Ciekawostki statystyczne (87)

DENVER NUGGETS 80:119 INDIANA PACERS

– Dzień po niespodziewanej porażce z Orlando Magic (którzy w trzy dni ograli dwie najlepsze drużyny w lidze – obie jednym punktem!) Pacers musieli się na kimś wyżyć, padło na Denver. Efekt to 119 zdobytych punktów (rekord sezonu) oraz najwyższe zwycięstwo (+39) od 2003 roku. Nuggets nie przegrali tak wysoko od 2009 roku. To również największa różnica w historii rywalizacji Indiany z Denver. Dziś Pacers przerwali serię pięciu porażek z Nuggets.

– Pacers odnieśli dziś 40. zwycięstwo w swoim 51. meczu w tym sezonie. Jeszcze nigdy nie osiągnęli tego progu tak szybko, jak teraz. Ich 78,4% wygranych spotkań to najlepszy wynik w NBA. Ich przewaga nad Miami wzrosła już do czterech meczów.

– Najlepszym graczem tego spotkania był David West, który zdobył 25 punktów (11-13 FG, 27 min), z czego aż 17 w pierwszej kwarcie. To najlepszy wynik gracza Indiany w inauguracyjnej ćwiartce od stycznia ubiegłego roku (18 Paul George). Dzięki Westowi Pacers wygrali pierwszą kwartę aż 31:20, tak dobry start nie zdarza im się często. W pierwszych 50 meczach, choć Pacers wygrali aż 39 razy, zdobyli w pierwszych kwartach łącznie tylko 10 punktów więcej od rywali (1152-1142).

– Dziś po raz pierwszy w tym sezonie punktowała cała trzynastka Pacers. Bardzo dobrze spisała się ławka, która zdobyła 46 punktów (17-31 FG), ale był to też dwunasty w tym sezonie mecz, w którym każdy starter przekroczył próg double-digits. Roy Hibbert zanotował 14 punktów, 12 zbiórek (7 w ataku) i 4 bloki. Pacers, choć trafili tylko 4 z 16 trójek, mieli rekordową w tym sezonie skuteczność na poziomie 57,5% z gry – zatrzymując jednocześnie Nuggets na 31,5% (season-low Denver).

NEW ORLEANS PELICANS 101:108 TORONTO RAPTORS

– Raptors wygrali z Pelicans po raz szósty z rzędu mimo świetnego występu gracza rywali. Tym razem nie chodziło o Anthony’ego Davisa (19 pkt, 7 zb), a o Tyreke Evansa, który z ławki zanotował 23 punktów, 10 asyst, 5 zbiórek oraz 3 przechwyty (10-14 FG). Goście odrobili 15 punktów straty z początku drugiej kwarty jeszcze przed przerwą, ale dzięki 10 punktom Patricka Pattersona (season-high 22 pkt, 6 zb, 7-11 FG, 3-5 3pt) Raptors wygrali trzecią odsłonę 33:21 i nie dali już sobie odebrać prowadzenia i zwycięstwa.

– To ciekawe, że w ciągu pięciu ostatnich sezonów Raptors wygrali tylko 5 z 17 spotkań, w których po pierwszej połowie był remis. Prawdopodobnie nic z tego nie wynika, ale w tym okresie tylko trzy drużyny miały gorszy bilans.

– Odpowiedzią Toronto na Evansa był nie tylko Patterson oraz mało skuteczny Demar DeRozan (22 pkt, 7-21 FG), ale przede wszystkim był nią Kyle Lowry, który miał 19 punktów (8-13 FG), 12 asyst (6 w 4Q!) oraz 7 zbiórek. Od odejścia Rudy’ego Gaya ofensywa Raptors zupełnie się zmieniła i to już jedenasty kolejny mecz (najdłuższa seria w sezonie), w którym Kanadyjczycy mieli min. 20 asyst na koncie.

– Pelicans przegrali dopiero drugi mecz w tym sezonie, w którym trafili ponad 50% rzutów z gry.

SAN ANTONIO SPURS 100:109 DETROIT PISTONS

Mo Cheeks został zwolniony, Pistons od razu wygrali. Hm. John Loyer, tymczasowy trener Detroit, odniósł swoje pierwsze zwycięstwo na stanowisku head-coacha od sezonu 1999/2000, gdy trenował Wabash Valley College. Po raz pierwszy od 55 lat zdarzyło się, by debiutujący trener od razu pokonał min. czterokrotnego mistrza-coacha.

To już piąta kolejna wygrana Pistons w Motown (w trakcie tej serii rzucają 109 punktów na mecz!), dzięki czemu zrównali się oni bilansem z ósmymi na Wschodzie Charlotte Bobcats. Słabi będą walczyć ze słabymi, więc tu też będziemy świadkami bardzo wyrównanej rywalizacji o play-offs, do której włączy się jeszcze kilka drużyn chcących wygrać szybkie max. 1-4 w pierwszej rundzie.

– To siódma wygrana Tłoków w jedenastu ostatnich meczach ze Spurs w Detroit, ale też dopiero czwarte zwycięstwo w tym sezonie z przeciwnikiem z Konferencji Zachodniej!

– Spurs trafili 52,4% rzutów z gry, ale popełnili aż 19 strat i ponad dwa razy rzadziej dostawali się na linię rzutów wolnych (26-11 w próbach, 18-9 w celnych). Tony Parker i Tim Duncan zdobyli po 11 punktów w 21 minut i to nie były dla nich dobre występy. Nie dość, że mieli odpowiednio -21 i -18, to jeszcze Duncan popełnił aż 6 strat. Najlepiej spisał się Marco Belinelli (20 pkt, 5 zb, 4-8 3pt).

Brandon Jennings (21 pkt, 6 ast, 0 TO) jest w dobrej formie, na 10 ostatnich meczów (średnio 24.7 ppg) tylko raz nie przekroczył dwudziestki, a w trakcie trwającej trzymeczowej serii zwycięstw Detroit Jennings uzbierał łącznie 82 punkty i 27 asyst. W czasach po Isiahu Thomasie to dopiero trzeci taki przypadek (Grant Hill 1996, Chauncey Billups 2006). Rodney Stuckey dodał 20 punktów z ławki.

BOSTON CELTICS 102:86 MILWAUKEE BUCKS

– Celtics spadli nam w Tankathonie na ósme miejsce, dziś odnieśli czwarte zwycięstwo w pięciu ostatnich spotkaniach. Bucks są dzielni, to już 9-42 i pięć meczów przewagi nad „drugimi” Sixers. Kozły zapewniły dziś sobie ujemny bilans na koniec sezonu.

– Boston po raz kolejny wygrał mecz w czwartej kwarcie, dziś Jeff Green zdobył w niej 11 (5-8 FG) ze swoich 29 punktów (11-22 FG), a cała drużyna gości uzbierała łącznie 32 punkty. W pięciu ostatnich meczach Celtics trafili ponad 57% rzutów w czwartych kwartach, w 48 poprzednich ta skuteczność ledwo przekraczała próg 40%.

Jared Sullinger, świeżo upieczony Gracz Tygodnia, zanotował 13 punktów i 10 zbiórek. Double-double miał również debiutant Kelly Olynyk (14 pkt, 11 zb). Celtics zamienili 21 strat Bucks na 32 punkty, są 11-3 gdy zatrzymują rywala poniżej 90 punktów.

Brandon Knight miał 22 punkty, 5 zbiórek i 4 asysty, 17 punktów w 19 minut z ławki dodał Gary Neal, a John Henson (18 kolejnych meczów z min. jednym blokiem, kolejny Korver?) dodał 16 oczek (8-12 FG). Milwaukee przegrało 18 z 20 ostatnich meczów.

HOUSTON ROCKETS 107:89 MINNESOTA TIMBERWOLVES

– Rockets wygrali szósty mecz z rzędu oraz dziewiąty spośród ostatnich jedenastu i już byliby w tabeli nad LA Clippers, gdyby nie ten przepis o pewnym miejscu lidera Dywizji w Top 4. W każdym razie, Houston nie mają problemu, mają go za to Wolves, którzy przegrali czwarty mecz z rzędu i tracą już siedem zwycięstw do play-offów. Dziś zdecydowanie nie ułatwili sobie zadania, pozwalając Rockets na 67 punktów w pierwszej połowie, zdobywając tylko 11 w czwartej kwarcie i trafiając w całym meczu tylko 35,6% rzutów.

Kevin Love miał te swoje 31 punktów i 10 zbiórek, ale to był za dobry mecz Rockets. Chandler Parsons zanotował 20 punktów (9-14 FG), Dwight Howard dodał 18 punktów i 15 zbiórek (6 TO). Po raz pierwszy od 118 spotkań każdy starter Houston miał przynajmniej 14 punktów, po raz pierwszy od 92 spotkań na wyjeździe Rockets zatrzymali swoich rywali poniżej 36% z gry, a wreszcie po raz pierwszy we wszystkich 1712 meczach na wyjeździe od 1971 roku (kiedy Rockets przybyli do Houston) stały się obie te rzeczy.

James Harden (19/5/5) był najlepszym strzelcem zespołu w 21 z 46 pierwszych meczów tego sezonu, jednak w trakcie trwającej serii sześciu zwycięstw był nim tylko raz. Dziś po raz drugi w trakcie tej passy najwięcej punktów dla Houston zdobył.. Chandler Parsons.

– Love zdobył 17 punktów w pierwszej kwarcie i 23 do przerwy (rekord kariery dla pierwszych połów). Wyprzedził Douga Westa (6216 pkt) i jest już czwartym strzelcem w historii organizacji.

PHILADELPHIA 76ERS 80:123 GOLDEN STATE WARRIORS

– Dziś po raz pierwszy od 21 stycznia 2011 roku jednego dnia doszło do aż dwóch min. 39-punktowych blow-outów.

– Sixers wczoraj przegrali z Clippers różnicą 45 punktów, dziś z Warriors – różnicą 43. Po raz drugi w historii klubu (pierwszy – 1993/94) Szóstki przegrały dwa kolejne mecze min. 40 punktami. Chcecie wiedzieć coś jeszcze? Z wyjątkiem Philadelphii nie zrobił tego nikt inny w historii NBA. 76ers nie udało się pobić tylko jednego rekordu (choć poczekajmy). Ich -88 w dwóch kolejnych meczach to wynik „gorszy” nie tylko od ich -93 sprzed 20 lat, ale też od -95 Detroit Pistons z sezonu 1966/67. O czym my w ogóle rozmawiamy?

– Warriors nie sprawili takiego lania nikomu od 2002 roku.

Stephen Curry rzucił 23 punkty (5 zb, 8 ast, 7 TO, 7-11 FG, 6-9 3pt), ale to była noc tylko Marreese’a Speightsa, który rozegrał swój najlepszy mecz w karierze, rzucając 32 punkty (rekord) przy 12-15 z gry (zaczął od 12-13), zbierając 8 piłek i blokując 3 rzuty. Wszystko to w 26 minut gry, z ławki. Od 1985 roku tylko trzech graczy rzuciło 32 punkty na 80% z gry w tak krótkim czasie gry (Cedric Ceballos 1990, Kenny Anderson 2000, Arvydas Sabonis 2001), spośród nich tylko Litwin dodał do tego jeszcze zbiórki i bloki (Sabonis miał 32 punkty, 10 zbiórek i 6 bloków na 11-12 z gry w 24 minuty – mistrz).

– Dla Sixers 24 punkty zdobył Michael Carter-Williams.

Najlepsi

punkty: Speights (32)

zbiórki: Howard (15)

asysty: Lowry (12)

przechwyty: T. Evans, G. Wallace, Beverley, Turner, A. Davis, T. Young (3)

bloki: Hibbert, Sullinger, D. Green (4)

straty: Curry (7)

3pt: Curry (6)

FT: Love (12)

minuty: J. Green (44:08)

Enbiejowy typer: 5/7, 5/8, dziś 5/6

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *