Mecze gorszego Boga #11 filadelfijski Bal Straceńców

Historyczne wydarzenie w Meczach gorszego Boga, po raz pierwszy spotkają się drużyny, które już wcześniej stanęły w szranki w Pojedynkach Żałości. Co więcej, obie ekipy wystąpiły w premierowej odsłonie tego KOMERCYJNEGO cyklu, przechodząc tym samym do historii i zajmując ważne miejsce w sercach koszykarskich zwyrodnialców.Takie starcia jak Bobcats 76ers zasługują na specjalne traktowanie, to prawdziwe batalie, gdzie krew tryska strumieniami, trup ściele się gęsto, nikt nie odpuszcza krycia bo obrona jest zawzięta, czy tam uparta jak Pasteur (kto rozkmini wybiera kolejny mecz- choć przyznam, że jest o wiele trudniejsze od PAKI). Dzisiejsze spotkanie to wojna prawdziwych – nie bójmy się używać tego słowa- legend, allstarów naszych czasów i przyszłych halloffamersów.

Gdyby NASA zamiast płyty z „Przyjaciółmi” wysłała w kapsule VHS z tego spotkania to kosmici zjawiliby się na Ziemi na długo przed Roswell, na parkiecie prawdziwa Droga Mleczna, tyle gwiazd, że widać je nawet z toruńskiej kamienicy. Komu przypadnie dzisiaj nagroda Syriusza? Kto będzie świecił najmocniej? Na te i wiele innych pytań odpowiedzi poznacie tylko za sprawą komercyjnych Meczy gorszego Boga, ale już starczy zapowiedzi, pora by przemówili bohaterowie!

Pierwsza kwarta

Biali potrafią skakać, nie minęło 6 minut spotkania a ktoś namieszał w komórce Josha McRobertsa, PF z Bobcats odrzucił już dwie próby połączenia ze strony 76ers potężnymi blokami, których nie powstydziłby się Roy Hibbert. Przy tym pierwszym, na Andersonie, wyskoczył tak wysoko jakby robił combo w icytower tym samym stając się drugim po Małyszu białasem, który był ponad metr nad ziemią ( w zestawieniu nie uwzględniłem samobójców). Druga na Carter-Williamsie zakończyła się połowicznym sukcesem, gdyż piłka ponownie trafiła w ręce rookie z Filadelfii, który tym razem skrzętnie skorzystał z sytuacji i celnym layupem wyprowadził Filadelfię na prowadzenie 16:15. Swoją drogą, naliczanie przejęcia piłki po czapie na samym sobie, jako zbiórkę to jak uznanie ofiary gwałtu za współbeneficjenta zdarzenia. Od tego momentu mecz prowadzony jest w orlikowym tempie, dzięki czemu Bobcats jest łatwiej o korzystny wynik i po celnych wolnych w wykonaniu Ala Jeffersona wychodzą na prowadzenie 22:18 3 minuty przed końcem kwarty. Filadelfia celuje gorzej od przeciwników Sylvestra Stallone i dopiero Tony Wrotem, kończąc dwutakt rzutem kelnerskim zmniejszył straty o 2 punkty, przy czym nie zapytał czy przynieść rachunek, więc możemy spodziewać się kolejnych wjazdów w pomalowane. Balotelli na linii rzutów wolnych, jednak idzie mu tak gorzej niż Mario z karnymi i tę próbę możemy zaliczyć jako stratę. 27:24 dla Ryśków i ciężko coś poza wynikiem napisać o tej kwarcie.

Druga kwarta

Jakieś niesłychane minuty dostaje dzisiaj Balotelli, za to Tatar Biyombo w ogóle nie jest uwzględniony w rotacji, o co chodzi? Jeszcze parę godzin temu ćwiczył zumbę, mam na to dowody! Koło nosa przeleciała mi piłka, którą przed chwilą trzymał Evan Turner, nie przejąłem przesyłki, bo była zaadresowana do Spencera Hawesa. Szybki atak w wykonaniu Charlotte pozwolił mi dojść do wniosku, że o ile koniki wodne są najwolniejszymi zwierzętami morskimi o tyle rysie zostawiają w przodzie tyle inne zwierzęta lądowe. Nie przeszkadza to 76ers na doprowadzenie do remisu po 32 za sprawą jednego jumpera a potem na wyprowadzenie na dwupunktowe prowadzenie dzięki drugiemu. Tony Wroten zaprosił na plakat MGK, power dunk gracza 76ers będzie miał jutro więcej wyświetleń niż Rolowanie Nataszki. Bobcats to jedyny zespół ligi, który zaczyna kontrą 3 na 2 i kończy 3 na 5 rzutem przez ręce z półdystansu. Zwarta obrona 76ers, przypominająca rzymskie Testudo została pokonana dopiero dzięki wystrzałowi z balisty Josha Robertsa 34:41 i jeszcze nie wszystko stracone. O pozostałej części tej kwarty ciężko napisać cokolwiek poza tym, że się odbyła, dlatego od razu przejdę do wyniku- 53:45 dla 76ers.

bissmackbiyombozumba

Trzecia kwarta

Spencer Hawes był blisko swojej 6 asysty w tym meczu, ale Kemba Walker przeciął jego podanie jak piła w „Pile 2” po czym pognał na kosz gospodarzy gdzie został sfaulowany. To druga z rzędu strata Spencera przy próbie rozegrania piłki i gdyby nie to, że Fili zależy na przegraniu tego meczu to minęłoby kilka minut nim Hawes ponownie ujrzałby piłkę. Obie ekipy urządziły sobie Bal Ceglarza, z tym że to zawodnicy 76ers są prawdziwą Królową Balu, trafiają z wolnych albo w ogóle, z przewagą tego drugiego rozwiązania. Na szczęście po wiadomości z forumka dowiedziałem się, że istnieje filadelfijski stream tego meczu i żałość na boisku uprzyjemnia mi głos Molly, wiem, że to czytasz Molly- będziemy mieć piękne dzieci. ŁOO, się dzieje teraz na boisku dunkzadunk najpierw MCW wparował z prawej strony kończąc akcję efektownym wsadem, po czym bliźniaczo podobna akcja w wykonaniu Hendersona po drugiej stronie parkietu, szkoda że Hawes nie potrafi pakować bo mielibyśmy 3 wsady z rzędu- 63:57 dla miejscowych. Kemba Walker dostał pląsawicy Huntingtona, leży na parkiecie i macha nogami jakby go poraziło prądem. Wiem, że w Filadelfii ma szanse zagrać nawet mój 50-letni sąsiad elektryk, ale co na boisku robi tam Williams? Inaczej, kto to ten Williams? Myślałem, że znam wszystkich Williamsów ligi, ale tego filadelfijskiego widzę chyba pierwszy raz na oczy, co ciekawsze ma już na koncie 8 punktów, skąd on się wziął? I dlaczego on może zagrać w NBA, a ja nie? Te pytania dręczyły mnie przez ostatnie kilka minut tej kwarty i mogę wam zagwarantować, że poza udaną próbą Adriena z wolnego, były najciekawszą częścią tej części spotkania.72:68 dla gospodarzy i Rysie wyczuły krew na ofierze, MCW z pyszczka przypomina sarenka, więc… wiecie co się za chwile może stać!

Czwarta kwarta

Boję się spojrzeć w liczbę strat obu zespołów bo prawdopodobnie przewyższa liczbę celnych rzutów z gry, prawdziwy mecz straceńców, w związku z tym wykorzystam szanse na ostatnie życzenie i spytam Molly prosto z mostu.


Nie wiem jak to się stało, tym bardziej nie wiem kiedy ale Bobcats objęli prowadzenie po floaterze Sessionsa- 76:75. Evan Turnover traci kolejną piłkę, tym razem szybkie rączki ma Henderson, jak któryś z was będzie kiedyś w Charlotte na meczu i po powrocie do domu okaże się, że nie ma portfela, to macie pierwszego podejrzanego. Jeśli zastanawialiście się gdzie mieszkał Fred Flinstone to prawdopodobnie jego jaskinia znajdowała się na terenie Wells Fargo Center, w zeszłym rok Drew Bynum a dzisiaj McRoberts, który podał do Jeffersona tak jakby wypuścił kulę, co skończyło się stratą i kluczowym posiadaniem dla gospodarzy. 91:90 na 1:15 przed końcem.Turner trafia 1 z dwóch wolnych, Henderson pudłuje jumpera, Young nie trafia wymuszonej trójki- Anderson ma już praktycznie ofensywną zbiórkę, ale piłka parzy i ląduje w rękach Jeffersona. 26 sekund do końca meczu, 2 punkty straty i piłka dla gości. Walker w takich sytuacjach się nie myli i doprowadza do wyrównania na 15 sekund do końca, najpierw minął crossoverem MCW- który to już raz faworyt do ROTY okazał się za wolny? A potem nie miał problemu z trafieniem jumpera z okolicy linii rzutów wolnych. TADEUSZ JANG sieknął trójkę jak kebab na 3 sekundy przed końcem, a Walkerowi nie udało się odpowiedzieć tym samym. Koniec!

MVP spotkania- Molly E Sullivan, wyglądała dzisiaj jak milion dolarów!

Bóg mnie oszczędził tym razem nie pozwalając na dogrywkę, z jednej strony to dobrze dla mojego serca, z drugiej trochę żal bo mniej Molly, ale nic to, skoro wróciła to 76ers wracają do łask i jeszcze się z nimi zobaczymy podczas MgB.

To jeszcze nie koniec na dzisiaj! Od godziny 21:20 będzie prowadzona relacja live ze spotkania w Londynie, Atlanta Hawks vs Brooklyn Nets, więc bądźcie z nami przygotowani na komercyjny komentarz:)
Przypominam o konkursie ze wstępniaka i do zobaczenia za kilka godzin,
Hej:)

Qcin

Fan słodkich buziek, miseczek DD, dobrych słodyczy i darmowych alkoholi. A! No i Utah Jazz skoro już musimy o NBA...

11 komentarzy

  1. ittam pisze:

    Książka „Uparty chłopiec. Życie Ludwika Pasteura” ?

    • Qcin pisze:

      muszę chyba bardziej się starać, wybierasz kolejny mecz ;)

    • ittam pisze:

      18go tyle spotkań nadających się do tej serii… ;)
      Mimo wszystko wybieram mecz legendarnych organizacji, aktualnie „z zadyszką”:
      Celtics vs Lakers, da się zrobić? :)

    • Adrian696 pisze:

      pierwsze co pomyslalem, ze zgadne i wybiore Boston z LOL, a kolega sympatyczny mnie uprzedził :)

  2. Jermaine pisze:

    W ostatnim odcinku też tak mówiłeś i zwycięzca nie dostał nagrody. CLE-LAL

    • Qcin pisze:

      ten mecz @Ysight wybrał w zastępstwie za tamten gdzie nie byłem w stanie przeprowadzić relacji:) Było wyjaśnione nim się jeszcze mecz w Los Angeles skończył ;)

  3. szamaszi pisze:

    czy chodzi o książkę Korczaka o życiu Pasteura?

  4. Krzychair pisze:

    też znalazłem tą książkę, ale pomyślałem, że to za proste by o to chodziło…

  5. Qcin pisze:

    Ano jak się okazuje proste, nienawidzę google!

    Mecz idealny , zarówno ze względu na poziom widowiska jak i godzinę (01:30 to najlepszy czas) trochę dzień jest ryzykowny, bo jednak w sobotę zdarza mi się łyknąć, ale postaram się być w formie :)

  6. melo pisze:

    Co tak często wspominasz o komercji? To odpowiedź na ten komentarz „Komencie są pod komerchą. Mecze gorszego boga i transfery”???

    • Qcin pisze:

      Si Senior, ale nie dlatego, że się czepiam tylko dlatego, że uważam go za wyjątkowo trafny :) Nie ma się co oszukiwać, MgB muszą być komercyjne, inaczej nikt by ich nie czytał :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *