OLSTARY 2014: drugie nominacje, pierwsi finaliści

Druga ćwiartka za nami więc i humory powinny dopisywać. Michael Carter-Williams, Terry Stotts, Neil Olshey, Roy Hibbert oraz Matthew Aldridge już mogą szykować smokingi, oraz rozpocząć poszukiwanie partnerek na Wielką Noc Olstarową.

Niezawodny nbapudelek zdążył uchwycić centra Indiany na romantycznym spacerze po Murze Chińskim z Siostrą Yao Minga. Z anonimowego źródła, blisko powiązanego z koszykarzem wiemy, że para planuje publicznie pokazać się podczas rozdania tych prestiżowych nagród. Poniżej zamieszczamy real foto z tej randki, bez retuszu i photoshopa, jeden z naszych najlepszych paparazzi ryzykował życiem by uchwycić to spotkanie, na szczęście Roy założył za ciasne buty, dzięki czemu nasz fotoreporter uniknął rozdeptania.

randkahibberta

Nasz informator doniósł również, że brak nominacji bardzo rozczarował Kena Parsonsa, który wraz ze swoim przyjacielem Jeremym, planowali na ten wieczór coming out, niestety nieznaczne zwycięstwo Hiberta spowodowało, że Czendi wypiął du.. (na Olstary, oczywiście). Pokłosiem braku nominacji, był występ Parsonsa w obscenicznej reklamie z Ashley Sky, co ponoć było preludium do pierwszych kłótni na linii Chandler-Jeremy. Czy ten związek da się jeszcze uratować?

Grupa filmowa z Portland jest niewątpliwie największym wygranym pierwszych nominacji Olstarowych. „Daleko od koszy” podczas Wielkiej Nocy Olstarowej, będzie reprezentowane co najmniej w 3 kategoriach, co ciekawe, przez cztery osoby. Neil Olshey zdystansował konkurentów w rywalizacji o tytuł producenta roku. Tery Stotts zebrał najwięcej braw ze wszystkich reżyserów, natomiast Matthew Aldridge rzutem na taśmę okazał się być zwycięzcą rywalizacji o tytuł aktora roku.

Roy Hibbert wyprzedził w głosowaniu wspomnianego Parsonsa i to on był najlepszym aktorem drugoplanowym, natomiast jako gwiazdę jutra jury wskazało ważącego tyle co udo Antoniego Bennetta, Michaela Cartera-Williamsa. Zwłaszcza ta ostatnia nominacja może cieszyć męską część widowni, Molly E Sullivan zobowiązała się przeprowadzić z nim półgodzinny wywiad na naszym kanale youtube, co więcej, dla podkręcenia atmosfery, reportaż będzie prowadziła topless (liczymy, że wpływy z youtube’owych reklam zwrócą nam kasę za białe złoto z których wykonane będą statuetki).

XXI wiek, więc o wczorajszych bohaterach pamięta się… wczoraj. Z całą piątką spotkamy się już za kilka miesięcy, tymczasem pora na kolejne nominacje. Z racji tego, że jeden Bynum lidze wystarczy, formuła głosowania zostaje zachowana, nie będzie ankiety a liczyć się będą wyłącznie wasze komentarze.

Gwiazda jutra

1. Trey Burke za „ Honor Mormona”

Młodzieniec z Salt Lake City po krótkim epizodzie w „Budyniu” zaczyna zdobywać coraz większe grono fanów swego talentu. Wydawało się, że „Honor Mormona” nie ma szans na znalezienie się w pierwszej dziesiątce Box office, tymczasem Trey wraz z Derrickiem Haywardem przemienili komedię corbinowską, w niezły film akcji.

2. Victor Oladipo za „ Bóg, Wiggins i Straty”

Popularny „Olo” wciąż gra w niszowych produkcjach, jednak jego gwiazda świeci coraz jaśniej. Na nbapudelku spotkaliśmy donos, że sam Steven Spielberg jest zainteresowany nakręceniem wysokobudżetowego „Dzwonnik z Notre Dame w Disneylandzie” a Victor ma pojawić się w roli garba.

3.Giannis Antetokounmpo za „Słabszy niż barszcz” 

Ten rok był wyjątkowo mało płodny jeśli chodzi o nowe talenty, dlatego czarnuszy Grek został nominowany do Olstarów. Rola w „Słabszy niż barszcz” nie należy do najlepszych w historii kinematografii, jednak nie zapominajmy, że studio z Milwaukee kręci swoje filmy Nokią 3310, ciekawe jakby ten młodzieniec wyglądał w kamerze HD?

4.Ryan Kelly za „Nikt nie widział, nikt nie słyszał Lakers”

Przebojem wdarł się na listy. Dotychczas znany jedynie z roli Amisza na kwasie, który wylatuje w kosmos z kosmitką i żeni się z Effie Trinket , tym razem brawurowo zagrał w kilku scenach pastiszu koszykarskiego rodem z Hollywood.

Najlepszy reżyser

1.Jeff Hornacek za „Słoneczny Ciechocinek”

Kiedy z obsady wypadli Okafor i Bledsoe krytycy byli przekonani, że ten projekt nie może wypalić, a tu proszę. Niskobudżetowy obraz jak raz pojawił się na box office, tak nie chce z niego wypaść. Minimalistyczny i surrealistyczny obraz Horny’ego wciąż oczarowuje widzów na całym świecie. Dodatkowym atutem dzieła są odpowiednio wplecione efekty specjalne za które odpowiada Gerald Green.

2.Frank Vogel za „Indiana George”

Frank nie przestaje zadziwiać, „Indiana George” to kolejny kultowy film, który wyszedł spod jego ręki. Ta produkcja to niemal samograj, który broni się sam za sprawą wyników. Bez względu na końcowy wynik, znamy laureata najlepszej sceny roku.

3. Tom Thibodeau za „Wszyscy jesteśmy DJ’ami”

Po tym jak amputowano nogę głównej gwieździe produkcji, wydawało się, że obraz będzie klapą, do tego londyńską. Dodatkowo w trakcie zdjęć szeregi chicagowskiej ekipy opuścił Deng, a przychodzący w jego miejscu Andrew Bynum stwierdził, że pier…. koszykówkę i chce zostać ninja kręglarzem. Kiedy w Wietrznym Mieście zaczęto zastanawiać się nad przełożeniem kręcenia filmu na przyszły rok, na planie pojawił się Augustyniak, który na tyle oczarował publiczność, że w połączeniu z wizją Thibodeau na nowo zaczęto wierzyć w powodzenie tej produkcji.

4.Jason Kidd za „Pieniądze to wszystko”

Pierwsze notowania tego obrazu, który powstał przy murzyńsko-sowieckiej współpracy były wielce niepokojące. Kiedy wydawało się już, że film zostanie zdjęty z ekranów kinowych, za sprawą tłumów w syberyjskich salach, produkcja na nowo odżyła i cieszy się obecnie równie wielką popularnością co Mona Lisa i wódka.

Najlepszy producent

1.Ryan McDonough za „Słoneczny Ciechocinek” 

Film wciąż robi furorę, to już 3 miesiące od premiery, ale wciąż można spotkać bilboardy z Dragiciem i Bledsoe uśmiechających się do przechodniów.

2.Sam Presti za „Hrabia Durantula”

Które to już podejście oklahomskiej ekipy filmowej do Olstarów? Co roku wychodzą kolejne sequele, a kolejni aktorzy opuszczają tytuł, wybierając bardziej dochodowe choć mniej spektakularne produkcje jak „Szczerbaty Wilk” czy „Rakiet Fjuel”. Na szczęście dla fanów serii, Sam Prestii co rusz wynajduje nowych utalentowanych aktorów, a nazwiska Jeremy’ego Lamba czy Reggiego Jacksona nie są znane wyłącznie elicie hipsterów, ale już nawet niedzielna publiczność kojarzy te pyszczki.

3.Masai Ujiri za „Gej nie jest okej” 

Kto by się spodziewał, że po lekkiej modyfikacji rozpieszczonej obsady, kanadyjski produkt ma szanse stać się przebojem kasowym? Ekipa Toronto zdaje się równie podkręcająca co wizja spotkania pod prysznicem Rona Jeremy’ego a mimo to, film sprzedaje się jak ciepłe bułeczki.

4.Danny Ferry za „Jastrząb w klatce to wciąż jastrząb”

Mimo, że publiczność unika sal kinowych jak ognia, to krytycy nie mogą wyjść z podziwu dla kunsztu zarówno reżysera jak i aktorów, może za 10 lat nie będziemy wspominać tego dzieła jako przełomowego w dziejach kinematografii ale na pewno nieraz ujrzymy go w niedzielnej ramówce Polsatu, czy podczas prime time’u na TVP Kultura.

Aktor drugoplanowy

1.Lance Stephenson za „Indiana George” 

Brawurowa gra w blockbusterze z Indiany, spowodowała, że królowa Anglii poważnie zastanawia się nad nadaniem mu tytułu szlacheckiego. Nawet bez tego został ochrzczony przez publikę Sir Lancelotem, a jego naturalna gra, sprawia że ma szanse w przyszłym roku nawet dziesięciokrotnie zwiększyć swoją gażę.

2. DeAndre Jordan za „6 stóp nad ziemią” 

jego komediowa kreacja w komercyjnej produkcji tego mniej znanego studia z Hollywood, ostatnimi czasy zbiera masę pozytywnych recenzji. Być może nie jest aktorem najwyższych lotów ale czym byliby „Przyjaciele” bez Matta LeBlanca? No i nie zapominajmy o brawurowej kreacji Konia, którą w międzyczasie uraczył nas Syn legendarnego MJ23 oraz E.T.

3.Mirza Teletovic za „Pieniądze to wszystko”

Gwiazda kina europejskiego, w ubiegłym roku zadebiutowała w Hollywood. Nie był to debiut wymarzony, bo okraszony nominacją do Złotych Malin za rolę w „Miotaczu airballi”. Na szczęście aktor, którego umiejętności są cenione na Starym Kontynencie, powoli zaczyna zdobywać serca fanów za Oceanem.

4.Anderson Varejao za „Syf”

cała promocja filmu skoncentrowana była na osobie Kyrie Irvinga: w lodówce, w magazynach, w reklamach, w filiżance herbaty, wszędzie przewijał się Uncle Bens, po premierze okazało się jednak, że Uncle Drew jest przydatny jak Natasza Urbańska przy czyszczeniu zlewozmywka, a jedyną pozytywną postacią tej kaszany jest Brazylijczyk. Związki zawodowe samobójców nakazująVarejao zakończyć karierę, bo przez niego liczba samobójstw po projekcji filmu zmalała o połowę.

Aktor pierwszoplanowy

1. Kevin Durant za „Hrabia Durantula”

można odnieść wrażenie, że scenariusz tego filmu był napisany z myślą o Kevinie. Rola do której ciężko się przyczepić.

2. Paul George za „Indiana George”

po „Indiana Pacers. Po pierwsze bronić” nieco spuścił z tonu i jego gra nie była już tak entuzjastycznie oceniana przez krytyków. No ale Panie i Panowie, ktoś kto potrafi zagrać coś takiego nie może być pominięty przy nominacjach…

3.Lebron James za „I z moją mamą też” 

Wciąż jeden z najlepszych aktorów na świecie, jednak jeśli szybko nie zacznie dawać wszystkiego z siebie na ekranie, to może zakończyć swą bogatą karierę bez statuetki Olstara, a to jak pójść na randkę z Jessicą Albą, upić ją do nieprzytomności, podać tabletkę gwałtu i dokonać samogwałtu.

4. Stephen Curry za „Nie ma jaj bez kury”

Mocna obsada, wiele znakomitych osobistości na ekranie, szanowany reżyser na planie, a i tak publiczność mówi wyłącznie o roli Stefana. Przbojowa kreacja młodego strzelca sprawiła, że Ron Howard planuje go obsadzić w roli Simo Hayhy w filmowej ekranizacji biografii Fina.

Tak oto wyglądają drugie nominacje Olstarów, kto tym razem zasłużył na wyróżnienie, kto niesprawiedliwie został przy nich pominięty? Które produkcje wzbudziły was największy zachwyt, a które sprawiły zażenowanie? Przypominam, że tylko od was zależy, które gwiazdy pojawią się na Wielkiej Nocy Olstarowej, oraz że najlepsze komentarze zostaną nagrodzone buziakiem od Pani Duncanowej:)

Qcin

Fan słodkich buziek, miseczek DD, dobrych słodyczy i darmowych alkoholi. A! No i Utah Jazz skoro już musimy o NBA...

12 komentarzy

  1. bart pisze:

    Zaczynam czytać i takie wtf? a potem patrzę na autora i wszystko jasne:)

  2. c. pisze:

    OPLUŁEM MONITOR!
    bardzo miły tekst na poniedziałkowy wieczór.

  3. Alejanddro pisze:

    Dobre. ;)
    Nie wiem co bierzesz, ale bierz pół, bo nie dotrwasz do Playoffs 2014. :P

  4. saturn pisze:

    Qcin
    uprzedzaj, zanim coś takiego napiszesz. Ja siedzę przed 30″-stką, więc jest co myć :)

  5. amon pisze:

    Wrócił stary dobry Jazzman Qcin…szybko uporałeś się z magisterką. Zgooglowałem sobie Molly,rzeczywiście niezła maszyna;)

    • Qcin pisze:

      jeszcze trochę mi zostało, ale już z 70% mam. Pora na najgorsze, czyli sprawy techniczne, ale OLSTARY musiały się ukazać, więc wykorzystałem, że panna poszła do pracy i mogłem chwilę popisać ;) (tak to mam szlaban, niestety)

    • Molly wychodzi, Qcin siada przed kompem. Takie życie…

    • Qcin pisze:

      sorry, taki mamy klimat :(

  6. amon pisze:

    Bohaterowie „daleko od koszy” wypadli,czy przeszli do finału? Bo sam już nie wiem. Będzie wielka „noc olsterowa”??…. i kiedy???

    • Qcin pisze:

      przeszli do finałów, wszyscy zwycięzcy spotkają się po sezonie, WNO będzie transmitowana na żywo ;) termin nie jest jeszcze znany, zostanie podany po czwartych nominacjach :)

  7. amon pisze:

    Aaaaa,czyli jest jeden fan Jazz w Philly. Ale czy dzisiaj sixers grają u siebie??

  8. amon pisze:

    Aaa,grają ,z PHX…wszystko jasne Qcin;))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *