Ciekawostki statystyczne (57)

ORLANDO MAGIC 81:87 CLEVELAND CAVALIERS OT

– Zanim Jarrett Jack trafił trzy rzuty wolne na 14 sekund do końca czwartej kwarty, Magic prowadzili aż 7 punktami. Nie ma takiej przewagi, której nie można stracić, Cavs doprowadzili do dogrywki i ostatecznie wygrali, a nasze Orlando jest już na drugim miejscu w Tankathonie. Przy okazji Magic zrobili dobry uczynek i przerwali serię sześciu porażek Cleveland. Wszyscy są zadowoleni.

– Spójrzcie na wynik i pomyślcie dodatkowo, że ten mecz trafił o pięć minut dłużej. Magic trafili 38% rzutów, Cavaliers jeszcze mniej, 34,4%. Jedynym graczem tego spotkania, który w box-score przekroczył próg 20, był Anderson Varejao, który miał 25.. zbiórek. Taki to był mecz. Brazylijczyk wyrównał dziś rekord organizacji należący do Ricka Robersona (1972, drugi sezon Cavs w NBA). Tylko trzy drużyny w całej swojej historii nie miały ani jednego występu z więcej niż 25 zbiórkami. To Hornets/Pelicans (Tyson Chandler i Larry Johnson po 23), Raptors (Donyell Marshall 24) i Bobcats (Emeka Okafor 25). Weźcie jednak pod uwagę, że organizacje te powstały kolejno w latach 1988, 1995 i 2004, Cavs są troszeczkę starsi.

GOLDEN STATE WARRIORS 123:114 MIAMI HEAT

– 123 punkty to najlepszy wynik zanotowany przeciwko Heat w tym sezonie. Warriors są dopiero trzecią drużyną, która pokonała aktualnych mistrzów NBA w Miami. Ze Stephenem Currym i Andre Iguodalą w składzie mają bilans 16-3. To siódme kolejne zwycięstwo Golden State, którzy są już na szóstym miejscu w Konferencji. Dziś trafili 56% rzutów z gry, 15 z 29 trójek, a Heat chwilami byli bezradni. Kolejny mecz z serii tych niesamowitych miał Curry, który zdobył 36 punktów (13-22 FG), trafiając 8 z 15 rzutów za trzy (Miami 8-18), oraz rozdał 12 asyst, miał też 4 przechwyty. Heat mogliby to przeżyć, gdyby nie 32 punkty (13-17 FG) i 14 zbiórek Davida Lee. To dopiero trzeci duet z min. 30 punktami i 55% skuteczności z gry w meczu przeciwko drużynie LeBrona Jamesa. Dwa pierwsze przypadki miały miejsce w jego debiutanckim sezonie, w lutym 2004 roku zrobili to Gary Payton i Shaquille O’Neal, miesiąc później – Dirk Nowitzki i Steve Nash.

LeBron James na te wyczyny Warriors odpowiedział 26 punktami, 5 zbiórkami i 5 asystami. Trafił 10 z 16 rzutów z gry, ale też popełnił aż 8 strat, najwięcej w tym sezonie. Dwyane Wade miał 22 punkty, 4 zbiórki, 5 asyst i 3 przechwyty, trafił 9 z 18 rzutów z gry i nawet obie trójki. Przy okazji, zgadnijcie, kto był najlepszym zbierającym Heat. Mario Chalmers – 17 punktów, 7 zbiórek.

BOSTON CELTICS 82:94 CHICAGO BULLS

– Po tym meczu Bulls nareszcie weszli do czołowej ósemki Konferencji Wschodniej (bilans 13-18). Miejsce zwolnili im właśnie Celtics (13-19), którzy przegrali pięć z sześciu ostatnich meczów.

Joakim Noah prawie zanotował triple-double, miał 17 punktów, 11 zbiórek (6 w ataku) i 9 asyst. Szkoda tej jednej brakującej, bo Bulls spudłowali w czwartej kwarcie aż sześć rzutów po jego podaniach. Byłoby to czwarte triple-double w jego karierze, a pierwsze od lutego 2013 roku (tak, już trzeba to pisać). Po 30 meczach Noah ma na koncie 302 zbiórek. Po raz czwarty w ostatnich pięciu sezonach zanotował na takim etapie sezonu min. 300. Po Dennisie Rodmanie tylko trzech graczy Chicago dokonało tej sztuki, i to tylko raz – Elton Brand (2000/01), Ben Wallace (2006/07) i Carlos Boozer (2010/11).

– Dla Bostonu 22 punkty z zaledwie 11 rzutów zdobył Jordan Crawford. Trafił siedem z nich, a także 8 z 10 osobistych. Miał 7 asyst, choć też 5 strat.

– Bulls trafili 2 z 15 trójek, Celtics 2 z 12. Portland Trail Blazers trafili tej samej nocy 21. Chicago bez Mike’a Dunleavy’ego (2-2 3pt) spudłowało wszystkie 13 prób.

BROOKLYN NETS 95:93 OKLAHOMA CITY THUNDER

– Wielka noc nowojorskiej koszykówki, część pierwsza. Thunder jeszcze na 40 sekund do końca trzeciej kwarty prowadzili 16 punktami i wydawało się, że już pozamiatane, po raz kolejny. W ciągu ostatniej sekundy Nets zdobyli jednak pięć punktów (!) i przed czwartą odsłoną przegrywali tylko 11 punktami. To jeszcze nic, przecież do tego spotkania Nets byli 0-19 w meczach, w których po trzech kwartach przegrywali. Jest jednak Joe Johnson, który trafił (który to już raz) równo z syreną i Brooklyn zdobył Oklahomę, tak jak w poprzednim sezonie.

– Kilka zdań o Joe Johnsonie, który rozegrał ogółem słaby mecz (9 pkt, 4-11 FG, 1-6 3pt), ale pamiętać o tym może tylko taki statgeek, jak ja. JJ nieprzypadkowo uznawany jest za jednego z najbardziej clutch graczy w NBA, od startu poprzedniego sezonu miał 5 gamewinnerów (przy max. 10 sekundach do końca), w tym samym okresie na 30 sekund do końca przy stanie +/- 3 punktów trafił 11 z 14 rzutów, a na 10 sekund – wszystkie sześć. Jego dzisiejszy rzut (swoją drogą, naprawdę niesamowity) sprawia, że łatwo zapomnieć o świetnym występie Derona Williamsa. D-Will zdobył 29 punktów (10-17 FG, 6-9 3pt) i miał aż 5 przechwytów (rekord sezonu).

– Thunder wygrali drugą kwartę 33:15, ale po przerwie zdobyli tylko 34 punkty (najgorszy wynik w tym sezonie). Kevin Durant zagrał bez błysku, miał po prostu 24/4/4 przy 8-13 z gry oraz 5 stratach i tyle. Dacie wiarę, że Thunder przegrali u siebie drugi mecz z rzędu? W sylwestra ulegli Blazers, w obu tych spotkaniach roztrwonili 16-punktową przewagę. A przecież chwilę wcześniej na tym samym parkiecie po prostu zniszczyli Houston Rockets i nawet mimo tych wpadek tylko jedna drużyna ma lepszy bilans gier u siebie niż oni – Pacers (15-1, OKC 14-3).

– Uwaga, typowo amerykański, strasznie złożony bilans: Thunder są teraz 31-2 (po przenosinach do Oklahomy) w meczach z drużynami z 10 meczami poniżej 0.500 (Nets 11-21), w których mieli przed czwartą kwartą dwucyfrową przewagę. Jedyna wcześniejsza porażka w podobnych okolicznościach miała miejsce w ostatnim meczu sezonu 2010/11, przeciwko Milwaukee.

NEW YORK KNICKS 105:101 SAN ANTONIO SPURS

– Wielka noc nowojorskiej koszykówki, część druga. Tak, obie drużyny dziś poszalały. Kiedy Nets wygrywali w Oklahomie, Knicks ogrywali Spurs w San Antonio, również tak jak w poprzednim sezonie. Smutna rzeczywistość nadal jest taka, że Brooklyn ma bilans 11-21, a NY Knicks 10-21, ale nie zabierajmy im radości. To 18. dzień tego sezonu, w którym obie nowojorskie drużyny wybiegły na parkiety NBA (#Michałowicz), ale dopiero dziś po raz pierwszy i Nets i Knicks wygrali. Jeszcze nigdy nie czekano na to tak długo, poprzedni rekord (to jedna z najdziwniejszych kategorii, z jaką się zetknąłem, Ameryka) to 17 dni w sezonie 1987/88.

– Dziś do gry wreszcie wrócił Carmelo Anthony. Bez niego Knicks przegrali wszystkie trzy mecze, łącznie 56 punktami. Dziś Melo zagrał jak należy, miał 27 punktów i 12 zbiórek, ale na to Spurs byli przygotowani, w przeciwieństwie do świetnego (wreszcie) występu Imana Shumperta, który w 31 minut gry trafił 10 z 13 rzutów, w tym aż 6 na 8 trójek, i zdobył 27 punktów. W sześciu poprzednich meczach miał 26. Pobił rekordy kariery w liczbie punktów oraz celnych rzutów za trzy.

– Dla Spurs to pierwsza porażka z drużyną Atlantic Division w tym sezonie, a także pierwsza przegrana z drużyną o ujemnym bilansie. To wszystko stało się mimo świetnego występu Marco Belinelliego, który zdobył 32 punkty (rekord kariery), trafiając 12 z 16 rzutów z gry (6-9 3pt) w 33 minuty. Manu Ginobili z ławki dał double-double, 11 punktów i 12 asyst (rekord sezonu). Spurs przegrali dziś jednak ze świetną skutecznością Knicks, którzy trafili 51,3% rzutów z gry, 9 z 17 trójek i 18 z 20 wolnych.

MEMPHIS GRIZZLIES 99:91 PHOENIX SUNS

– Zanim o meczu – Jeff Hornacek stał się pierwszym człowiekiem z nagrodami dla Gracza i Trenera Miesiąca zdobytymi w tym samym klubie. Dziś jednak Suns przegrali, i to mimo 33 punktów (rekord kariery, 13-22 FG) oraz 7 asyst Gorana Dragicia. Nie wiem, czy będzie to miało jakiekolwiek znaczenie, ale Grizzlies są już 2-0 z Phoenix.

– Co nietypowe dla Memphis, różnicę na ich korzyść zrobiła ławka rezerwowych – ci zdobyli aż 54 punkty przy zaledwie 15 Suns. Jerryd Bayless sam miał 17 punktów, Ed Davis dołożył double-double 16 punktów i 11 zbiórek (8-11 FG). Piątka rezerwowych Grizzlies była łącznie +97, piątka rezerwowych Suns była łącznie -83.

– Rezerwowi zrobili swoje, ale nie zapominajmy o 16. double-double w 22 ostatnich meczach Zacha Randolpha, który miał dziś 20 punktów i 15 zbiórek. Grizzlies wygrali na tablicach 59-40, Suns nie pozwolili swoim rywalom na zebranie tylu piłek od listopada 2011 roku.

– Suns wygrali pierwszą kwartę 26:22, a trzecią 32:16, a mimo to przegrali. To druga porażka w historii organizacji mimo łącznego zwycięstwa w pierwszej i trzeciej odsłonie różnicą przynajmniej 20 punktów. Pierwsza miała miejsce w 2006 roku, z Clippers.

MILWAUKEE BUCKS 89:96 UTAH JAZZ

– Do wczoraj był to mecz dwóch najgorszych drużyn w lidze, ale dzięki wygranej Jazz wyprzedzili Magic. Nadal pozostają 15. drużyną Zachodu, ale mają więcej zwycięstw niż przedostatni Kings.

– Bucks przegrali w Salt Lake City po raz dwunasty z rzędu. Dla Jazz to trzecie kolejne zwycięstwo na własnym parkiecie.

Brandon Knight zdobył ostatnio 37 punktów, ale dziś znów spudłował 9 z 12 rzutów. Z innych interesujących rzeczy w Milwaukee – Giannis Antetokounmpo zaliczył 10/7/5, natomiast Larry Sanders trafił wszystkie 7 rzutów z gry i zdobył 16 punktów oraz 8 zbiórek.

– Dla Jazz 22 punkty zdobył Gordon Hayward, natomiast Derrick Favors w zaledwie 29 minut zaliczył 21 punktów, 11 zbiórek i 4 przechwyty. Ostatnim Jazzmanem z taką linijką w mniej niż pół godziny był Karl Malone, w 2003 roku.

CHARLOTTE BOBCATS 104:134 PORTLAND TRAIL BLAZERS

– To nie pierwszy w tym sezonie mecz wygrany przez Blazers w takim stylu. Dziś rzucili obronie Bobcats (która przecież słaba nie jest) 134 punkty, trafiając aż 21 (wyrównany rekord klubu z 14 grudnia) z 33 rzutów za trzy oraz ponad 58% prób z gry (rekord sezonu). Ech, kolejny dzień w pracy. Bilans 26-7, najlepszy na Zachodzie. A to już prawie połowa sezonu, jakby nie patrzeć. Portland to pierwsza drużyna w historii NBA, która w ciągu jednego sezonu zaliczyła dwa mecze z przynajmniej 20 celnymi rzutami za trzy. Po raz ósmy ktoś trafił w jednym spotkaniu przynajmniej 21 trójek, jednak nikt wcześniej nie uczynił tego na tak wysokiej skuteczności, jak dziś Blazers (63,6%). Dla Bobcats, którzy przegrali piąty mecz z rzędu i za chwilę mogą wypaść z play-offowej ósemki na Wschodzie (ech, to jest ten moment?), 134 stracone punkty to niechlubny rekord sezonu i najgorszy wynik od lutego 2007 roku, ale spójrzmy z drugiej strony – Blazers w ciągu ostatnich trzech sezonów zdobyli tyle punktów w meczu bez dogrywek aż czterokrotnie – tyle samo razy, co wszystkie 29 pozostałych drużyn najlepszej ligi świata.

– Blazers rzucili 134 punkty, LaMarcus Aldridge miał tylko 10 (5-14 FG, 15 zb). Tu chodziło o trójki, więc wiadomo, że musieli błyszczeć inni. Damian Lillard rzucił 24 punkty i rozdał 7 asyst w 29 minut, trafiając 9 z 13 rzutów z gry i wszystkie 6 trójek. To drugie 6-6 zza łuku w historii klubu, jako pierwszy zrobił to Terry Porter w 1992 roku. Lillarda uzupełnił Wesley Matthews, który miał 25 punktów, 8-11 z gry i 5-6 za trzy w 27 minut. Jakiś komentarz? Wyróżnijmy jeszcze Mo Williamsa, który w 21 minut z ławki trafił 6 z 9 rzutów z gry (3-5 za trzy) i zanotował 15 punktów oraz 10 asyst. Tylko dwóch graczy od 1985 roku zanotowało takie statystyki w tak krótkim czasie. Po dwa takie występy mieli Mark Price (1991) i Robert Pack (1994, 1995). Will Barton zdobył 10 punktów w 9 minut, Nicolas Batum zanotował 8/7/7. Blazers po pierwszej kwarcie mieli 39, a po drugiej – 70 punktów (oba rekordy sezonu).

– Dla Charlotte 20 punktów w 23 minut z ławki (6-8 FG) zdobył Chris Douglas-Roberts. Był to dla niego ósmy występ w tym sezonie, w siedmiu poprzednich miał łącznie 19 punktów.

– Dopełniając dzisiejszy wyczyn Portland – po raz pierwszy w swojej historii Blazers trafili min. 8 trójek w 8 kolejnych meczach.

PHILADELPHIA 76ERS 113:104 SACRAMENTO KINGS

– Hej, co jest? Sixers przegrali 13 wyjazdów z rzędu, by teraz mieć serię trzech zwycięstw. W Tankathonie spadli już niebezpiecznie nisko, bo aż na ósme miejsce. Są w jednym gronie z Raptors, Mavs i Warriors, jedynymi drużynami z serią przynajmniej trzech kolejnych wygranych.

Thaddeus Young zanotował 28/7/4 oraz rekordowe w karierze 6 przechwytów. Evan Turner miał 24 punkty, 10 zbiórek i 6 asyst, w trzech ostatnich meczach to już 23 ppg, 7.3 rpg i 6 apg. Michael Carter-Williams miał linijkę 7/4/5/2/3. Trafił tylko 3 z 11 rzutów, ale punktowaniem zajmował się rezerwowy Tony Wroten (21 pkt, 8-13 FG).

– Ech, DeMarcus Cousins znów miał 33 punkty i 14 zbiórek (10-16 FG, 13-19 FT). Dziś zrównał się z Chrisem Paulem i ma 4. PER w lidze. Isaiah Thomas dorzucił 23 punkty oraz 7 asyst, Rudy Gay zanotował 18 punktów i 7 zbiórek. Wreszcie pokazał się Jimmer Fredette, który w 19 minut z ławki zdobył najwięcej w tym sezonie, 15 punktów.

Najlepsi

punkty: Curry (36)

zbiórki: Varejao (25)

asysty: Curry, Ginobili (12)

przechwyty: T. Young (6)

bloki: Humphries (4)

straty: James (8)

3pt: Curry (8)

FT: Cousins (13)

minuty: Curry (43:43)

Enbiejowy typer: 4/9, w sezonie 286/474

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *