Greg Oden is back!

Heat przegrali trzecie mecz z rzędu co zdarzyło im się po raz pierwszy od stycznia 2012 roku. To także pierwsza porażka od 22 spotkań z zespołem ze swojej dywizji, ale pieprzyć porażkę. Ten mecz wszyscy będą pamiętać tylko z jednego – Greg Oden is back!

1502 dni, tyle czasu minęło od momentu, w którym Oden po raz ostatni wystąpił w oficjalnym meczu. Żeby uzmysłowić sobie jak dawno to było, przypomnij sobie, co w tamtym czasie robiłeś.

Nr 1 draftu po raz ostatni na parkiecie w oficjalnym meczu mogliśmy ujrzeć 5 grudnia 2009 roku, kiedy w pierwszej karcie pojedynku z Houston Rockets kontuzjował sobie kolano. Od tamtego momentu Greg próbował powrócić do gry i co prawda zagrał już w meczu przedsezonowym z Pelicans, ale to nie było oficjalne spotkanie.

Dziś wybiegł na boisko w drugiej kwarcie i już niecałe 20 sekund później zebrał piłkę w ataku, po tym jak Marcin Gortat zablokował Dwyane’a Wade’a, i wsadem zdobył swoje pierwsze punkty.

W całym spotkaniu Greg zagrał 8 minut, rzucił 6 oczek, był 2/3 z gry, 2/2 z linii, zebrał 2 piłki, a Heat z nim na parkiecie byli plus 3. Było bardzo dobrze, jak na kogoś, kto nie grał tyle czasu. Pytanie teraz tylko, czy dzisiejszy występ Odena to jak na razie jednorazowy epizod, czy też będziemy go częściej oglądać na boisku i będzie dostawał regularne minuty, nawet jeśli miałoby ich być tylko 8, tak jak w pojedynku z Waszyngtonem.

Nie samym jednak Odenem człowiek żyje. Co do meczu, to Wizards już w pierwszej kwarcie zanotowali run 20-0, który ustawił mecz. Rzucili Miami w tej kwarcie 43 punkty, co jest chyba jakimś rekordem, bo nie pamiętam kto ostatnio rzucił tyle mistrzom NBA w jednej ćwiartce. Wszytskiemu winna była niedokładna gra Heat, którzy popełnili wtedy aż 6 strat, a gospodarze co chwilę biegali do kontr po przechwytach. Również nasz Gortat.

Po pierwszej kwarcie Wizards prowadzili już 25 punktami, a w pewnym momencie drugiej osiągnęli już nawet 34 oczka przewagi. Gościom udało się jednak zmniejszyć jeszcze te straty do 21 oczek do przerwy. Choć Czarodziej prowadzili wysoko to grali jednak z Heat więc tu do końca nie można odpuszczać, co pokazali zresztą koszykarze Miami w trzeciej ćwiartce, kiedy po serii 19-2 zmniejszyli nawet straty do 9 oczek. Na więcej nie było ich jednak stać i gospodarze w czwartej kwarcie przypieczętowali swoją wygraną.

Dla gospodarzy było to dopiero drugie zwycięstwo w tym sezonie z zespołami, które są na plusie, mają aż 14 porażek, co nie świadczy o nich zbyt dobrze. Dziś jednak byli bardzo skuteczni, po trafili aż 55 proc. swoich rzutów, co jest ich najlepszym rezultatem w tych rozgrywkach i aż 7 ich graczy skończyło mecz z podwójną zdobyczą punktową.

Najwięcej rzucił John Wall, autor 25 oczek (7/14 z gry i 8/8 z linii). Rozdał do tego 9 asyst. Po 19 punktów zdobyli Bradley Beal i Nene, 12 Gortat, 10 Trevor Ariza, a z ławki 13 dodał Trevor Booker, a 11 Martell Webster.

Dla Heat najwięcej zdobył Chris Bosh – 26 punktów. 25 dołożył LeBron James, który zebrał do tego 8 piłek i rozdał 7 asyst. 15 oczek dodał Norris Cole. Słabo zagrał Wade, który rzucił tylko 8 punktów, podobnie jak Ray Allen, który nie zapisał dzisiaj nic na swoim koncie, pudłując wszystkie 5 rzutów z gry, a w ostatnich 6 spotkaniach trafił tylko 7 z 41 prób z gry, w tym 3/24 zza łuku.

Kolejny mecz obie drużyny zagrają w piątek. Heat na wyjeździe z Philadelpihą 76ers, z kolei Wizards podejmą u siebie Chicago Bulls.

Miami Heat – Washington Wizards 97:114 (18:43, 30:26, 29:17, 20:28)

Liderzy zespołów:

Punkty: Bosh 26 – Wall 25

Zbiórki: James 8 – Booker 11

Asysty: James, Cole 7 – Wall, Nene 9

Przechwyty: Cole 3 – Ariza, Nene 2

Bloki: Battier 1 – Nene, Gortat 3

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

3 komentarze

  1. Benio napisał(a):

    Wyraźna wygrana Wizards. Miami chyba w lekkim dołku. Gortat solidnie jak to on ale bez błysku. Jednak mocno pograł w obronie czym przyczynił się do wygranej swojego zespołu. śzkoda tylko, że trener go nie wpuścił w ogóle w IV kwarcie co jest mocno nie zrozumiałe zważywszy, że był jednym z najważniejszych zawodników meczu.

  2. Sosna1982 napisał(a):

    Odena to chyba polskim grafenem leczyli.

  3. VDL napisał(a):

    Heat chyba jakas zadyszke zlapali. 3 mecz z rzedu przegrac to troszke nie w ich stylu:) Chociaz z drugiej strony patrzac np. na ostatnia dyspozycje NYK. To 2;P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *