All-Stars 2014 – Konferencja Zachodnia

To, kto zagra w 63. Meczu Gwiazd, wiadomo nie od dziś. All-Star Game już za kilka godzin, dlatego czas najwyższy zebrać najciekawsze informacje o tych, którzy dziś wybiegną na parkiet. Po Wschodzie czas na Konferencję Zachodnią.

Pierwsza piątka:

Stephen Curry

– Szczerze mówiąc nie spodziewałem się tego, ale Curry został wybrany do Meczu Gwiazd już przez kibiców, co więcej, wygrał nawet głosowanie w kategorii obrońców Konferencji Zachodniej, gromadząc więcej głosów od Kobego Bryanta, Chrisa Paula, Jamesa Hardena i Jeremy’ego Lina. Fajnie, że jego popularność wzrosła aż do tego stopnia, ponieważ nie wiem, czy pamiętacie, ale to będzie debiut Curry’ego w All-Star Game. Gwiazda Golden State powinna się w nim znaleźć już rok temu, jednak wówczas pominęli go nie tylko kibice, ale i trenerzy. Dawno nie było tak dobrego debiutanta w Meczu Gwiazd, tak mi się przynajmniej wydaje. Ostatnim graczem, który w swoim pierwszym ASG wyszedł w pierwszej piątce, był Andrew Bynum (2012), ale wynikało to ze starego podziału głosowania na obrońców, skrzydłowych i właśnie centra. Curry miał teraz zdecydowanie większą konkurencję. Przed Bynumem ostatni taki przypadek miał miejsce w 2005 roku (LeBron James), a wśród guardów – w 2002 roku (Steve Francis).

– Rok temu reprezentantem Golden State podczas Meczu Gwiazd w Houston był David Lee, ale nawet teraz warto przypomnieć, że przed skrzydłowym Warriors ostatnim all-starem z Oakland był Latrell Sprewell.. w 1997 roku. Spree był również ostatnim starterem tego klubu, wyszedł w pierwszej piątce Zachodu w 1995 roku.

– Warriors wiedzie się w tym sezonie raz lepiej, raz gorzej, teraz dość niespodziewanie zajmują dopiero ósme miejsce w Konferencji Zachodniej, ale Curry gra naprawdę bardzo dobrze. Z sezonu na sezon jest coraz lepszy, teraz notuje rekordy kariery w średniej liczbie punktów (24.6) oraz asyst (9.0), ma też 4.4 zbiórek i 1.7 przechwytów oraz 41,5% skuteczności za trzy (i aż się nie chce wierzyć, że jest to jego najgorszy wynik w karierze!) przy 3.4 celnej trójki na mecz. Żeby zrozumieć, jak świetne są to statystyki, trzeba wiedzieć, że ostatnim graczem ze średnimi 24 punktów i 9 asyst w jednym sezonie był Michael Adams… 23 lata temu. Przed nim był Tiny Archibald.. 41 lat temu.

– Curry przegrywa co prawda z Chrisem Paulem, jeśli chodzi o liczbę asyst na mecz, jednak w „totalu” z powodu kontuzji CP3 zajmuje już pierwsze miejsce. Gdyby je utrzymał, stałby się pierwszym graczem Warriors, który dokonał tej sztuki, od 51 lat (Guy Rodgers).

– Warriors z Currym na parkiecie zdobywają prawie 109 punktów na 100 posiadań, natomiast bez niego – tylko nieco ponad 90. To też wynika z braku tak dobrego zmiennika, jak Jarrett Jack przed rokiem, ale to również sporo mówi o jego wpływie (według tej statystyki – największym w lidze) na atak zespołu.

– Curry trafia w tym sezonie aż 49,6% rzutów z półdystansu. Lepsi są tylko Courtney Lee i Jared Dudley, ale obaj oddali razem o tylko 4 takie rzuty więcej od gwiazdy Warriors.

– Pierwszy w karierze Mecz Gwiazd będzie zwieńczeniem bardzo aktywnego All-Star Weekend dla Curry’ego, który w sobotę był kapitanem Konferencji Zachodniej i sam wziął udział w dwóch eventach – Shooting Stars i konkursie trójek.

James Harden

– Harden zastąpi w pierwszej piątce Kobego Bryanta. To dla niego drugi występ oraz pierwszy start w Meczu Gwiazd. Po pięknych czasach Yao Minga znów zobaczymy gracza Rakiet w wyjściowym ustawieniu drużyny Zachodu. Harden nie jest jedynym reprezentantem Houston w Nowym Orleanie, poza nim wystąpi jeszcze Dwight Howard.

– Najpopularniejsza broda w NBA znana również jako jeden z najlepszych rzucających obrońców rozgrywa indywidualnie gorszy sezon niż przed rokiem, zdobywa średnio o dwa punkty mniej (25.9 -> 23.9), ma mniej zbiórek, asyst oraz trafia najgorsze w karierze 32,9% rzutów za trzy. Jego najmocniejszą stroną nadal pozostają jednak rzuty wolne, choć w tej kategorii również notuje mały regres (w zeszłym roku 8.6 celnych przy 10.2 próbach), ale średnie 7.5 celnych rzutów wolnych przy 8.8 próbach (86% FT – career-high) to poziom osiągalny tylko dla Kevina Duranta. Na 100 rzutów z gry Hardena przypada aż 55 osobistych, co jest najwyższym wskaźnikiem wśród wszystkich graczy nie-centrów.

– Harden nie rozegrał nawet dwóch sezonów w barwach Rockets, a już przeszedł do ich historii. Tylko dwóch graczy przed nim zdobyło 3000 punktów w 120 pierwszych meczach (Elvin Hayes, Tracy McGrady).

– Choć przed rokiem Harden miał może lepsze statystyki, to z tego sezonu może być bardziej zadowolony, ponieważ Rockets wygrali siedem ostatnich meczów przed przerwą na Weekend Gwiazd i rzutem na taśmę wskoczyli na trzecie miejsce Konferencji Zachodniej. Obecne 67,9% zwycięstw to tempo na trzeci najlepszy sezon w historii klubu po 1993/94 i 1996/97.

Kevin Durant

– Aż nie wiem, od czego tu zacząć. Przed Wami Kevin Durant, prawdopodobnie przyszły MVP, najlepszy gracz najlepszej drużyny w lidze. Pod nieobecność Russella Westbrooka, drugiego najlepszego zawodnika Oklahomy, który – gdyby był zdrowy – również znalazłby się w gronie all-starów, Durant wciągnął Thunder na sam szczyt NBA. To jest jego szansa na to, żeby wreszcie przestał być wiecznie drugi. Mógłbym rzucać podobnymi frazesami jeszcze długo, ale zbyt dużo zostało już na jego temat napisane. Zresztą – sami wiecie, jak jest. To piąty All-Star Game dla Duranta.

– KD dzielnie kroczy po czwarty w karierze tytuł króla strzelców, rzucając aż 31.5 punktów na mecz. To nie tylko jego career-high oraz rekord organizacji, ale też wynik o aż 4.2 punktów lepszy od drugiego Carmelo Anthony’ego (to byłaby największa różnica między 1. a 2. strzelcem ligi od 2001/02 i Iversona z taką samą przewagą nad Shaqiem). Ostatnim graczem z tak wysoką średnią strzelecką był Kobe Bryant (2006/07), ale nikt nie robił tego na skuteczności wyższej od 50% od 1990/91 (Michael Jordan), a już w ogóle nikt nigdy w historii ligi nie dodał do tego 40% skuteczności z dystansu.

– Reasumując, Durant notuje 31.5 punktów, 7.8 zbiórek, 5.5 asyst (career-high), 1.5 przechwytów (również), 51% z gry, 41% za trzy, 89% z linii. Aż pogrubię. Tylko jeden gracz w historii NBA miało sezony na takim poziomie pod względem punktów, zbiórek i asyst, reszty nawet nie liczę. To Michael Jordan (1988/89).

– Styczeń Kevina Duranta – 36 punktów, 6 zbiórek, 6 asyst na mecz, 55% z gry, 43,6% za trzy, 89% z wolnych, występy na poziomie 48 (dwa razy), 54, 46 punktów, seria 12 meczów z min. 30 punktami na koncie.

– Durant zdobywa 0.47 punktów na jedno dotknięcie piłki w ataku. To oczywiście najlepszy wynik w lidze.

– Thunder mają bilans 43-12, najlepszy w lidze. Ich 78,2% zwycięstw w sezonie to tempo na najlepszy sezon w historii klubu. Dotychczasowy rekord to 78% wygranych w sezonie 1995/96, kiedy to Seattle Supersonics awansowali ostatecznie aż do Finałów NBA.

– Czuję niedosyt, myśląc o tym, ile rzeczy pominąłem.

Blake Griffin

– Durant robił i nadal robi wielkie rzeczy bez drugiego najlepszego gracza, tymczasem Griffin miał swoje show pod nieobecność lidera. Ostatecznie udowodnił, że nie jest tylko człowiekiem od fajnych wsadów. Kontuzja Chrisa Paula miała zrzucić LA Clippers z czwartego miejsca na Zachodzie, tymczasem dzięki Griffinowi koszykarze z Miasta Aniołów są w grze o trzecią lokatę. Pierwszy mecz bez CP3, porażka -24 ze Spurs, nie wróżyła dobrze, jednak od tamtej pory Clippers wygrali 13 z 18 spotkań. Średnie Griffina z tego okresu – 29 punktów, 8.5 zbiórek, 4.3 asysty, 57,7% z gry.

– W całym sezonie Griffin notuje 24.2 punktów (rekord kariery), 9.8 zbiórek, 3.5 asyst oraz 54% skuteczności z gry i nareszcie ponad 70% z rzutów wolnych. Tylko jeden gracz w historii klubu miał sezon na poziomie 24/9/3 – Bob McAdoo (1975/76). W NBA ostatnim zawodnikiem z takimi liczbami + tak wysoką skutecznością z gry był Shaquille O’Neal (2002/03).

– Griffin trafił w tym sezonie aż 314 rzutów w restricted area i jest w tej kategorii liderem NBA.

– Griffin wystąpi w swoim czwartym Meczu Gwiazd (ciekawostka: w czwartym sezonie gry), wychodząc w pierwszej piątce po raz trzeci z rzędu. Obu rzeczy dokonuje jako pierwszy gracz w historii organizacji. Ma 24 lata.

Kevin Love

– Timberwolves mają bilans 25-28 i tracą już sześć meczów do play-offs, ale Love nadal kręci takie numerki, że głowa mała. Musiał znaleźć się w Meczu Gwiazd i dość niespodziewanie zapewnił sobie swój trzeci występ już w głosowaniu kibiców. Niespodziewanie, bo to oznacza, że stał się bardziej popularny od Dwighta Howarda. To jego pierwszy start w ASG w karierze, nie zgadniecie, kto był ostatnim (i jedynym) graczem Timberwolves w pierwszej piątce. Na pewno nie Kevin Garnett w 2007 roku, skądże znowu.

– Love kręci 25.8 punktów oraz 13.2 zbiórek na mecz, do tego dokłada rekordowe w karierze 4 asysty. Jest czwartym strzelcem oraz drugim zbierającym w lidze, ma również trzeci najwyższy PER. Ostatnim graczem z 25/13/4 w sezonie był Kareem Abdul-Jabbar (po raz ostatni 1975/76, miał aż 6 takich sezonów). Jak więc widać, w sztuce kręcenia numerków z kosmosu Love nadal jest dobry. I tradycyjnie na wyniki drużyny przekłada się to.. średnio.

– Timberwolves ze swoją gwiazdą na parkiecie są o 6.6 punktów na 100 posiadań na plusie, natomiast kiedy Love jest poza grą, są o 9.9 punktów na minusie. On/off na poziomie +16.5 to wynik gorszy tylko od Andre Iguodali.

– Są świetne liczby, jest też – niestety – nadal słaba obrona obręczy. Rywale Love’a trafiają przy niej aż 57,4% prób, co jest czwartym najwyższym wynikiem w lidze. Minnesocie zdecydowanie nie pomaga fakt, że tuż za nim, na piątym miejscu znajduje się Nikola Peković.

Rezerwowi:

LaMarcus Aldridge

– Blazers złapali ostatnio małą zadyszkę, ale nawet mimo bardzo trudnego terminarza nadal mają trzeci najlepszy bilans na mocnym Zachodzie. Przed sezonem nie stawiano ich nawet w play-offach. Oni i Phoenix Suns to zdecydowanie największe niespodzianki trwającego sezonu. Zobaczymy, czy uda im się przetrwać. Oczywiście nie mogło zabraknąć w Meczu Gwiazd lidera Portland, szkoda, że zabraknie lidera Phoenix.

– Aldridge także rozgrywa najlepszy sezon w karierze, notuje 23.9 punktów i 11.4 zbiórki na mecz. Oba wyniki to jego rekordy kariery, podobnie jak 2.8 asysty. LMA zadomowił się na półdystansie (oddał stamtąd o 227 rzutów więcej niż drugi Dirk), przez co jego skuteczność z gry spadła do career-low 46,6%, Aldridge ma również najgorszy TS% spośród wszystkich all-starów (51,6%), ale Blazers wiele na tym nie tracą.

– Ostatnim graczem Portland z tak wysokimi średnimi punktów i zbiórek w jednym sezonie był Sidney Wicks.. w 1971/72. To trzeci All-Star Game dla Aldridge’a, w historii organizacji więcej występów mieli tylko dwaj gracze – Wicks (4) i Clyde Drexler (8). W Nowym Orleanie wystąpi również Damian Lillard, a zatem Blazers będą mieli w ASG dwóch reprezentantów po raz 9. w historii i po raz pierwszy od 20 lat (Drexler, Cliff Robinson).

Anthony Davis

– Początkowo gwiazda New Orleans Pelicans nie znalazła się w składzie Zachodu, jednak z powodu kontuzji Bryanta trzeba było dobrać kogoś jeszcze i na szczęście padło właśnie na Davisa. Na szczęście, bo TAKI sezon w wykonaniu drugoroczniaka nie może się zmarnować. No i Nowy Orlean goszczący 63. Mecz Gwiazd będzie miał swojego reprezentanta.

– W debiutanckim sezonie Davis grał solidnie, ale nie porywał tłumów tak jak Damian Lillard i ostatecznie przegrał z nim rywalizację o nagrodę dla najlepszego rookie, jednak teraz nikt już chyba nie ma wątpliwości, kto jest prawdziwą przyszłością tej ligi, kto już za kilka lat będzie jej najlepszym podkoszowym. Co z tego, że Pelicans mają bilans 23-29, skoro Davis notuje średnio – uwaga – 20.5 punktów (skok o 7 punktów w porównaniu do rookie-season), 10.1 zbiórek, 1.4 asyst, 1.6 przechwytów oraz 3.1 bloków na mecz. Nie jestem fanem przyznawania tej nagrody w takich sytuacjach, ale taki progres zdecydowanie zasługuje na MIP. Anthony Davis skończy za niecały miesiąc 21 lat.

– Ostatnim graczem ze średnimi 20 punktów, 10 zbiórek i 3 bloków był Shaquille O’Neal (1999/00). Shaq jest również jedynym graczem, który dokonał tej sztuki w tak młodym wieku (sezon 1992/93). Jeśli Davis utrzyma te średnie, stanie się również drugim graczem z takimi osiągami w historii organizacji (Alonzo Mourning, 1992-1994). Dodając do tego również asysty i przechwyty, w całej historii NBA takie sezony notowało tylko dwóch graczy – Hakeem Olajuwon (9 razy) i David Robinson (6 razy).

– Nie wiem czy wiedzieliście, bo o tym mówi się dość rzadko, ale Davis ma najlepszą w lidze skuteczność z gry w crunch-time (21-32 FG, 65,6%).

Dwight Howard

– W swoim pierwszym sezonie w barwach Rockets Howard notuje 18.8 punktów oraz 12.5 zbiórek na 58,1% skuteczności z gry, jednak w jego przypadku, biorąc pod uwagę nie tak dawne czasy Orlando Magic, te liczby nie robią żadnego wrażenia. Nie zmienia to jednak faktu, że Dwight jest trzecim najskuteczniejszym oraz czwartym najlepiej zbierającym graczem NBA. To wciąż Dwight Howard i trafił jak dotąd tylko 54,6% osobistych, ale nawet to jest sporym progresem w porównaniu do dwóch poprzednich sezonów, w których nie dobił nawet do 50%.

– Po raz ostatni dwóch graczy Rockets zagrało w ASG w 2007 roku (Yao, T-Mac).

– To dziewiąty w karierze występ Howarda w Meczu Gwiazd, jednak po raz pierwszy od debiutu w ASG nie wyjdzie on w pierwszej piątce.

– Dwight oddał w tym sezonie tylko 5,5% wszystkich swoich rzutów spoza pomalowanego.

Damian Lillard

– Rozgrywający Portland to najbardziej zapracowana osoba podczas trwającego Weekendu Gwiazd, wziął udział w Rising Stars, Skills Challenge, konkursie trójek i Slam Dunk Contest, a przed nim jeszcze pierwszy w karierze Mecz Gwiazd. Jeszcze żaden gracz w historii nie był podczas ASW tak aktywny.

– Lillard przegrałby pewnie wyścig o nagrodę „Sophomore of the Year” z Anthonym Davisem, ale z tak grającą Brwią przegrałby każdy drugoroczniak, a Lillard również rozgrywa bardzo dobry sezon, rzucając 20.7 punktów i rozdając 5.7 asyst na mecz. To on jest drugą najważniejszą postacią Portland Trail Blazers, a gdy przychodzi crunch-time, nawet przejmuje rolę pierwszej opcji. Trafił jak dotąd aż 6 (najwięcej w lidze) z 9 rzutów w ostatnich 30 sekundach przy remisie lub maksymalnie trzypunktowej stracie.

– Co ciekawe, Lillard ma lepszą skuteczność poza pomalowanym (42,5%) niż wewnątrz pola trzech sekund (42,2%). To jedyny taki przypadek w lidze. Tylko 16,3% prób Lillarda pochodzi z półdystansu, niższy procent spośród all-starów ma tylko Howard.

Dirk Nowitzki

– W tym całym wyścigu na szczęście znalazło się miejsce dla starego, ale wciąż dobrego Dirka Nowitzkiego. Niemiec prowadzi jak na razie swoje Dallas do wysokiego, siódmego miejsca na Zachodzie i po słabszym sezonie, w którym borykał się w kontuzją i po raz pierwszy od 2000 roku nie przekroczył progu 20 punktów, wrócił na swój stały poziom, notując w wieku 35 lat 21.7 punktów na mecz. To najlepszy wynik tak doświadczonego gracza od 2002 roku (Karl Malone, Michael Jordan). Co jednak najlepsze, Nowitzki trafia w tym sezonie ponad 49% rzutów z gry, 41% trójek i najlepsze w lidze 91% osobistych.

– To będzie dwunasty występ (najlepszy wynik wśród obcokrajowców) Dirka w Meczu Gwiazd, Nowitzki wraca do niego po roku przerwy, kiedy to musiał zakończyć serię 11 kolejnych ASG.

– Dirk oddaje aż 7.5 rzutów na mecz w sytuacjach catch-n-shoot. To drugi wynik w NBA, pierwszy należy do Klaya Thompsona.

Monta Ellis asystował Nowitzkiemu 78 razy, Jose Calderon – 72 razy. Tylko dwóch graczy w lidze dostało min. 70 asyst od aż dwóch kolegów z zespołu. Obaj są all-starami – to Aldridge i Bosh.

Tony Parker

– W kontekście wyborów do All-Star Game Spurs są ciężkim przypadkiem, ponieważ zamiast jednej supergwiazdy mają szeroki skład, wszystkich wybrać się nie da, a wypadałoby, żeby druga drużyna Zachodu miała w All-Star Game swojego człowieka. Tim Duncan nawet w wieku 37 lat kręci 15.6 punktów i 10 zbiórek na mecz, ale padło na Tony’ego Parkera będącego najlepszym strzelcem zespołu ze średnią 17.7 punktów na skuteczności przekraczającej 50%. Francuz to także 6.2 asyst na mecz. Szkoda Dragicia i Conleya, ale to zasłużony wybór.

– To będzie szósty występ w ASG dla Parkera, który jeszcze ani razu nie był starterem i pewnie nim już nie będzie. Ważne jednak, że został doceniony i w ten sposób Spurs znów mają kogoś w Meczu Gwiazd. Uwaga, bo to naprawdę ciekawe – tylko raz w całej historii klubu Ostrogi nie miały w All-Star Game nikogo – miało to miejsce w 1997 roku.

– Parker wjeżdża pod kosz średnio 10.3 raza w meczu, większą średnią ma tylko jeden gracz w lidze – Ty Lawson.

– Francuz jest jednym z czterech all-starów (poza nim DeRozan, Johnson, Irving – sam Wschód), którzy mają negatywny wpływ na drużynę w przeliczeniu na 100 posiadań. Spurs mają jednak ten problem, że z Parkerem na parkiecie wygrywają o 5.4 punktu, a bez niego – o 9.2 punktu.

Chris Paul

– Nie było pewne, czy zobaczymy CP3 w jego „byłym” mieście, ale ostatecznie najlepszy rozgrywający NBA zagra w swoim szóstym Meczu Gwiazd w karierze (był wybierany 7 razy), broniąc tytułu MVP wygranego przed rokiem w Houston.

– Z powodu kontuzji Paul rozegrał jak dotąd tylko 36 spotkań, a jego średnie to bardzo imponujące 19.2 punktów, 11.1 asyst (1. miejsce w NBA) oraz 2.5 przechwytów (2. miejsce) na mecz. Co ciekawe, Paul jest również liderem ligi w liczbie hokejowych asyst na mecz (2.2). W notowaniu tych wszystkich liczb z kosmosu pomaga mu jednak fakt, że gra w najszybszym tempie w karierze, 99 posiadań na 48 minut – o 5 posiadań więcej niż w jakimkolwiek innym sezonie.

– To drugi kolejny sezon, w którym do ASG dostało się dwóch graczy Clippers – Paul i Griffin. W całej poprzedniej historii klubu coś takiego stało się tylko raz – w 1976 roku, gdy w Meczu Gwiazd zagrali Randy Smith i Bob McAdoo.

Kobe Bryant

– Z powodu kontuzji w Meczu Gwiazd nie zagra wybrany przez kibiców do pierwszej piątki Kobe Bryant. Będzie to więc pierwszy od 18 lat All-Star Game bez żadnego reprezentanta Los Angeles Lakers. To jednak nie zmienia faktu, że Bryant będzie all-starem po raz 16. w swojej karierze. Wyprzedził tym samym Kevina Garnetta (15) i przed nim na liście graczy z największą liczbą wyborów do Meczu Gwiazd zostaje już tylko Kareem Abdul-Jabbar (19). Czy Kobe go dogoni?

– O samym sezonie Bryanta ciężko cokolwiek napisać, ponieważ z powodu dwóch urazów rozegrał jak dotąd tylko 6 spotkań. Nie wiadomo też, kiedy wróci, ale z drugiej strony jego Lakers praktycznie nie mają już żadnych szans na awans do play-offs, więc czy warto ryzykować? Jeziorowcy wygrali jak dotąd tylko 34% spotkań i to jest tempo na trzeci najgorszy sezon w historii organizacji. W 1957/58 Lakers wygrali 26,4% meczów, a dwa sezony później 33,3%, ale jak widać to prehistoryczne czasy, kiedy ich siedzibą było jeszcze Minneapolis.

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

6 komentarzy

  1. Finley pisze:

    Parker i Love najbardziej przereklamowani all-starzy. Jeszcze niedawno dałbym Griffina, ale ten u Riversa się bardzo rozwinął. Ciągle uważam, że najlepszy jest Aldridge, ale Blake wreszcie u mnie zyskuje w oczach.

    Szkoda Dragica…

  2. skitour pisze:

    Wyjasnijcie mi prosze o co chodzi z tym Durantem i Jordanem. Przeciez niejaki Oscar Robertson mial nawet lepsze statystyki. Te 0.5 punkta sredniej punktowej robi tak wielka roznice?

  3. Adrian89 pisze:

    Obiektywnie to Pacers są najlepszą drużyną w lidze.

    Co do samego ASG- zawiódł mnie Curry 2/11 bodaj skończył za trzy – serio ? Śmiem twierdzić że przy takiej obronie co drugi z czytelników by tyle rzucił ( nawet w rękawkach)

    • Woy pisze:

      Pamiętaj ,że mają trochę dalej niż my na naszych parkietach :-)

    • Adrian89 pisze:

      Dlatego piszę że tyle a nie dwa razy więcej :D no ja się próbowałem z tą dalszą linią i 2-3/10 średnio siadało

  4. amon pisze:

    A ja siię pochwalę,że jakieś 40% w swoim prime’ie miałem,w meczach sam na sam,czyli z obrońcą non-stop. Kiedyś przegrywałem 68-92 i rzuciłem 11/12 w końcówce na 101:99. Ale rzuty za 3 to była moja specjalizacja,pod koszem kaszana;))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *