Brandon Bass uratował Celtics

Nawet z 22 punktowym prowadzeniem (19 po trzeciej kwarty) nie można zostawić samopas Kyrie Irvinga. Boston Celtics ostatecznie odnieśli zwycięstwo, ale zamiast sielanki musieli o nie zawalczyć do ostatnich sekund z napierającymi Kawalerzystami. Kyrie Irving w ostatniej ćwiartce był nie do zatrzymania (w całym meczu 32 punkty), a defensywa Celtów nie istniała. W decydującej akcji meczu Brandon Bass ocalił gospodarzy zatrzymując wspaniałym blokiem Diona Waitersa. Tym samym Celtics przerwali serię trzech porażek i nadal zajmują miejsce gwarantujące występ w play-off.

Przebieg spotkania

Pierwsza kwarta przebiegała pod lekkie dyktando Cavs. Goście prowadzili 7-2, 12-8. Oba zespoły grały jednak zrywami. Po trójce Jeffa Greena to Celtics objęli prowadzenie 15-14 (run 7-2), by po chwili sześć oczek z rzędu zanotowali goście (15-20 dla Cavs). Od tego momentu zaczęły się jednak poważne problemy gości. Pierwsza kwarta miała swojego bohatera. Jeff Green zdominował Kawalerzystów i zdobywając połowę punktów swojej drużyny praktycznie samotnie wyprowadził Celtics na prowadzenie po pierwszej odsłonie 24-22.

W drugiej gra Cavs kompletnie się zacięła. Drugi garnitur Celtów wypunktował rywali i zanim na boisko powrócił Irving gospodarze zanotowali pokaźny run 14-4 (38-26). Powrót na parkiet lidera przyjezdnych dał sygnał do ataku i podopieczni Mike’a Browna zaczęli odrabiać straty. Po kolejnej, trzeciej już, trójce Clarka i jego rzutach wolnych było już tylko 38-44 dla gospodarzy. Końcówka pierwszej połowy należała jednak zdecydowanie do Zielonych. Crawford, Bradley i Green rzucali raz za razem i w ciągu 3 ostatnich minut rzucili aż 15 punktów tracąc 6. Do przerwy Celtics prowadzili zasłużenie i bardzo wyraźnie 59-44.

W kolejnej odsłonie gospodarze kompletnie kontrolowali grę. W pewnym momencie ich przewaga urosła nawet do 22 punktów. Bardzo dobry fragment gry zaliczył Brandon Bass. Cavs nie byli w stanie zejść poniżej 16-punktowej straty. W czwartą kwartę wkraczali z wynikiem 66-85.

Gdy wydawało się, że jest po meczu krycie Irvinga z rąk Bradleya przejął Jordan Crawford. Czym ta decyzja była spowodowana wie chyba tylko Brad Stevens. Bradley nie miał problemów z faulami (w całym spotkaniu miał ich tylko 3). Niemniej Kyrie po dobrej rozgrzewce w trzeciej odsłonie zaczął trafiać. Jak ktoś taki się rozpędzi ciężko go zatrzymać nawet najlepszym defensorom. Widząc, że Kawalerzyści złapali wiatr Stevens znowu zamienił krycie. Efekt? Dwie trójki Irvinga sprzed samego nosa Bradleya w odstępie zaledwie kilkudziesięciu sekund (na 7:37 i 7:04), dzięki którym Cavs zmniejszyli stratę do dziewięciu oczek. Do swojego lidera dołączyli inni – Waiters i Jack. Ten drugi popisał się podobnym wyczynem rzucając dwa razy zza łuku w postępujących po sobie akcjach (na 3:19 i 2:38). Nagle zrobiło się 98-94 dla gospodarzy, którym nie wychodziło nic. Brad Stevens po prostu się pogubił. Atak Celtów wyglądał źle. Crawford trzymał na ogół piłkę do 18-20 sekundy i liczył na rozwiązanie akcji w ostatnim momencie. Celtics nie potrafili wykorzystać niskiego składu Cavs z trzema obrońcami (Irving, Jack i Waiters). Dość powiedzieć, że w ciągu ostatnich 6 minut jedyny celny rzut z gry zaliczył Crawford po solowej akcji. Przewaga topniała w oczach i gdy po kolejnej nieprzemyślanej akcji rozgrywającego Zielonych Jared Sullinger musiał rzucać zza łuku (oczywiście spudłował) na niespełna 20 sekund do końca Cavs mieli piłkę w posiadaniu i przegrywali tylko 100-102. Bohaterem okazał się Brandon Bass fenomenalnie blokując wchodzącego pod kosz Waitersa. Cavs byli chyba tak skonsternowani, że przez dłuższy czas nie potrafili dodatkowo sfaulować rywali. Ostatecznie na linie rzutów wolnych powędrował Bradley trafiając jeden osobisty, ale na zegarze było już tylko 1.4 sekundy. W ostatniej akcji Clark nawet nie był w stanie oddać rzutu w regulaminowym czasie gry i tym samym to Celtics cieszyli się z wymęczonego zwycięstwa 103-100.

Najlepsi w poszczególnych statystykach:

Boston Celtics

Jeff Green, Jordan Crawford – 19 punktów

Jeff Green, Avery Bradley – 8 zbiórek

Jordan Crawford – 5 asyst

Cleveland Cavaliers

Kyrie Irving – 32 punkty

Tyler Zeller – 10 zbiórek

Jarret Jack – 4 asysty

Marek Miłuński

Z racji swojego wzrostu typowy point guard, choć już na emeryturze. Po burzliwej karierze zdecydował się osiąść. Ma żonę i dwójkę synów, których już teraz wychowuje na przyszłego Chrisa Paula i Rajona Rondo (niestety przekazany materiał genetyczny nie rokuje na wyższy wzrost).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *