Telegram z Enbiej: 18/12/13 – Bryant, Durant, Curry i inni

Za nami kolejna bardzo interesująca noc na parkietach NBA. Bryant poprowadził do wygranej Lakers, Durant nie pozostawił złudzeń Nuggets, a Pelicans dopiero w końcówce uniknęli blamażu z Warriors.

Zapraszam do telegraficznego skrótu 3 z 5 spotkań tej kolejki.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Los Angeles Lakers 12-13 34 18 15 29 96
Memphis Grizzlies 10-14 24 23 20 25 92

Pozbawieni Mike’a Conley’a i Marca Gasola gospodarze nie potrafili przeciwstawić się łapiącym rytm Lakers. Przyjezdni byli prowadzeni przez Kobe Bryanta (21 punktów, 9/18 z gry, 5 zbiórek, 4 asysty) i Pau Gasola (21 punktów, 9/12 z gry, 9 zbiórek) i to w zasadzie wystarczyło.

Bryant zaczyna powoli przypominać samego siebie, ale wczoraj solidnie wystraszył fanów LAL gdy po ofensywnej akcji przeciw Tony’emu Allenowi upadł na parkiet trzymając się za lewe kolano. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało i był w stanie pozostać w spotkaniu.

Podczas gdy Lakers zaczynają powoli myśleć o walce o PO, Grizzlies zaczynają zsuwać się coraz niżej w tabeli. Z jednej strony nie może dziwić porażka bez swoich dwóch najbardziej uniwersalnych graczy w ataku. Z drugiej strony w Memphis widać jak bardzo przydałby się nastawiony na atak SF/SG, który może więcej niż Mike Miller.

Ciekawostki:

  • 34 punkty stracone przez Grizzlies w pierwszej kwarcie to ich najgorszy wynik w tym sezonie
  • Nick Young złapał ostatnio formę. Po 23 punktach przeciwko Hawks, wczoraj dorzucił 18
  • Grizzlies w pierwszej kwarcie stracili Tay’a Prince’a, który uszkodził lewe kolano i nie powrócił do gry – jego status przed kolejnym spotkaniem jest niepewny

[youtube=http://youtu.be/h5CNIoUIbW8]

Lakers: Gasol 21 (9zb), Hills 2, Bryant 21 (5zb), Meeks 13, Johnson 7 (5zb, 6ast), a także Williams 4 (5zb), Henry 5, Young 18, Sacre 5

Grizzlies: Randolph 18 (16zb, 5ast), Prince 0, Koufos 2 (6zb), Bayless 13, Allen 16 (7zb, 5ast), a także Johnson 2, Davis 9, Leuer 13 (7zb), Miller 9 (5ast), Calathes 10, Franklin 0

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Oklahoma City Thunder 20-4 29 23 23 30 105
Denver Nuggets 14-10 24 20 21 28 93

Durant i Westbrook dali pokaz swoich możliwości. Po tym jak Nuggets odrobili 12 punktów straty z pierwszej połowy w trzeciej kwarcie zabójczy duet z OKC zaliczył zryw 11-1. To dało im chwilę oddechu, a gdy później Nate Robinson próbował ich jeszcze postraszyć to szybko ponownie podkręcili tempo i było już po meczu.

Westbrook znów otarł się o triple-double (zabrakło mu dwóch asyst), a Durant zaliczył „spokojne” 30 oczek. Dokładając do tego jeszcze stabilnego Ibakę i dobrą grę zmienników jesteśmy w stanie zrozumieć dlaczego wyrównani Nuggets nie potrafili przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść.

W ich obozie na największe słowa uznania zasłużyli Ty Lawson (17 punktów, 13 asyst) i J.J. Hickson (20 punktów, 14 zbiórek). Zabrakło im jednak skuteczności z dystansu (oba zespoły rzucały przeciętnie, ale Thunder mieli czym to nadrobić), a także zdecydowanie przegrali walkę na desce (43-53).

Ciekawostki:

  • 21-4 na starcie sezonu to najlepszy początek Thunder od sezonu 1993/94 gdy (jeszcze jako SuperSonic) rozpoczęli z bilansem 21-3
  • Łączne 27 punktów zmienników Nuggets to ich najgorszy wynik w tym sezonie

[youtube=http://youtu.be/Xlc8jjfeOYw]

Thunder: Ibaka 17 (10zb), Durant 30 (6zb), Perkins 3, Westbrook 21 (13zb, 8ast), Sefolosha 2, a także Collison 8 (6zb), Jones 0, Adams 1, Jackson 8, Fisher 6, Lamb 9 (6zb), Robertson 0

Nuggets: Hickson 20 (14zb), Faried 13 (7zb), Chandler 13, Lawson 17 (13ast), Foye 3, a także Arthur 2 (5zb), Hamilton 4 (5zb), Miller 0, Mozgov 4, Miller 0, Robinson 12, Fournier 5

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
New Orleans Pelicans 11-12 19 20 26 28 93
Golden State Warriors 14-12 26 31 31 16 104

Warriors z przytupem przywitali wracającego do gry Andre Iguodala’ę. Obrońca w trakcie 17 minut uzbierał co prawda zaledwie 2 punkty i 2 asysty, ale jest graczem, którego trener Jackson niesamowicie potrzebuje. Swoją drogą niewiele brakowało a Iggy zaliczyłby zagranie dotychczasowego sezonu (zobaczcie skrót meczu poniżej).

Pelicans nie byli rywalem dla miejscowych tego wieczoru. Para Curry – Lee uzbierała łącznie 59 punktów, 21 zbiórek i 14 asyst. Steph szalał na obwodzie, a łatwość z jaką ogrywał obrońców rywali była porażająca. David tymczasem wykorzystał brak silnego rywala pod koszem (raz – klasycznego centra, dwa – wciąż kontuzjowanego Davisa) i dominował trafiając 10/15 z gry. Co istotne, 13 z jego 15 rzutów było w obszarze około 3 metrów od kosza.

Mecz zakończyłby się blamażem NOP gdyby nie zryw w czwartej kwarcie gdy zwycięzca był już znany. Na tytuł LVP meczu zasłużył Eric Gordon, który w sytuacji gdy jego zespół bardzo potrzebował punktów trafił tylko 1/9 z gry i grał krócej niż choćby Austin Rivers.

Ciekawostki:

  • Steph Curry zdobył minimum 20 punktów w 11 meczu z rzędu
  • Warriors wygrali klasyfikację zbiórek 44 – 58.

[youtube=http://youtu.be/w1Zfc7ZX6b4]

Pelicans: Anderson 21 (6zb), Aminu 10 (8zb), Smith 12, Holiday 11 (6ast), Gordon 5, a także Amundson 5 (7zb), Miller 2, Withey 2, Roberts 6, Rivers 11, Morrow 8

Warriors: Lee 21 (17zb), Iguodala 2, Bogut 8 (10zb), Curry 28 (12ast), Thompson 16 (6ast), a także Armstrong 0 (5zb), Speights 12 (6zb), Barnes 8, Green 7 (7zb), Douglas 1, Nedovic 0, Bazemore 1

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

8 komentarzy

  1. bigbeautifulobject pisze:

    Nie wiem czy ktoś zwrócił na to uwagę, ale terminarz spotkań zdecydowanie faworyzuje niektóre drużyny. Tak dla przykładu PTB dzisiaj w nocy zagra ósmy mecz w back-to-back (MIN), a takie OKC do tej pory rozegrało tylko TRZY takie mecze!!! I gdzie tu jest sprawiedliwość? Ktoś powie że to nie ma znaczenia bo Smugi są na pierwszym miejscu ale ile więcej sił muszą wkładać w mecze dzień po dniu. Ustawienie Indianie w back-to-back Spurs a później Thunder i to jeszcze na wyjeździe, to jest po prostu rozbój w biały dzień. Sprawdziłem cały terminarz, mając nadzieje że ilość takich meczy może się wyrówna. Niestety. Zarówno PTB jak i OKC zagrają po tyle samo czyli 12 spotkań dzień po dniu. IND i SAS też na dzień dzisiejszy mają po siedem takich meczy na koncie (odpowiednio 13 i 12 do rozegrania). A może ktoś zgadnie która drużyna z czołówki na wschodzie ma najmniej takich meczy? Brawo, zgadliście. Oczywiście MIA! (4) Nie wieszcze teorii spiskowych ale wkurza mnie cos takiego że ktoś ma łatwiej. Pozdro dla Blazermaniaków, oby starczyło sił!

  2. barcelowicz pisze:

    Young idzie chyba nie tylko po DPOTY, ale też po 6th mana. Zadziwia mnie ten koleś, ostatnio jest niesamowicie regularny, w ostatnich 11 meczach rzucał powyżej 10 pkt, poceglił tylko z Kings i Raptors. Ogólnie gra na niezłej skuteczności, 43% FG, 38% zza łuku, rzadziej niż dotychczas forsuje własny głupi rzut. Na razie wygląda najlepiej z tej plejady gwiazd, która latem zasiliła LAL.

    • sasoo pisze:

      To tam przyszły jakies gwiazdy latem? Chyba nie mówisz o Rihannie czy Jacku? :)

    • melo pisze:

      @sasoo Chyba słabo z wyczuciem ironii u ciebie

  3. amon pisze:

    Z tymi meczami back-to-back rzeczywiście podejrzana sprawa. Może akurat to przypadek,bo ustalenie terminarzu to trudne logistycznie zadanie,uwzględniające aspekty ekonomiczne(przeloty,transmisje tv,itp.) Może władze uważają,że takie back-to-back zostaną zrekompesowane przez większą ilość 3-4dniowych odpoczynków?

    • bigbeautifulobject pisze:

      Wydaje mi się że dużo lepiej grać mecze co 2 dni bo jest się wtedy w rytmie. Co z tego że czasem po back-to-back jest więcej wolnego, jeśli jest to inetrwałowy wysiłek? Nie ma co się oszukiwać. Takie Portland jest dla „światowego” NBA zadupiem. Podobnie jest z Indianą – mały rynek zbytu. Dlatego lepiej żeby o mistrza biły się większe firmy. Na tak zbliżonym poziomie jaki prezentuje czołówka zachodu oraz IND i MIA, liczą się najdrobniejsze szczegóły. Więc klika meczów więcej takiego day-to-day w dłuższej perspektywie może zrobić znaczącą różnicę.

    • melo pisze:

      A orientujecie się jak było w zeszłym sezonie? bo ja nie wiem gdzie to sprawdzić a nie chce mi się całego kalendarza przeglądać…

    • bigbeautifulobject pisze:

      W zeszłym sezonie miałem właśnie wrażenie że PTB (sorry że tak ciągle o nich ale kibicuje im od finałów z Detroit) często grają dzień z dnia. Nie sprawdziłem jednak tego. Ale w tym sezonie to już się za to wziąłem i efekt opisałem wyżej. Nie wiem jak reszta drużyn. Pewnie są takie statystyki ile dana drużyna gra meczy back-to-back ale ja sam sprawdzałem na terminarzu tych kilku czołowych drużyn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *