Ciekawostki statystyczne (71)

LOS ANGELES CLIPPERS 109:95 NEW YORK KNICKS

– Knicks po pierwszym meczu serii ośmiu spotkań w Madison Square Garden (najdłuższej od grudnia 1986 roku) mają w całym sezonie bilans 7-13 u siebie. Ten rok rozpoczął się dla nich świetnie, jednak dziś przegrali już trzeci raz z rzędu i znów spadli aż na 11. miejsce Konferencji Wschodniej. Clippers są 6-1 bez Chrisa Paula, Knicks byli ich piątą kolejną ofiarą. Pod nieobecność CP3 ze świetnej strony pokazuje się Blake Griffin, który dziś miał 32 punkty (12-20 FG) i 7 zbiórek. W czterech ostatnich meczach notował średnio 29.3 ppg, 8.0 rpg i 5.5 apg. Trafił w nich 63,3% rzutów z gry i 75,5% osobistych. Od Świąt Griffin zdobył 30 punktów aż pięć razy, więcej podobnych występów w tym okresie ma tylko Kevin Durant (bo kto inny).

DeAndre Jordan miał 11 punktów i 16 zbiórek, słabo spisał się tym razem startujący back-court – Darren Collison i JJ Redick trafili tylko 5 z 20 rzutów (1-10 3pt), ale nie zawiódł sixth-man – Jamal Crawford zdobył aż 29 punktów w 29 minut, trafiając 7 z 14 rzutów z gry, 5 z 9 trójek i 10 z 11 wolnych.

– Knicks trafili mniej niż 35% rzutów i popełnili 18 strat, game over. Co ciekawe, zagrał JR Smith i to zagrał całkiem nieźle – zdobył 24 punkty przy 9-18 z gry. Tyson Chandler zanotował 12 punktów i 14 zbiórek, jeszcze bardziej okazałe double-double miał Carmelo Anthony, który zdobył 26 punktów i zebrał aż 20 piłek. Mimo to nie będzie wspominał tego meczu najlepiej, nie tylko z powodu porażki jego zespołu, ale też przez swoją fatalną skuteczność z gry. Trafił tylko 4 z 23 rzutów, co daje nam 17,4%. Melo miał więc dwudziestki w dwóch rubrykach, ale nie potrafił zanotować jej w trzecim, wydawałoby się najprostszym elemencie. Domyślacie się pewnie, skąd miał tyle punktów – trafił wszystkie 16 osobistych.

– Jeszcze nikt w historii NBA nie miał tak niskiej skuteczności w meczu z 25 punktami i 20 zbiórkami na koncie. Poprzednim „rekordzistą” był Bob Pettit (1962, 20%). Pettit nadal jednak pozostaje właścicielem niemniej niechlubnego rekordu ligi, czyli najgorszej skuteczności przy 20/20 (1958, 16%). Dla samego Anthony’ego 17,4% skuteczności to najgorszy wynik od marca 2012 roku. Na pocieszenie – Melo stał się dopiero czwartym Knickiem z 25/20 od 1985 roku. Pozostała trójka to Patrick Ewing, Kurt Thomas i David Lee, który dokonał tej sztuki jako ostatni gracz Nowego Jorku, w 2010 roku.

CHARLOTTE BOBCATS 111:101 ORLANDO MAGIC

– Jak tankować, to z honorem – Magic odrobili 18-punktową stratę z początku spotkania (przegrywali 3:21!), żeby potem po prostu, nie po raz pierwszy, nie po raz ostatni, po raz dziesiąty z rzędu, przegrać. Naprawdę czuję, że uda im się wyprzedzić Milwaukee Bucks. Ostatni będą pierwszymi. #Tankathon – od 27 listopada Magic wygrali tylko 4 z 25 meczów. Jak tu nie być z nich dumnym? Orlando po raz siódmy w swojej historii przegrało min. 10 spotkań z rzędu. Trzy takie serie pochodzą z ostatnich 1,5 sezonu. Magic są 0-12 bez Nikoli Vucevicia i 1-22, gdy tracą 100 punktów. Nareszcie wrócił mój all-star Arron Afflalo (24 pkt, 7-14 FG, 4-7 3pt). Jameer Sam Nelson Cassell dodał 18 punktów i 8 asyst. Victor Oladipo zaliczył 11 punktów, 10 asyst, 5 zbiórek, także 4-14 z gry i 4 straty, ale po tej akcji wstałem.

Al Jefferson, podobnie jak meczu z Knicks, po prostu zniszczył wszystko, także mojego rywala w fantasy h2h (wybacz Mac) – miał 30 punktów, 16 zbiórek i 13-17 z gry. Bobcats to najmłodsza organizacja w NBA, więc to nie było trudne – Jefferson stał się pierwszym graczem w historii klubu z 30 punktami i 15 zbiórkami w regulaminowym czasie gry. Gerald Wallace notował takie liczby dwukrotnie, jednak w obu przypadkach potrzebował do tego dogrywki. To dla Big Ala 12. w karierze występ na poziomie 30/15, ale tylko raz udało mu się zachować przy tym równie wysoką skuteczność (w 2007 roku). Spokojnie, Kembo Walkerze, nie zapominam o Twoich 19 punktach i 10 asystach bez straty. W czterech ostatnich meczach Kemba notował średnio prawie 25 punktów i 7 asyst.

MIAMI HEAT 101:86 PHILADELPHIA 76ERS

– Heat a) przerwali serię trzech porażek, b) odegrali się na Sixers za porażkę w drugim dniu sezonu (pamiętacie ten boski debiut Michaela Cartera-Williamsa?). Dziś, co w meczach Filadelfii stało się już typowe, kluczem do wygranej/porażki były rzuty za trzy. Tym razem jednak to nie ich rywal bił rekordy sezonu/organizacji/NBA – to oni sami trafili tylko 2 z 20 rzutów z dystansu. Michael Carter-Williams, który w poprzednim meczu z Miami miał taki tam najlepszy debiut w historii ligi (22/7/12/9), dziś zdobył tylko 7 punktów (1-7 FG, 0-3 3pt), miał 2 asysty, 5 strat i najgorsze w drużynie -24.

– Fatalna skuteczność za trzy to jedno, ale Szóstki zbyt często myliły się również na linii rzutów wolnych (22-37, przegrali ten mecz 15 punktami). Tylko dwie drużyny w historii NBA w meczu u siebie trafiły nie więcej niż 10% rzutów za trzy (min. 15 prób) i 60% osobistych – Milwaukee Bucks przeciwko Jazz (1994) i… Sixers przeciwko.. Miami (1996).

LeBron James zdobył 21 punktów, zebrał 8 piłek i rozdał 10 asyst. Chris Bosh dodał 25 punktów (11-18 FG), 6 zbiórek, 4 asysty i 5 bloków (rekord sezonu). Przed nim tylko trzech graczy w historii organizacji notowało takie liczby, Alonzo Mourning, Shaquille O’Neal i Dwyane Wade (wszyscy po dwa).

– Sixers zostali zatrzymani poniżej 90 punktów dopiero po raz czwarty w tym sezonie (bilans 0-4). Jeśli chodzi o Heat, są 7-0, gdy ich rywal nie przekracza tej granicy (76-5 od przybycia LeBrona i Bosha).

MINNESOTA TIMBERWOLVES 89:94 TORONTO RAPTORS

– Timberwolves są 0-11 w meczach rozstrzygniętych różnicą max. 4 punktów, dziś przegrali pięcioma. To ich trzecia porażka z rzędu i do ósmego miejsca na Zachodzie tracą już cztery mecze. W całej swojej historii przegrali aż 16 z 19 meczów w Toronto (w tym 10 ostatnich). Raptors skorzystali z potknięcia Hawks w Londynie i wskoczyli na trzecie miejsce Konferencji Wschodniej. Wilki, podobnie jak Sixers, dopiero po raz czwarty w tym sezonie zostali ograniczeni do mniej niż 90 punktów, ale w ich przypadku wygląda to jeszcze ciekawiej, bowiem przegrali wszystkie 10 spotkań, w których nie udało im się zdobyć 100 (!) punktów. Play-offs?

– Były już takie mecze, w których Kevin Love miał liczby z kosmosu, ale Minnesota przegrywała. Były też i takie, w których Love nie zapisywał się w ESPN Elias, ale Timberwolves wygrywali. Dziś połączył jedno i drugie, ale w zły sposób – miał 16 punktów i 12 zbiórek przy tylko 7-19 z gry, a Wilki poniosły klęskę. Najlepszy strzelec Minnesoty, Kevin Martin, zdobył 18 punktów. Goście trafili tylko 3 z 18 rzutów za trzy. Dwa razy więcej celnych rzutów przy dwukrotnie mniejszej liczbie prób miał sam jeden Kyle Lowry, który znów spisał się bardzo dobrze (24 pkt, 5 zb, 6 ast, 7-12 FG, 6-9 3pt), aż puściłem na twitterze symboliczne „Kyle Lowry #NBABallot”. Demar DeRozan zanotował 15/5/5 (5-17 FG).

– Dziesięć kolejnych zwycięstw na własnym parkiecie nad Minnesotą to najdłuższa tego typu seria wygranych przeciwko jednej drużynie w historii Toronto. Raptors wygrali u siebie dziewięć kolejnych spotkań z Bulls (1999-2002) i Knicks (2004-2009).

CHICAGO BULLS 93:96 WASHINGTON WIZARDS

– Nie bardzo wiem, co się dzieje, spójrzcie na tabelę Konferencji Wschodniej – pięć drużyn z min. 50% zwycięstw, naraz! Do tego grona wreszcie wrócili Wizards, którzy są 50% pod każdym względem (19-19 ogółem, 9-9 u siebie, 10-10 na wyjeździe), ale od października 2009 roku nie byli ani razu ponad tym progiem. Ich trzy kolejne mecze to spotkania u siebie z Detroit, Philadelphią i Bostonem, jestem dobrej myśli. Bulls wygrali 6 z 7 poprzednich meczów, ale dziś nie mogli przedłużyć tej dobrej serii, jeśli w ciągu ostatnich 5 minut i 16 sekund trafili tylko jeden rzut z gry.

– Na czele sześciu graczy Wizards z double-digits stanął John Wall, który miał 23 punkty, 11 asyst, 9-15 z gry, w tym to. Marcin Gortat dołożył 13 punktów, 6 zbiórek i 3 bloki. Wall po raz siódmy w tym sezonie był samodzielnym liderem swojego zespołu w liczbie punktów i asyst, więcej podobnych występów na koncie ma tylko Stephen Curry (9).

– Dwaj najlepsi strzelcy Bulls w tym meczu to rozgrywający, DJ Augustin zdobył z ławki 16 punktów w 19 minut (4-6 3pt), 18 punktów dodał Kirk Hinrich (5 zb, 5 ast, 3 blk). Joakim Noah miał 9 punktów, 12 zbiórek i 6 asyst.

LOS ANGELES LAKERS 107:104 BOSTON CELTICS

– 1165 sekund. Tyle czasu na parkiecie w swoim pierwszym meczu od prawie roku spędził powracający po zerwaniu ACL Rajon Rondo. Miał 8 punktów, 4 asysty i 2 przechwyty, trafił 4 z 9 rzutów, ale spudłował jedyną trójkę, na 1.9 sekundy do końca. Jeśli jesteście spostrzegawczy, zauważyliście, że to był mecz Los Angeles Lakers z Boston Celtics. To smutne, co w przeciągu jednego sezonu stało się z tymi zespołami. Celtics przegrali 13 z 15 ostatnich meczów, Lakers właśnie zakończyli serię 10 porażek.

Rajon Rondo nie był jedynym graczem, który debiutował dziś na parkiecie w TD Garden – Manny Harris z Lakers na 10-dniowym kontrakcie zdobył 7 punktów w 22 minuty. Skoro już jestem przy debiutach, świetnie spisali się dziś rookies obu drużyn – zarówno Kelly Olynyk (25 pkt, 5 zb, 7 ast, 11-17 FG), jak i Ryan Kelly (20 pkt, 6-12 FG) pobili dziś swoje strzeleckie rekordy kariery (ten pierwszy również w liczbie asyst). Olynyk w czwartej kwarcie zdobył tyle samo punktów (12, 6-8 FG), ile Avery Bradley w całym meczu (5-20 FG). Tymczasem Lakers tym razem byli drużyną (Nick Young pauzował), trafili 50% rzutów z gry, a także aż 11 z 15 trójek w drugiej połowie. Kendall Marshall miał 19 punktów i 14 asyst. Popełnił co prawda 7 strat, ale trafił za to 7 z 11 rzutów, w tym 4 z 5 za trzy (rekord kariery).

Pau Gasol zdobył 24 punkty, zebrał 13 piłek i rozdał 6 asyst przy 9-15 z gry bez żadnej straty. Poza nim i Marshallem jeszcze Wesley Johnson zanotował double-double (11 pkt, 11 zb). Po raz pierwszy od 35 lat trzech graczy Lakers zanotowało DD w meczu w Bostonie. W 1979 roku sztuki tej dokonali Jamaal Wilkes, Kareem Abdul-Jabbar i Norm Nixon. Lakers zakończyli dzisiejszy mecz runem 11-0.

UTAH JAZZ 110:89 DETROIT PISTONS

– Jazz wygrali 15 z 16 ostatnich spotkań z Pistons. Jedyną porażkę w tej serii odnieśli w lutym 2011 roku, kiedy przegrali 116:120. W tym sezonie już na pewno nie przegrają 0-2 dwumeczu z Detroit, co po raz ostatni przydarzyło im się aż 11 lat temu.

Enes Kanter z ławki zaliczył 18 punktów i 7 zbiórek w 25 minut. Greg Monroe i Josh Smith razem mieli 8 punktów, 3 zbiórki, 2-13 z gry. Nieco lepiej spisał się Andre Drummond, ale też miał tylko 10 punktów i 13 zbiórek. Sytuację próbował ratować rezerwowy Rodney Stuckey, który w 21 minut zdobył aż 21 punktów i 6 zbiórek (9-14 FG), ale po drugiej stronie był Trey Burke.

– Burke, jeden z kandydatów do ROTY, zdobył dziś 20 punktów i rozdał rekordowe w swojej krótkiej karierze 12 asyst. Popełnił co prawda aż 7 strat, ale ciii. Tylko jeden debiutant w historii organizacji miał występ na poziomie 20 punktów i 10 asyst, Deron Williams w 2005 roku. John Stockton w swoim pierwszym sezonie w najlepszej lidze świata miał co prawda sześć spotkań z dwucyfrową liczbą asyst, jednak w żadnym z nich nie zdobył więcej niż 14 punktów.

SACRAMENTO KINGS 90:91 MEMPHIS GRIZZLIES

Marc Gasol oficjalnie wrócił, dziś miał 16 punktów, 3 zbiórki, 2 asysty, 2 przechwyty i 4 bloki. Po drugiej stronie był DeMarcus Cousins z 22 punktami i 17 zbiórkami, jednak trafił on tylko 6 z 20 rzutów z gry (10-13 FT) i dostał aż sześć czap. Pięć dostał Rudy Gay (7-18 FG). Świetnie spisał się za to startujący back-court Memphis (Mike Conley 25 pkt, 6 ast, 8-13 FG, Courtney Lee 17 pkt, 7-14 FG) i Grizzlies odnieśli po raz pierwszy w tym sezonie piąte zwycięstwo z rzędu. Dziś jednak potrzebowali do tego runu 10-2, którym zamknęli ten mecz, a o wygraną musieli drżeć do samego końca. Fakty są jednak takie, że Grizz są dziewiątą drużyną Zachodu i tracą dwa mecze do Phoenix Suns, którzy jeszcze długo będą musieli radzić sobie bez Erica Bledsoe. Tymczasem będące na fali Niedźwiedzie wspięły się powyżej progu 50% zwycięstw po raz pierwszy od 3 grudnia. 

– Gasol dopiero dziś wyraźnie zaznaczył swoją obecność w box-score, jednak bycie Najlepszym Obrońcą Sezonu 2012/13 zobowiązuje i w trzech meczach po jego powrocie Memphis straciło średnio tylko 84.7 punktów (w pięciu poprzednich – aż 101). Zach Randolph (12 pkt, 9 zb), podobnie jak Gasol, miał dziś cztery bloki – dla obu jest to najlepszy wynik w tym sezonie, tak jak dla Grizzlies jest nim aż 13 zablokowanych rzutów.

– Kings, którzy są 1-11, gdy mają mniej niż 100 punktów, nie przekroczyli tej granicy dopiero po raz drugi w 15 ostatnich meczach i po raz trzeci w 22 ostatnich.

Courtney Lee w czterech meczach jako starter Memphis notował średnio 16.3 punktów.

PORTLAND TRAIL BLAZERS 109:100 SAN ANTONIO SPURS

– Kiedy 2 listopada Blazers wygrali ze Spurs w Rose Garden (nigdy Moda Center), traktowaliśmy to jak niespodziankę, ale od tamtej pory wiele się zmieniło i dzisiejsze starcie Portland z San Antonio było pojedynkiem dwóch najlepszych drużyn Konferencji Zachodniej, znów wygranym przez Blazers, dla których było to 30. zwycięstwo w tym sezonie, a czwarte z rzędu. Spurs, którzy wygrali sześć poprzednich spotkań (oraz 9 z 10), musieli pogodzić się z dziewiątą porażką w trwających rozgrywkach (szóstą u siebie).

– Blazers wygrali czwarte z rzędu i 14. z ostatnich 19 spotkań z San Antonio. W chwili obecnej między tymi drużynami w całej historii tej rywalizacji jest remis, 75-75.

– Dla Spurs 29 punktów (rekord sezonu) zdobył Manu Ginobili, który miał także 7 zbiórek i 5 asyst (9-17 FG, 4-5 3pt, 7-7 FT), ale jego koledzy zagrali bez większego błysku, tymczasem w szeregach gości aż trzech graczy dostarczyło ponad 20 punktów. LaMarcus Aldridge zaliczył 26 punktów i 13 zbiórek, Damian Lillard dodał 21/5/8, ale najlepszy występ należał do Wesleya Matthewsa, który urodził się w San Antonio i z tej okazji rzucił sobie 24 punkty (9-14 FG, 6-7 3pt), ot tak. Kiedy ostatni raz grał w swoim mieście, trafił 5 z 7 trójek. Matthews już po raz 18. w karierze (przybył do ligi w 2009 roku, nie był wybrany w Drafcie!) trafił min. 5 rzutów za trzy w meczu na wyjeździe, w tym okresie więcej podobnych występów ma tylko Stephen Curry (25).

CLEVELAND CAVALIERS 117:109 DENVER NUGGETS

– Cavaliers wygrali dwa z trzech ostatnich meczów w Denver po aż dziewięciu porażkach w 11 poprzednich spotkaniach w Pepsi Center. Zakończyli pięciomeczową serię meczów na Zachodzie z bilansem 3-2.

– Dziś wreszcie dobrze spisał się Kyrie Irving, który trafił 9 z 16 rzutów i skończył z 23 punktami i 6 asystami. Tristan Thompson zaliczył 20 punktów i 10 zbiórek, trafiając aż 8 z 9 rzutów. Luol Deng dodał 18 oczek, ale tym razem był mniej skuteczny (6-17 FG).

– Nuggets dostali 23 punkty od Wilsona Chandlera, który trafił tyle samo trójek, co cała drużyna Cavaliers (5-16, Nuggets 14-37), 19 punktów i 11 asyst dołożył Ty Lawson, 19 oczek miał również Nate Robinson (20 min, 8-11 FG) i on jako jeden z nielicznych graczy Denver nie miał kłopotów ze skutecznością. Nuggets, którzy w trzech ostatnich meczach stracili min. 116 punktów, trafili dziś tylko 43,5% rzutów z gry przy prawie 48% Cavaliers. Goście jeszcze większą przewagę stworzyli na linii rzutów wolnych – wymusili aż 28 fauli, zamienili je na 35 osobistych, z których wykorzystali 28 (Nuggets 15-19).

DALLAS MAVERICKS 110:107 PHOENIX SUNS

– Zanim do meczu – Goran Dragić notuje w tym sezonie średnio 19.3 punktów i 6.0 asyst na mecz przy 48% z gry. Tylko jeden inny gracz może pochwalić się takimi statystykami (LeBron James). Od 1997/98 mieliśmy 17 takich linijek (7 Jamesa), a gracz, który miał takie średnie, za każdym razem dostawał się do Meczu Gwiazd. Ostatnim graczem Suns z podobnymi średnimi był Kevin Johnson (1996/97), który jest także ostatnim graczem w całej lidze, który mimo takich wyników nie znalazł się w składzie na ASG.

– Dziś Słoweniec zdobył 28 punktów (12-20 FG), zebrał 5 piłek i rozdał 7 asyst, ale Suns przegrali z Dallas. Markieff Morris dodał 23 punkty i 12 zbiórek, ale Mavs na wszystko mieli odpowiedź.

Monta Ellis zdobył 24 punkty, miał 6 zbiórek i 7 asyst, z kolei Dirk Nowitzki dołożył 21 punktów (9-16 FG) i 5 zbiórek. To już piętnasty mecz w tym sezonie, w którym ta dwójka zanotowała min. 20 punktów. Tylko jeden duet w lidze ma na koncie więcej takich spotkań (LaMarcus Aldridge i Damian Lillard – 16). Dziś Monta i Dirk nie byli zresztą sami – swój najlepszy mecz w karierze rozegrał debiutanta Shane Larkin, który zdobył 18 punktów (career-high) i miał 5 asyst (6-8 FG, 2-3 3pt, 26 min).

Shawn Marion zdobył 16 punktów (6-9 FG, 3-5 3pt, 7 zb) w swoim 999. występie w pierwszej piątce.

GOLDEN STATE WARRIORS 121:127 OKLAHOMA CITY THUNDER

Kevin Durant zdobył 54 punkty (19-28 FG, 5-9 3pt, 11-13 FT), co jest jego nowym rekordem kariery. To także najlepszy wynik w tym sezonie w całej NBA. W 2014 roku (mamy 18 stycznia) Durant zdążył dwa razy zdobyć 48 punktów, a raz 54 (season-high pozostałych graczy ligi wynosi 45 punktów). MVP, nie? Dziś trafił więcej rzutów z gry niż czterech pozostałych starterów OKC razem. 127 punktów to nowy rekord sezonu Thunder, którzy wygrali 10 ostatnich spotkań u siebie z Golden State Warriors. Ale wróćmy do Duranta.

– Z 54 punktami i 6 asystami przy 68% skuteczności z gry Durant stał się pierwszym graczem 0d 1988 roku (Michael Jordan) z 54/5 przy 65% z gry. Wyłączając kryterium asyst, ostatni taki występ miał Allen Iverson (2001). 54 punkty to drugi najlepszy wynik w historii organizacji Sonics/Thunder. Rekord wciąż należy do Freda Browna (58, 1974). 54 punkty w 2007 roku rzucił także Ray Allen.

Stephen Curry zdobył 37 punktów i rozdał 11 asyst (11-18 FG, 6-10 3pt, 7 TO). To jego piąte 30pkt/10ast w tym sezonie (lider NBA). Starał się dotrzymać kroku Durantowi, ale to po prostu nie było dziś możliwe. W ciągu ostatnich 50 lat mieliśmy tylko jeden mecz (bez OT), w którym jeden gracz miał 50 punktów, a zawodnik zespołu rywali – 35 punktów i 10 asyst. 3 grudnia 2000 roku Antawn Jamison (Warriors) zdobył 51 punktów, Gary Payton (Seattle) miał 38 punktów i 12 asyst. Zauważcie, że dziś również byliśmy świadkami starcia właśnie tych organizacji.

Klay Thompson zdobył 26 punktów (6-9 3pt), dla Thunder 21 punktów i 8 zbiórek zaliczył Serge Ibaka (8-11 FG).

Najlepsi

punkty: Durant (54)

zbiórki: Anthony (20)

asysty: Marshall (14)

przechwyty: J. Butler, T. Young (4)

bloki: Bosh, Mozgov (5)

straty: Curry, Marshall, Burke (7)

3pt: Curry, Matthews, Lowry, K. Thompson (6)

FT: Anthony (16)

minuty: Marshall (44:08)

Enbiejowy typer: 5/12, w sezonie 358/585

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

1 Odpowiedź

  1. Autor pisze:

    Mimo porażki Byków warto była zawalić wczorajszą/dzisiejszą nockę.
    Po pierwsze dla świetnego meczu walki pomiędzy SAS i Blazers oraz wyczynu Durantuli.
    Co do Byków? Mogli ten mecz wygrać, ale naprawdę ten cyc Hinrich nie nadaje się do gry. Co on robi na parkiecie to jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Facet ma dwie lewe ręce. Rozgrywający, który ma trudności z prostym podaniem oraz ze złapaniem piłki. To jest już żałosne. Nie wiem, co ten Tibs robi, ale Hirnich jest natychmiast do handlowania, bo Augustine jest od niego dużo lepszy a ponadto widać, że facetowi się naprawdę chce grać. Po drugie Boozer chyba już wie, że go nie ma, bo gość już zupełnie się nie stara.
    Zaangażowanie widać jedynie po Butlerze, Snellu, Gibsonie i Noah a reszta może już pakować walizki jak dla mnie. W tym Dunleavy, który jest graczem zgubionym w rzeczywistości.
    Pojedynek GSW – Thunder był wart obejrzenia bo to było świetne, ofensywne spotkanie. Pojedynek Curry i Thompson versus Durantula. Jednak kluczem była postawa Ibaki versus słaby mecz Lee.
    SAS przy słabszym występie Parkera w bardzo intensywnym starciu w defensywie i ofensywie nie dali rady po raz kolejny z mocną ekipą. Ciekawe jak to będzie wyglądało w PO.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *