In the Post: Defensywne oblicze Warriors

Golden State Warriors to w ostatnim czasie drużyna kojarzona przede wszystkim z ofensywnym nastawieniem i zasypywaniem rywali kolejnymi trójkami. Owszem, jest to aspekt, w którym Wojownicy są jedną z najlepszych drużyn w lidze – trafiają 9.5 trójek na mecz (lepsi są tylko Blazers) przy skuteczności 38.6% (4 miejsce w lidze). Tymczasem wielokrotnie pomija się fakt, że Mark Jackson chciał stworzyć z Warriors drużynę defensywną. Póki co, zdecydowanie mu się to udaje. Warriors mają 4 najlepszą obronę w lidze i w przeliczeniu na 100 posiadań tracą tylko 99.8 punktu.

Pisałem już nieco na ten temat rano, przy okazji relacji z meczu Warriors – Blazers. Znakomita defensywa Warriors wygrała im ten mecz w 3 kwarcie, dopuszczając do jedynych 12 punktów Blazers. Notabene najlepszej ofensywy NBA. Postanowiłem przyjrzeć się nieco bliżej tej świetnej obronie nieco bliżej. Efekty możecie zobaczyć poniżej.

David Lee wcale nie jest taki zły

Kluczem do wygranej z Blazers było zatrzymanie LaMarcusa Aldridge’a. W ostatnim meczu tych drużyn LaMarcus zdobył 30 punktów i miał 21 zbiórek. Wymuszał przy tym faule na potęgę, bo stawał na linii 19 razy. Dzisiaj został zatrzymany na 10 punktach, skuteczności 2/14 z gry i 11 zbiórkach. A kto miał przy tym największą zasługę? Właśnie wcześniej wspomniany David Lee.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=5-qy7tBrynI&feature=youtu.be]

Na powyższym filmiku mamy, aż 8 z 14 prób rzutowych Aldridge’a. Przy wszystkich Lee popisał się bardzo dobrą obroną jeden na jeden. Inna sprawa, że LaMarcus kompletnie nie miał dnia, bo zwykle niektóre rzuty z tego wideo trafiłby z zamkniętymi oczami. Ale to bardziej szukanie dziury w całym. Lee zagrał dzisiaj znakomicie w defensywie i trzeba go wyróżnić.

Możemy powiedzieć, że to był tylko jeden mecz i o niczym to nie świadczy. Jednak Lee już nie przypomina tego słabego obrońcy z czasów gry w Nowym Jorku. Zdecydowanie poprawił się w tym aspekcie gry, zarówno w obronie indywidualnej, jak i zespołowej. Wpływ na to ma też obecność Andrew Boguta w składzie Wojowników oraz defensywne nastawienie Marka Jacksona.

Skuteczność rywali przy obręczy, gdy Lee jest w pobliżu wynosi 49.6% przy ponad 6 próbach na mecz. Nie jest to może wynik wybitny, ale na pewno całkiem niezły. Lee dokłada też sporą cegiełkę do kolejnej statystyki, w której Warriors są świetni, ale tego nie zauważamy – zbiórek. Lee od zawsze zbierał bardzo dobrze i w tej kwestii nic się nie zmienia. 9.9 zbiórek na mecz pomaga Warriors w wielkim stopniu być 4 najlepiej zbierającą drużyną ligi (45.9 na mecz).

Andrew Bogut

Wracając jeszcze do poprzedniego akapitu to nie Lee jest najlepiej zbierającym w drużynie z Oakland, ale właśnie Australijczyk. Bogut zbiera 10.3 piłek na mecz, a gra tylko średnio 27.2 minuty. W przeliczeniu na 36 minut gry to będzie 13.6 zbiórek. Jest też w czołówce blokujących ligi ze średnią 1.9 bloku na mecz, a jego wkład w obronę Warriors nie sposób ocenić.

Warriors zrobili jeden z najlepszych ruchów transferowych ostatnich lat sprowadzając Boguta. Australijczyk, pozyskany w miejsce nie broniącego Monty Ellisa, jest graczem wokół którego można budować obronę zespołu walczącego o wysokie cele. Bogut zmusza rywali do 44.7% z okolic obręczy i jest w tym aspekcie jednym z najlepszych w lidze.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=nIj9iNF0YFE]

Jak widzimy w obronie pick’n’rolla też radzi sobie wyśmienicie. Bogut jest spoiwem, które łączy wszystkie elementy w grze defensywy Warriors. Póki Australijczyk nie odniesie żadnej kontuzji (odpukać), póty Golden State wciąż będą jedną z czołowych defensyw ligi.

Andre Iguodala

Bogut bardzo pomaga obrońcom obwodowym przy pick’n’rollach, ale oni sami też radzą sobie wyśmienicie. Rozgrywający pierwszy sezon w barwach Warriors Andre Iguodala to jeden z czołowych obrońców indywidualnych w lidze. Jego wpływ na grę drużyny jest wielki. Przypomnijmy tylko, że podczas kontuzji Iguodali na początku grudnia Warriors wypadli z czołowej ósemki Zachodu. Później Iggy wrócił i Warriors niemal andre iguodalaod razu zaliczyli serię 10 wygranych z rzędu.

Andre rozegrał w barwach Warriors 1090 minut, a na parkiecie nie było go przez 1077 minut, więc myślę, że jest to miarodajna dawka na podane dalej statystyki. Bez Iggy’ego na parkiecie Warriors tracą 105.5 punkta w przeliczeniu na 100 posiadań, z nim – jedyne 98 oczek. Oczywiście, że będzie to też spowodowane obecnością tego gracza podczas gry pierwszej piątki, a właśnie wtedy Wojownicy grają w obronie najlepiej. Ale w dalszym stopniu jest to świetna statystyka.

Mimo, że dzisiaj nie miałem zajmować się ofensywą to wpływ Iguodali na atak Wojowników robi jeszcze większe wrażenie. 98.5 punkta na 100 posiadań bez niego, a 113.4 punktu z nim to kosmiczna różnica.

Splash Brothers

Stephen Curry też jeszcze jakiś czas temu był uważany za słabego obrońcę. Wciąż zdarzają mu się błędy, ale jego progres w tym aspekcie gry również jest widoczny. Ze średnią 1.9 przechwytu na mecz jest na 8 miejscu w lidze. Stephen nigdy w życiu nie będzie czołowym obrońcą obwodowym ligi, ale jest w stanie być w tym aspekcie solidny i popełniać jak najmniej błędów. Resztę roboty wykonają koledzy, a on sam pociągnie atak.

Klay Thompson ma warunki fizyczne, żeby być całkiem dobrym obrońcą i faktycznie nim jest. Może kryć graczy z pozycji 1-3, tak jak Iguodala i potrafi to robić. Gra przeciwko rywalom fizycznie i agresywnie, to mi się podoba. Dzięki temu może też przejmować trudniejsze match upy Curry’ego i czasem też w takiej roli jest wykorzystywany.

Podsumowanie

Nie należy zapominać o ławce rezerwowych, która też posiada paru ciekawych defensorów. Harrison Barnes jeszcze nie jest wyróżniającą się postacią w defensywie, ale ma warunki i potencjał, żeby się nią stać. Draymond Green już jest mobilnym i dobrym w obronie skrzydłowym. Brakuje jedynie gracza, który dołoży nieco zbiórek z ławki i będzie w stanie bronić pod koszem na wysokim poziomie z ławki. Festus Ezeli w tym sezonie jeszcze nie zagrał, a Jermaine O’Neal ostatni raz wziął udział w meczu 9 grudnia. Na szczęście dla Warriors obaj mają już niedługo wrócić do gry.

W Warriors drzemie spory potencjał defensywny i Mark Jackson wie jak go wykorzystać. Przy wielkim potencjale indywidualnym w ataku Curry’ego, Thompsona czy Lee, w Oakland są podstawy, żeby stworzyć drużynę walczącą o tytuł. Może jeszcze nie w tym sezonie, ale jeśli uda się wzmocnić ławkę rezerwowych to już za jakiś czas Warriors mogą być drużyną na miarę mistrzostwa.

1 Odpowiedź

  1. majecha pisze:

    Przed sezonem zastanawiałem się czy Blazers nie stać na lepszego centra niz Lopez. Teraz widze o co chodzi. Nieźle broni w pomalowanym a w ofensywie jest stworzony do współpracy z Aldridgem. Co ten pudłuje Robin zbiera i dobija. Jeśli pamiętam ma koło 4 zbiórek ofensywnych na mecz i jest w czołówce ligi pod tym względem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *