Nets dokonali wymian z Bulls i Pelicans

Mamy kolejną wymianę, a właściwie wymiany. Może nie tak spektakularne jak transfer Luola Denga do Cavs albo tak interesujące jak ta pomiędzy Warriors, Celtics i Heat, niemniej może mieć ona jeszcze swój ciąg dalszy w przyszłości w postaci dodatkowych ruchow. O tym za chwilę.

Jak podaje Adrian Wojnaworiwski z Yahoo! Sports Brooklyn Nets dokonali wczoraj dwóch wymian. W pierwszej wysłali Tornike Shengelię do Chicago Bulls w zamian za wybranego w pierwszej rundzie draftu Marquisa Teague’a, natomiast w drugiej wysłali Tyshawna Taylora i gotówkę w zamian za przyszły pick w drugiej rundzie draftu.

Co daje zespołom ta wymiana? Dla Bulls to przede wszystkim korzyści finansowe. Teague, z którym już przestano wiązać nadzieję, że może być przydatnym zawodnikiem ma ważny kontrakt na przyszły sezon w wysokości 1,12 mln dolarów i choć nie jest to dużo, to jednak pozwoli Chicago mieć latem do dyspozycji więcej pieniędzy na kontrakty dla wolnych agentów, biorąc pod uwagę, że umowa pozyskanego prze nich Shengelii kończy się po tym sezonie.

Co prawda stanie się on zastrzeżonym wolnym agentem, ale nie wydaje mi się, by Bulls wiązali z nim jakąkolwiek przyszłość. Poza tym Gruzin zarabia mniej niż Teague – 788 tys. dolarów, co pozwoli zaoszczędzić właścicielom z klubu z Wietrznego Miasta kolejne pieniądze. A wiemy, że nie lubią oni dużo wydawać na drużynę.

Co zyskali Nets? Teague to nie jest jakieś spektakularne wzmocnienie. Młodszy brat Jeffa Teague’a gra fatalnie w tym sezonie. Rzuca tylko 2,3 punktów na 24,2 proc. skuteczności, w tym 20 proc. za trzy i rozdaje 1,4 asysty w 12,1 minut jakie spędza na parkiecie. Nie ma jednak jeszcze 21 lat, jest młody i być może świeży start w nowym klubie pomoże mu nieco w karierze.

Na Brooklynie będzie musiał zastąpić oddanego do Pelicans Taylora, co trudnym wyczynem być nie powinno, choć biorąc pod uwagę postawę Marquisa z tego sezonu różnie to może wyglądać. Tyshawn też nie zachwyca w bieżących rozgrywkach i notuje średnio 3,9 oczek na 34,1 proc. skuteczności, w tym 25 proc. zza łuku i rozdaje 1,6 asyst.

Ostatnimi czasy grał jednak bardzo mało i Nets postanowili go oddać do Pelicans, którym jakoś specjalnie kolejny rozgrywający potrzebny nie jest, nawet pomimo tego, że kontuzjowany jest Jrue Holiday. W Nowym Orleanie jednak nic na tym nie tracą, bo Taylor ma niski kontrakt w wysokości 788 tys., do tego dostali gotówkę, a i picku w drugiej rundzie pewnie nie stracą ponieważ jest on zastrzeżony w top55.

To raczej zwyczajna przysługa dla Brooklynu, którzy dzięki temu ruchowi zrobili sobie wolne miejsce w składzie i to jest najważniejsza informacja dla Nets. Teraz będą mogli dołączyć kogoś do składu, a nie zapomnijmy, że mają wyjątek Disabled Player Exception przyznany im przez ligę po kontuzji Brooka Lopeza w wysokości 5,25 mln dolarów.

Nie wiadomo jednak, czy będą chcieli go wykorzystać, ponieważ oznacza to dodatkowe koszty. Oprócz tego, że będzie wliczony w salary cap (nawet gdyby podpisali kogoś na minimalnym kontrakcie, ponieważ nie muszą wykorzystywać całej sumy z wyjątku), to Nets będą musieli zapłacić od niego podatek od luksusku. Jak wiemy w tym sezonie na kontrakty wydadzą ponad 190 mln dolarow i nawet tak bogaty człowiek jak Mikhail Prokhorov może nie być chętny wydawać kolejnych pieniędzy, biorąc pod uwagę, że Brooklyn na mistrzostwo szans dużych już nie ma.

Ten ruch, czyli zrobienie miejsca w składzie może jednak oznaczać, że Nets myślą o dołączeniu jakiegoś zawodnika do składu. Zobaczymy czy zdecydują się na taki ruch.

Andrew Bynum czeka.

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

2 komentarze

  1. majecha pisze:

    hehe, gdyby wzięli Bynuma i ten się zadomowi, w przyszłym sezonie będą mieć dwóch najlepszych ofensywnie centrów ligi ze sporą przepaścią za plecami. Chyba nierealne:)

  2. el_polacco pisze:

    Wreszcie pozytywna wymiana dla byków bo ostatnio stale zamieniali siekierkę na kijek. Augustin świetnie się wprowadził plus pod Tomem naprawdę bardzo selektywnie wybiera podania i rzuty i już słychać że chcą go w Chicago na przyszły sezon a Teague był tak zagubiony i przerażony za każdym razem gdy wchodził na parkiet że cała moja wiara w niego która uchodziła od pierwszego jego meczu wyparowała kompletnie. W tym przypadku zaoszczędzone pieniądze cieszą mnie jakby były moje a 1,2 mln $ w przyszłym roku może być lepiej ulokowane niż w Teague’a. Pomimo młodego wieku Marquisa gwarantuje że nie będzie z niego gracz na miarę NBA.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *