Ricky Rubio najgorszym rzucającym w historii?

Ricky Rubio jest na najlepszej drodze, aby zostać najgorszym rzucającym zawodnikiem w historii NBA. Czy to możliwe? Po rozegraniu 38 meczy Cudowne Dziecko z Hiszpanii ma 34.6% skuteczności z gry. Co ciekawe jego fatalną skuteczność ratują nieco rzuty za trzy punkty, gdzie trafia 36.4% rzutów. David Nurse, znany trener techniki rzutów (jego filmiki z treningów rzutowych możecie obejrzeć na kanale youtube), napisał ciekawy artykuł na portalu HoopsHype. W całości możecie przeczytać go tutaj.

Nurse zwraca uwagę na różne problemy Rubio. Poniżej przytoczę obszerne fragmenty tego interesującego artykułu.

„Niemal każda kolejna faza rzutu Rubio posiada jakąś wadę. Za każdym razem, gdy jakiemuś zawodnikowi przyczepia się łatkę „najgorszego w historii” nie można do tego podchodzić lekko. Jako profesjonalny trener mógłbym napisać całą nowelę na temat kolejnych wad [Rubio] i jak je naprawić. Jednak zważywszy na stan mojego i waszego zdrowia psychicznego skupię się tylko na głównych aspektach.

Idealnie, kiedy czas trwania całej czynności od momentu otrzymania piłki do wyprowadzenia rzutu trwa mniej niż sekundę (Ray Allen: 0.73 sek). Typowy catch-and-shoot Rubio trwa 1.5-1.8 sekundy.

 

Sprawdźcie temperaturę i ciśnienie atmosferyczne w hali przed momentem, w którym Rubio rzuca. Nie ma znaczenia jak dużą odległość od obrońcy jest w stanie uzyskać. Z tak wolnym wyprowadzeniem rzutu obrońca na poziomie NBA będzie mógł go kryć niemal z każdej pozycji na parkiecie. Sytuację można porównać do tej z piłki nożnej, w której obrońca pomaga w miejscu, gdzie akurat jest potrzebny, bo wie, że i tak zdąży wrócić na pozycje.

Nie chodzi tylko o to, że jego koledzy są częściej podwajani, co nota bene staje się coraz bardziej widoczne (wystarczy zapytać Kevina Love), ale dodatkowo redukuje wolną przestrzeń dla reszty zespołu na ścięcia i inne zagrania po ofensywnej stronie parkietu.

Innym głównym nieskutecznym zagraniem kształtującym reputację Rubio jako osoby najmniej pożądanej do rzutu, a które osobiście wydaje mi się zaskakujące w kontekście wychowania w Europie, jest brak floatera.

 

Rubio jest znany ze swojego sprytu, poczucia humoru i inteligencji. Jak to możliwe, że tak słaby atleta z Europy z niesamowitym czuciem gry, nie potrafi rzucać floatera? Natychmiast powinien zapisać się na „Szkołę Floaterów Tony’ego Parkera”. Parker, ze wzrostem 6-1, systematycznie znajduje się w czołówce statystyki „punkty w pomalowanym”. W 2013 Parker zdobywał w ten sposób średnio 10.1 punktów w meczu. W porównaniu Rubio w całej karierze ma średnią 10.1 punktów na mecz.

Potrzeba używania floatera w grze Rubio jest rażąca w świetle tego, że kończy zaledwie 38.8% rzutów przy obręczy i jeszcze gorsze 31% ze średniej odległości. Ze strefy tuż przed linią rzutów wolnych, z którego miejsca najczęsciej używany jest floater, Rubio oddał zaledwie 5 rzutów w całym sezonie! I oczywiście, ma w nich skuteczność 0/5.

shotchart_ricky

(…) Pewności siebie nie mierzy się za pomocą analitycznych statystyk, ale jest ona widzialna i wręcz iluminuje przez statystyki procentowe Rubio. Rubio plasuje się w dolnej połowie ligi w pięciu z sześciu głównych sytuacji rzutowych (pick-and-roll, spot up, transition, hand off, isolation). Jedyną statystyką, w której jako tako sobie radzi są sytuacje off-screen, ale stanowią one zaledwie 2.7% jego rzutów.

Wyróżniającymi się liczbami pokazującymi brak pewności siebie Rubio są jego statystyki clutch. Rubio trafia jedynie 22.2% rzutów i jego Timberwolves są -12.9 punkta na 48 minut z nim na parkiecie w sytuacjach clutch.

(…) Wszystkie te wady są możliwe do naprawienia, ale dla zawodnika, który zbudował swoje nawyki grając profesjonalnie od 14 roku życia, nie wystarczy jednej nocy, aby je wyleczyć. Prawdopodobnie potrzeba solidnego przepracowania kilku okresów między sezonami, aby to naprawić.

Bez wątpienia Rubio musi nauczyć się znacznie szybszego oddawania rzutu, aby stać się realnym zagrożeniem dla obrońców, którzy w konsekwencji nie mogliby go już zostawiać samego.

(..) Dodanie floatera do jego repertuaru zagrań zależy od zdolności stania się bardziej studentem gry. Podobnie LeBron James rozwijał swoją grę low-post poprzez studiowanie wielkich i nieustępliwej pracy na treningach podczas międzysezonowych przerw. Rubio musi zrobić to samo, aby zostać mistrzem floaterów. Kiedy uczę floatera, puszczam swoim zawodnikom filmy z Tonym Parkerem.

Ucz się od najlepszych i naśladuj najlepszych.

(…) Pewność siebie jest uczuciem lub wiarą w powodzenie i poleganiem na swoich umiejętnościach. Rubio bez możliwości zaufania swojemu rzutowi nigdy nie zbuduje ogólnej pewności swojej gry, która jest niezbędna do zostania topowym PG. Spójrzcie na parę dwóch młodych PG, Stephena Curry i Damiana Lillarda i powiedzcie, że oni nie mają pewności siebie, która wręcz bije od nich. Oni wiedzą, że niezależnie od pozycji na boisku, czy punktują, rozgrywają, rzucają, zawsze będą odnosić sukcesy na wysokim poziomie.

Rubio nie pokłada tej samej pewności w sobie. Pewność siebie jest budowana przez powtarzanie i doświadczenia sukcesu w sytuacjach, w których wcześniej odnosiłeś porażki. Strzelecowi rośnie pewność siebie za każdym razem, gdy widzi piłkę wpadającą do obręczy. Chodzi o zaufanie do całego procesu i doświadczanie rezultatu za każdym razem. „Mam nadzieję, że wpadnie” staje się „Wiem, że wpadnie”.

Rubio ma zadatki na jednego z najlepszych rozgrywających w historii. Jego zdolność przewidywania wydarzeń na boisku jest druga lub nawet pierwsza w całej lidze. Jeżeli nie poprawi swoich umiejętności rzutu, nie zwiększy szybkości rzutu, nie doda floatera do swojej gry i nie nabędzie więcej pewności siebie podczas rzutu, nigdy nie zostanie graczem na miarę swojego potencjału – prawdopodobnie najlepszego europejskiego zawodnika w historii.

Jakie jest wasze zdanie na temat tego utalentowanego zawodnika? Czy pomimo swoich braków jest w stanie odegrać większą rolę w lidze NBA?

——————-

edit: obejrzyjcie sobie koniecznie ten filmik:

Marek Miłuński

Z racji swojego wzrostu typowy point guard, choć już na emeryturze. Po burzliwej karierze zdecydował się osiąść. Ma żonę i dwójkę synów, których już teraz wychowuje na przyszłego Chrisa Paula i Rajona Rondo (niestety przekazany materiał genetyczny nie rokuje na wyższy wzrost).

23 komentarze

  1. Qcin pisze:

    Ricky to prawdziwy go-to-guy, dasz mu piłkę na sekundę przed końcem i nie musisz go nawet kryć bo i tak nie zdąży oddać rzutu :D

  2. TenKtóryWie pisze:

    Najlepszym w historii z Europy przez długi jeszcze czas zapewne pozostanie Dirk.

  3. Szuwarek pisze:

    Też mi się wydaje, że Dirk na długo zostanie najlepszym graczem z Europy.
    Co do Rubio, talentu odmówić mu nie można. Niestety ostatnio gra fatalnie. Kompletnie się pogubił i tak jak jest napisane w artykule – niepewność i niewiara w siebie aż biją od niego. Końcówki to już w ogóle dramat. Uważam, że przynajmniej połowa z tych 11 przegranych różnicą 4 lub mniej punktów to niestety słaba gra Rubio… Mam nadzieję, że się pozbiera, bo w mojej opinii jest chyba najbardziej błyskotliwym rozgrywającym od czasów… hmm… Magica? Niemniej ani nie ma atletyzmu, ani rzutu, ani floatera. Za dużo tych braków, aby brać go na poważnie do mistrzowskiej drużyny. Może powinien zatrudnić Davida Nurse, bo facet sypie jak automat.

    • Samson pisze:

      Najbardziej błyskotliwym podającym od czasów MagicA? Chyba żartujesz. Po drodze byli tacy zawodnicy jak Steve Nash czy choćby Kidd. Zwłaszcza ten pierwszy chyba powinien nam wszystkim zapaść w pamięć swoją grą i podaniami. A do tego miał bardzo dobry rzut także z dystansu, co często wykorzystywał.

    • gratek pisze:

      Tia, Ricky niestety nigdy nie osiągnie poziomu Nasha. Potencjał na bycie najlepszym Europejczykiem w historii niestety jest moooocno przesadzony. Dirk, Parker, Sabonis, Gasol i pewnie jeszcze pare nazwisk się znajdzie.

  4. Samson pisze:

    Widziałem kilka meczy Timberwolves. Co najmniej kilka spotkań przegrali przez indolencję rzutową Rubio, który potrafił (dwukrotnie w meczu!) nie trafić spod kosza z 2-3 metry od najbliższego obrońcy . Raz ze statycznej pozycji a raz z biegu przy linii…Nie dziwię się, że Lowe jest już sfrustrowany, bo obrona na nim się koncentruje i podwojenia od obrońcy idą w kierunku skrzydłowego odpuszczając sobie Hiszpana.

  5. Szuwarek pisze:

    @Samson: a wierz, że tak. Nash i Kidd to wybitni zawodnicy. Nash to w ogóle chyba najlepszy PG po Stocktonie w historii. Kidd trochę inna charakterystyka, ale również genialny. Bez dwóch zdań obaj wymienieni to wirtuozi tej gry. Rubio w tej chwili nie dorasta im nawet do kostek. Niemniej Rubio ma tak fantastyczne wyczucie i potrafi podać w tak mega nieschematyczny sposób, że w tej jednej kwestii moim zdaniem przewyższa Kidda i Nasha. Trochę mi to przypomina J-Willa, geniusza jakich mało, ale z poważnymi brakami w wielu aspektach gry. Przez co nawet nie wejdzie do HoF. Tak apropo Kidd na początku kariery też nie miał rzutu z dystansu, a jednak nauczył się. Może i jest nadzieja dla Rubio.

  6. Jeymz pisze:

    Każde braki da się przezwyciężyć, jestem wielkim fanem gry Ricky’ego i czekam na to aż do swoich świetnych podań, zacznie dokładać skuteczność rzutową. Nie mogę doczekać się tego chłopaka w ASG

  7. bargnani7 pisze:

    Nash został starterem w wieku 26 lat, Kidd na przestrzeni całej kariery trafiał 40% z gry. Gość ma 23 lata i wielki talent. Ciężko mi go sobie wyobrazić jako wielkiego strzelca, ale wystarczy, że opanuje rzut na poziomie 40% z gry, 35% za 3 i może robić wielką różnicę.

  8. Masa pisze:

    ja bym go porównał do Rondo tylko ze RR nie boi sie wejsc pod kosz ma opanowany floater

  9. saturn pisze:

    Chłopaki jeśli już chcecie oceniać PG i nadawać im jakąś hierarchię, to musicie wytyczyć sobie jakieś kryteria na podstawie których następuje ocena i hierarchia. Oczywiście dla większości z nas będzie to całkowicie subiektywna ocena, bo zawsze może nam się podobać czyjś styl gry, a czyjś całkowicie nie, albo zwyczajnie nie lubimy jakiegoś zawodnika jako człowieka, ale może warto podstawić sobie PG do kilku punktów, które poniżej wyliczam:
    1. zdolności przywódcze i siła charakteru, bo PG to facet, na którym spoczywa spora presja – kieruje grą innych, więc u musi być liderem
    2. kreowanie gry swoich kolegów czyli asysty
    3. nagrody i wyróżnienia = czyli ile razy byli MVP ligi, czy MVP finałów, bo to powinno nam dawać do myślenia, jak oceniali ich w przeszłości eksperci.
    4. obrona i walka o każdą piłkę
    5. zagrożenie jakie stanowi w ofensywie
    6. efektowność gry, bo od PG dużo zależy jak gra jego zespołu podoba się kibicom
    7. Współpraca z trenerem i realizacja planu gry zwłaszcza w PO.

    No i jak podstawimy do mojego „wzoru wymienianych przez Was zawodników to zwłaszcza Kid wypada słabo, a ewidentnie najlepszym w historii PG jest Magic Johnson.
    Dlaczego?
    1. Rewelacyjny lider, na poziomie Jordana, ani Kid, ani Nash, a już na pewno Stockton się nie równają. Tutaj jedynie bym zaproponował jako przeciwwagę dla Magica „Baby face assassin” czyli Isiah Thomas bo to wielki wojownik.
    2. Tutaj Stockton i Nash rzeczywiście mają się czym pochwalić, ale statystycznie (per game) lepsi są od nich CP3 i Thomas, choć liderem jest wciąż Magic. Statystyki statystykami, ale trzeba przyznać, że Stockton do perfekcji opanował kombinacje gry z innymi zawodnikami, dlatego ja stawiam go zaraz za Magikiem.
    3. Tutaj Magic jest absolutnym liderem, choć Nash ma się czym pochwalić, ostatni na podium znów Thomas, ale tylko ze względu na zaangażowanie i co ważne wyprowadzanie rywali z równowagi.
    4. Defensywnie Magic znowu jest liderem, co w dużej mierze wynika z jego fizyczności – mając 6’8″ łatwo mu było bronić dużo mniejszych rywali. Przechwyty, bloki i zbiórki na korzyść Magica. Za nim po raz pierwszy Kidd, a niestety Nash i Stocton raczej na końcu.
    5. Tutaj niekwestionowanym liderem znowu musi być Magic. Za nim zdecydowanie Thomas, a za nim CP3. Reszta kolegów całkiem po równo.
    6. Kto widział Magica w jego najlepszych latach, ten przyzna, że jego akrobatyczne podania i niesamowitą grę w ataku, ten przyzna, że żaden z pozostałych PG nie wzbudzał tylu emocji.
    7. Tutaj uczciwie przyznaję, że liderem jest Stockton, potem Nash i moim zdaniem wspólnie CP3 i Kidd. Magic, a zwłaszcza Thomas wypadają tutaj blado.

    Dlatego Magic Jonhson póki co jest dla mnie wciąż najlepszym PG w historii. Ja uważnie przyglądam się grze CP3 i marzę, żeby tylko nie zniszczyły jego kariery kontuzje. On jest jeszcze bardzo młody i krótko gra, ale jest na najlepszej drodze do tego, żeby być zaraz za Magikiem.

    • Qcin pisze:

      Stockto na końcu w defensywie?! :D Przecież to był jeden z najlepszych defensorów ever na tej pozycji nie chodzi tylko o przechwyty ale i o nieustępliwość, antycypację zagrań, grę 1na1 itd. itd. Jeśli się nie mylę to nawet Jordan powiedział, że to był najlepszy obrońca przeciw któremu grał (choć możliwe, że to słowa jakiejś innej legendy)

      1.Magic 2.Stockton 3.Kidd 4.Thomas 5.Payton 6.Nash Nie można się ograniczać do ofensywy bo wtedy Nash byłby dużo wyżej, ale w obronie to on jest w ogóle nie do porównania z żadnym z wymienionych graczy, jest gdzieś między Łukaszem Koszarkiem a Randym Foyem:)

    • sasoo pisze:

      Qcin – Jordan tak powiedział o Dumarsie :)

    • M pisze:

      Strasznie tendencyjnie opisałeś swój typ. Rozumiem, że uważasz MJ za najlepszego zawodnika na pozycji PG w historii, ale wprowadźmy trochę obiektywizmu.
      1.Dlaczego wg Ciebie Stockton nie był liderem? Dlatego, że nie darł japy na każdego? Bez wątpienia on ustawiał całą grę zespołu i nią sterował, potrafił przejąć odpowiedzialność w najważniejszych momentach i co najważniejsze Malone się go słuchał (co już o czymś świadczy). Nie twierdzę, że nie wygrywa tutaj Johnson, bo rzeczywiście tak jest, ale kto jak nie on miał być liderem Lakers? Jabbar, który nie odzywał się do kolegów? Od pierwszego sezonu musiał stanąć na czele.
      2.Twierdzisz, że statystycznie lepsi od Stocktona są Johnson i CP3. W przypadku MJ chodzi Ci o średnią asyst z kariery, ale nie zapominajmy, że po pierwsze od razu grał prawie 40 minut w meczu w przeciwieństwie do Stocktona, a po drugie dość szybko zakończył karierę, gdzie przy graniu przynajmniej do 37 roku życia bez przerwy (nie liczę jego krótkiego powrotu do gry w wieku 36 lat) średnie na pewno by mu spadły. Poza tym Stockton jest liderem asyst per game za sezon i jedynym, który zbliżył się do jego osiągnięć był Thomas. W przypadku Nasha było podobnie- zanim zaczął grać pierwsze skrzypce w zespole trochę minęło czasu.
      4.Napisałeś, że MJ królował jeżeli chodzi o przechwyty. Średnie kariery jednak temu przeczą-1.9 przechwytów do 2.2 Stocktona. Co do zbiórek to jest jasne, natomiast średnia bloków nie powala- 0.4 bloków średniej kariery jak na tak wysokiego gracza i to nawet mimo pozycji jest słaba. To już Stockton miał 0.2, a jaki był drobny. Poza tym wzrost do bronienia mobilnych graczy wcale nie jest aż tak dobry, chyba że się jest Lebronem, który jest tak szybki jak większość PG.
      5.Uważasz, że Magic bez rzutu stanowił większe zagrożenie ofensywne niż reszta graczy? Niewiele ponad 30 % zza łuku do prawie 39 % Stockona czy równie dużej ilości u Nasha nie powala. Oczywiście miał dużo zdobytych punktów za dwa, ale średnia FG jest porównywalna do pozostałych graczy i to mimo przewagi warunków fizycznych Magica.
      Co do 3, 6 i 7 jestem w stanie się zgodzić.
      Nie wziąłeś jednak pod uwagę jeszcze jednej rzeczy a mianowicie epoki, w której grano. Dzisiaj przepisy, fizyczność oraz zmiana nacisku na pozycję (chodzi mi o zanik prawdziwych centrów) zdecydowanie zmieniły grę i nie można do końca porównywać wszystkiego.
      W swojej odpowiedzi powoływałem się głównie na Stocktona z dwóch powodów- po pierwsze dlatego, że zwykle tę dwojkę wymienia się w kategorii najlepszych, a po drugie miałem otwarte jego statystyki akurat. Gwoli ścisłości nie mam zamiaru twierdzić, że MJ jest słabym zawodnikiem i sam tworząc swój Dream Team zastanawiałbym się bardzo kogo umieścić na rozegraniu, chciałem wskazać Ci tylko niedociągnięcia Twojej wypowiedzi.

  10. saturn pisze:

    cholera zapomniałem o najważniejszym = sam artykuł rewelacja. Wielkie dzięki za to!

  11. Qcin pisze:

    @Sasoo- racja! Pomyliło mi się, to Payton powiedział, że Stockton był najtrudniejszym graczem do obrony przeciwko jakiemu grał, niemniej i sam John 5 razy w drugiej piątce najlepszych obrońców, w czasach gdy grał choćby rzeczony Gary, czy Dumars:)

  12. Krzychair pisze:

    Ricky to się przestał moim zdaniem rozwijać, a już rzutowo to się chyba cofa na maksa.

    • gratek pisze:

      Dokładnie to. Jak przychodził do ligi to wiele osób narzekało, że ma bardzo słaby rzut. Gra 3 sezon w lidze i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Nawet najmniejszej poprawy. Ricky to nie T-Mac, który mocno opierdalając się został All-Starem. Ktoś tu przywołał Kidda, który na początku kariery też był kiepskim strzelcem. Racja, ale Ricky oprócz 3 sezonów w NBA ma jeszcze rozegranych 6 w Europie.
      Co z tego, że potrafi zajebiście podać, skoro obrona właśnie tego się spodziewa, bo gość w ogóle nie straszy rzutem? Jak będzie ciężko pracować to będzie czołowym rozgrywającym, ale dyskusja, że może być najlepszym Europejczykiem jest nie na miejscu, kiedy Rubio nie jest prawdopodobnie nawet top15-20 PG. Zyczę mu jak najlepiej, bo eksplozja jego talentu może pomóc zatrzymać Love w Minnesocie na dłużej, ale obawiam się, że ani jedno ani drugie nie nastąpi.

  13. saturn pisze:

    @Qcin
    Mnie cholera całe życie przestawiali na pozycję nr 1, z czym sobie kompletnie nie radziłem. Dlatego godzinami patrzyłem na grę Stocktona, usiłując (nieskutecznie) się tego od niego nauczyć :)
    Był pracowitym i inteligentnym graczem, umiejącym jak drapieżnik wypatrzyć moment słabości przeciwnika, stąd tyle przechwytów, ale także umiejętność wymuszania fauli ofensywnych. Niemniej Stockton nigdy nie był dobry w obronie przeciwko atletycznym PG. Stockton był szybki i sprytny, ale zbyt delikatny i dość mały jak na swoje 6’1″.

    Moim zdaniem najlepiej broniącym PG w historii NBA był przywołany przez Was Gary Payton. On po prostu się przylepiał do rywala, zatruwając mu życie. Nie wiem skąd masz takie wypowiedzi Paytona na temat Stocktona. Wiem, że Gary bardzo nie lubił grać przeciwko R. Millerowi a także Jordanowi, bo to rzeczywiście byli koszmarni do pilnowania zawodnicy.
    Ale Stockton? Popatrzcie sobie na filmy z jego grą. On ofensywnie prawie nie używa lewej ręki, co sprawia, że jeśli się tylko za nim nadąży, to łatwo można jego prawą rękę wyłączyć. Co innego Magic albo Jordan, oni mieli w obu rękach „broń masowego rażenia”.
    Magic łączył w sobie niezwykły talent zawodnika, który samodzielnie potrafi rozmontować obronę przeciwnika i albo samodzielnie zdobywać punkty, albo w ostatniej chwili znaleźć na parkiecie kogoś zw swojego teamu. W przeciwieństwie do gry Stoctona, Nash’a albo Kidd’a Magic nie koncentrował się na kreowaniu gry swojego jednego, albo dwóch najlepszych partnerów, tylko kreował grę całego teamu. Najlepiej widać to na meczach ALL-Stars, gdzie Magic zadziwiał asystami do facetów, którzy na co dzień są jego rywalami. Dlatego właśnie MAGIC!

    Jordan zawsze twierdził, że najtrudniej mu się grało przeciwko Joe Dumarsowi, bo ten był bardzo metodyczny w obronie i nieustępliwy. Bardzo mocny w nogach i potrafiący się sprytnie zastawiać, by ograniczyć miejsce na zwody przeciwnika.
    Z Kolei Jordan mówił, że jednym z największych wyzwań w jego życiu było wyłączenie z gry Thomasa w 1990 roku. Jordan twierdził, że Thomas jest nierówny i chaotyczny a przy tym bardzo atletyczny. Gra w nieprzewidywalny sposób, co uniemożliwia wypracowania sobie metod obrony. Właściwie dokładnie to samo można było powiedzieć o nim samym… tyle, że Jordan nie był tak nierówny i był jeszcze bardziej atletyczny.

  14. zwyrol pisze:

    Myslalem przed sezonem ze minesota znajdzie sie w PO, ale nie ma chyba szans. Prawde mowiac to nie ogladalem ani jednego ich meczu, tylko kilka highlitów i akcje z top 10 dnia brewera:) takze ciezko mi mowic o rickym ale mocno widac w statsach jego fg 0.346 0.358. Szkoda tylko tego Love’a, chyba powinien sie przeniesc gdzies na wschod a ten rubio niech sobie w min cwiczy rzut, ale rymek:)

  15. majecha pisze:

    Stockton grał jak maszyna. Jordan także o nim mówił, że był koszmarem dla atakującego obręcz. Używał w niewidoczny sposób łokci i był dramatycznie twardy. Nieustępliwy obrońca. Co do liderowania to Stockton jest stawiany jako dokładna kalka rozgrywającego ze wzoru Quarterback – czyli Grający Generał.
    Co do Rubio to uważam, że jest/był bardzo przeceniany. Śmiem twierdzić, że widzę w nim wszechobecną podnietę Barceloną – co drugi fan piłki to zażarty kibic „barSy”, na wakacje tylko Barcelona, jak książka to Katedra w Barcelonie, jak mąż dla Shakiry to najlepiej piłkarz FCB jak koszykarz to też ten sympatyczny kudłacz z Barcelony… Już w Europie notował poniżej 35% FG – a jest tam mniej atletyzmu i mniej determinacji w obronie. Jego cyfry JUŻ są wynikiem ciężkiej pracy! Bez tej pracy notowałby z 20% skuteczności. Może troszkę przesadzam ale dla mnie Rubio jest owocem HAJPU na Barcelonę, wyłażenia jej z lodówki i ekranu tv. Scouci wiedzieli o jego wielkich niedostatkach a jednak poszedł ze znacznie wyższym w drafcie numerem niż zasługiwał. Przypomnijmy kogo wybrano później : Jrue Holliday, Ty Lawson, Curry, Jeff Teague, Brandon Jennings. Patrząc na grę tych gości(nawet na Brandona) na absolutną żenadę zakrawa, że wyżej poszedł Rubio tylko dlatego, że co dziesiąte podanie wali kozłem między nogami obrońcy. Spójrzmy prawdzie w oczy – Rubio bardzo dobrze podaje i ma ekstra wizję. Świetnie dzięki niej przechwytuje piłki, zwłaszcza uprzedzając podania. Reszta jego gry to dno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *