Telegram z Enbiej 23/01/12 – game winner Wallace’a, pierwszy mecz Denga przeciwko Bulls, 40 punktów DeRozana

Los Angeles Clippers – Charlotte Bobcats 91:95 (25:26, 24:22, 21:24, 21:23)

Clippers są w tym momencie w trakcie 7-meczowej serii wyjazdowej i po trzech spotkaniach mieli dobry bilans 2-1, biorąc pod uwagę, że cały czas muszą sobie radzić bez kontuzjowanego Chrisa Paula. Ponadto wygrali 6 z 7 ostatnich spotkań i to oni w pojedynku z Charlotte wydawali się być faworytami. Bobcats sprawili jednak małą niespodziankę i to oni zeszli z parkietu w roli zwycięzców.

Jeszcze na minutę do końca spotkania po trafieniu Jordana Crawforda na tablicy wyników był remis po 89. Następnie obie drużyny spudłowały po rzucie i piłkę w rękach mieli gospodarze. Zastępujący Kembę Walkera Ramon Sessions wszedł pod kosz, ale jego floater nie dotknął nawet obręczy. Na szczęście dla Cats piłkę zebrał Gerlad Henderson i wsadem wyprowadził swój zespół na 2-punktowe prowadzenie.

Clippers mieli jeszcze szansę na wyrównanie, ale najpierw Crawford nie trafił lay upa, a następnie po zbiórce w ataku swojej szansy nie wykorzystał Blake Griffin i goście musieli faulować, by pozostać w meczu. Oba wolne wykorzystał Josh McRoberts, chwilę później Griffin ponownie nie trafił spod kosza, a wynik meczu celnymi osobistymi ustalił Michael Kidd-Gilchrist.

MVP meczu: Al Jefferson. Center Cats rzucił 24 punkty, trafiając 12 z 23 rzutów i zbierając 10 piłek. Big Al zapisał na swoim koncie co najmniej 20 oczek w ostatnich 7 spotkaniach i rzuca w tym czasie 25,3 punktów na 55,2 proc. skutecznośći.

Na minus: Czwarta kwarta Clippers, w której trafili tylko 9 z 27 rzutów z gry, a także czwarta kwarta Blake’a Griffina. Cats przez trzy kwarty nie mieli odpowiedzi. W pierwsze 36 minut rzucił 26 punktów (11/17 z gry), podczas gdy w ostatniej części meczu zdobył już tylko 1 punkt, pudłując wszystkie 4 rzuty z gry, w tym ten, który mógł doprowadzić do remisu po 91.

Stat meczu: Clippers mają bilans 1-12, kiedy przegrywają po trzech kwartach.

http://youtu.be/Hp6LaOA6iWk

Liderzy zespołów:

Punkty: Griffin 27 – Jefferson 24

Zbiórki: Jordan 20 – Jefferson 10

Asysty: Griffin 6 – Sessions 8

Przechwyty: Jordan 2 – Kidd Gilchrist 2

Bloki: Jordan 2 – Kidd-Gilchrist 2

————————————————————————————————————————————————-

Chicago Bulls – Cleveland Cavaliers 98:87 (23:17, 20:27, 28:18, 27:25)

Dzisiejszy mecz był pierwszym pomiędzy obiema drużynami od momentu wymiany, której głównym aktorem był Luol Deng. Były zawodnik Bulls przed meczem przywitał się ze sztabem trenerskim oraz kolegami z zespołu, ale na boisku nie było już sentymentów i to przyjezdni okazali się lepszym zespołem.

Chicago prowadzili praktycznie przez całe spotkanie, jedynie pod koniec pierwszej połowy dwa razy zmieniało się prowadzeni, ale do końca nie mogli być pewni wygranej. Na początku czwartej kwarty prowadzili już nawet 12 punktami, ale Cavs dalej trzymali się w grze. Głównie za sprawą Diona Waitersa, który w tej części meczu rzucił 13 ze swoich 15 punktów.

Bulls zwycięstwo zapewnili sobie w ostatniej minucie, wykorzystując błąd obrony gospodarzy, która zostawiła niekrytego z lewej strony Mike’a Dunleavy’ego, a ten przymierzył celnie zza łuku. Zrobiło się plus 6 na pół minuty do końca i było już po meczu.

MVP meczu: D.J. Augustin. Rozgrywający, był już jedną nogą poza NBA świetnie odnajduje się w Bulls. Po raz drugi w sezonie rzucił 27 punktów, trafiając 8 z 14 rzutów, w tym 5 z 8 prób z dystansu, a do tego rozdał 7 asyst.

Double-double meczu: Anderson Varejao. Brazylijczyk zanotował 10 oczek z 10 rzutów i 11 zbiórek i popisał się m.in. taką akcją.

http://youtu.be/CDqmMwfntrY

Na plus: Taj Gibson i Mike Dunleavy. Pierwszy udanie zastąpił w pierwszej piątce kontuzjowanego Carlosa Boozera zdobywając 26 oczek (11/15 z gry), a drugi rzucając 22 punkty (9/14 z gry, 4 trójki na 5 prób) i kluczowy rzut za trzy w ostatniej minucie meczu, który przypieczętował wygraną Bulls.

Na minus: Luol Deng, dla którego nie był to dobry występ przeciwko byłym kolegom. Co prawda rzucił 11 punktów, ale był wyjątkowo nieskuteczny i trafił tylko 2 z 11 rzutów, 0/2 za trzy. Dostawał się za to często na linię i trafił 7 z 9 osobistych.

Stat meczu: Bulls są 7-2 od momentu wymiany Denga i po raz pierwszy od 22 listopada mają na koncie więcej zwycięstw niż porażek.

http://youtu.be/_DFhSjakbLQ

Liderzy zespołów:

Punkty: Augustin 27 – Irving 26

Zbiórki: Noah 18 – Varejao 11

Asysty: Augustin 7 – Varehao, Irving 5

Przechwyty: Butler 2 – Varejao 2

Bloki: Gibson 3 – Thompson, Zeller 1

————————————————————————————————————————————————-

Atlanta Hawks – Orlando Magic 112:109 (29:21, 31:35, 28:24, 24:29)

Zwycięstwa na wyjazdach ciężko przychodzą Hawks w tym sezonie. Atlanta jest jedną z dwóch drużyn w lidze, która pomimo dodatniego bilansu, ma ujemny na wyjeździe. Z Magic udało im się wygrać, choć nie przyszło im to wcale łatwo.

W trzeciej kwarty Jastrzębie prowadziły już 19 punktami i mogło by się wydawać, że mają ten mecz w garści. Od tego momentu do gry wzięli się zawodnicy gospodarzy, którzy rzucili 35 punktów, podczas gdy goście tylko 10 i w połowie czwartej ćwiartki to Magic prowadzili 98-82.

Hawks udało się jednak przezwyciężyć szalę zwycięstwa na swoją korzyść głównie za sprawą pewnej ręki ich graczy na linii rzutów wolnych. 9 z 11 ostatnich punktów Atlanty w tym meczu to właśnie punkty z linii. Orlando co prawda miało szansę na objęcie prowadzenia, a później doprowadzenie do dogrywki, ale najpierw Glen Davis, a następnie Jameer Nelson spudłowali swoje rzuty.

MVP meczu: Paul Millsap. Najlepszy zawodnik Hawks wobec absencji Ala Horforda przejmuje rolę lidera zespołu. Z Magic zagrał wszechstronne spotkanie, rzucając 24 punkty, 9/17 z gry, 1/3 za trzy, zbierając 6 piłek, rozdając 5 asyst, notując 3 przechwyty i 5-krotnie blokując rywali.

Double-double meczu: Tobias Harris. 19 punktów, 7/16 zgry i 12 zebranych piłek.

Na plus: Jeff Teague. Rozgrywający Atlanty był drugim strzelcem zespołu, dobywając 23 oczka, trafiając 7 z 14 prób z gry, w tym 2/3 za trzy.

Debiutant meczu: Victor Oladpio. Pierwszoroczniak był dziś najlepszym Magic, rzucając 24 punkty, trafiając 8 z 13 rzutów, w tym dwie trójki, oraz notując 7 zbiórek i 7 asyst.

Seria meczu: Kyle Korver kontynuuje swoją serię spotkań z co najmniej jedną trójką. Ma już ich na koncie 110.

Stat meczu: W każdym z trzech poprzednich pojedynkach z Magic, Hawks rzucali tylko 26 punktów z pomalowanego. W tym meczu już po pierwszej połowie mieli ich 36, a w całym spotkaniu 50. Tym razem jednak Orlando grało bez Nikoli Vucevica, który dalej leczy kontuzje.  

http://youtu.be/8-GfgFii2T8

Liderzy zespołów:

Punkty: Millsap 24 – Oladipo 24

Zbiórki: Antic 12 – Harris 12

Asysty: Korver 7 – Oladipo, Nelson 7

Przechwyty: Millsap, Teague 3 – Moore 3

Bloki: Millasp 5 – Oladipo 1

————————————————————————————————————————————————-

Dallas Mavericks – Toronto Raptors 85:93 (34:15, 17:31, 22:22, 12:25)

Kiedy po pierwszej kwarcie Mavs prowadzili z Raptors 21-punktami zapowiadało się na dość pewne zwycięstwo i to nawet bez Drika Nowitzkiego, który dostał dzień odpoczynku, po tym jak Dallas rozegrało 11 spotkań w ostatnich 18 dniach.

Raptors się jednak nie poddali i powoli zaczęli odrabiać straty, jeszcze przed ostatnią ćwiartką zmniejszając je do tylko 5 oczek. Na jej stracie goście po trójce Devina Harrisa wygrywali jeszcze 8 punktami, ale następnie Toronto zrobiło run 17-6 i po tej akcji DeMara DeRozana wyszło na prowadzenie, którego nie oddało już do końca meczu.

http://youtu.be/DfsWwFfB2fA

MVP meczu: DeMar DeRozan. Obrońca Raptors rzucił najlepsze w karierze 40 punktów, z czego 15 w trzeciej kwarcie, trafił 15 z 22 rzutów, 9/14 z linii i stał się dopiero 7 graczem w historii organizacji z Kanady, który zdobył w meczu co najmniej 40 oczek.

Double-double meczu: Jonas Valanciunas. Litwin rzucił 12 punktów, 3/6 z gry, 6/8 z linii i zebrał 10 piłek. To jego 13 double-double w sezonie, a Toronto ma bilans 12-4, kiedy ten zbiera co najmniej 10 piłek w spotkaniu.

Na plus: Greivis Vasquez. Wenezuelczyk zdobył z ławki 17 oczek i rozdał 7 asyst. Co prawda trafił tylko 5 z 13 rzutów, ale z nim na parkiecie Raptors byli plus 21. Nikt nie miał więcej w drużynie gospodarzy.

Na minus: Mavs rzucili tylko 12 oczek w czwartej kwarcie, trafiając tylko 4 z 13 rzutów i popełniając aż 9 start.

Stat meczu: Raptors w całym meczu często dostawali się na linię skąd trafili 22 z 32 prób, podczas gdy Mavs z osobistych byli tylko 10/14.  

http://youtu.be/9FWnrNBwP48

Liderzy zespołów:

Punkty: Ellis 21 – DeRozan 40

Zbiórki: Dalembert, Blair 7 – Valanciunas 10

Asysty: Ellis 6 – Vasquez 7

Przechwyty: Marion, Dalembert, Carter, Wright, Harris 1 – Vasquez, Hayes 3

Bloki: Crowder 1 – DeRozan 1

————————————————————————————————————————————————-

Boston Celtics – Washington Wizards 113:111 OT (32:22, 29:21, 15:30, 23:26, 14:12)

Dogrywka była potrzebna by rozstrzygnąć spotkanie w Verizon Center, choć mogło to rozstrzygnąć się szybciej, bo Celtics prowadzili już 19 punktami w drugiej kwarcie i 18 po pierwszej połowie.

Wizards wrócili jednak do meczu w trzeciej ćwiartce, kiedy ograniczyli gości do 15 punktów i tylko 6 celnych rzutów z gry na 22 próby oraz wymusili 5 strat. Gospodarzom udało się w końcu doprowadzić do remisu w ostatniej części spotkania po trafieniu Bradley’a Beala, a chwilę później po akcji trzy plus jeden Martella Webster wyszli na pierwsze prowadzenie w meczu.

Gospodarze mogli wygrać ten mecz w regulaminowym czasie gry. Prowadzili nawet 3 punktami na półtorej minuty do końca po trójce Trevora Arizy, ale do wyrównania doprowadził niesamowitym rzutem gorący tego dnia Jeff Green i obie drużyny nie zdobyły już punktów w czwartej kwarcie.

W dogrywce lepsi okazali się goście. Po trafieniu Nene Wizards przegrywali punktem. Piłkę mieli Celtics, ale Jaredowi Sullingerowi skradł ją Ariza. Pod kosz wszedł John Wall, skupił na sobie uwagę obrońców i oddał piłkę do Marcina Gortata. Polak został sfaulowany i udał się na linie. Trafił pierwszego wolnego, ale drugiego spudłował i mieliśmy remis.

O czas poprosił Brad Stevens, piłka trafiła do Geralda Wallace’a, który wbiegł pod kosz i trafił lay up nad broniącym go Websterm i dochodzącym z pomocy Gortatem. Gospodarze mogli jeszcze wygrać ten mecz, ale trójka Walla nie znalazła drogi do kosza.

MVP meczu: Jeff Green, który rzucił najlepsze w sezonie 39 punktów. Trafił 14 z 26 rzutów, w tym 8/16 za trzy. Zebrał do tego 9 piłek. Tylko 4 oczek zabrakło mu do wyrównania rekordu kariery.

Game-winner meczu: Gerald Wallace.

http://youtu.be/Qg-M9fjEttE

Triple-double meczu: John Wall. Rozgrywający Wizards zanotowałdrugie triple-double w karierze na poziomie 28 punktów, 11 zbiórek i 10 asyst. Był jednak wyjątkowo nieskuteczny, trafił tylko 9 z 29 rzutów i spudłował wszystkie 4 trójki, w tym tą najważniejszą, która mogła zapewnić wygraną Czarodziejom.

Double-double meczu: Marcin Gortat. Polak rzucił 11 oczek, 4/8 z gry, 3/5 z linii i zebrał 13 piłek, pomagając Wizards wygrać walkę o zbiorki 50-42.

Na plus: Phil Pressey. Pierwszoroczniak, który nie został wybrany w drafcie rzucił z Wizards swój rekord kariery na poziomie 20 punktów, trafiając 7 z 10 rzutów, w tym 5/6 za trzy. Rozdał do tego 4 asysty, ale też popełnił 5 strat i ostatecznie musiał opuścić boisko z powodu 6 fauli.

Na minus: Celtics pozwolili Wizards na zdobycie 48 punktów w pomalowanym, podczas gdy sami rzucili ich w paint o 20 mniej.

Stat meczu: Wizards już po raz piąty w tym sezonie nie potrafili osiągnąć bilansu ponad 50 proc. wygranych. Nie byli na plusie już od 31 października 2009 roku.

http://youtu.be/RNAtdBBRZAY

Liderzy zespołów:

Punkty: Green 39 – Wall 28

Zbiórki: Sullinger 11 – Gortat 13

Asysty: Wallace 9 – Wall 10

Przechwyty: Wallace, Johnson 4 – Ariza, Gortat, Wall 3

Bloki: Humphries 3 – Ariza, Nene, Gortat, Beal 1

————————————————————————————————————————————————-

Philadelphia 76ers – New York Knicks 110:106 (33:26, 28:30, 23:24, 26:26)

Po tym jak Knicks wygrali 5 meczów z rzędu można było myśleć, że po słabym początku sezonu powoli  wracają na prostą i robią run w górę tabeli. Nic z tego. Wczoraj przegrali z Sixers, co było już ich 5 kolejną porażką, w tym 3 w Madison Square Garden i dalej ssą w bieżących rozgrywkach.

Choć dziś mogli wyrwać wygraną. Czwartą kwartę otworzyli serią 10-0 i prowadzili już 90-84. Następnie jednak dali sobie rzucić 15 oczek, na które odpowiedzieli tylko 5 i to goście wyszli na 5-puktowe prowadzenie.

Knicks udało się jeszcze zmniejszyć straty do 2 oczek po trójce Carmelo Anthony’ego i jednym wykorzystanym wolnym J.R. Smitha, ale chwilę później wielką trójkę trafił Thaddeus Young, a zaraz potem gorący tego dnia Evan Turner fadeaway’a z lewej strony. Zrobiło się plus 7 dla Sixers na 1:15 do końca meczu i choć Melo rzucił jeszcze raz zza łuku to na odrobienie start gospodarzom już nie starczyło czasu.

MVP meczu: Evan Turner. Nr 2 draftu 2010 roku rzucił dziś najlepsze w karierze 34 punkty, z czego 10 w czwartej kwarcie. Trafił 13 z 22 rzutów z gry, w tym 3/3 z dystansu i 5/5 z linii, a do tego zebrał 11 piłek. Jeden z najlepszych meczów w karierze Turnera. Magia MSG zadziałała. Znowu przeciw Knicks.

Double-double meczu: Michael Carter-Williams. Główny kandydat do nagrody debiutanta roku był dziś drugim strzelcem zespołu i zdobył 19 oczek, ale był wyjątkowo nieskuteczny, trafiając tylko 5 z 18 rzutów (2/2 za trzy). Dostawał się za to na linię – 7/10 i zebrał najlepsze w drużynie 12 piłek, pomagając Sixers wygrać walkę na tablicach 54-39.

Na plus: James Anderson. 24-latek rzucił 18 punktów, będąc wyjątkowo skutecznym. Trafił 8 z 11 rzutów z gry, jedną trójkę i zebrał 7 piłek.

Na minus: Raymon Felton. Rozgrywający Knicks rzucił 9 punktów, 4/10 z gry i kontynuuje swoją słabą skuteczność z ostatnich dni. Biorąc pod uwagę ten i poprzednie dwa mecz zdobył 23 oczka, trafiając tylko 8 z 29 rzutów, w tym 2/10 za trzy. Rozdał co prawda 7 asyst dzisiaj, ale to go raczej nie broni.

Stat meczu: Knicks fatalnie dziś bronili pomalowane, gdzie oddali aż 50 punktów, podczas gdy sami rzucili Sixers tylko 26 z paint.

http://youtu.be/LKfrLIyssd8

Liderzy zespołów:

Punkty: Turner 34 – Anthony 28

Zbiórki: Carter-Williams 12 – Chandler 14

Asysty: Hawes, Carter-Williams 7 – Anthony, Felton 7

Przechwyty: Young 4 – Anthony, Prigioni 2

Bloki: Allen 3 – Bargnani 4

————————————————————————————————————————————————-

Detroit Pistons – Milwaukee Bucks 101:104 (28:25, 28:25, 29:31, 16:23)

Bucks mieli już za sobą 9 porażek z rzędu i przegrywali już 13 punktami w trzeciej kwarcie po trójce ich byłego zawodnika Brandona Jenningsa, ale hej, grali przecież z Detroit Pistons i mieli w składzie jedynego gracza, który chce grać w Milwaukee – Carona Butlera.

To wszystko złożyło się na to, że jeszcze przed czwartą kwartą zmniejszyli straty do tylko 5 oczek, a już chwilę po rozpoczęciu ostatniej ćwiartki doprowadzili do remisu i dalej mieliśmy walkę kosz za kosz. Kiedy jednak Bucks wyszli na prowadzenie na 4 i pół minuty do końca meczu to nie oddali ich już do końca, a decydujące o wygranej punkty zdobył Brandon Knight na nieco ponad półtorej minuty do końca. Dalej już żadna z drużyn nie trafiła do kosza i gospodarze mogli cieszyć się z 8 wygranej w sezonie.

MVP meczu: Caron Butler. Zdobył 30 punktów, co jest jego drugim najlepszym wynikiem w tym sezonie, trafił 12 z 21 rzutów, 2 z 10 za trzy, zebrał 7 piłek i rozdał 5 asyst.

Double-double meczu: Andre Drummond. Center rzucił 11 punktów, 4/7 z gry i zebrał 12 piłek.

Na plus: Rodney Stuckey i Brandon Jennings. Rezerowoy Pistons dodał 23 punkty z ławki, trafiając 8 z 16 rzutów. Miał nawet szansę doprowadzić do remisu, ale jego rzut równo z końcową syreną odbił się o bok tablicy. Z kolei drugi przecikwo byłej drużynie zdobył 30 punktów, 11/23 z gry, 3/8 za trzy, 4 zbiórki i 4 asysty, ale spudłował 5 ostatnich rzutów, z czego 4 w czwartej kwarcie.

Na minus: Josh Smith i Kyle Singler. Pierwszy rzucił 8 oczek, ale był tylko 2/10 z gry, drugi nie zdobył punktów, pudłując wszystkie 7 rzutów.

Stat meczu: Ławka Bucks, która rzuciła dziś 56 punktów (22/39 z gry), zebrała 20 z 45 piłek oraz rozdała 14 z 29 asyst całej drużyny.

http://youtu.be/WIQQYDvuyTc

Liderzy zespołów:

Punkty: Jennings 30 – Butler 30

Zbiórki: Drummond 12 – Raduljica 8

Asysty: Smith 6 – Knight 6

Przechwyty: Smith 3 – Middleton 4

Bloki: Drummond 3 – Henson 3

————————————————————————————————————————————————-

Indiana Pacers – Phoenix Suns 100:124 (29:30, 20:32, 30:34, 21:28)

Pacers spotkali się z Suns po raz pierwszy od momentu transferu podczas ubiegłych wakacji. Oddani wtedy z Indiany Gerlad Green i Mason Plumlee pomogli dziś wygrać gospodarzom i przerwać serię 5 wygranych najlepszej drużyny NBA.

Mecz w zasadzie był wyrównany tylko w pierwszej kwarcie, później Suns odskoczyli do przerwy wygrywając 13 punktami, po trzech kwartach prowadzili już 19 oczkami, a kiedy w połowie czwartej ćwiartki osiągnęli najwyższe w spotkaniu 26-punktowe prowadzenie Frank Vogel wprowadził na boisko rezerwowych i był już po meczu.

MVP meczu: Gerald Green. Obrońca, który nie potrafił się odnaleźć w drużynie Pacers w Suns gra bardzo dobry sezon i przciwko byłej drużynie rzucił 23 punkty, trafiając 6 z 13 rzutów, w tym 3/5 za trzy i 8/10 z linii.

Na plus: Aż 6 graczy Phoenix zanotowało podwójną zdobycz punktową. Green rzcuił 23, 21 dodał Goran Dragic, 20 Markieff Morris, 13. P.J. Tucker, 11 Plumlee, a 10 Channing Frye.

Na minus: Straty Pacers. W całym meczu popełnili ich aż 21, podczas gdy Suns tylko 10.

Stat meczu: Suns rzucili 28 punktów z kontrataków, podczas gdy Pacers tylko 5.

http://youtu.be/cv_BFMLHomA

Liderzy zespołów:

Punkty: George 26 – Green 23

Zbiórki: George 7 – Plumlee 7

Asysty: Stephenson 4 – Dragic 3

Przechwyty: Hill 2 – Frye, Markieff Morris, Marcus Morris 2

Bloki: Hibbert, Mahinmi 2 – nikt

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

5 komentarzy

  1. czarnykapelusz pisze:

    9/174 z gry , słabo grał Mike Dunleavy się dziś nie popisał ;-)

  2. 2utakt pisze:

    kiedy zaliczają kontratak? po przejęciu piłki czyli stracie przeciwnika?

    • Adrian89 pisze:

      Jak wyrzucisz w aut – to ciężko to nazwać kontrą. Więc pytanie raczej z tych mniej mądrych. Jak złapiesz zbiórkę i dzida to też nie to. WIęc odpowiedź jedna jest mozliwa

  3. Cosmo111 pisze:

    Sporo niespodzianek… DJ dostaje coraz więcej minut w Chicago, z nim gra Byków bardziej mi się podoba, umie uruchomić wysokich, a tam to podstawa. Big Al wszedł chyba ostatnio w beast mode, no a Knicks coraz niżej, Melo wyjechał ponoć do kibica z textem „Fu*k yourself”, do tego Detroit ssie już jak odkurzacz. Przegrać z Milwaukee w tym sezonie to jak stracić bramkę z San Marino, w związku z czym od dziś będę powtarzał sparafrazowane słowa Katona.
    A poza tym uważam, że Mo Cheeks powinien zostać zwolniony.

  4. Paweł. pisze:

    Noc niespodzianek w NBA. Porażka Dallas Mavericks, Pacers, Clippers, Wizards, bądź co bądź Pistons i Knicks.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *