Mecze gorszego Boga #3 Bobcats ogrywają Warriors

Chodzą słuchy, że tylko dwie osoby zdecydowały się na obejrzenie dwóch meczów z rzędu Charlotte Bobcats. Pierwszą jest ich head coach Steve Clifford, drugą ja. 96 minut zmagań Charlotte to zadanie wymagające ilości chakry, której nie posiada nawet Hokage a co tu mówić o zwykłym shinobi. Widowiska z udziałem Bobcats są zazwyczaj pociągające jak modzele i nawet ultrasi Rysi często decydują się na wyjście do klubu karaoke zamiast oglądania w akcji swoich pupili. Warriors bez Igoudali również gra bez fajerwerków, kto wyjdzie zwycięsko z tego pojedynku przeciętności?

Oczekiwania przed meczem.

 

Więcej trójek niż w taktyce Jacksona na skuteczności niższej od przeciętnego mieszkańca Pekinu. Masa strat i wynik w okolicach 95:88 dla Golden State. Dobry mecz w wykonaniu Ala Jeffersona i słaba skuteczność Curry’ego, który może i będzie się chciał pokazać w Północnej Karolinie (uczęszczał do Davidson College) ale Walker wytrąci go z rytmu.

 

Potencjalny Factor X: Klay Thompson

 

Pierwsza kwarta

Od kiedy Al Jefferson został Bobkiem nie przestaje mnie zadziwiać, po bloku z 76ers tym razem wsadził piłkę do kosza- co teraz Al? Alley-oop? Początek spotkania zgodnie z przewidywaniami 6:4 Bobcats na skuteczności 6/17. Pierwszą trójkę w meczu trafia McRoberts, Curry na razie pudłuje z każdej pozycji. Bobcats prowadzą 15:6 po 6 minutach, a McRoberts chce zgarnąć MVP kwarty. Wskazówki Jacksona z przerwy działają, bo Warriors zamiast rzucać za trzy zaczynają pchać się w pomalowane co skutkuje szybkim runem 8:0. Zeller dostał taką czapę od Boguta, że prędzej wystąpi w ASG niż spróbuje kolejnego wsadu przy Australijczyku. Cody’emu nie udało się z Andrew to próbuje z Jermain’em, również bezskutecznie ale tym razem jest faulowany, choć O’Neal wydaje się być zaskoczony decyzją sędziów i ma minę jak gdyby urodziło mu się białe dziecko. Golden wciąż próbuje przełamać się za trzy, efekt? 0/8- tego nie spodziewałem się nawet przy pisaniu oczekiwań.

Wynik- 27:21 dla Bobcats

MVP1 kwarty – Ramon Sessions

Druga kwarta

Golden w końcu trafia za 3, a autorem trafienia jest nieobecny w 14 poprzednich meczach Tony Douglas. 34:24 dla gospodarzy, przez ostatnie 3 minuty obie drużyny oddały 11 rzutów a jedynym który trafił do kosza był widz wyrzucający serwetkę po hotdogu. Curry w końcu trafił do kosza, niestety dla kibiców Warriors tylko na archiwalnym materiale z rodzinnej kolekcji, nie wiedziałem, że CSN ma takie bajery w przerwie (i nie przypuszczałem, że ten mecz jest pokazywany gdzieś poza LP). Po przerwie trafia Gordon ale potem wszystko wraca do normy. 7 minut przed końcem po jednym trafionym wolnym przez lidera Warriors na tablicy widnieje wynik 36:25 dla gospodarzy. W połowie 2 kwarty 3 faul łapie Bogut i zostaje zmieniony przez O’Nela. Kto ukradł umiejętności koszykarzom z Oakland?! 41:27 dla Charlotte na 5 minut przed przerwą- ten mecz trafił do tej serii dzięki Bobcats, ale Golden bez Igoudali wygląda naprawdę kiepsko. Splash Brothers w końcu zaczynają trafiać, póki co spod kosza, dwa razy Klay i raz Curry. 49:37 po layupie Jeffersona, w odpowiedzi trafia Lee nad udającym obronę Zellerem- za dużo podglądania Ala na treningach Cody! Świąteczne reklamy w stanach są wspaniałe, nie ma tam ani grama śniegu. Na 4 sekundy przed końcem Henderson zanotował blok z obrony, który ma szanse na TOP10. Połowę kończy Curry niecelną trójką

Wynik:53:41

MVP drugiej kwarty Gerald Henderson

Golden za trzy- 1/12

Straty- 9:4 dla Warriors

FG Curry- 3/11 (0/4 za trzy)

 

Trzecia kwarta

Curry trafia zza łuku ale Jefferson z Walkerem nie pozwalają na zmniejszenie dystansu i odpowiadają dwom trafieniami z półdystansu. Czwarte przewinienie Boguta w 2 minucie trzeciej kwarty, Henderson mimo to trafia i po akcji 2plus1 skrzydłowego Bobcats gospodarze uciekają na 14 punktów. Charlotte jest dziś miłe do oglądania, nie wiem czy z wiekiem nie staję się mniej wymagający.. Thompson trafia dwie trójki z rzędu, Barnes dodaje jumpera niecelna trójka Curry’ego przerywa serię trafionych Warriors jakiej nie uświadczyli wcześniej w tym meczu. 64:54 i szansa na zobaczenie dwóch zwycięstw Bobcats z rzędu niebezpiecznie maleje. O! Jednak jest bałwan w świątecznej reklamie, co ciekawe stał na pustyni (śniegu nie było).

Kura pieje dziś tak jakby potrzebowała koguta, musi przestać irvingować i więcej podawać do Thompsona, który zaczyna zaczyna regularnie trafiać za 3. Walker jest dziś świetny, gdy wydawało się, że Golden zacznie odrabiać straty jak z Toronto szybko ukrócił zapędy gości celną trójką. Ponownie na boisku pojawia się Adrien, nie wiedziałem przed tym meczem o jego istnieniu, wy pewnie też nie, ale jak wyobrazicie sobie bardziej napakowanego Mario Balotelliego to następnym razem bez problemów go rozpoznacie. Po trójce Curry’ego Warriors niwelują straty do 9 punktów na 1:45 przed końcem ale Walker  odpowiada celnym jumperem. O’Neal zbiera w ataku i pakuje jak  Shaq. Walker drivuje pod kosz i kończy akcje celnym layupem, znowu Curry za 3, Kemba zbiera piłkę po swoim niecelnym rzucie i Bobcats wciąż w posiadaniu. To były dobre 2 minuty, jeśli Bobcats wygrają to kibice będący na tym meczu będą o nich opowiadali swoim wnukom. 83:75 na 20 sekund przed końcem trzeciej kwarty.Curry trafia jumpera po drivie i przed ostatnią kwartą mamy 83:77.

MVP trzeciej kwarty- Gerald Henderson

Czwarta kwarta

Na przywitanie Thompson trafia za 3 i Warriors przegrywają już tylko 3 punktami. Po pogawędce z Balotellim technicznym zostaje ukarany O’Neal. Na szczęście dla Bobcats Gordon is on fire i po trafieniu wolnego trafia z dwutaktu. Curry w końcu odzyskał flow choć póki co punktuje głównie z wolnych. 88:86 dla Bobcats i 9 minut do końca. 88:88 dodam swój rocznik 88 i to, że zostało do końca meczu 8:16(2×8) przypadek? Dwa przechwyty z rzędu Bobcats i po trójce Gordona na 6:50 przed końcem jest dokładnie taki wynik jaki przewidywałem z tym w zapowiedzi tylko, że to gospodarze prowadzą.Bogut na boisku i rozpoczyna przygodę w 4 kwarcie od kroków.  Bobcats bardzo mądrze rozgrywają teraz długie nie dając się złapać w gierki Warriors, które gra akcje dziesięcio-sekundowe. Jak się Walker nie uspokoi to zgarnie MVP sprzed nosa Hendersonowi. 107:99 i mniej niż 3 minuty nadziei dla Warriors.

Curry za 3 i ma na koncie 38 punktów, naprawdę nie wiem kiedy tego dokonał. KEMBA WALKER, gdyby to był pierwszy mecz NBA jaki oglądam w życiu to jego plakat wisiałby nad moim biurkiem. 110:104 dla gospodarzy, Mark Jackson bierze czas, 6 punktów, 24 sekundy- czy w Currym obudzi się duch McGready’ego? Czirliderki Bobcats zaprezentowały układ, który widziałem ostatnio w „Czekając na sobotę”. 111:105 i 21 sekund do końca, ponownie czas dla Warriors, Walker musi opanować nerwy bo spudłował już 2 z 4 ostatnich wolnych. Curry BIG3, 10 sekund przed końcem i przy dwu punktowym prowadzeniu Walker znowu na linii. Tym razem bezbłędnie. Kolejny time-out dla Golden w związku z czym relacji z Jazz dzisiaj nie będzie.Putback layup Lee po pudle Curry’ego i zgadnijcie kto rzuca wolne? Trafił oba. Koniec! 115:111 Wielkie Charlotte, wielki Walker.

MVP czwartej kwarty i całego meczu- Kemba Walker

43 punkty Stefana Kury to za mało na Kembe Walkera i Geralda Hendersona, odpowiednio 31 i 24 oczka.  Ben Gordon(12 ) zdobył więcej punktów niż cała ławka Warriors (10).  Dobry mecz!

Hej;)

Qcin

Fan słodkich buziek, miseczek DD, dobrych słodyczy i darmowych alkoholi. A! No i Utah Jazz skoro już musimy o NBA...

5 komentarzy

  1. Adrian89 pisze:

    Jako fanowi cyferek zdecydowanie brakuję mi ich. Szczególnie że Curry rzucił więcej oczek niż Kemba ale zdecydowanie ten drugi lepszy mecz rozegrał – połowę rzutów mniej oddał

  2. Finley pisze:

    Oj niedoceniani są Bobcats, a już chyba minęły czasy, gdy felietoniści z tej strony pisali, że Bobcats nie wygrałoby nawet ligi francuskiej… :)

    a Al Jefferson mimo swojego półdystansu i tak sobie przy Bogucie nie pograł. WIELKI BOGUT! Najlepszy defensor ligi ( sorry, Howard ) Curry trochę przypominał pewnego gracza z Los Angeles…

  3. Woy pisze:

    @Finley widzę wróciłeś w wielkim stylu po kilku miesiącach ciszy. Tylko ,że tamci Bobcats nie mieli w składzie zawodników podkroju Ala Jeffersona oraz Michaela Kidda-Gilchrista. Mowa była o Eurolidze (takie przekłamania to chyba trochę nie fair do nas?). Trenerem był też nieudolny Paul Silas…nie wnoszący kompletnie nic do szatni Rysiów, a swoją drogą nawet z próbę pobicia trenera zabierał się Tyrus Thomas.

  4. Qcin pisze:

    @Adrian- założeniem tej serii jest unikanie podawania zbyt wielu statystyk, a skupienie się na samym przebiegu gry, tym co się działo na boisku/poza nim, to takie relacje z przymrużeniem oka, dlatego wybieram do nich mecze, których nikt nie ogląda;)
    @Finley- Bogut to akurat rozgrywał średni mecz, bardzo szybko złapał faule i usiadł na ławce a Jefferson póki co to w tym sezonie rozczarowuje i nawet z Hawesem sobie średnio radził.
    Curry to wybitnie grał jak Bryant, powiem szczerze, że byłem niemało zdziwiony jak zobaczyłem, że uzbierał 43 punkty na 14/32- oglądając mecz wydawało mi się, że skuteczność miał o wiele gorszą.

    Idę zobaczyć TOP10 z nocy, czy czapa GH się załapała ;)

    Edit: O proszę jest i Henderson(na 8) i Bogut na Zellerze (i to na 1 miejscu:))

    • Lopez1910 pisze:

      Oj przepraszam! Ja wczoraj sledzilem ten mecz poniewaz postawilem u buka ze Kemba Walker rzuci wiecej niz 16 punkcikow :D:D na szczescie mnie nie zawiodl zreszta caly sezon gra fajnie,dosyc rowno i sporo rzuca koszy. Latwa kasa jednym zdaniem :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *