Kolejna poważna kontuzja i wielki pech Bledsoe i Suns

Sezon NBA zbiera kolejne żniwo i po kontuzjach Derricka Rose’a , Kobego Bryanta, Russella Westbrooka, Brooka Lopeza oraz Ala Horforda pech trafił na Erica Bledose. Zawodnik dzięki, któremu Phoenix Suns odzyskało blask i poważnie zaczęło myśleć o play offs będzie musiał przejść operację łękotki a jego pauza może potrwać do końca sezonu zasadniczego!

Przypomnijmy, że dotychczasowy numer 1 do nagrody za Największy Postęp wśród graczy NBA trafił do Arizony w lato 2013, wskutek wymiany z Clippers, na mocy której do Kalifornii przeniósł się Jared Dudley (dodatkowo w wymianę weszli Milwaukee Bucks pozyskując od Suns Carona Butlera, a wysyłając Clippersom J.J. Redicka). 24-letni i niedoszły absolwent Kentucky Wildcats notował w tym sezonie rekordowe średnie w karierze na poziomie 18.0 pkt – 4.3 zb – 5.8 as – 1.5 przech. prowadząc swój zespół do świetnego bilansu 19-11. Następnie doznał on pechowego urazu podczas wygranego meczu ze swoją niedawną drużyną, Clippers (107-88).

Dla Bledsoe obecne rozgrywki miały też oznaczać walkę o nowy , wyższy kontrakt (dziś zarabia 2,6 mln USD) oraz wielką przyszłość. Niestety najpierw będzie musiał się on poddać zabiegowi chirurgicznemu, następnie rehabilitacji, by w końcu wrócić na parkiety NBA i udowodnić, że ciągle potrafi grać na wysokim poziomie. Nie zostaje nam nic jak życzyć zawodnikowi pomyślnego powrotu do zdrowia!

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

17 komentarzy

  1. Qcin pisze:

    I po maksie dla Erica…

    • gratek pisze:

      Pewnie tak, ale w sumie nie byl raczej wart więcej niż te 10mln/rok. Paradoksalnie dla Suns może to być dobra rzecz. Po pierwsze zaoszczędzą parę milionów na nowym kontrakcie dla Bledsoe. Po drugie przestaną się miotać z decyzją czy tankować czy walczyć o PO.

    • Qcin pisze:

      Właśnie piszę tekst o Suns, oto jeden z akapitów -> „Paradoksalnie, ale kontuzja, której nabawił się Eric Bledsoe może okazać się niezwykle istotna dla budowania mocnej drużyny w Arizonie. Szanse Słońc na Play-offy zmalały, dzięki czemu wzrosły notowania Minnesoty, czemu to tak istotne? Ponieważ Suns mają pick należący do zespołu Adelmana, który jest zastrzeżony w TOP13, jeśli Sota zagra w PO, to na pewno trafi on do Arizony. Kolejnym bonusem wynikającym z urazu Mini Lebrona, jest to, że temu kończy się po sezonie kontrakt i o ile dotychczas rozmawiało się o nim w kontekście podpisania maksymalnego kontraktu, o tyle teraz szanse na to bardzo zmalały co powinno zapewnić kolejne oszczędności dla Phoenix.”

      Wkleiłbym jeszcze drugi, gdzie pisałem o 40/4 które teraz dostanie, ale zaraz wyjdzie, że splagiatowałem Twój komentarz :))

  2. Paweł pisze:

    Kiedy wrzucisz tekst o SUNS? Mam nadzieję, że jak najszybciej.

  3. Elwood pisze:

    Szkoda, ale w dłuższej perspektywie może faktycznie wyjdzie to na dobre Suns. Ich księgowa pewnie już się cieszy :-) Przy okazji pytanie do zorientowanych: skąd u Bledsoe ksywa „mini Lebron” ?

  4. Pawel pisze:

    to nie jest do końca pewne ze nie będzie chciał maksa. zresztą RFA to kwestia wyrównania oferty. zawsze się ktoś znajdzie który zaufa kontuzjowanemu. vide Eric Gordon z maksymalna oferta Suns, której Nowy Orlean nie mógł nie wyrównać. Znaczy mógł i powinien, ale wtedy wieszano by na nich psy…

    IMO Bledsoe dostanie od kogoś max lub prawie max. Hayward niestety też…

    • woy pisze:

      Haywaard jest na celowniku C’s. Zobaczymy czy sytuacja się rozwinie.

  5. Pedr0_kucyk pisze:

    Łąkotki nie łękotki…

    • Mateusz Babiarz pisze:

      Nie mam absolutnie wiedzy medycznej, ale wyskoczyło mi że w kolanie jest i łąkotka jak i łękotka -> http://portalwiedzy.onet.pl/67538,,,,lekotka,haslo.html

      Jeżeli mógłbyś przybliżyć jak to jest w przypadku Bledsoe to byłbym wdzięczny.

    • woy pisze:

      już to wyjaśniałem kiedyś na profilu facebookowym przy kontuzji Rose’a i obie formy są używane (jestem po anatomii na AWFie).

      http://www.lpj.pl/index.php?op=32&id=21

    • monty pisze:

      Obie formy są po poprawne, choć w piśmiennictwie medycznym używa się (wcześniej jedynej poprawnej) łąkotki. Łękotka jest formą potoczną i choć razi, nie jest uważana za błąd.

  6. Elwood pisze:

    @Pawel teraz jak o tym wspomniałeś to sytuacja rzeczywiście jest podobna do tej z Gordonem sprzed dwóch lat tyle że w drugą stroną tj. to Suns mogą być zmuszeni wyrównać maxa. Ważny będzie jeden czynnik bo z tego co pamiętam Gordon wówczas zdecydowanie wypowiadał się że chce grać w Arizonie i dawał do zrozumienia że z Szerszeniami (teraz Pelikanami) już mu nie po drodze. Jeśli po sezonie jakiś zespół omami Bledsoe budową drużyny wokół niego to może być podobnie, ale jeśli ten jednak będzie wolał zostać w Phoenix to niekoniecznie zdecyduje się na wysoki kontrakt gdzie indziej ryzykując że Słońca nie wyrównają. Fakt, że Suns raczej będą chcieli wyrównać i zatrzymać go u siebie ale tak jak już gdzieś wspominałem jeśli jacyś lekarze mają dobrze ocenić kolana Bledsoe to najprędzej będą to magicy z Arizony zwani zresztą przez tamtejszych kibiców Warlock’ami :-)

  7. Qcin pisze:

    @Paweł- albo za parę godzin albo po weekendzie, zależy ile mi zejdzie dzisiaj na paintballu i czy w weekend będę w mieście czy wyjadę na wieś bez neta (bo jeszcze nie wiem:))

    Sytuacja z Gordonem była bardzo podobna, sam się długo nad tym zastanawiałem ale doszedłem do wniosku, że jednak Bledsoe nie ma szans na maksa, gdyż:

    *Żadna czołowa ekipa nie potrzebuje rozgrywającego- ok, Pacers czy Heat nie mają jakiś gwiazd na tej pozycji, ale też ich nie potrzebują jakoś specjalnie skoro mają tylu ball handlerów w składach, a dodatkowo zwyczajnie ich nie byłoby stać na danie maksa Ericowi- nim mogliby być zainteresowani wyłącznie- Bucks, Magic, Raptors (o ile nie podpisaliby Lowry’ego ale ostatnio mówi się, że Kyle jednak zostanie w Kanadzie a i jemu samemu tam dobrze) Lakers, Rockets i Bulls- on jednak nie chce grać w słabym zespole więc realne szanse na zakontraktowanie go miałaby tylko ta ostatnia trójka, ale czy Lakersi mając już kontuzjowanego Nasha, albo Bullsi z Rosem, chcieliby ponownie ryzykować danie maksa graczowi z bogatą historią szpitalną? Zostają tylko Rockets, ale oni najpierw musieliby się pozbyć Lina, a i tak wątpliwe, żeby tak zaryzykowali mając w składzie krypto-rozgrywającego w osobie Hardena.

    *PG to obecnie jedna z najlepiej obsadzonych pozycji w lidze, chyba nigdy 1 nie była tak obfita w dobrych graczy, stąd nie ma sensu przepłacać gracza, który od kiedy trafił do ligi wciąż zmaga się z jakimiś urazami, podczas gdy Gordon to mimo wszystko rzucający obrońca, a ta pozycja w lidze jest z kolei najsłabsza- nawet dobrych centrów jest więcej niż SG- do tego wówczas Suns diabli potrzebowali jakiejś gwiazdy, ale czemu Nowy Orlean go wyrównał? Nie wiem, może bał się, że powtórzy się sytuacja z Hibbertem, bądź Batumem, gdzie też wszyscy się pukali w głowę jak ich drużyny wyrównywały oferty a teraz nikt nie wyobraża sobie Pacers bez Roya czy – tu w mniejszym stopniu- Blazers bez Francuza.

    *W drafcie trafi do ligi co najmniej trzech PG, comboguardów z potencjałem allstarowym- Smart, Exum, LaVine- a także kilku utalentowanych jak-Clarkson czy Ennis- w związku z tym będzie jeszcze większy przepych na tej pozycji i mniejsze zapotrzebowanie na Erica- sam mam taką prywatną teorię, że Houston chce koniecznie pick pierwszorundowy bo liczy, że któryś z tej ostatniej dwójki dotrwałby do ich wyboru;)

    Mini Lebron, z tego co pamiętam to wzięło się z wielkiej atletyczności Bledsoe, gdzieś słyszałem, że on, Lebron i Westbrook to trójka najlepszych atletów ligi (ten ostatni uważany był za numer 1)

  8. majecha pisze:

    Umiem czytać ze zrozumieniem i widzę, że są „plusy” tej kontuzji ale czy nie lepiej by było, gdybyśmy wszyscy PRZESTALI liczyć salary drużynom? Mnie jako kibica interesuje, by NBA była lepsza – sportowo! Kontuzja Bledsoe to cios dla poziomu ligi. Kolejny dobry zawodnik wyskakuje na sezon. Potencjalny franchise player dla pięknego stanu Arizona doznaje poważnej kontuzji, może nigdy nie grać na bardzo wysokim poziomie(także w znaczeniu szybowania przy obręczy) a czytam tu komentarze, że może to w sumie dobrze! Wyobraźmy sobie taką scenkę:
    Zebrali się trenerzy, GM, właściciel Suns i słyszą od kardy medycznej o kontuzji Erica. Następuje chwila ciszy i pada głośne Uffffff, to w sumie dobrze, mógłby chcieć maxa a tak oszczędzamy, spełnia się najlepszy scenariusz jakiego sobie życzyliśmy SPROWADZAJĄC GO TUTAJ PRZED SEZONEM! :)

    sympatyczna konkluzja dla nas wszystkich:
    Mniej „ekspercenia” w cyferkach, bo wszyscy kibicujemy zawodnikom i drużynom w stosunku 50/50 a miewam czasem wrażenie, że główną bolączką fanów NBA są stany klubowych kas.

    Miłego dnia wszystkim:)

    • Qcin pisze:

      Wiadomo, że lepiej byłoby gdyby był cały czas zdrowy i dostał maksa, jedna patrząc na rozwój klubu to jego kontuzja w tym momencie jest o wiele korzystniejsza (jakkolwiek to brzmi) niż gdyby miał się połamać w offseason z podpisanym maksem i zatrzymując rozwój Suns na lata- zobacz jak wyglądają teraz Bulls, Rose ich strasznie ograniczył chwilę po tym jak dostał kontrakt marzeń. Gdyby złapał kontuzję rok wcześniej to teraz Chicago nie miotałoby się koło 50% bilansu, a miało możliwość dokonać uzupełnienia składu kimś lepszym niż DJ Augustinem.

      Salary- zwłaszcze przy nowym CBA- to kluczowa sprawa dla wszystkich drużyn, stąd niech Cię nie dziwi, że ten aspekt zawsze jest istotny przy rozmowach o zawodnikach ;) Wiadomo, że nikt nikomu nie życzy kontuzji (no dobra, gdyby Barnes się połamał to trochę bym się nawet uśmiechnął) ale skoro już nastąpiła to rozmowa o przyszłości organizacji nie jest wcale nieuzasadniona;)

    • majecha pisze:

      Trudno się nie zgodzić z Twoją argumentacją [o ile chodziło Ci o Matta a nie Harrisona;) ] ale naprawdę czasem mam wrażenie, że liczenie salary i proponowanie niektórych wymian ociera się o granice absurdu. Jak ważne jest salary wie chyba każdy w dobie współczesnego dostępu do informacji. Byc może jeszcze trochę żyję NBA z lat 90-tych – liczyło się jak kto gra a nie ile zarabia w drużynie, przynajmniej okiem kibica. Niemniej jednak pewne gdybanie jest bez sensu. Larry Sanders jest przepłacony – bali się, że ucieknie z drużyny i zostanie nowym Benem Wallace’m gdzie indziej. Rose przepłacony, bo się połamał ale czy niektórzy chcą czy nie za coś otrzymał MVP, Derron Williams przepłacony, Joe Johnson przepłacony, teraz Bledsoe w 1/3 sezonu w nowym miejscu oceniony, że nie zasługuje na max kontrakt i w sumie dobrze, że padło mu kolano…
      Spójrzmy gdzie jest Paul George, gdzie był 3 lata temu.Teraz to zawodnik na maxa – trzeci w głosowaniu frontcourtu wschodu. Nie twierdzę, że on i Eric to ta sama ścieżka ale nie mamy szklanej kuli w żadnej sytuacji. Wg mnie to jednak strata dla Suns. Duża.:)
      Kibicowskie gdybanie jest jak najbardziej ok ale niekiedy w takich sytuacjach powoduje, że odczuwam mały niesmak. Powtarzam – „mały” :)

  9. Elwood pisze:

    Ekonomiczna strona NBA jest czasem nie mniej fasynująca niż ta sportowa (wedle gustu), stanowi tło do niemal każdej dyskusji o transferach graczy czy przyszłości danej drużyny. Oczywiście, że w tym przypadku wybierając z dwojga wolałbym zdrowego Bledsoe bo z nim w składzie Suns naprawdę fajnie sobie poczynali ale skoro już się ta nieszczęsna kontuzja przytrafiła to fan nawet odruchowo szuka pozytywów czyli w tym przypadku zoszczędzenia kilku mln$ w offseason które można wykorzystać na innych grajków. Swoją drogą czasem tęsknię za sposobem pojmowania NBA z lat 90-tych gdy siłą rzeczy liczyly się tylko wyniki sportowe poszczególnych zespołów. Dostęp do informacji ekonomicznych był wówczas szczątkowy, wiedziałem jedynie że wśród zawodników to Jordan zgarnia największa kasę … ale jednocześnie byłem pewien że na nią zasługuje :-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *