilka prób, sama nauka idzie bardzo sprawnie, natomiast później przychodzi moment na dopracowanie najmniejszych szczegółów co jest dużo bardziej pracochłonne niż sam proces tworzenia i nauki.

Podglądacie czasem mecze futbolu amerykańskiego czy też koszykówki pod kątem występów dziewczyn z gryp cheerleaderskich tamtejszych drużyn?

Anna Nowak: No jasne, że tak!

Agata Lankiewicz: To całkiem naturalne, że podpatrujemy losy innych grup, ale bez przesady. Jednak naszym głównym celem jest skupianie się na sobie i rozwój nas samych.

Renata Śledziewska: Występy tych grup często inspirują nas i motywują do ciężkiej pracy, zwłaszcza że cheerleading amerykański rozwija się w zaskakującym tempie. Mamy nadzieję, że wkrótce ta piękna dyscyplina będzie tak popularna w Polsce jak obecnie w USA.

Elwira Bonarek: Oglądamy występy innych drużyn, bardzo nam się podobają, jednak nigdy nie czujemy się gorsze, a wręcz przeciwnie – zawsze zmotywowane do działania.

Kibicujecie jakiejś drużynie koszykarkiej? Może interesujecie się ligą NBA. Jeśli tak to podzielcie się z nami swoimi sympatiami?

Renata Śledziewska: Niejednokrotnie występowałyśmy na meczach koszykówki. Jeśli chodzi o NBA, szczególnie podziwiamy naszego rodaka Marcina Gortata, który odnosi wielkie sukcesy w tej dziedzinie sportu.

Elwira Bonarek: Obecnie nie kibicujemy na stałe żadnej drużynie koszykarskiej, ale wszystko może się zmienić. Zdarza nam się oglądać transmisje meczów ligi NBA, ze względu na to, że jest to dobra rozrywka.

Agata Lankiewicz: Sport jest nieodłączną częścią naszego życia, oczywiście śledzę losy drużyn NBA, natomiast całe serce wkładam w Polską siatkówkę. Jako fanka sportu nigdy nie przegapiam śledzenia losów Olimpijczyków, czy oglądania Mistrzostw świata w różnych dyscyplinach.

Wasze najważniejsze osiągnięcie czy też moment, który najbardziej zapadł Wam w pamięć?

Anna Nowak: Myślę że najważniejszym momentem było założenie tego zespołu. Mamy bardzo dużo osiągnięć, cały czas pniemy się w górę i prezentujemy coraz wyższy poziom. Pokazy które najbardziej zapadają w pamięć to zazwyczaj te największe jak sylwester czy pokazy na Stadionie Narodowym chociaż każdy pokaz niesie za sobą jakieś wspomnienia. Osobiście bardzo dobrze wspominam piknik Amerykański który odbył się w lipcu  2013, świetnie się na nim bawiłam i na pewno długo o nim nie zapomnę.

Asia Gumowska: Dla mnie ważny jest sam fakt, że tańczę w Bell Arto  Cheerleaders, gdzie poznałam tyle wspaniałych dziewczyny, oraz że mogę się uczyć, i rozwijać się pod okiem naszej świetnej trenerki , choreograf i założycielki Grupy Anety Bałon, to już jest dla mnie wielkie osiągniecie.

Renata Śledziewska: Bardzo miło wspominam dwukrotny występ na Sylwestrowej Mocy Przebojów, a także pokazy na Stadionie Narodowym podczas Superfinałów Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego

Elwira Bonarek: Mi najbardziej zapadła w pamięć gala Losowania grup finałowych FIVB Mistrzostw Świata w piłce siatkowej mężczyzn( Polska 2014). Jedno z moich pierwszych doświadczeń z grupą Bell Arto cheerleaders i pierwsze wystąpienie w telewizji na żywo. Wspominam to bardzo pozytywnie i chętnie bym to powtórzyła.

A dla Ciebie Agato?

Agata Lankiewicz: Najpiękniejszym momentem dla mnie jest chwila w której ktoś potrafi docenić mój taniec i serce jakie w to wkładam. Takie ciche ale szczere wyrazy uznania. Oczywiście niezapomniany jest każdy występ telewizyjny. Cichutko mam nadzieje, że to wydarzenie jest jeszcze ciągle przede mną.

Same skromne dziewczyny! Przyznajcie się, tylko tak szczerze i z ręką na sercu. Macie tremę przed występami?

Anna Nowak: Tak. Na to chyba nie ma recepty. Każdy występ jest dla nas równie ważny i przed każdym wyjściem na scenę, murawę czy chodnik denerwujemy się tak samo.

Elwira Bonarek: Czy to jest trema? Raczej nie, bardziej pozytywny motywujący stres, żeby wszystko dobrze wypadło. Tańczymy w skupieniu i z uśmiechem, nie ma tu miejsca na tremę i negatywne emocje.

Renata Śledziewska:  A ja się przyznam, że zdarza się, zwłaszcza przed dużymi imprezami, gdy występujemy przed dla dużej widowni, a związana jest ona z tym, że chcemy pokazać się z jak najlepszej strony i wykonać wszystkie elementy według wcześniej ustalonego planu.

Asia Gumowska: W moim przypadku pierwszy występ był dla mnie bardzo stresujący, ale z pokazu na pokaz jest coraz lepiej.

Agata Lankiewicz: Każda inaczej to odczuwa. Ja mam przed występem mobilizację i wyciszenie, natomiast kiedy schodzę ze sceny to wtedy odczuwam skutki tremy, kiedy jest już po wszystkim.

Impreza Waszych marzeń, w której chciałby byście wziąć udział?

Marta Jarosz: Super Bowl – to moje największe marzenie!

Anna Nowak: Dla mnie marzeniem było zatańczyć na Stadionie Legii Warszawa. Parę razy miałam okazję tam tańczyć ale były to różne inne imprezy organizowane na tym obiekcie.  Moje marzenie spełniło się 14 lutego kiedy zatańczyłam na Pepsi Arenie dla ukochanego klubu Legii Warszawa.

Renata Śledziewska: Występy podczas najważniejszych rozgrywek w kraju i poza nim należą do najbardziej emocjonujących,  może jakaś olimpiada?

Asia Gumowska: A ja sadzę, że każda impreza jest spełnieniem marzeń …jeżeli towarzyszy temu dobra zabawa, praca ze wspaniałymi ludźmi i możliwości rozwoju to wspaniale, dla nas to jest najważniejsze!

Elwira Bonarek: Nie sposób nie zgodzić się z Renatą, ale myślę, że wymarzonymi imprezami dla nas jak i dla wszystkich innych grup Cheerleaderek mogłyby być Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej oraz Mistrzostwa Świata w Piłce Siatkowej.

Dziewczyny na koniec powiedzcie, czego mogę Wam życzyć?

Agata Lankiewicz: Super Bowl! – ale to kwestia czasu (uśmiech).

Asia Gumowska: Aby nasz zespół Bell Arto Cheerleaders AWF Warszawa  funkcjonował najdłużej jak tylko to możliwe! Poza tym sukcesów, i możliwości dopingu jeszcze większej  liczby drużyn, przed jeszcze większą liczbą kibiców z wszelakich dyscyplin sportowych. Chcemy zarażać wszystkich nasza pozytywną energią i pokazać że jesteśmy synonimem polskiego Cheerleadingu.

Elwira Bonarek: Sukcesów i samych udanych występów i pokazów, myślę, że tego życzyłybyśmy sobie w nadchodzącym sezonie.

Reneta Śledziewska: Na pewno zdrowia, wytrwałości i jeszcze większego zapału do dalszej pracy, które jak do tej pory  nigdy nas nie opuściły (uśmiech)

Anna Nowak: Zdrowia, energii, uśmiechu i coraz większej ilości pokazów!

Ok to tego Wam życzę Moje Drogie! Spełnienia najskrytszych pragnień i samych sukcesów – tych osobistych i drużynowych! No i może jakiś mecz NBA!!! Dziewczyny z Sopotu pokazały, że nie jest to niemożliwe, a więc Wy też dacie radę!

Dzięki za wywiad!

Rozmawiał Paweł Kołakowski



 

 

 

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

7 komentarzy

  1. LokalnyBonzo pisze:

    Ehm.. post o cheerleadingu bez zdjęc?

    • Paweł Kołakowski pisze:

      No właśnie zależało mi, żeby główną rolę odegrały walory sportowe – jakbym wrzucił zdjęcia to byście tylko przeglądali obrazki ;) a tak poważnie cały wywiad miał na celu pokazania jak wiele wiele wysiłku trzeba w to wszystko włożyć!

    • Damian pisze:

      „jakbym wrzucił zdjęcia to byście tylko przeglądali obrazki”
      a tak tylko przewinąłem na dół strony…

  2. amon pisze:

    He,ja też. Ale pierwsze pytanie przeczytałem

  3. Qcin pisze:

    marudzicie :P Dobrze się czytała + dziewczyny zawsze można wygooglować + Elwina Bonarek- jestem fanem :)

  4. amon pisze:

    E tam Qcin,googluję,a tam tchóchofredka jakaś,albo łasica wyskakuje:)). A tak na marginesie,widać że Paweł próbuje uwszechstronnić enbiej. Zazwyczaj mu się udaje,ale dziś to nie był temat,który mnie interesuje(cheerleading,nie kobiety);))

  5. amon pisze:

    Jednak przeczytałem. Szacunek dla pań,podejrzewam,że robią to za friko,albo przysłowiową czapkę śliwek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *