Ciekawostki statystyczne (75)

LOS ANGELES CLIPPERS 91:95 CHARLOTTE BOBCATS

– Nie wiedzieliście tego, ale Bobcats rozegrali w tym sezonie najwięcej meczów rozstrzygniętych różnicą nie więcej niż 6 punktów. Mają ich już na koncie 21 (bilans 11-10). Rysie w 44 meczach już 29 razy zatrzymali rywala poniżej 100 punktów, to trzecia największa liczba tego typu spotkań w NBA. Ponadto mają bilans 18-12 w meczach, w których oddają więcej rzutów wolnych od rywali, i 1-13, gdy to się nie dzieje. Dzisiaj się stało, trafili 12 z 20 wolnych, a Clippers – 7 z tylko 9. Pozostając w temacie bilansów, Clippers są 1-12, gdy nie prowadzą po trzech kwartach (dziś 70:72). Mają również bilans 18-0, gdy trafiają min. 9 rzutów za trzy, ale dziś wpadło tylko 6 z 26 trójek.

Al Jefferson kontynuuje swoją świetną passę, dziś miał 24 punkty i 10 zbiórek, a w czterech ostatnich meczach łącznie zaliczył 98 punktów i 59 zbiórek – to coś, czego nie dokonał jeszcze żaden gracz w historii organizacji.

– Dla Clippers 27 punktów, 7 zbiórek i 6 asyst miał Blake Griffin, ale nie w nim tkwił problem – wszyscy pozostali gracze gości dostali się na linię tylko trzy razy (Crawford), szwankowała u nich również skuteczność z dystansu. Jamal Crawford rzucił 20 punktów, ale trafił 8 z 21 rzutów z gry i właśnie 2 z 8 trójek. JJ Redick 1-6, Jared Dudley 1-5. DeAndre Jordan miał 4 punkty i 20 zbiórek, ostatnim graczem, który miał przy tak dużej liczbie zebranych piłek tak mało punktów, był oczywiście król tej kategorii Reggie Evans (trzy razy w poprzednim sezonie).

CHICAGO BULLS 98:87 CLEVELAND CAVALIERS

Luol Deng w swoim pierwszym meczu przeciwko Chicago Bulls trafił tylko 2 z 11 rzutów z gry. Nie tak to miało wyglądać. Kyrie Irving miał co prawda 26 punktów, 6 zbiórek i 5 asyst (10-19 FG, 5-7 3pt), ale kto by się spodziewał, że Bulls trafią prawie 53% rzutów z gry i będą mieli aż trzech 20-punktowych strzelców? Cavaliers nadrobili trochę swoją słabą skuteczność (37,5%) 19 zbiórkami w ataku (Anderson Varejao 10/11/5, 7 zbiórek w ataku), ale nie można pozwalać Bykom na takie rzeczy.

– Spodziewalibyście się, że od transferu Denga Bulls będą 7-2, a Cavaliers 4-4? Byki są ponad progiem 50% po raz pierwszy od 22 listopada, dziś mamy 23 stycznia. Odkąd zeszli na aż siedem meczów poniżej 0.500 (19 grudnia), wygrali 12 z 16 spotkań. Tom Thibodeau nigdy nie tankuje.

DJ Augustin był dziś Irvingiem Bulls, miał 27 punktów (wyrównany rekord sezonu), 5 zbiórek i 7 asyst. Trafił 8 z 14 rzutów z gry, w tym 5 z 8 trójek. To czwarty spośród 389 meczów w karierze Augustina, w których był on samodzielnym liderem zespołu w punktach i asystach. Wcześniej dokonał tej sztuki w 2008 i dwa razy w 2011 roku. Taj Gibson trafił 11 z 15 prób i wyrównał swój rekord kariery z aż 26 punktami na koncie. Mike Dunleavy trafił 9 z 14 rzutów (4-5 3pt), zdobył 22 punkty. Nad wszystkim, jak zawsze, czuwał Joakim Noah i jego jak-zwykle-prawie-triple-double (9 pkt, 18 zb, 6 ast).

ATLANTA HAWKS 112:109 ORLANDO MAGIC

– Magic byli bardzo blisko wygrania czteromeczowej serii gier z Atlantą w tym sezonie, ale ostatecznie Hawks zachowali twarz i wyszli na 2-2. To ich pierwsza wyjazdowa wygrana w 2014 roku (w czwartym podejściu). Jeff Teague po ostatnim fatalnym meczu dziś miał 23 punkty (7-14 FG, 2-3 3pt), Paul Millsap zanotował zaś 24 punkty, 6 zbiórek, 5 asyst, 3 przechwyty i 5 bloków. Takiej linijki nie miał żaden Jastrząb od min. 1985 roku. Josh Smith sześciokrotnie zaliczał tyle zbiórek, asyst, przechwytów i bloków, ale nigdy nie rzucił przy tym aż 24 punktów. W NBA ostatnim graczem, który to zrobił, był Dwyane Wade (2011), a przed nim Andriej Kirilenko (2005). Uspokajam zgromadzonych, Kyle Korver (12/5/7) trafił trójkę w 110. kolejnym meczu.

– Magic są 1-24, gdy tracą ponad 100 punktów, chyba tyle wystarczy. Bucks dzisiaj jakimś cudem wygrali, więc hej Orlando, jest jeszcze nadzieja. Gospodarze wypełnili dziś swój plan w stu procentach, czyli przegrali, nie skompromitowali się i mieli kilka fajnych linijek. Victor Oladipo zdobył 24 punkty (8-13 FG, 2-2 3pt), miał po 7 zbiórek i asyst. To już jego drugi taki występ w tym sezonie, tyle punktów, zbiórek i asyst miał także w pamiętnym spotkaniu z 76ers, kiedy w pamiętnym pojedynku z Michaelem Carterem-Williamsem zaliczył triple-double. Ostatnim graczem z więcej niż jednym 24/7/7 w swoim pierwszym sezonie był Blake Griffin (8 w 2010/11). Tobias Harris miał 19 punktów i 12 zbiórek, Jameer Nelson dodał 17 punktów i 7 asyst.

– Hawks w każdym z trzech poprzednich meczów z Magic w tym sezonie zdobywali tylko 26 punktów z pomalowanego, tymczasem dziś mieli aż 34 do przerwy i 50 w całym spotkaniu.

DALLAS MAVERICKS 85:93 TORONTO RAPTORS

– 20 grudnia, w pierwszym starciu tych drużyn, Raptors wygrali w Dallas po odrobieniu 19 punktów straty. Dziś stało się to samo, Kanadyjczycy – już na własnym parkiecie – wrócili z 21 punktów i również odnieśli zwycięstwo. To ich największy w tym sezonie i piąty największy w historii klubu come-back.

– Mavericks mogli sprawić niemałą niespodziankę, wygrywając w Kanadzie bez Dirka Nowitzkiego, ale nie potrafili obronić swojej przewagi. Monta Ellis miał 21 punktów i 6 asyst, ale też aż 8 strat.

Demar DeRozan zdobył 40 punktów (rekord kariery), trafiając 15 z 22 rzutów z gry. To już 28. „czterdziestka” w historii organizacji, ale przed DeRozanem sztuki tej dokonało tylko sześciu graczy Toronto. Rekordem pozostaje 51 punktów Vince’a Cartera, obecnie zawodnika Dallas (co za wsad!). Poza VC zrobili to jeszcze Andrea Bargnani (jako ostatni – w 2010 roku), Chris Bosh, Tracy Murray, Acie Earl i Charlie Villanueva. Ponadto, tylko trzy razy zdarzyło się, by ktoś w Raptors miał 40 punktów przy wyższej skuteczności od dzisiejszego 68,2% Derozana. W 2001 roku taki występ miał Carter, a w 2008 dwa razy Bosh (rekord – 87,5%!). Obaj rzucili przy tym dokładnie 40 punktów, nie więcej – tak jak dziś Derozan. W całej swojej historii Toronto jest 14-14, gdy ich gracz zdobywa min. 40 punktów. Ostatnie zwycięstwo w tej sytuacji Raptors odnieśli w lutym 2008 roku (Bosh).

Greivis Vasquez miał 17 punktów (rekord w barwach Raptors) i 7 asyst. Jonas Valanciunas dodał 12 punktów i 10 zbiórek, Toronto jest w tym sezonie 12-4, gdy Litwin zbiera dwucyfrową liczbę piłek.

BOSTON CELTICS 113:111 WASHINGTON WIZARDS OT

– Wizards zmarnowali dziś piątą w tym sezonie okazję wybicia się ponad próg 50% wygranych. Ostatni raz (nie licząc początku sezonu 2009/10 i bilansu 2-1) byli powyżej pięćsetki w 2007/08. Dziś przegrali z drużyną, która na 17 poprzednich meczów poniosła 15 porażek, a dziś zakończyła serię 10 przegranych na wyjeździe (ich najdłuższą od 2007 roku). To dziewiąta kolejna porażka Wizards w meczu, do którego przystąpili z bilansem na poziomie 50%. Tak długą aktywną serię mają tylko Timberwolves (również 9).

John Wall zanotował swoje drugie triple-double w karierze. Pierwsze miał już w szóstym meczu swojej profesjonalnej kariery, a dziś zdobył 28 punktów, zebrał 11 piłek i rozdał 10 asyst. Trafił jednak tylko 9 z 29 rzutów z gry (10-13 FT) i to raczej nie pomogło Wizards. Ostatnim Czarodziejem z 28/11/10 był Caron Butler (2007), ale od 1985 roku tylko dwóch graczy Waszyngtonu miało obok triple-double tak słabą skuteczność z gry (Darrell Walker 1990, Gilbert Arenas 2004).

– Dziś triple-double Walla przegrało z jeszcze lepszym występem Jeffa Greena, który zdobył aż 39 punktów (14-26 FG, 8-16 3pt) i 9 zbiórek. Green pobił swój rekord sezonu, a do najlepszego wyniku w karierze zabrakło mu tylko 4 punktów. Nigdy wcześniej nie trafił w jednym meczu więcej niż pięciu rzutów za trzy. Ostatnim graczem Celtics z 39/9 był Paul Pierce (2009), a dołączając do tego skuteczność – Paul Pierce (2005). W całej lidze od 28 lat tylko czterech graczy zanotowało tyle punktów, zbiórek i celnych rzutów za trzy (Kevin Love w grudniu, Kobe Bryant 2008, Ray Allen 2007, Vernon Maxwell 1991).

PHILADELPHIA 76ERS 110:106 NEW YORK KNICKS

– Knicks przegrali piąty kolejny mecz i są 7-15 w Madison Square Garden. Zdążyłem podjarać się ich 6-1 na start 2014 roku, ale wszystko powoli wraca do normy, teraz to jest już 6-6. Do końca ich dłuuugiej serii meczów u siebie zostało im jeszcze pięć spotkań. Na razie są w niej 0-3.

Evan Turner zdobył dziś 34 punkty (rekord kariery) i 11 zbiórek przy świetnej skuteczności 13-22 z gry, 3-3 za trzy i 5-5 z linii. W trzech poprzednich meczach ET rzucił łącznie tylko 29 punktów, a dziś stał się dopiero drugim graczem Sixers z 34/11 w ciągu ostatnich 13 lat. Poza nim w tym okresie zrobił to tylko Chris Webber (2006), również w MSG. Michael Carter-Williams trafił tylko 5 z 18 rzutów z gry, ale potwierdził, dlaczego jest najlepszym strzelcem, zbierającym, podającym i przechwytującym wśród debiutantów (19 pkt, wyrównany rekord kariery 12 zb, 7 ast, 2 stl).

Carmelo Anthony zdobył 28 punktów, ale co ciekawe, miał też 7 asyst oraz aż 6 celnych trójek na 8 prób. W obu tych kategoriach wyrównał swoje rekordy sezonu. Zebrał jednak tylko 4 piłki, po aż 32 zbiórkach w dwóch poprzednich meczach. W tym elemencie Knicks przegrali 39-54, jeszcze bardziej zostali zmiażdżeni w statystyce punktów z pomalowanego (26-50). Andrea Bargnani zdobył 20 punktów, najwięcej od 14 grudnia. Miał też cztery bloki. Knicks trafili 15 z 33 trójek (wiadomo, grali z Sixers), ale oddali pod koszem zbyt dużo, by móc wygrać.

SACRAMENTO KINGS 98:119 HOUSTON ROCKETS

– Kings w poprzednim meczu odnieśli swoje szóste wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie, wygrywając w Nowym Orleanie. Nadal jednak nie potrafili sklecić serii dwóch kolejnych wygranych poza domem. Dziś zmarnowali kolejną okazję. Poza nimi jeszcze tylko Orlando i Cleveland nie wygrali w tym sezonie dwóch wyjazdów z rzędu. Kings są 1-23, gdy mają gorszą skuteczność z gry od rywali, i 1-13, gdy pozwalają im na 100 punktów.

– Rockets odnieśli trzecie kolejne zwycięstwo i zrównali się bilansem z czwartymi na Zachodzie LA Clippers. Tylko jedna drużyna w całej lidze ma dłuższą serię wygranych od Houston, są to Thunder – drużyna, która pokonała Rockets jako ostatnia. Po tamtych 19 punktach w drugiej połowie Rakiety w trzech ostatnich spotkaniach rzucili 114, 126 i 119 punktów. Dziś mieli jednak niestety ułatwione zadanie. „Niestety” nie dlatego, że nie lubię Rockets – Królowie stracili z powodu kontuzji Rudy’ego Gaya (6 min) i DeMarcusa Cousinsa (9 min). Sytuację próbował ratować „ten trzeci”, Isaiah Thomas, który miał 20 punktów (6-16 FG) i 6 asyst, dobre wejście z ławki zaliczył Derrick Williams (22 pkt, 11 zb), ale z tak dobrym rywalem bez dwóch czołowych graczy Kings po prostu nie mogli wygrać.

Dwight Howard miał 26 punktów, 13 zbiórek i 4 bloki przy 10-13 z gry w 32 minuty, mogło to wyglądać jeszcze bardziej dominująco, ale trafił tylko 6 z 17 rzutów wolnych. Wróćmy jednak do świetnej skuteczności z gry – w 20 z 22 spotkań Howarda z Kings w jego karierze trafił on przynajmniej 50% rzutów. Jego 62,7% skuteczności z gry w meczach z Sacramento to jego najlepszy wynik przeciwko jednej drużynie.

James Harden dołożył 24 punkty (10-10 FT) i 9 asyst, Chandler Parsons miał 19 punktów, 10 zbiórek i 4 asysty. Tego jednak wszyscy się spodziewaliśmy, w przeciwieństwie do 20 punktów (najwięcej od stycznia 2011 roku) i 12 zbiórek (9-15 FG) Omri Casspiego.

– Dziś niestety zakończyła się seria 15 double-double Cousinsa, ale trwa za to passa 35 spotkań z celnym rzutem za trzy I. Thomasa. Dziś najniższy i najniżej wybrany w Drafcie gracz ligi zrównał się pod tym względem na trzecim miejscu w historii klubu z Peją Stojakoviciem. Rekord to 39 kolejnych meczów, należy do Mitcha Richmonda.

DETROIT PISTONS 101:104 MILWAUKEE BUCKS

– Bucks zakończyli dziś serię dziewięciu porażek. Jednak można z nimi przegrać, brawo Pistons.

– Ogromną robotę zrobiła dziś ławka rezerwowych Milwaukee, która zanotowała 56 ze 104 punktów, 20 z 45 zbiórek i 14 z 29 asyst całego zespołu. Miała przy tym świetną skuteczność z gry (22-39 FG). Najbardziej przyczynił się do tego Caron Butler, który zdobył 30 punktów (12-21 FG), zebrał 7 piłek i rozdał 5 asyst, oczywiście z ławki. Odejmując mniej chlubne 2-10 z dystansu, Butler trafił aż 10 z 11 rzutów za dwa. Tylko jeden gracz w tym sezonie zaliczył 30/7/5 jako rezerwowy – Jamal Crawford w listopadzie. Ostatnim zawodnikiem Kozłów z taką linijką w roli zmiennika był niejaki Brad Lohaus (1993).

– 30 punktów zdobył również Brandon Jennings, ale spudłował pięć ostatnich rzutów, w tym wszystkie cztery w czwartej kwarcie. Rodney Stuckey miał 23 punkty z ławki (8-16 FG, 7-8 FT), Greg Monroe dołożył 18/9/4. Josh Smith trafił tylko 2 z 10 rzutów z gry i zanotował 8 punktów, 6 zbiórek, 6 asyst i 3 przechwyty. Andre Drummond (11 pkt, 12 zb) zaliczył 9. double-double w 10 ostatnich meczach. W całym sezonie jest pod tym względem liderem Konferencji Wschodniej.

OKLAHOMA CITY THUNDER 111:105 SAN ANTONIO SPURS

– Starcie dwóch najlepszych drużyn Zachodu wygrali będący w gazie Thunder, dla których było to piąte zwycięstwo z rzędu. Dzięki tej serii awansowali z trzeciego na pierwsze miejsce w Konferencji. Nie spodziewałem się, szczerze mówiąc, że uda im się wyjść zwycięsko z back-to-back przeciwko dwóm pozostałym ekipom w pierwszej trójce Zachodu. Są już 3-0 ze Spurs i zapewnili sobie tie-breaker, w razie gdyby był potrzebny.

Kevin Durant przed kontuzją Russella Westbrooka miał średnio 28.5 punktów, 18.3 oddawanych rzutów i 4.8 asyst na mecz przy 49% skuteczności z gry, a po niej: 36.5 punktów, 22.5 oddawanych rzutów i 5.6 asyst przy 52,4% z gry. Dziś zdobył 36 punktów (12-22 FG, 10-11 FT), 7 zbiórek i 5 asyst. Miał też aż 11 strat (rekord kariery), z czego aż 7 przed przerwą. W tym sezonie tylko jeden gracz popełnił w jednym meczu aż tyle strat, Stephen Curry (przed nim – Amare w 2010). Jeśli chodzi o organizację Sonics/Thunder, Durant jest „najlepszy” od min. 28 lat.

– Straty stratami, ale to dziewiąty kolejny mecz, w którym Durant przekroczył próg 30 punktów. Tylko trzech aktywnych graczy dokonało tej sztuki w trakcie jednego sezonu – Kobe Bryant (2002/03, 2006, 2012), LeBron James (2006) i Amare Stoudemire (2010). Rekord ery nowożytnej należy do Bryanta (16 w 2002/03), Wilt Chamberlain w sezonie 1961/62 miał serię 65 spotkań z „trzydziestką” na koncie. Wracając do Duranta – w ciągu ostatnich 11 meczów zdobył on łącznie 419 punktów. Ostatnią taką serię w jednym sezonie miał Dwyane Wade (2008/09 i 421 punktów). Dzięki swoim ostatnim popisom Durant podwyższył swoją średnią punktową w tym sezonie do aż 30.9.

– Durant zrobił swoje 36/7/5, ale to nie był typowy mecz Oklahomy bez Westbrooka – po raz kolejny świetny występ przeciwko Spurs zaliczył Reggie Jackson, który w trzech meczach z San Antonio zdobył razem 71 punktów przy 66,7% skuteczności z gry. Dziś miał 27 punktów (career-high) oraz 8 asyst przy 12-17 z gry i 3-3 z dystansu. W czwartej kwarcie miał 13 punktów i 6-8 z pola.

– Durant i Jackson sprawili, że prawie zapomniałbym o 37 punktach Tony’ego Parkera. To nowy rekord sezonu dla Francuza, który trafił dziś aż 14 z 22 rzutów.

INDIANA PACERS 100:124 PHOENIX SUNS

– Pacers zakończyli pierwszą połowę sezonu porażką w Phoenix, ale na półmetku mają najlepszy bilans w lidze (33-8). Dziś jednak zakończyli serię pięciu zwycięstw, przegrywając najwyższą różnicą punktów w tym sezonie. Nawet mimo świetnej postawy Suns jest to zaskoczenie, ponieważ nie byli w back-to-back, tymczasem stracili aż 124 punkty (także „rekord” sezonu). Są 0-5, gdy pozwalają na więcej niż 100 oczek.

– Suns nie mogli zagrać lepiej, trafili 54,2% rzutów z gry, 11 z 16 trójek i popełnili tylko 9 strat przy 20 Indiany. Najlepszym strzelcem Phoenix był ten, który jeszcze w poprzednim sezonie bronił barw Pacers. Gerald Green zdobył 23 punkty. To jednak nie wszystko, Goran Dragić dodał 21 oczek przy 8-10 z gry (!), a Markieff Morris z ławki dorzucił kolejne 20.

– Dla Pacers 26 punktów i 7 zbiórek zanotował Paul George (10-19 FG).

Najlepsi

punkty: DeRozan (40)

zbiórki: Jordan (20)

asysty: Wall (10)

przechwyty: G. Wallace, T. Young, Middleton, Belinelli, C. Johnson (4)

bloki: Millsap, Ibaka (5)

straty: Durant (11)

3pt: J. Green (8)

FT: Durant, Wall, Harden (10)

minuty: J. Green (45:44)

Enbiejowy typer: 3/10

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

1 Odpowiedź

  1. ittam napisał(a):

    Lubię takie „niespodzianki” jaką jest sezon Suns. Taka postawa i taka praca jaką wykonują w tej organizacji, powinny być nagradzane, a nie bitwy o ostatnią lokatę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *