Nagrody na półmetku sezonu cz. 1 – Rookie of the Year i All Rookie Team

Połowa sezonu za nami. Wszystkie zespoły rozegrały już po 42 spotkania, pora więc na pierwsze podsumowania. W redakcyjnym gronie postanowiliśmy przyznać nagrody na półmetku sezonu. Dziś wybieramy najlepszego pierwszoroczniaka pierwszej części rozgrywek oraz pierwszą piątkę debiutantów.

Z kolei jutro wyróżnimy najlepszego trenera, w środę wybierzemy najlepszego rezerwowego, w czwartek defensora i pierwszą piątkę obrońców, w piątek przyznamy nagrodę za największy postęp, a sobotę podamy nasze typy na MVP pierwszej polowy sezonu oraz wybierzemy All NBA Team.

Najlepszy debiutant na półmetku sezonu to:

Paweł Kołakowski: Zastanawiałem się długo nad tym punktem i chyba mimo wszystko górę nad Victorem Oladipo bierze Michael Carter Williams. Znakomicie wystartował, a potem poniekąd przez kontuzję trochę przybladł i zaczął mu deptać po piętach w moim rankingu gracz Magic. Póki co na połowinkach wedle mojej opinii najlepszym debiutantem jest gracz Sixers.

Woy: Michael Carter-Williams, który już w pierwszym miesiącu pokazał, że jest najpoważniejszym kandydatem do tej nagrody oraz wyraźnie lideruje młodej ekipie Sixers. MCW to bezapelacyjny ROTY pierwszej połowy sezonu, który niejednokrotnie zaliczał double-double i potrafił zaskoczyć Mistrzów NBA.

Marek Miłuński: Co tu dużo myśleć – Michael Carter-Williams. Srebro Trey Burke, ale za dużo opuścił meczy, żeby traktować go na równi z Williamsem.

Qcin: Może i Filadelfia ma ogórkowy roster, ale MCW jest taką Molly Sullivan (nomen omen, reporterka 76ers) wśród rookie, którego konkurencji nie są w stanie nawet odrobinę się do niego zbliżyć. Pierwsza część sezonu należała do niego, choć po elektryzującym początku, w ostatnich tygodniach dał się podgonić przez innego młokosa, Trey Burke’a. Nie wiem kto wyjdzie zwycięsko z tej rywalizacji, ale na półmetku MCW ma trochę zapasu.

Rafał Kamieński: Michael Carter-Williams – to chyba oczywisty wybór po jego niesamowitym starcie. Philadelphia 76ers gra przede wszystkim zdecydowanie lepiej z nim na parkiecie i jest dla mnie osobiście jedynym zawodnikiem, który pozytywnie zaskoczył z debiutantów (może jeszcze fajna historia to przypadek Ryana Kelly’ego, Pero Anticia i Greek the Freak). Klasa 2013 była bardzo słaba i jedynymi zawodnikami, którzy mogą jeszcze nieco przeszkodzić MCW śą Victor Oladipo i Trey Burke. Jego dużym przeciwnikiem w tym roku to wciąż też zdrowie i tutaj może być słowo klucz w walce o ROTY.

Łukasz Siemański: Michael Carter-Williams. MCW to był rookie od którego sporo oczekiwałem w tym sezonie i póki co mnie nie zawiódł. Zwłaszcza na początku sezonu oglądało się go świetnie. Z czasem obniżył nieco loty, ale dla mnie wciąż pozostaje najlepszym debiutantem sezonu. Wciąż w jego grze sporo brakuje, musi poprawić rzut, bo 40.6% z gry i 29.8% za trzy to nie są zbyt dobre osiągnięcia. Jeśli uda mu się poprawić ten aspekt gry w ciągu kolejnych sezonów to nie mam wątpliwości, że kiedyś zobaczymy go w All-Star Game.

Dawid Ciepliński: Bez zbędnego zastanawiania się stawiam na Michaela Cartera-Williamsa, choć gdyby Trey Burke nie złapał kontuzji i grał od początku sezonu to kto wie, kto wie… MCW to najlepszy strzelec wśród pierwszoroczniaków (17,3 punktów), pierwszy zbierający (5,7) najlepiej asystujący (6,5) oraz ma najlepszy PER na poziomie 17,47. Do tego jest drugim przechwytującym w całej lidze i ma szansę zostać pierwszym debiutantem od czasów Magica Johnsona ze statystykami na poziomie 17 oczek, 7 asyst (brakuje niewiele) i 5 zbiórek. Sixers zrobili świetny ruch wybierając go w drafcie, co zresztą pokazuje bilans, kiedy grają bez niego – mają wtedy bilans 1-10. MCW musi jeszcze poprawić rzut, bo na razie pod tym względem nie zachwyca – 40,6 proc. z gry i 29,8 proc. za trzy, niemniej na tę chwilę to największy faworyt do Rookie of the Year i naprawdę pozostali pierwszoroczniacy (Oladipo, Burke) będą musieli się bardzo postarać, by mu ją odebrać.

Pierwsza piątka debiutantów na półmetku sezonu to:

Paweł Kołakowski: Michel Carter Williams (Sixers) – Victor Oladipo (Magic) – Tim Hardaway Jr (Knicks) – Kelly Olynyk (Celtics) – Steve Adams (Thunder)

Woy: Carter-Williams – Burke – Oladipo – Hardaway Jr – McLemore (Steven Adams i Kelly Olynyk byli następni na liście)

Marek Miłuński: Ten rok nie obrodził. Dużo mówiło się o tym, że draft 2011 był słaby, ale 2013 jest tak słaby, że ciężko wystawić dobrą pierwszą piątkę. W zasadzie obrodziło tylko na pozycji PG. Na 1 mamy nie tylko Williamsa i Burke’a, ale nieźle spisują się Larkin i Shroeder. Ciężko jest z wyborem SG. Z McLemora i McColluma będą ludzie, ale w tym sezonie nie zasługują na bycie w pierwszej 5. Podobnie Tim Hardaway Jr, nad którym przez chwilę poważnie się zastanawiałem. Na SG wystawiam jednak Oladipo. Nie ma w ogóle SF, który by się nadawał, bo chyba najlepszy byłby słabiutki Tony Snell (wybrałem więc Williamsa, który jednak nominalnie gra na pozycji PG, ale jest wysoki więc na 3 też by sobie poradził). Nie specjalnie jest jakiś PF, bo Pulpet Bennet odpada (pewnie nadałby się Norlens Noel, ale nie zagrał spotkania). Daje więc tą pozycję Olynykowi, a centra Adamsowi, który wnosi sporo do gry Thunder. Na uwagę zasługuje jeszcze Mason Plumlee, chociaż wyżej stawiam Adamsa. Ogólnie w porównaniu do zeszłego roku straszliwa bieda.
Tray Burke – Victor Oladipo – Michael Carter-Williams – Kelly Olynyk – Steven Adams

Qcin: Mam podać całą piątkę?! Ten draft był tak słaby, że nawet gdyby Bucks dostali wybory od 1 do 15 to nie zmieniłoby to ich bilansu, nic dziwnego, że nikt w tamtym sezonie nie tankował, skoro taki szrot był do wyciągnięcia, ale skoro muszę to: Michael Carter-Williams – Trey Burke – Giannis Antetokounmpo – Kelly Olynyk – Cody Zeller oraz dwójka rezerwowych – Victor Oladipo, Rick Kelly. Gracz z Orlando się do piątki nie załapał tylko dlatego, że już jest w niej dwóch obrońców, bo jest na razie numerem 3 w wyścigu o ROTY.

Rafał Kamieński: Trey Burke – Michael Carter-Williams – Victor Oladipo – Giannis Antetokounmpo – Pero Antić

Łukasz Siemański: Michael Carter-Williams – Victor Oladipo – Trey Burke – Pero Antic – Giannis Antetokounmpo

Dawid Ciepliński: Michael Carter-Williams – Trey Burke – Victor Oladipo – Tim Hardaway Jr – Giannis Antetokounmpo

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

4 komentarze

  1. bostonfan pisze:

    Te wasze piątki są jakieś z kosmosu .Antetotokopumpo na 5 ? Burke na 3 ? .Wiem że ten draft był słaby ale mogliscie wybierac ich uwzględniając pozycje

    • Łukasz Siemański pisze:

      W przypadku All-Rookie Teams nie obowiązuje podział na pozycje :)

  2. woy pisze:

    Tak na siłę się nie da niestety.tak naprawdę jest trzech graczy na poziome Williams,Burke i Oladipo.

  3. Zdzichh pisze:

    Ten draft da nam 2 graczy, którzy będą mogli w przyszłości myśleć o ASG, czy znaczącym miejscu w ekipie z aspiracjami w tej lidze, czyli Burke i MCW. Oladipo trochę niżej, ale w odpowiednim środowisku i ekipie może do nich dołączyć. Dodatkowo w lidze jest kilku ciekawych rolesów, ale bez szans na bycie gwiazdami – Ante…, Olynyk, Adams, Antić, Hardaway, Kelly, Caldwell – Pope. Ciekawie z zupełnie nieznanych graczy wygląda Faverani czy nieźle pokazał się Raduljica, którzy mogą być kolejnymi białymi klocami pod kosz na 15-20 minut w meczu. Mam problem z oceną McLemore’a, po którym spodziewano się znacznie więcej. Na pewno się wyróżnia na tle tej klasy, ale spodziewałem się jakiś 12-14 punktów i znacznie lepszej skuteczności. Ale może się poprawi.

    Bennett i Porter to póki co dwa wielkie rozczarowania i jeśli nie wezmą się za siebie (jeśli to możliwe w ogóle) to nie widzę ich w tej lidze w przyszłości.

    Co do skuteczności MCW to nie jest aż tak źle. Po NCAA spodziewałem się czegoś jeszcze gorszego, a on statystyki z drugiego roku przeniósł do ligi. Nie jest tak źle, bo w zasadzie selekcja rzutowa u niego nie kuleję zbytnio. Nie podpala się, nie rzuca przez ręce, czy nie robi głupich wejść pod kosz. Kwestia czasu i treningu po sezonie, aby zaczął trafiać z lepszą skutecznością. Ale widać w jego grze dojrzałość, która przypomina mi trochę Lillarda z jego początków. Inny styl gry, inne umiejętności i zupełnie różne braki, ale na tle swojej klasy draftowej widać największy potencjał na bardzo ważnego gracza w drużynie o mistrzowskim potencjale. I wiadomo, że nieraz każdy z nich się podpali, ale to nie są idioci, co rozwalają drużynę, czy zagrywki w decydujących momentach. Będzie z nich wielki pożytek na pewno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *