MgB #15: Tajemnica zmartwychwstania Łazarza odkryta w Bostonie!

Bukmacherzy wycofali zakłady na sumę punktów w obawie, że 120 to zbyt wysoko postawiona poprzeczka, kibice schlali się do nieprzytomności w obawie, że na trzeźwo nie dadzą rady obejrzeć całego spotkania, ja ubezpieczyłem mieszkanie w obawie, że polscy fani Celtów spalą mi chałupę, a zawodnicy Bostonu i Orlando wyszli na boisko w obawie, że będą musieli zapłacić karę (choć niewiele brakło, żeby rady obu drużyn zadecydowały inaczej- na szczęście Rondo przekonał chłopaków, że to przecież tylko 3 kwarty, a w ostatniej nie muszą się nawet pojawiać na parkiecie, a Afflalo swoich partnerów- że i tak ¾ z nich jest na śmieciowych umowach, więc po co mają dodatkowo płacić?).

Honorowa postawa Rajona i Arrona doprowadziła do odbycia się tego spotkania, w których liczba strat powinna przeskoczyć Bitwę nad Metaurusem, zwłaszcza że na boisku pojawi Victor „ZUS” Oladipo. Ostatnie starcie tych pretendentów do Wigginsa oglądałem urywkami, ale WOY’narowski napisał mi, że nic nie straciłem, bo nawet NBA tłumacząc się kłopotami technicznymi nie zamieściła skrótu tego spotkania (tajemnicą poliszynela jest, że gdyby miane wybrać 2 minuty highlightów to musiano by ograniczyć się do występów czirliderek).
Oczywiście się nabijam, dzisiejszy szlagier jest tak elektryzujący, że pracownicy Biedronek zostali wypuszczeni z pracy 2 godziny wcześniej ( o ile wcześniej wykupili 2 paczki Top Chipsów i czteropak VIP-ów) by móc w domowej atmosferze przeżywać zmagania Gigantów Koszykówki.

Nie wykluczam, że Magic i Celtics sprawią mi psikusa i ten mecz będzie najbardziej fascynującym spotkaniem dekady, tak jak nie wykluczam, że Natalia Siwiec jest dziewicą, zwyczajnie jednak w to nie wierzę. No nic, nie zawsze można jadać szynkę Iberico i popijać Da Hong Pao, czasem trzeba zadowolić się pasztetem podlaskim i nieprzefiltrowaną „Kraniczanką”. Jedno jest pewne, 100% jutrzejszego TOP10 będą stanowić akcje z tego spotkania, nie zdziwcie się więc, że się ten ranking jutro nie ukaże.  Celtics-Magic, 3…2…1…START!

I KWARTA

Mecz rozpoczął się od festiwalu pudeł po obu stronach boiska, przerwanych stratą Vucevicia, który podał wprost w ręce Bradleya, się chłopaczyna naoglądał no look passów Perkinsa i są efekty.Boston poszalał i po 3 minutach wyszedł na prowadzenie 6:0. Po trójce Tobiasa Harrisa, Magic wyrównali wynik na po 10, a Brad Stevens w końcu się uspokoił. Rajon Rondo go-to-guy? Takie rzeczy tylko w TD Garden (i Milwaukee) Rondo zdobywa 4 punkty rzędu po celnych rzutach z midrange’u i gospodarze wyrównali wynik na 12:12. Jeżeli nie popsuły mi się głośniki, ani w międzyczasie nie umarł Larry Bird, to chyba i kibice Celtów (ci na hali, nie przed komputerami) mają dość mizerii w wykonaniu Celtów bo takiej ciszy nie było tam od czasów gdy Indianie mieli w tych okolicach swoje obozowisko. W końcu coś się dzieje, Rondo gra kozłem do Bassa a ten finalizuje efektowne podanie udanym wsadem. Orlando, mimo obecności Vucevicia, jest tak marne w zbiórkach, że Magic mają szanse być pierwszą drużyną w tym sezonie NBA, która zbierze mniej piłek od Celtów. Gospodarze uciekli na 17:14 więc Stevens reaguje zdejmując Rondo a w jego miejsce wstawiając bliżej niezidentyfikowanego czarnuszego zawodnika. Na boisku króluje póki co Oladipo, który nie zdążył jeszcze zdobyć punktu, ani zebrać piłki, ale 2 straty zapisał na swoim koncie, taki z niego rozgrywający jak autorytet moralny z Lorda Voldemorta. Brandon Bass po akcji 2plus1 Celtowie prowadzą już 22:16 na 2 minuty przed końcem przerwy. Ćwiartkę kończy celna trójka Johnsona, ale Bóg jeden wie jak ma on na imię i kim jest (to ten U.F.O. Co zastąpił Rajona)- obstawiam, że Jack/Josh/Tom i 90% kariery spędził w D-League, a pozostałe 10 w tegorocznych Celtics. 27:19.

II KWARTA

Zbyt duże prowadzeni Bostonu, więc na boisku melduje się Kelly Olynyk, by ułatwić Magic wjazdy pod kosz. Plan skutkuje, bo nie tylko Orlando zdobywa 2 punkty (wiem, ze mało ale to wszystko co na razie wpadło w tej kwarcie) a dodatkowo jest współudziałowcem w 2 stratach z rzędu Bostonu– mamy ich łącznie (obu drużyn) już 9, ale spokojnie dopiero się rozkręcają to raptem 14 minut meczu. Orlando jest tak słabe, że gdyby było Atlasem, to już dawno Ziemia byłaby gdzieś pośrodku Pasu Oriona. Jared Sullinger szaleje, jeszcze 3-4 takie mecze a pewnie dozna kontuzji. 38:29 na 6 minut do końca połowy a Celtics mają 52% z gry, to godne odnotowania bo w tym roku Boston tak wysoki wskaźnik miało jedynie w statystyce rzutów wolnych (40% FG w styczniu, zgadnijcie kto miał najmniej w lidze?). Arron Afflalo to jedyny koszykarz Magic, który ma umiejętności, właśnie trafił trójkę przez ręce z 9 metra zmniejszając prowadzenie gospodarzy do stanu 40:32. Rajon Rondo trafia trójkę i ma na koncie już 13 punktów, oraz 4 asysty a Celtowie prowadzą 54:43. Celne wolne Oladipo, oraz nieudana trójka z rogu Sullingera kończą pierwszą połowę, wygraną przez gospodarzy 54:45.

III KWARTA

Rajon Rondo jest dziś w gazie jak co drugi Opel w Polsce , zaczyna trzecią kwartę od udanego layupu.Już chciałem pochwalić Oladipo, że trafił zza łuku, ale taki z niego Legolas jak z Frodo Bagginsa Hooligans i standardowo zaliczył cegłę, którą poprawił w kolejnej akcji airballem z 5 metra. Chłopaki szybko przeszli na tanking, bo od 3 minut uprawiają cegling. Chłopaki ceglą tak, że prawdopodobnie tworzyli ekipę budowlaną Kazimierza Wielkiego. No w końcu coś wartego odnotowania, Jeff Green zaliczył mega blok na Afflalo, który pewnie w normalnym sezonie śniłby się po nocach byłemu graczowi Nuggets, ale w tym będzie koszmarem Stevensa, bo Arron miał przed sobą tylko pusty kosz. Boston jest niesamowity, potrzebował raptem chwili i już po pullup jumperze Harrisa, Orlando doszło ich na 4 punkty. Stevens wziął czas, ale przyda on się również Orlando, by ostudzić zapał chłopaków i przypomnieć im o priorytetach. 59:55 na 7 minut do końca trzeciej kwarty. Mocne wejście po przerwie, Jeff Green notuje kroki- wskazówki trenera udane jak…

STAŁO SIĘ, ZUS TRAFIŁ TRÓJKĘ- jeśli kiedykolwiek ktoś z was będzie chciał zlecić moje zabójstwo, to nie mam nic przeciwko by Oladipo był snajperem, spokojnie będę mógł leżeć na kanapie, jeść popcorn i przyglądać się latającym kulom po domach sąsiadów. LOL, Nikola Vucevic zdobywa samobója przy próbie zbiórki, widać że chłopakom zależy. Rajon Rondo ziewa na ławce, nie dziwię się mu gdyż…

Rozwikłałem zagadkę zmartwychwstania Łazarza!! Jezus zostawił go martwego w jaskini i zostawił laptopa z tym meczem- po godzinie chłopak zwyczajnie nie wytrzymał i wstał żeby to wyłączyć, okazało się jednak, że podróż do komputera zajęła mu tak dużo czasu, że w międzyczasie tak się zdenerwował, że rozjuszony postanowił wygarnąć Chrystusowi co myśli o takich świńskich numerach i zamiast pójść umierać dalej, ruszył z buta do Nazaretu. TAK TO WŁAŚNIE BYŁO.

Wynik- 71:64 dla Celtics, a Orlando ma szanse pierwszy raz od 2 sezonów nie stracić 130 punktów w meczu.

IV KWARTA

Nie minęły jeszcze dwie minuty czwartej kwarty a ja już wiem, że to będzie KLASYK, obie drużyny przyjęły różne taktyki na te 12 minut- Magic wszystkie swoje posiadania kończą krokami, Boston cegłami/airballami, Jacque Vaughn wydaje się być sprytniejszy bo obrana przez niego taktyka jest bezpieczniejsza. Jedyny celny rzut to ten Sullingera z 6 metra, choć i on był zaskoczony, że trafił. Łuhuhu, Sullinger nie tankuje, wzrok Stevensa mówi jasno: „nie ma tu dla takich miejsca” i rolę strzelby zaczyna pełnić Humphries, który odwdzięcza się za zaufanie wspaniałą stratą. 75:70 dla gospodarzy, a wynik niebezpiecznie zbliża się do remisu, który może oznaczać dodatkowe 5 minut szopki w dogrywce. Już wiem co robi Boston na treningach- ćwiczy tankowanie w 4 kwartach, no mistrzowski team pod tym względem, na przedmeczowych oprawach mają puszczane filmiki o tym, że zwycięstwo jest jak HIV. Po celnych wolnych O’Quinna Orlando przegrywa już tylko jednym punktem- 76:77.

Boston w końcu trafia, ale Bradley choćby chciał to nie może tankować, jemu akurat kończy się kontrakt, więc wykorzystuje wolne i mamy 83:78. Trener Orlando to też nie byle leszcz w dziedzinie tankowania, wpuścił na parkiet Oladipo i pozwolił mu rzucać za trzy, ZUS nie musi tankować by rzucać na skuteczności Austina Riversa i pudłuje jak zły. Bogu dzięki, że są rzuty wolne w koszykówce, bo wynik wyglądałby 33:19 (nawet nie wiem dla kogo).

Nie wierzę w to co widzę, Boston na 3 minuty przed końcem trafia dwa rzuty z rzędu (byłyby trzy gdy Johnson nie nadepnął na linię)- najpierw Rondo, następnie Green(za trzy) a teraz Bass (jednak są trzy) i Celtics uciekli na 92:84! Boom! 4 z rzędu Bass! W międzyczasie Afflalo i Davis trafili swoje rzuty i na 20 sekund do końca, goście mają piłkę a wynik brzmi 94:89. Podanie ląduje w rękach Oladipo, któremu piłkę wykrada Rondo. Jezu, zaczyna się faulowanie, ten mecz nigdy się nie skończy, jeśli to kara za nieumieszczenie Magic wśród tych niewątpliwie tankujących, to zaraz to zmienię. LOL, jednak Boston to Boston, Rondo wyrzuca piłkę zza linii bocznej… za linię końcową- piękne. Na szczęście oszczędzili mi wizję oglądania serii 10 wolnych i kontra po niecelnym jumperze Afflalo, zakończona udanym slam dunkiem Bradleya zakończyła spotkanie. 96:89 w tym Starciu Tytanów.

Ten mecz będzie wysoko w rankingu Meczy gorszego Boga, jedynie spotkanie Bobcats z Bucks- zakończone dogrywką- dostarczyło tak mało emocji jak ten pojedynek. Jeśli to miała być przystawka do Super Bowl, to kiepsko, jeśli natomiast miała być to reklama Tauron Ekstraklasy, to muszę przyznać, że koszykarze obu zespołów byli bardzo przekonywujący w swoich rolach.

MVP Spotkania- Jared Rondo.

Qcin

Fan słodkich buziek, miseczek DD, dobrych słodyczy i darmowych alkoholi. A! No i Utah Jazz skoro już musimy o NBA...

19 komentarzy

  1. dean pisze:

    Rondo w końcu zagrał mecz na poziomie. Niepotrzebnie tylko zepsół sobie statystyki tą niecelną trójką pod koniec meczu (mógł podać do kogokolwiek zamiast czekać aż 24 sekundy upłyną).

    BTW. Czemu nazywasz Oladipo ZUS? Jest niewypłacalny? Czy może chodzi o to, że to takie podrygiwanie trupa? :D

    Ten bliżej niezidentyfikowany czarnuszy zawodnik to Phil Pressey, a pan Johnson ma na imię tak jak marka pewnej pralki – Krzyś.

    • Qcin pisze:

      Oldipo to ZUS od strat, które zalicza;) Chyba w meczu z Jazz sobie zapracował na tę ksywkę, ale nie jestem pewny

      A to nie Johnson zamienił wtedy Rondo? Bo Presseya już nauczyłem się rozpoznawać po meczu z Lakers i on jest taki kakaowy, a ten co wszedł był takim rdzennym Afrykoamerykaninem, później trafił do kosza i go pokazali z bliska, więc stawiam, że to on jednak wszedł za Rondo, ale głowy sobie nie dam urwać, MgB mają sporo takich ananasów, np. Jeffa Adriena to bym rozpoznał z kilometra jako jedna z 3 osób na świecie (pozostałymi dwiema są jego rodzice)

  2. Kurczee pisze:

    Ooooo … Można z nudnego meczu zrobić fajną relację ? MOŻNA !!! (mistrzowskie porównania ;) )

  3. amon pisze:

    Nie oglądałem meczu,bo zapowiedziałeś relację MgB. Sorry,ale dzisiaj słabo coś było,to chyba przez niedzielę. Bez obrazy,ale dla mnie najgorsza rekacja z dotychczasowych,słowem,jaki mecz,taka relacja. Ale któraś musi być tą najgorszą,może mecz Milwaukee się równał z dzisiejszym.Rodzynek: Kazimierz Wielki i jego cegły…A teraz spać,bo o 4:30 pobudka. Pozdrawiam

  4. Tehij pisze:

    „Orlando, mimo obecności Vucevicia, jest tak marne w zbiórkach, że Magic mają szanse być pierwszą drużyną w tym sezonie NBA, która zbierze mniej piłek od Celtów.”
    Jeśli chodziło o wynik w jednym meczu, to popraw to ,proszę. Boston dobrze zbiera w tym sezonie. Wiem, że wszystko dla beki, ale zbiórki Celtów nie są aż tak tragiczne jak rok temu. No chyba, że chodzi o średnie to informacja do sprawdzenia ;). Uwielbiam te relacje :D.

  5. bostonfan pisze:

    jeszcze 2 wygrane mecze i masz zakaz pisania o molly ;].Pas oriona widze że oglądałeś facetów w czerni na polsacie ;]

  6. Kolega pisze:

    Skrot meczu fatalny na sile kolega stara sie byc zabawny i smieszny ale srednio mu to wychodzi (chodz srednio to i tak kamplement) wszyscy sa kiepscy a nasz kolega jest mistrz

  7. Qcin pisze:

    @Kurcze- dla chcącego nic trudnego;)
    @Amon- jeszcze się taki nie urodził co by każdemu dogodził;)
    @Tehij- A to jak zawsze, kilka hiperboli musi być by się lepiej czytało:) + też je lubię!
    @Bostonfan- Pamiętam, ale chyba sam nie wierzysz, że Boston stać na taką serię :D + nie oglądałem, Facetów w czerni widziałem jakieś 8-10 lat temu i niespecjalnie przypadli mi do gustu, więc nie wracałem do tego filmu, znaczy tam coś było z Pasem Oriona, tak?
    @Kolega- cóż mam poradzić, suchary tylko dla wojskowych ;)

  8. Mariusz pisze:

    Tekst pretensjonalny, żarty czerstwe.

  9. rookiessj pisze:

    Qcin Genialnie napisany tekst. Chylę czoła, taki poziom absurdu idealnie pasuje do opisywanej konfrontacji. Swoja drogą teraz zweryfikuje się kariera Rondo. Jak być liderem asyst w sytuacji w której nie ma komu podać piłki :D:D:D:D

    • Qcin pisze:

      15 relacji czekałem, aż ktoś zauważy czemu w tej serii króluje absurd :D 15! Podejrzewam, że nie miałeś problemów na maturze z polskiego ;)

    • Dżejdi pisze:

      10 asyst w 26 minut zawodnika po ciężkiej kontuzji, podającego do samych all-starów to chyba nieźle?

  10. amon pisze:

    Qcin,lekka krytyka nie zaszkodzi,a wręcz przeciwnie,zmobilizuje. To,że była to dla mnie najgorsza relacja -nic nie zmienia. Któraś musi być najgorsza,abyśmy docenili te lepsze. Dla mnie na razie rządzi felietonik z meczu Celtics-Lakers,zdecydowanie #1 MgB. Czekam na dalsze artykuły,magisterka na wykończeniu,to się skupisz na Enbiej.

    • Qcin pisze:

      Kwestia gustu Amon;) Po magisterce otwieram oficjalnie firmę i jako Prezes Qcin nie wiem ile będę miał czasu na NBA:)

  11. rookiessj pisze:

    Ja po magisterce też myślałem że wydorośleję i odpuszczę sobie NBA. Ale to jest pod skórą, nie da się uciec :D:D:D Bezsprzecznie nie będziesz miał czasu na zarywanie tylu nocek co teraz jednak to nie przeszkodzi. Pamiętam jak widmo 1 syna stanęło przed oczyma (w formie pozytywnego testu) i strach że nie da się na nic czasu wygospodarować a teraz proszę jest ich 2 i nadal jest czas. Oni w nocy wyli, żona wkurwiona a ja myk nba na laptopie i niańczyć. Przyjemne z pożytecznym.
    A na poważnie to ironiczny jest sam główny dział czyli MgB :D:D:D bardzo bardzo pomysłowy. Nie ma co się oszukiwać że część meczy nie ciekawi nas wcale powiem więcej oglądamy je bo akurat lecą, niemniej jednak gdyby na TVP dali film Smoleńska Mgła XI z radością zasieli byśmy przed tv.
    Mecze gorszego boga są, były i będą się zdarzać szkoda tylko że dawniej miałem wrażenie że grają słabo bo im nie idzie lub lider jest chory a teraz grają lipę aby zasysać z draftu.

  12. amon pisze:

    Coś w tym jest,niemniej jednak zawsze miałem coś z masochisty i jeszcze za Szaranowicza cieszyłem się na mecze słabszych,rzadziej pokazywanych drużyn. O tankowaniu pojęcia nie miałem. Zresztą nawet dziś jestem wk***iony na terminarz w tv,ciągle njujorki,majami itp. Na kompie tylko gościnnie oglądam z kumplem,też dinozaurem,bo…nie mam kompa,tylko smartfona. Lipa,co? Jestem wieśniakiem z zamiłowania po prostu…Qcin,naprawdę myślisz, że działalność gospodarcza zwycięży w starciu z UTAH JAZZ??!!??

  13. Qcin pisze:

    jeśli pójdzie wg planu, to od sezonu 2016/17 relacje będą na żywo z Salt Lake City :)

  14. rookiessj pisze:

    no to jak sie tam nic nie zmieni bedziesz mogl ogladac MGB na zywo ;)

    • Qcin pisze:

      Przy udanym drafcie to w 2017 powinien być już Finał Konferencji!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *