Thunder, już bez Westbrooka, pokonują Bobcats

Gdyby zorganizować plebiscyt na najgorszą pierwszą połowę tego sezonu to jestem przekonany, że dzisiejszy pojedynek Oklahomy z Charlotte wygrałby to głosowanie w cuglach. Tak słabych pierwszych 24 minut meczu w tym sezonie jeszcze nie widziałem.

Po dwóch kwartach gości prowadzili 42-36 i tak niski wynik nie był wcale zasługą dobrej defensywy z obu stron, tylko nieskutecznością zarówno koszykarzy Thunder, jak i Bobcats, którzy pudłowali swoje rzuty na potęgę. Pierwsi trafili tylko 14 z 41 rzutów z gry (34,1 proc.), a niewiele lepsi byli też drudzy (35,9 proc.).

Bardzo ciężko się to oglądało i momentami nachodziła mnie ochota, by przełączyć na mecz Detroit Pistons – Orlando Magic. Zdecydowałem jednak pozostać przy spotkaniu rozgrywanym w Time Warner Cable Arena pomimo tego, że w pierwszej połowie na boisku wiało dużą nudą, a pierwsza ekscytująca akcje miały miejsce dopiero w trzeciej kwarcie, kiedy to najpierw Serge Ibaka zablokował próbę dunku Josha McRobertsa,…

… by w kolejnej akcji Bobcats zrobić to ponownie, po czym Thunder pobiegli do kontry i Reggie Jackson efektownym wsadem umieścił ją w koszu.

Dla Jackosna, który przez kolejne dwa miesiące będzie zastępował Russella Westbrooka w roli pierwszego rozgrywającego były to w tym momencie ostatnie punkty tego wieczoru. W całym meczu rzucił ich 9 i chyba zbyt dosłownie zrozumiał, że ma zastąpić Westbrooka, bowiem zaczął spotkanie od trafienia tylko 1 z pierwszych 10 rzutów, natomiast w całym meczu drogę do kosza znalazły jedynie jego 4 z 19 prób.

Na początku trzeciej ćwiartki przyjezdni prowadzili już 13 punktami, po tym jak zanotowali run 22-3 na przełomie pierwszej i drugiej połowy i wydawało się, że są na dobrej drodze by spokojnie powiększyć przewagę i dowieźć prowadzenie do końca. Nic z tego. Bobcats rzucili 12 kolejnych punktów, odrobili straty i dalej byli w grze.

I tak jak w pierwszych 24 minutach ciężko było skupić się na tym, co działo się na parkiecie, tak końcówka meczu była już całkiem emocjonująca. W połowie czwartej kwarty Thunder prowadzili 76-69, ale wsad Ala Jeffersona i trójka McRobertsa pozwoliły Charlotte zmniejszyć straty do dwóch oczek.

Od czego jednak Thunder mają Kevina Duranta. Lider Oklahomy najpierw trafił dwie trójki z rzędu, potem przymierzył celnie z szóstego metra, by w kolejnej akcji wejść pod kosz i zdobyć punkty lay upem. Rzucił 10 punktów z rzędu i na półtorej minuty do końca goście prowadzili 86-78.

Wydawało się, że już jest po meczu, ale na początku za trzy z prawej strony przymierzył Anthony Tolliver,  a w następnej akcji przeciął podanie Jeremy’ego Lamba do Duranta, podał piłkę do Kemby Walkera, a ten pognał na kosz i zmniejszył straty do tylko trzech oczek.

O czas poprosił trener Scott Brooks, piłka trafiła do lidera Oklahomy, ale tym razem jego próba okazała się niecelna i gospodarze dalej pozostawali w grze. Na zegarze pozostało do końca tylko 19,4 sekundy do końca, kiedy ponownie Walker wszedł pod kosz i po jego rzucie zrobiło się minus jeden.

Bobcats musieli jednak faulować i na linię powędrował Jackson, który w tym sezonie trafia wolne z 94,4 proc. skutecznością. Reggie trafił jednak tylko 1 z 2 osobistych i Cats dalej byli w grze. Przerwę na żądanie wziął Steve Clifford i rozpisał naprawdę świetną akcję.

Piłkę z boku do Walkera podał McRoberts, Kemba rozpoczął penetrację na kosz, ściągając na siebie uwagę obrony Oklahomy, po czym oddał ją do podkoszowego Charlotte, który stał niepilnowany na lewej 45-tcę. Josh, który do tego momentu trafił 3 z 6 prób zza łuku tym razem się jednak pomylił. Rzut okazał się za słaby, a wynik spotkania celnymi wolnymi ustalił Thabo Sefolosha.

Dla Thunder świetne spotkanie rozegrał Durant, który już po raz 14 w tym sezonie zapisał na swoim koncie co najmniej 30 punktów. Dziś rzucił ich 34, z czego 14 w czwartej kwarcie, trafiając 14 z 28 rzutów i zbierając do tego 12 piłek. Jeśli jednak Oklahoma ma wygrywać pod nieobecność Westbrooka to zdecydowanie lepiej muszą grać pozostali zawodnicy.

Ibaka zanotował 12 oczek i 9 zbiórek, 12 dodał również Sefolosha, trafiając 3 z 5 rzutów z dystansu, po 10 punktów dodali Lamb i Jackosn. Obaj jednak nie zachwycali skutecznością, pierwszy był 4/10 z gry, drugi 4/19. Kendrick Perkins zebrał najlepsze w sezonie 10 pilek. Na Bobcats dziś wystarczyło, na lepsze drużyny może być za mało.

Najwięcej dla Charlotte rzucił Walker – 18 punktów, ale z 17 rzutów. Double-double na poziomie 16 oczek i 11 zbiórek zanotował Jefferson, 14 dołożył Gerald Henderson. Wszechstronnie zagrał dziś McRoberts na 13 punktów, 7 asyst, 6 zbiórek, 2 przechwyty i 2 bloki. Był jednak trochę nieskuteczny, trafiając 5 z 13 rzutów, w tym przyzwoite 3/7 za trzy.

Kolejny mecz Thunder zagrają w niedzielę u siebie z Houston Rockets, z kolei Bobcats już dziś zmierzą się na wyjeździe z Atlantą Hawks.

Oklahoma City Thunder – Charlotte Bobcats 89:85 (21:20, 21:16, 20:24, 27:25)

Liderzy zespołów:

Punkty: Durant 34 – Walker 18

Zbiórki: Ibaka 12 – Jefferson 11

Asysty: Durant 6 – McRoberts, Walker 7

Przechwyty: Perkins, Jackson 1 – McRoberts 2

Bloki: Ibaka 3 – Jefferson, Biyombo 2

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

2 komentarze

  1. Darkside napisał(a):

    Kedrick „The Klocek” Perkins „0” pkt. , jest Bogiem kosza …

  2. Autor napisał(a):

    Dobrze, że na pierwszy ogień bez Westbrooka poszli Bobcats. Na razie w Thunder nie wszystko funkcjonuje jak należy. Męczyli się, ale siła indywidualności po stronie OKC.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *