24 minuty wystarczyły by zdemolować Clippers

Dwa nieszczęśliwe wydarzenia nałożyły się na siebie by dać Clippers zdecydowaną porażkę nr 13 w sezonie. Po pierwsze stracili Chrisa Paula na minimum miesiąc. Po drugie – w poprzednim meczu u siebie Spurs przegrali, a trener Popovich upewnił się, że słaba gra nie przeniesie się na kolejny mecz.

Nie przeniosła się. Wystarczyły 24 minuty byśmy mogli zapomnieć o emocjach. Dlaczego? SAS do przerwy prowadzili, uwaga, 70-35.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Los Angeles Clippers 23-13 17 18 35 22 92
San Antonio Spurs 26-8 37 33 18 28 116

Wnioski ze spotkania

  • Dawno nie widziałem tak zmobilizowanych Spurs. Na szczególne wyróżnienie zasłużyła często krytykowana w tym sezonie pierwsza piątka, która zagrała tak jak nas do tego przyzwyczaiła w poprzednich latach. Mieliśmy więc wiele ruchu bez piłki, dużo podań i rzuty z bardzo dobrych pozycji. Dodatkowo była walka o każdą piłkę i każdą akcję (wystarczy powiedzieć, że po pierwszej kwarcie Clippers mieli 1 zbiórkę, a innym papierkiem lakmusowym była akcja, w której Collison wchodząc pod kosz zaliczył faul w ataku na Ginobilim, a Danny Green goniąc go zbił jeszcze piłkę by w razie innej decyzji sędziów nie było akcji 2+1 po czym cała trójka spadła jeden na drugiego).
  • Doc Rivers wykonał dobrą robotę w przerwie. LAC zebrali się na jeden zryw dzięki czemu uniknęli blamażu, ale o kolejnej porażce SAS nie mogło być mowy.
  • Tiago Splitter pokazał Jordanowi w jaką stronę powinna iść jego gra w ataku. Brazylijczyk nie robi w ofensywie zbyt wiele. W zasadzie to p&r z ostrym ścięciem do obręczy albo uciekanie pod koszem za plecami obrońców i punktowanie z odległości 1-2 metrów. Różnica jest taka, że Tiago bardzo dużo myśli w ataku, a dodatkowo przyzwoicie rzuca wolne.
  • Co bardzo istotne, Spurs nie wygrali tego meczu przez rzuty z dystansu. Komentatorzy gospodarzy podkreślali, że Popovich uczulał swoich graczy by nie opierali swojej gry na trójkach. Zamiast tego wczoraj mieliśmy całą masę punktów z pomalowanego (76 (!) przy 44 LAC). Jeżeli do tego dołożylibyśmy jeszcze lepszą grę na obwodzie (wczoraj tylko 4/18 to mielibyśmy wynik w graniach 130 zdobytych oczek).
  • Ginobili przed meczem powiedział, że bardzo żałuje nieobecności Paula. Nie chodziło mu o utrudnianie sobie życia, ale o to, że Spurs nie wygrali jeszcze w tym sezonie żadnego „statement game”. Mimo wszystko, wygrana to wygrana a przy takiej dyspozycji SAS CP3 na parkiecie moim zdaniem niewiele by zmienił.
  • Podoba mi się to jak w zależności od potrzeby Marco Belinelli zmienia swoją grę. Przeciwko Knicks potrzebny był strzelec, więc Włoch rzucił 32 oczka. Przeciwko Clippers nie musiał tak forsować gry w ataku więc skoncentrował się na kreowaniu gry partnerom (rywale już wiedzą że trzeba go bronić ściśle, więc dobiegają do niego, a gdy ich mija zwodem to kolejny rotujący stwarza czystą pozycję jednemu z kolegów – Marco to wszystko widzi).
  • Skoro mówimy o rotujących to przekazywanie w obronie LAC kulało na całej linii. Swoją drogą to przy okazji tego meczu można sobie zadać pytanie czy DeAndre Jordan jest rzeczywiście dobrym obrońcą? Bloki zalicza przede wszystkim na niskich graczach rywali skacząc z pomocy. Duża część jego decyzji jest nierozważna i często powoduje rozerwanie defensywy zespołu. W zasadzie jego największą bronią są warunki fizyczne, ale gdybym miał wybierać w tym momencie czy w mistrzowskiej ekipie mam na parkiecie jego czy np. Splittera to bym się mocno wahał. Na pewnym poziomie inteligencja jest po prostu cenniejsza.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://youtu.be/-CvNhSb5RfY]

Boxscore

Clippers: Griffin 19 (7zb), Dudley 6, Jordan 4 (10zb), Collison 14 (6ast), Crawford 24 (7ast), a także Jamison 2, Jackson 0, Barnes 7 (5zb), Mullens 5, Hollins 3, Green 8

Spurs: Duncan 19 (11zb), Leonard 10, Splitter 22 (5zb), Parker 17 (9ast), Belinelli 5 (7ast), a także Baynes 6, Ayres 6 (7zb), Bonner 2, de Colo 2, Mills 7, Joseph 2, Green 3, Ginobili 15 (6ast)

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

1 Odpowiedź

  1. HUDY pisze:

    PRZY BOX SCORZE SERIO KNICKS????

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *