Telegram z Enbiej – 03/02/14 – popisowe partie Parkera, Wade’a i Cousinsa

Indiana Pacers (37-10) – Orlando Magic (13-37) 98:79 (29:22, 30:28, 16:13, 23:16)

Po trzech kwartach meczu w Indianie pewne było, że gracze Franka Vogela nie przegrają trzeciego meczu we własnej hali. Na 39% skuteczności z gry goście nie byli w stanie zwyciężyć nawet w pojedynczej kwarcie. Opiekun Pacers miał więc okazję na przejrzenie swoich rezerw i sporo minut dostali CJ Watson, Danny Granger i Louis Scola. Ich 38 punktów oraz podkoszowa dominacja Pacers, podparta zbiórkami (52-38), zaważyła na losach potyczki . Natomiast double double z 15pkt i 12zb zapisał się Lance Stephenson.

Arron Afflalo do przerwy trafił 1 z 7 rzutów, natomiast Victor Oladipo w całym spotkaniu zaliczył 2 celne przy 11 próbach.

Punkty: Granger 16, Stephenson 15, George 15, Watson 12 – Afflalo 20, Vucevic 16, Harris 11

Brooklyn Nets (21-25) – Philadelphia 76ers (15-34) 108:102 (24:16, 30:33, 30:20, 24:33)

Deron Williams (21) i Paul Pierce (25) rozegrali jedne z najlepszych zawodów w sezonie, a ponadto dostali świetne wsparcie z ławki od Mirzy Teletovica (20pkt i 5x3pkt). Do końca trzeciej kwarty Siatki, prowadzone przez trenera miesiąca, Jasona Kidda, kontrolowały przebieg spotkania mając 15-punktową przewagę nad rywalem.

Teletović zaliczył 5 występ w sezonie na poziomie 5 trafień zza łuku, a ponadto Nets nie mogli przegrać tego meczu skoro ich rywale tracili dwa razy więcej piłek (13-25 na niekorzyść Szóstek).

Odpowiedzią na występy Pierce’a i Williamsa była gorsza forma Cartera – Williamsa (6/17 z gry i 6 strat). Honoru Sixers próbował bronić Thad Young (7-11 z gry) ale jego punkty nie wystarzyły na przerwanie złej passy w meczach wyjazdowych.
Evan Turner (9pkt) jest przymierzany do wymiany z Bobcats.

Punkty: Pierce 25, Williams 21, Teletovic 20 – Carter-Williams 21, Wroten 18, Young 17

Miami Heat (34-13) – Detroit Pistons (19-28) 102:96 (32:29, 31:28, 21:23, 18:16)

Drugi raz w tym sezonie Heat męczyli się z Tłokami, ale tym razem nie było niespodziewanej porażki. Wszechstronna gra liderów Miami – Wade’a i Jamesa – zapewniła 34 zwycięstwo w sezonie Mistrzom. Po stronie gości znów nie popisał się Josh Smith (5/20 z gry).

Obwodowe duo drużyny Mo Cheeksa trzymało przyjezdnych w grze przez trzy kwarty. 26 oczek z rąk Brandona Jenningsa (7/15 z gry i 7as) oraz 20 po wejściu z ławki Rodney’a Stuckey’a (8/17 z gry i 7zb) stwarzały wiele problemów obwodowej defensywie Erika Spoelstry. Następnie trójka Ray’a Allena i punkty Chrisa Bosha wyprowadziły miejscowych na 9-punktową przewagę, która do końca odsłony urosła jeszcze do 15 punktów (dzięki akcjom Flasha).

Ostatecznie to jednak kapitalne wyczyny statystyczne Wade’a (30-pkt-10zb-5as) oraz Jamesa (24pkt-11as-8zb-2blk) pozwoliły na 20 wygraną Heat przed własną publicznością. Był to piąty mecz sezonu, w którym tercet Wade-James-Bosh zdobył 70 punktów i przy takich zdobyczach punktowych BIG TRIO Heat mają 100% skuteczność przy wygranych.

Punkty: Wade 30, James 24, Bosh 17 – Jennings 26, Stuckey 20, Monroe 17

Milwaukee Bucks (9-39) – New York Knicks (19-29) 101:98 (18:19, 32:24, 25:26, 26:29)

Druga kwarta w wykonaniu gospodarzy pogrążyła Knicks w walce o zwycięstwo z najsłabszą drużyną NBA. Dystansowe granie Brandona Knighta, Ersana Ilyasovy oraz Khrisa Middletona (2x) zbudowało 7-punktową zaliczkę Bucks.

Ogólnie spotkanie obfitowało w wiele rzutów zza łuku, obie drużyny oddały w sumie 52 rzuty , ale lepiej dysponowani okazali się gospodarze (11 celnych na 61%! Przy 15 na 44 % Knicks ). Jednak nawet strzelcka forma Carmelo Anthony’ego (36pkt i 5xtrójek) nie była w stanie zatrzymać pędzących po wygraną Kozłów.
O końcowym wyniku zadecydowała też trójka, konkretnie Brandona Knighta, który z prawego łuku pogrążył Knicks.

Wszystko wskazuje ,że jeszcze przed All Star Game (co sondował @Qcin) Kozły wskoczą na poziom 10 zwycięstw.

Punkty: Knight 25, Middleton 19, Antetokounmpo 15- Anthony 36, Smith 30

New Orleans Pelicans (20-27) – San Antonio Spurs (35-13) 95:102 (27:25, 27:17, 22:22, 19:38)

Przez trzy kwarty pachniało słabą grą Spurs oraz kolejną porażką z niżej notowaną drużyną. Na szczęście dla ekipy Grega Popovicha mieli oni w składzie Tony’ego Parkera, który ukradł show w drugiej połowie wrzucając – w 24 minuty – 21 oczek.

Dobrą wiadomością dla Popovicha był fakt powrotu po 10 meczowej absencji Danny’ego Greena. Green trafił tylko 1 z 7 rzutów ale jego efektywność defensywna stała na wysokim poziomie (7zb, 1przech, 1blk).

Pelikany mogły liczyć na wysoką skuteczność z gry Anthony’ego Morrowa (7/9, 20pkt) ale niestety dobrze broniony przez rywali Anthony Davis zakończył mecz na 6 celnych rzutach przy 21 próbach.

Kluczową kwartą okazała się ostatnia i w niej doszło do mocnego zrywu Spurs. Po czasie Popa pięć z rzędu punktów trafił Patty Mills, swoją pierwszą trójkę w meczu wrzucił też Green ,a koncert kończył Parker (32 pkt w meczu i 9 asyst). Od straty 12 punktów do 8-punktowego prowadzania, tak w wielkim skrócie wyglądał run 27-7 Ostróg.

Spurs wygrali wszystkie trzy dotychczasowe potyczki z Pelcs.

Punkty: Morrow 20, Gordon 19, Davis 17 – Parker 32, Duncan 21, Belinelli 13

Dallas Mavericks (28-21) – Cleveland Cavaliers (16-32) 124:107 (27:25, 32:27, 35:27, 30:28)

Kawalerzyści nadal dołują, co pokazali we wszystkich czterech kwartach potyczki z Mavericks. Sześciu graczy Mavs zaliczyło double figures, a najlepszy mecz sezonu rozgrywał Sam Dalembert (autor 18pkt – 8 zb – 2blk -> takie mecze to tylko z Cavs!)

Jose Calderon zanotował double double z 11pkt i 10zb (okrasił swój awans do ASW i konkursu rzutów z dystansu) pokazując Kyrie Irvingowi jak należy prowadzić zbalansowany atak (Irving miał 8/18 z gry, 27pkt i 8as). Znów na zero zagrał Dion Waiters (0/4) a Anthony Bennett drugi raz w ostatnich meczach przekroczył 10 punktów (11).

Mavs zaliczyli aż 30 asyst przy 21 Cavs i wygrali walkę na tablicach ( 45-31 ). Podopieczni Ricka Carlisle zanotowali aż 50 punktów z pomalowanego, pozwalając Cavs na 38 podobnych, z trumny.

Punkty: Nowitzki 23, Ellis 22,Dalembert 18 – Irving 27, Deng 18, Thompson 17

Denver Nuggets (23-23) – Los Angeles Clippers (34-17) 116:115 (25:29, 35:31, 22:21, 34:34)

Kenneth Faried zaliczył career high na poziomie 28 punktów, oddając tylko 11 rzutów. Ponadto zebrał 11 piłek i toczył bardzo emocjonujący bój z Blakem Griffinem (36). Spotkanie było równie udane dla powracającego po konutzji barku Ty’a Lawsona , zdobywcy 27pkt. Ponadto do poziomu kolegów dopasował się JJ Hickson, z 17pkt i 12zb. O wyniku meczu decydował natomiast rzut Randy’ego Foye’a.

Wszyscy starterzy Samorodków popisali się dwucyfrowymi zdobyczami punktowymi, a ponadto dostarczyła 16 oczek. Decydująca o wyniku meczu nie okazała się jednak statystyka zbiórek, wyraźnie na korzyść Nuggets (52-37). Bolączką Denver zostawały straty (17-11) oraz obrona w pomalowanym (60 straconych!).

Dobra wiadomość dla fanów Nuggets, Brian Shaw na razie trzyma się mocno i nie sięga po usługi Andre Millera.

Punkty: Faried 28, Lawson 27, Hickson 17 – Griffin 36, Jordan 19, Crawford 19

Utah Jazz (16-32) – Toronto Raptors (26-22) 79:94 (27:24, 17:31, 18:16, 17:23)

Druga odsłona meczu w Salt Lake City okazała się tragiczna w skutkach dla Nutek. John Salmons (13) i DeMar DeRozan (23) obnażyli słabości defensywy Jazz i przejęli prowadzenie, którego nie oddali do ostatniej sekundy meczu. Również solidny występ zanotował Jonas Valanciunas , autor 18pkt i 9zb. Z ławki dobrą zmianę przy kontuzji Kyle’a Lowry’ego (uraz kolana) dał Greivis Vasquez (12).

Raptors bardzo dobrze kontorolowali przebieg wydarzeń i na tyle umiejętnie dzieli się piłką ,że popełnili tylko 6 strat (to również może świadczyć o mało aktywnej obronie Jazz). Jazz trafiali na fatalnej skuteczność z dalekiego dystansu, zaliczając 3 celne próby przy 17 wykonywanych. Niestety po raz kolejny słabą skutecznością „popisali się” Trey Burke (4/14) i Gordon Hayward (3/11). W sumie dwaj gracze mieli 0/9 za dystansu…

Punkty: Williams 23, Burks 20, Kanter 10 – DeRozan 23, Valanciunas 18, Salmons 13

Sacramento Kings – Chicago Bulls 99:70 (24:12, 20:21, 27:24, 28:13)

Fatalny mecz pod względem skuteczności zaliczyli DJ Augustin (2/11) oraz Carlos Boozer (4/15), a nawet Taj Gibson (4/11) nie był w stanie odmienić losów słabej gry Bulls.

Dwie kwarty meczu w Kalifornii zdecydowały o wyraźnej wygranej ekipy Mike’a Malone’a. W pierwszej Kings wygrali już 24-12 , natomiast poprzez ostatnią Królowie podkreślili swoją meczową dominację (28:13) rozbiajając defensywę rywali.

Bestią , która połknęła Joakima Noaha (1/6 z gry i 4 zb) , okazał się DeMarcus Cousins. Kuzyn zanotował 25pkt-16zb-4as. Center Kings miał mocne wsparcie w osobie Isaiaha Thomasa, autora 7 trafień przy 9 próbach. Noah wyleciał z boiska za słowa „fuc# yo#” w kierunku sędziego…

Punkty: Cousins 25, Thomas 19, Gay 14 – Butler 17, Snell 11, Gibson 11

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

2 komentarze

  1. Damian pisze:

    Wielkie zwycięstwo Nuggets!!! Ulubiony gracz Qcina trafił pięknego game-winnera!!!

    • Qcin pisze:

      w Jazz miał z 5 takich game-winnerów, tyle że żaden nie doleciał nawet do obręczy :) btw Randy jakoś w weekend zaliczył 16 asyst z Toronto :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *