Ciekawostki statystyczne (93)

DENVER NUGGETS 101:90 MILWAUKEE BUCKS

– Podobno ktoś oglądał ten mecz, ale to chyba jeszcze jeden z tych trade-deadline’owych rumorów.

– Bucks pozostają jedyną drużyną w lidze, która w tym sezonie ani razu nie wygrała dwóch meczów z rzędu. Ich bilans to 10-44, w Tankathonie mają 4.5 meczu przewagi nad drugim miejscem, ale Sixers swoimi wczorajszymi ruchami ostatecznie potwierdzili, że będą ich gonić. Milwaukee oczywiście nie zamierza oddawać tronu nikomu, więc Nuggets zakończyli dziś serię pięciu porażek. To także ich ósme kolejne zwycięstwo nad Bucks.

– To już czwarty w tym sezonie mecz Bucks u siebie, podczas którego Kozły ani razu nie objęły prowadzenia. To największa liczba takich spotkań w całej lidze. Co więcej, w żadnym z czterech poprzednich sezonów Bucks nie przegrali w takim stylu więcej niż raz.

– Nuggets są trzecim kolejnym rywalem Bucks, który trafił przeciwko nim przynajmniej 50% rzutów. W przypadku Denver było to 51,3%. Gospodarze oczywiście trzymali poziom, pierwsza piątka Milwaukee zagrała na poziomie 35,6% skuteczności. Caron Butler rzucił 17 punktów, Ersan Ilyasova zaliczył double-double 14 punktów oraz 11 zbiórek.

Kenneth Faried zanotował 26 punktów (11-15 FG) oraz 6 zbiórek. Tylko raz w swojej karierze miał lepszy dorobek punktowy – 3 lutego zdobył przeciwko Clippers 28 punktów. Z powodu kontuzji oraz niedokonanych jeszcze wymian Nuggets zagrali dziś tylko ósemką graczy, jednak w niczym im to nie przeszkodziło. JJ Hickson miał 14 punktów i 10 zbiórek, Randy Foye – 12 punktów i 10 asyst, blisko double-double był również Timofiej Mozgow (14 pkt, 9 zb), natomiast gorącą rękę miał dziś Wilson Chandler (15 pkt, 6 zb, 6-8 FG, 3-3 3pt).

MIAMI HEAT 103:81 OKLAHOMA CITY THUNDER

– Heat wzięli rewanż za porażkę u siebie pod koniec stycznia i rozbili Thunder na ich własnym terenie. To dopiero czwarta porażka Oklahomy na własnym parkiecie, oczywiście najwyższa spośród nich. Mimo porażki Thunder utrzymali to symboliczne pierwsze miejsce w NBA (43-13), bowiem Pacers (41-13) w ostatnim czasie też parę razy przegrali. Korzystają na tym Heat, którzy wygrali czwarty mecz z rzędu i znacznie zmniejszyli stratę do Indiany, która wynosi teraz tylko 1.5 meczu.

LeBron James od samego początku chciał udowodnić Kevinowi Durantowi i wszystkim zgromadzonym, kto tu tak naprawdę jest MVP. Zdobył pierwsze 12 punktów Miami, takiego startu nie tylko nie miał jeszcze żaden gracz w tym sezonie, ale też sam James w całej swojej karierze. LeBron, zanim opuścił parkiet ze złamanym nosem, w 33 minuty zanotował 33 punkty (15-22 FG, 11-11 w pomalowanym), 7 zbiórek, 3 asysty, 4 przechwyty oraz 8 strat. James po raz 21. w tym sezonie przekroczył próg 30 punktów, częściej robił to tylko Durant (33).

Kevin Durant zagrał słaby mecz, choć rzucił 28 punktów (10-22 FG), ale to zdecydowanie nie był jego wieczór. Wrócił Russell Westbrook (16 pkt, 4-12 FG, 8-10 FT, 24 min), ale w pierwszym meczu po tak długiej przerwie nie spodziewajmy się od razu wielkich rzeczy, za kilka spotkań znów powinniśmy zobaczyć starego dobrego Russa. Serge Ibaka dodał 14 punktów i 8 zbiórek. Thunder trafili tylko 37,8% rzutów z gry przy 54,7% Miami, popełnili więcej strat (20-18), a nawet przegrali tablice (38-41). Przede wszystkim jednak trafili tylko 2 z 20 rzutów za trzy, po tym, jak w Miami trafili aż 16 z 27.

– Pochwaliłem już LeBrona Jamesa, ale cała Wielka Trójka zdobyła dziś dokładnie tyle samo punktów co Thunder i nie można pominąć Dwyane’a Wade’a (24 pkt, 10 ast, 7 zb, 3 stl, 11-17 FG, +29) oraz Chrisa Bosha (24 pkt, 8 zb, 6-9 FG, 11-12 FT, +32). Cały tercet trafił aż dwie trzecie wszystkich swoich rzutów. To koniec serii 8 meczów Thunder, w których żaden z graczy ich rywali nie przekroczył progu 20 punktów. Była to najdłuższa seria w całej lidze od momentu wprowadzenia zegara 24 sekund.

– Do wczoraj Thunder byli u siebie 6-0, gdy… przegrywali dwucyfrową różnicą na starcie czwartej kwarty. Trafili jednak na Heat, którzy od momentu sformowania Wielkiej Trójki w 2010 roku wygrali aż 93 z 95 meczów, w których przed ostatnią kwartą prowadzili min. 10 punktami.

– Thunder są dopiero drugą drużyną w historii NBA, która przed przerwą na Weekend Gwiazd miała najlepszy bilans w lidze, ale przegrała pierwszy mecz po ASW różnicą min. 15 punktów. Pierwszy przypadek to Bullets 1974/75.

HOUSTON ROCKETS 99:102 GOLDEN STATE WARRIORS OT

– To koniec serii 8 zwycięstw Houston Rockets, była to najdłuższa aktywna passa w lidze, teraz jest nią 6 kolejnych wygranych.. Cleveland Cavaliers. Zanim o tym meczu – dziś Kawalerzyści dostaną idealną szansę na przedłużenie swojej serii, grają bowiem z Hawks, którzy są z kolei w posiadaniu najdłuższej trwającej serii porażek (7).

– Nigdy bym się tego nie spodziewał, ale Rockets trafili tylko 36,6% rzutów z gry, a Warriors – 39,8%. Dla Houston to trzeci najgorszy wynik w tym sezonie, Rakiety przegrały jak dotąd wszystkie 6 spotkań, w których nie dobiły do progu 40%, a ich najgorszą skutecznością w wygranym meczu jest jak dotąd 42,1% przeciwko Orlando (8 grudnia). Warriors już po raz drugi w ośmiu ostatnich meczach odnieśli zwycięstwo mimo skuteczności gorszej od 40%. Rockets podczas zakończonej właśnie serii 8 wygranych trafili 50,5% rzutów z gry, rzucając średnio 112.1 punktów na mecz.

James Harden rzucił 39 punktów (34 po przerwie), trafiając 14 z 27 rzutów z gry. Dwight Howard (11 pkt, 4-13 FG, 3-8 FT) miał sporo problemów, ale swoje 21 piłek zebrał. To pierwszy duet od marca 2003 roku, w którym jeden gracz miał tyle punktów, drugi tyle zbiórek, ale mimo to ich drużyna przegrała. Prawie 11 lat temu w podobnej sytuacji byli.. Warriors, kiedy przegrali z Bucks mimo 40 punktów Antawna Jamisona oraz 22 zbiórek Troya Murphy’ego. Chandler Parsons miał 21/8/5, ale trafił tylko 8 z 24 rzutów z gry (3-10 3pt) i to jego zablokował w dogrywce przewielki Jermaine O’Neal.

– Na Davida Lee naprawdę można liczyć, dziś miał 28 punktów i 14 zbiórek, notując trzecie 20/10 z rzędu oraz czwarte w sześciu ostatnich meczach. Stephen Curry dodał 25 punktów oraz 6 asyst (8-15 FG, 5-8 3pt), to jego trafienie dało Golden State dogrywkę. Po 12 punktów rzucili Klay Thompson i Jordan Crawford, przy tym pierwszy spudłował 12 z 18 rzutów z gry oraz wszystkie 5 trójek, natomiast drugi zaliczył naprawdę udany występ (14 min). Andre Iguodala dodał 11/8/7. Steve Blake zadebiutował w nowych barwach, ale trafił tylko jedną z czterech trójek.

Najlepsi

punkty: Harden (39)

zbiórki: Howard (21)

asysty: Wade, Foye (10)

przechwyty: James (4)

bloki: Howard (4)

straty: James (8)

3pt: Curry (5)

FT: Bosh (11)

minuty: Parsons (46:30)

Enbiejowy typer: 3/3

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *