1on1: Detroit Pistons i ich problemy

Detroit Pistons po pracowitym lecie znów stali się ekipą, którą warto oglądać. Sprowadzenie Josha Smitha i Brandona Jenningsa nie rozwiązało jednak wszystkich problemów, a drużyna Mo Cheeksa jest na granicy playoff z bilansem 14-16. O małych sukcesach, kłopatach i propozycjach i rozwiązania rozmawiałem z Dawidem Lenkiewiczem z serwisu Pistons Poland.

Mateusz Babiarz: Po tym jak dowiedziałem się, że Brook Lopez kolejny raz złamał kość w stopie od razu zacząłem się zastanawiać jakie wymiany mogą próbować zrobić Nets. Padło na Pistons, którzy wciąż sondują możliwość wymiany Monroe’a. Co myślisz o takiej propozycji?

trade

Dawid Lenkiewicz, Pistons Poland: Na pierwszy rzut oka byłem mocno na nie. Do tej pory ciągle myślałem o wymianie z udziałem Monroe, dzięki której do Detroit trafi dość młody gracz. Po dłuższym zastanowieniu jednak z perspektywy Pistons nie byłaby to może taka zła wymiana. Pistons są bardzo młodą drużyną i takich dwóch, doświadczonych graczy może być brakującymi elementami do tej układanki, by przede wszystkim znacznie poprawić słabą obronę i nadać drużynie charakteru. Hipotetycznie, jak widzisz S5 i rotację po tej wymianie?

Mateusz: Składając tą propozycję myślałem właśnie o doświadczeniu + mentalności jaką do szatni wnosi ta dwójka. W zasadzie w S5 niewiele by się zmieniło. KG zająłby miejsce Monroe’a (pomijając twardość, waleczność i trash talk KG rozciągałby też grę w ataku lepiej niż robi to Monroe). Reszta bez zmian, ale Cheeks musiałby przestawić rotację i Kirilenko byłby pierwszym z ławki i wtedy właśnie widać by było siłę tej wymiany. Gdyby np. Drummond złapał szybkie 2 faule to Garnett przechodzi na 5 a AK i Smith zajmują skrzydła + taktyka w ataku pod wejścia pod kosz (Jennings i Smith by ją pokochali). Gdyby schodził Garnett to ja bym przesuwał Smitha na PF, a AK byłby slasherem. Generalnie opcji jest bardzo dużo a fakt, że i KG i AK są uniwersalni bardzo by pomógł zespołowi + kto jak kto, ale obaj to profesjonaliści i szybko prostowaliby wszystkie złe zagrania na boisku (zwłaszcza Garnett).

Mamy końcówkę grudnia. Kontraktów takich jak Villanuevy jest kilka (np. stary znajomy z Mo-Town – Ben Gordon), ale Stuckey mógłby być ciekawą opcją dla kilku zespołów. Biorąc pod uwagę jego produktywność w tym sezonie naciskałbyś na transfer?

Dawid: Tak, jak najbardziej. Dobry sezon mam nadzieję tylko skusi potencjalnych nabywców i oferty pojawią się same. Kariera Stucka w Detroit to pasmo rozczarowań, chociaż mało w tym tak naprawdę jego winy, po prostu od początku był namaszczany na kogoś znaczącego i miał prowadzić drużynę do przodu. Pamiętam nawet komentarz Jeffa Van Gundy’ego, który był pewien że Stuckey będzie all-starem i porównywał go do Wade’a. Nigdy nie wszedł jednak na taki poziom i jego gra w kratkę frustrowała kibiców przez lata. W tym sezonie miał świetny początek, teraz dopadły go drobne urazy i też to wszystko zaczyna już wyglądać gorzej. Stuckey ma schodzący kontrakt + stanowi jakąś wartość jako dynamiczny zmiennik i mimo tego, że ciężko oczekiwać za niego naprawdę solidnego pakietu, to nastał już czas by się pożegnać – każdy na tym skorzysta. Otworzyłoby to więcej minut dla naszego rookie KCP, Singler mógłby też grać jako zmiennik SG i SF, no i pojawiłaby się prawdziwa szansa (której wciąż nie otrzymał) dla Datome.

Właśnie, myślisz że Gigi ma przyszłość w NBA? Z kim na parkiecie jego gra mogłaby nabrać kolorów?

Mateusz: Największym problemem Datome jest w tej chwili Mo Cheeks, który w ogóle nie daje mu szans do gry. Bardzo dobry w jego wykonaniu mecz przeciw Rockets (4/5 z gry) przerwał passę 6 kolejnych z DNP. W zasadzie to wygląda to tak, że Gigi został wrzucony do jednego worka z Villanueva’ą i Jerebką, których minuty w całości absorbują Monroe, Smith, Singler i (ostatnio) Harrellson. Zobaczymy co teraz Cheeks zrobi w meczu przeciw Cavaliers. Jeżeli Datome ponownie pokaże swój potencjał to może w końcu dostanie większy kredyt zaufania i nie będzie traktowany jako europejski Matt Bonner wchodzący zwykle na 3-5 minut by rzucić raz lub dwa z dystansu. Tego mu życzę i mam nadzieję, że Mo się ocknie.

Czy uważasz, że głupie rzuty Jenningsa trzeba traktować podobnie jak analogiczne zagrania Westbrooka? Czyli bierzesz dobre rzeczy (asysty, dynamikę i zagrożenie z każdej strefy) i akceptujesz je razem ze złymi (masa rzutów z dystansu, straty i obrona w stylu „przechwyt albo nic”)? W końcu, czy on się zmieni? Czy też musi mieć 14+ FGA na mecz by być zadowolonym?

Dawid: Wydaje mi się, że tak właśnie jest. Jennings nie jest jednym z topowych rozgrywających tej ligi, ale jest sporą nadwyżką nad zawodnikami, którzy pełnili tą rolę w poprzednich sezonach. Nie śledziłem jego kariery tak mocno gdy grał w Milwaukee, ale z pewnością nie przypisałbym mu cechy samoluba i gracza szukającego zdobywania punktów za wszelką cenę. Owszem, podpala się czasem zbyt szybko (a często wydaje mu się, że jest bardziej „gorący”, niż jest w rzeczywistości), ale poza tym uwielbia dogrywać piłki do naszych wysokich. W tej chwili jest razem z 4 innymi zawodnikami na czwartej pozycji w statystyce asyst na mecz (8.0). A czy zmieni się i poprawi jeszcze swoją gre? Maurice Cheeks w swojej karierze trenerskiej pomógł już paru rozgrywającym wejść na wyższy level i od początku pracy w Detroit podkreśla rolę Jenningsa w tej drużynie. Rozmawia z nim dużo o obronie, którą Brandon musi poprawić i z czasem może przynieść to delikatną poprawę gry. Nasz nowy rozgrywający jednak jest chyba najmniejszym problemem i jego podpisanie na racjonalnym kontrakcie uważam za dobry ruch Dumarsa. Właśnie, to co w tej chwili jest Twoim zdaniem największym problemem Pistons i skąd to się bierze?

Mateusz: Trzy rzeczy/osoby: spacing, Mo Cheeks i Joe Dumars. Pierwszego brakuje i brakować będzie dalej dopóki Josh Smith nie będzie straszył regularnym rzutem z półdystansu/dystansu, a na PF będzie grał Greg Monroe. Dodatkowo gracze dalej od kosza też nie są Korverami i Allenami przez co Pistons zwykle mają do czynienia z tłokiem (niezamierzenie) w pomalowanym. Drugi problem w osobie Mo Cheeksa znajduję w tym, że to moim zdaniem gość idealny jako asystent, ale nie jako pierwszy trener. On moim zdaniem nie ma tyle charyzmy by prowadzić zespół z ambicjami + o jego rotacji już rozmawialiśmy. Dumars w końcu jest jednym z najbardziej nieobliczalnych GMów w lidze. Tak jak jego kolega z boiska – Isiah Thomas nie jest wybitnym GMem, a jedyna różnica między nimi jest taka, że Thomas uwielbiał przepłacać miśki grające w pomalowanym (Curry i dawny Z-Bo), a Dumars woli rzucać pieniędzmi w graczy trafiających (lub nie) z dystansu (Villanueva, Stuckey, Gordon, …).

Oglądasz masę spotkań Pistons. Powiedz mi jak to jest z grą w ataku Drummonda? Robi postępy, czy tylko zalicza kolejne wsady? No i czy coś się rusza jeżeli chodzi o rzuty wolne?

Dawid: Zdecydowana większość jego punktów to dobitki lub wsady po dograniu od partnera i bardzo mało widzimy jego gry 1vs1. Mimo tego jest i tak tego więcej niż w poprzednim sezonie i można zauważyć jakieś drobne postępy. Andre wygląda naprawdę fajnie w ataku i potrafi dominować nawet bez zagrywek granych pod niego! Problem z osobistymi jest poważny i jak pokazuje historia oraz przypadki Shaqa, Big Bena, czy teraz DeAndre Jordana może być problem, by jego skuteczność znacznie poprawić. Bardzo zaskakująca jest jednak jego fatalna gra w obronie. Drummond notorycznie gubi rotacje, nie czyta dobrze ataku przeciwników, a w grze 1vs1 broni wysoko na nogach i używa mocno rąk. Stąd też jego kłopoty z przewinieniami, ale ten sezon pokazuje nam jak surowy wciąż jest to gracz. Nie zapominajmy, że ma dopiero 20 lat i przed nim nieograniczone możliwości, ale potrzebuje jeszcze dużo pracy, by dołączyć do najlepszych centrów ligi. Dobre drużyny będą wykorzystywać w nieskończoność P&R z udziałem Jenningsa i Drummonda (lub też kiepskiego w obronie Monroe) lub jak ostatnio dogrywać pod kosz (Jefferson w czwartej kwarcie i Howard przez cały mecz ośmieszali Andre).

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

10 komentarzy

  1. woy pisze:

    Pytanie do Dawida,którym rozgrywajacym pomógł w karierze Cheeks?
    Natomiast co.do Dumarsa,to jest on dzis porównywany do Mitcha Kupchaka,który parę lat temu dał drużynie awansy do finałów poprzez transfer Gasola (tutaj czytaj Bena i Rasheeda Wallace) a dziś ma mniej szczęścia.Na pewno to nie ta sama,niska półka co Lord III Thomas (który nic nie osiągnął jako GM).Isiah kupował niczym GM z XBoxa,dobrze się bawiący przy transferach mocno przeplacanych graczy.Big Joe może nie trafił w Villanueve ale to samo można dziś powiedzieć o Hammondsie z Bucks i Larrym Sandersie.Btw.Bena Gordona w gazie chciałoby pół drużyn w NBA.Nawet z powrotem w Chicago…problemem Dumarsa jest włączający się w managerke właściciel,co było nadwyraz widoczne przy letnim wyborze trenera (konsultacje z przyjacielem Philem Jacksonem).

    • Dawid pisze:

      Może nie powinienem używać słowa ‚rozgrywających’, a ‚guardów’. Pomógł na początku karier dla Iguodali, Lou Williamsa, a ostatnie lata był obecny podczas rozwoju Westbrooka oraz Jacksona w Thunder. Nie twierdzę, że ich kariery byłyby na niższym poziomie bez Cheeksa, ale jednak potrafi dotrzeć do graczy obwodowych.

  2. kurcze pisze:

    Mateuszu, skąd jest screen z tą symulacją trejda między Nets a Pistons?

  3. Biker pisze:

    No napewno wezmą 3 x PF :)

  4. hades pisze:

    Już widze jak Pistons oddają Monroe za dziadka Garnetta takie rzeczy tylko w grze. Pistons ma fajną drużyny może w końcu wejdą do playoffs

    • Adrian696 pisze:

      Monroe pewnie w lutym odleci, ale za dobrego SF plus jakis pick pewnie, ale tylko do druzyny, co bedzie ja stac na kazde wyrownanie ofert

      a ta zaprezentowana wymiana to lekko pol smieszna :D

    • majecha pisze:

      W obecnej formie graczy Nets oraz Charliego i Jerebki ta wymiana to jakiś żart.Czy to żart?

  5. Piston1983 pisze:

    Powyższy trade ze strony Pistons byłby kompletną głupotą.
    Na tak słabym Wschodzie, Tłoki wejdą do play offs, więc Dumars uratuje posadę. A o to mu chodzi.
    Nie sądzę żeby bardzo naciskał na transfer. Tak byłoby, gdyby Pistons byli daleko od play offs.

    Uważam, że w trakcie sezonu wcale nie musi się napalać na jakiś trade, na siłę wypychając Grega.
    W lutym będą już drużyny zdecydowane na to, żeby czyścić salary na off season i wtedy można będzie pohandlować Villanuevą/Stuckeyem. A jeśli nie uda się ich opchnąć- nie ma problemu, i tak po sezonie spadają ich kontrakty.
    W lecie priorytetem będzie dodanie do składu dobrego strzelca. Grega zatrzymać albo na zasadzie S&T trejdować, ale za niego można wyciągnąć więcej niż 50 letniego KG (z całym szacunkiem dla jego kariery) czy myślącego już pewnie o powrocie do Rosji- Kirilenke.

  6. BF pisze:

    Od Trenera powinni zacząć ;]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *