Pistons bez pomysłu na grę, Clippers łapią formę

Mecz w Detroit nie był szczególnie pięknym widowiskiem, zwłaszcza jeżeli chodzi o grę w obronie po stronie Pistons. Drużyna Mo Cheeksa pozwoliła na całą paradę wsadów Clippers (zwłaszcza DeAndre Jordana) by zasłużenie przegrać i znów wypaść za czołową ósemkę wschodu.

Bohaterem zwycięzców był świetnie dysponowany Blake Griffin, który zaliczył 25 punktów (9/16 z gry), 5 zbiórek i 5 asyst.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Los Angeles Clippers 29-14 26 38 30 18 112
Detroit Pistons 17-24 28 25 25 25 103

Wnioski ze spotkania

  • Andre Drummond nie jest takim obrońcą na jakiego mogłyby wskazać jego statystki. Wczoraj nie będący przecież tytanem ataku Jordan miał po kilu minutach 8 punktów (wszystkie po wsadach). Nie było lepiej jeżeli chodzi o rotowanie – Blake Griffin i koledzy również nie mieli problemów z wejściami pod obręcz.
  • Inna sprawa, że Jordan wciąż nie potrafi rzucać wolnych (0/6 w całym meczu) – w przypadku gdy złapie piłkę pod koszem po prostu trzeba go ostro sfaulować. Wiedziałby to choćby Andrej Urlep, no ale Mo Cheeks niestety nie.
  • Po tym meczu nie wiem która drużyna (Knicks czy Pistons) ma bardziej dysfunkcyjny atak. W przypadku NYK mamy festiwal izolacji. W przypadku klubu z Detroit mamy klepka, klepka, klepka i rzut przez ręce lub podobnie – akcję opartą na indywidualnych umiejętnościach (na obronę Pistons powiem, że przynajmniej przyzwoicie wyglądają w kontrze). I tu i tu mamy tyle wspólnego z zespołową koszykówką co z obroną podczas Meczu Gwiazd.
  • Jeżeli jesteś jumpshooterem to rzucaj przeciwko klubowi Cheeksa. Pistons cię sfaulują.
  • Broadcast Pistons już nawet nie reaguje na rzuty z wyskoku przez ręce Smitha i Jenningsa. Inna sprawa, że J-Smoove powinien mieć w tym meczu grubo powyżej 30 punktów biorąc pod uwagę to z jaką łatwością ogrywał wchodząc pod kosz Barnesa czy Dudley’a.
  • Wszyscy zachwycamy się ostatnio grą Kevina Duranta czy Paula George’a, ale Blake Griffin zrobił tak wielkie postępy, że po prostu trzeba go docenić. Jeżeli jeszcze 2-3 miesiące temu wymienienie go na Carmelo Anthony’ego wydawało się rozsądnym pomysłem to teraz byłoby wręcz traktowane jak strzał w stopę. Blake trafia wolne, rzuca z półdystansu, próbuje trójek, broni, podaje i w końcu nadal robi wsady jak szalony.
  • Inną historią meczu był pojedynek rezerwowych Jamala Crawforda z Rodney’em Stuckey’em. Pierwszy potrzebował zaledwie 13 rzutów by uzbierać 26 punktów, a drugi był najlepszym strzelcem spotkania z 29 oczkami (przy 20 rzutach).
  • Taki jak wczoraj Blake Griffin obok łapiącego formę J.J. Redicka, CP3, Jareda Dudley’a i straszącego pod koszem DeAndre Jordana – to ma prawo wypalić. W tej chwili nikt specjalnie nie myśli o Clippers jako o jednym z kandydatów do tytułu, ale jeżeli wszyscy się podleczą to mogą w tym sezonie namieszać.
  • Monroe i Jennings ewidentnie „nie dojechali” wczoraj na mecz. Sorry, ale znów uderzę w Cheeksa i w to, że patrząc na ich wkład w grę powinien radykalnie im wczoraj obciąć minuty (obaj grali po około 30 minut).
  • Nie rozumiem też dlaczego szkoleniowiec utrudnia sobie życie nie dając się odbudować Datome, Jerebce i Villanuevie. Każdy z tej trójki przy okazaniu odrobiny zaufania może dostarczyć to, czego Pistons tak bardzo potrzebują – zachowanie odpowiednich odległości w ataku (a dokładniej umiejętność straszenia rzutem z dystansu i wyciąganie wysokich obrońców rywali na obwód).

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://youtu.be/JzyWfP1-FHk]

Boxscore

Clippers: Griffin 25 (5zb, 5ast), Barnes 10 (5zb), Jordan 15 (21zb), Collison 4 (6ast), Redick 20 (6ast), a także Dudley 7, Turkoglu 0 (6zb), Hollins 4, Morris 0, Crawford 26

Pistons: Monroe 6, Smith 24 (6zb), Drummond 15 (11zb), Jennings 0 (6ast), Caldwell-Pope 6, a także Harrellson 4, Jerebko 0, Singler 8, Bynum 11, Stuckey 29

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

7 komentarzy

  1. Finley pisze:

    Sam nie wiem, kto ma gorszą defensywę w lidze. Tłoki czy Minnesota. Statystycznie Minnesota jest najgorsza, ale Tłoki grają na Zachodzie i mając Drummonda i Josha Smitha pod koszem wyglądają tragicznie w tym elemencie…To, że są najgorszą w lidze obwodową drużyną można wybaczyć przy takich nazwiskach, ale by mieć tak słabą obronę? Zero organizacji…

    Chyba Detroit to największe rozczarowanie tego sezonu…

    • Mateusz Babiarz pisze:

      Monroe też lepszy w tym elemencie nie jest, a Jennings jest bardzo nierówny.

      W zasadzie to chyba Smith jest ich najbardziej regularnym obrońcą, a to mówi samo za siebie…

  2. Krzychair pisze:

    Tłoki grają na zachodzie? od kiedy?

    Ten mecz, jak zresztę już nie pierwszy w tym sezonie, ewidentnie pokazał, że czas na zmianę trenera w Detriot.

  3. Finley pisze:

    Mi chodziło właśnie o to, że Josh Smith to przyzwoity obrońca, a przynajmniej za takiego uchodził w Atlancie. Natomiast Drummond to w ogóle miał być drugi Howard, przynajmniej jeśli idzie o defensywne aspekty…Monroe zawsze uważałem za trochę „overrated”.

    Jennings to chyba jeszcze nie wytrzeźwiał po sylwestrze, tak gra w tym roku. Szkoda, bo jakieś tam umiejętności ma. Ale jak na PG to inteligencją nie grzeszy.

    • Mateusz Babiarz pisze:

      Drummond wciąż ma szansę (nawet na bycie lepszym niż Howard bo może mieć „lepszą” głowę). Trzeba pamiętać, że to jeszcze dzieciak (ma dopiero 20 lat), a za sobą dopiero 100 spotkań w NBA. Robi jeszcze w cholerę błędów, ale zapytaj dowolnego GMa czy chciałby go mieć w drużynie :)

      Moose jest na wylocie, ale uważam że w dobrym systemie mógłby błysnąć. Ma duże umiejętności jak na wysokiego (np. bardzo dobrze podaje, nieźle drybluje z piłką i ma potencjał jeżeli chodzi o grę na półdystansie). W jego przypadku też trzeba pamiętać, że ma dopiero 23 lata, z zastrzeżeniem że latem po raz pierwszy dostanie wielkie pieniądze i wciąż nie wiadomo jak na to zareaguje.

    • Woy pisze:

      Po Moose’a wystartowali Wizards. Ciekawe czy to oznacza pożegnanie z Gortatem?

  4. Mateusz Babiarz pisze:

    Właśnie widziałem dzisiaj to info Woy, ale nie wyobrażam sobie by za wygasającego Monroe’a wzięli wygasającego Gortata (tym bardziej, że nie potrzebują C). Z całego składu Wizards do Detroit pasowałby chyba tylko Beal, a jego nie oddadzą. Reszta raczej odpada, a jakby wymienili Moose’a na Webstera to Dumars powinien być zwolniony dzień po.

    Wizards wpieprzyli się w wysoki i długi kontrakt Nene i przede wszystkim tam jest problem, ale nie wyobrażam sobie by ktoś chciał go w tej chwili wziąć. Z drugiej strony w NBA widziałem już sporo i powiem tak – gdyby Wiz wzięli krótszy i wyższy kontrakt Stoudemire (za rok będzie wygasający i wtedy można coś za niego wywalczyć) za Nene i spadającego Arizę (NYK dostaliby upgrade na PF + spadające 7 mln $) to bym się zastanowił.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *