Rozkład jazdy, dzień czterdziesty pierwszy: Bryant po raz pierwszy na parkiecie w tym sezonie

Mecz wieczoru: Toronto Raptors (6-12) – Los Angeles Lakers (10-9) – godz. 3.30

Zapytasz dlaczego jako mecz wieczoru wybrałem spotkanie pomiędzy dwoma drużynami ze środka obu Konferencji, a nie pojedynek na szczycie Pacers – Thunder? Dwa słowa: Kobe Bryant. I masz już odpowiedź na swoje pytanie.

Już raz pisałem dziś o Bryantcie, ale chcę jeszcze wspomnieć od trzech kwestiach związanych z jego powrotem. Pierwsza, to w jakiej formie znajduje się obecnie Kobe i jak długo zajmie mu powrót do rytmu meczowego?

To wszystko może potrwać, nim na dobre ogłosimy, że Black Mamba wrócił na dobre.

Sam zawodnik przyznał w piątek w jednym z wywiadów, że zajmie mu trochę odzyskanie formy. Dodał również, że bieganie i treningi kondycyjne, a bycie na parkiecie to dwie zupełnie różne sprawy i będzie potrzebował trochę czasu na dojście do pełni sprawności.

Druga sprawa to czy będzie w stanie wrócić do poziomu All Star?

Zeszły sezon pomimo już 35 lat na karku miał fantastyczny był jednym z jego najlepszych karierze – szczególnie w ataku. Średnio 27,3 oczek na mecz. Tylko jeden zawodnik w historii ligi w tym wieku rzucał więcej punktów – Michael Jordan w sezonie 1997/98. Średnio 28,7 punktów.

Ponadto tylko dwa razy w historii NBA zawodnik rzucał średnio 24 punktów na mecz w swoim 16 sezonie lub później. Kto to? Tak, Kobe Bryant. 27,9 oczek w sezonie 2011/12 i 27,3 w poprzednich rozgrywkach.

Jakby tego było mało Kobe rzucał na najlepszej skuteczności z gry od 4 lat, najlepiej za trzy od 3 lat, najlepiej za dwa w całej karierze, jego eFG % był najlepszy w karierze, zbierał najwięcej piłek od 5 lat, rozdawał najwięcej asyst w karierze, nie wspominając już o tym, że pod koniec sezonu ciągnął na własnych barkach wózek o nazwie Lakers, grając prawie przez 48 minut, byle tylko Jeziorowcy weszli do play offs.

Jak będzie teraz? Pozostaje tylko czekać, by poznać odpowiedź.

I w końcu trzecia sprawa, czyli jak Bryant, który preferuje wolną grę odnajdzie się w szybkiej koszykówce, którą grają obecnie Jeziorowcy? Czy będzie potrafił dostosować się do tempa drużyny, czy też drużyna będzie musiała się trochę zwolnić, żeby czasem nie przeforsować Kobego.

Te trzy rzeczy zdefiniują ten sezon dla Lakers i myślę, że już po pierwszym, dwóch miesiącach od powrotu Bryanta powinniśmy mieć na nie wstępną odpowiedź.

Liderzy zespołu (średnie na mecz): 

Punkty: Rudy Gay (20,6) – Jodie Meeks (13,7)

Zbiórki: Jonas Valanciunas (7,7) – Pau Gasol (9,8)

Asysty: Kyle Lowry (5,9) – Steve Blake (7,8)

Przechwyty: Kyle Lowry (1,7) – Wesley Johnson (1,2)

Bloki: Rudy Gay (1,3) – Wesley Johnson (1,5)

Ostatnie 5 spotkań:

Raptors: Nets (P), Heat (P), Nuggets (P), @Warriors (P), @Suns (P)

Lakers: @Wizards (P), @Nets (Z), @Pistons (Z), Blazers (P), @Kings (Z)

Z – zwycięstwo, P – porażka, @ – wyjazd

Pozostałe spotkania:

Boston Celtics (9-12) – New York Knicks (5-13) – godz. 18.00

Knicks maja już za sobą serię dwóch zwycięstw z rzędu. Po raz pierwszy w tym sezonie. Ławka zespołu z Nowego Jorku ma powody do świętowania.

knicks bench

Coś czuję, że będę często używał tego gifa w tym sezonie :)

Miami Heat (15-5) – Detroit Pistons (10-10) – godz. 0.00

W poprzednim pojedynku tych drużyn Pistons dość nieoczekiwanie pokonali Heat w AmericanAirlines Arena i przerwali ich serię 10 zwycięstw z rzędu. Miami grało jednak bez Wade’a, który wrócił wczoraj z Wolves po dwóch meczach absencji (dwie porażki mistrzów NBA), rzucił 19 punktów z 14 rzutów i pomógł Heat wygrać na wyjeździe w Minnesocie. Dziś może znowu jednak powędrować na ławkę, bo w Miami oszczędzają kolana Dwyane’a w tym sezonie i ten opuścił już 5 spotkań. Są w nich 2-3.

Orlando Magic (6-13) – Houston Rockets (13-6) – godz. 1.00

Howard po raz pierwszy przeciwko Magic w barwach Rockets. Kiedy grał jeszcze w Lakers szło mu całkiem nieźle przeciwko byłej drużynie – średnio 30 punktów i 15,5 zbiórki w dwóch meczach. Może to dziś powtórzyć.

Indiana Pacers (18-2) – Oklahoma City Thunder (14-4) – godz. 1.00

Pacers są w 5-meczowej trasie wyjazdowej. Po czterech spotkaniach wygrali z Clippers, nieznacznie przegrali z Blazers, pokonali Jazz, a dziś z kwitkiem odprawili Spurs. To był 45 minutowy blowout, w którym Indiana wyglądała jak zespół grający o poziom wyżej od San Anotnio. Te 3 minuty to seria błędów ławki Pacers i pogoń rezerwowych Spurs, którzy mieli szansę zbliżyć się na 7 oczek na minutę do końca i doprowadzić do nerwowej końcówki. Zmiennicy Indiany dowieźli jednak wygraną do końca. Dziś kolejny ciekawy pojedynek (m.in. George vs Durant) i tak mi się wydaje, że w tym momencie Pacers to najpoważniejszy kandydat do tytułu. Dobra, a co mi tam. Nieśmiało myślałem o tym już przed rozpoczęciem tegorocznych rozgrywek, pora po raz pierwszy powiedzieć to na głos. Pacers będą mistrzem NBA w tym sezonie. To mój typ. Możecie zacząć dyskutować.

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

14 komentarzy

  1. Cosmo111 pisze:

    Bez żartów z tym meczem wieczoru. Dwóch graczy z światowego Top3 skrzydłowych dziś się ze sobą zmierzy, do tego dwie ekipy będące realnymi kandydatami do mistrzostwa i powrót Kobasa nic tu nie zmieni. Zwłaszcza, że grają z Toronto „i tak nie podam piłki” Raptors, chyba najnudniejszą ekipą NBA. Jedyne emocje jakie przeżywają Kanadyjczycy oglądając Dinozaury to ile cegieł odpali Gay…
    Zdecydowanie więcej osób wstanie w nocy, aby obejrzeć starcie Durant – George niż podkoszowe przepychanki Amira z Hillem i Robertem „Cieszynką” Sacre….

  2. lbj pisze:

    a ja mysle ze większość wybierze oglądanie powrótu Kobasa niz po raz wtóry Duranta. Fani Kobasa w komplecie bedą trzymac kciuki a hajterzy tez wybiorą Kobasa i ze sliniącymi ustami bedą kibicować zeby mu nie wyszło.Tak naprawde KD obejrzą jedynie fani tych zespołów a reszta zasiądzie zobaczyc jak wygląda kobas.

    • Adrian89 pisze:

      Serio ? Myślę że jak ktoś nie lubi Kobasa to po prostu nie będzie oglądał go w akcji. Może moja logika jest błędna ale nie widzę sensu w tym.

      Popieram Cosmo – jakby Lakersi grali z kimś na poziome po to jeszcze mógłby być to mecz wieczoru – choć i tak wątpię. Pacers i THunder to bardzo możliwe że Para finałowa. Na zachodzie przyznam że w tej chwili widzę Houston , Portland i może Warriors jak wróci Iggy reszta jakoś nie przekonuję. A na wschodzie są tylko Heat- swoją drogą Pacers teraz na wyjeździe ma mega ciężką serię. Portland, Spurs Okc- Heat( najlepsze ekipy na tapecie, choć ja uważam że Spurs w tym sezonie nie powalczą za mocno) ktoś kto odpowiada za terminarz chyba ich nie lubi

  3. Mnich4 pisze:

    Myślałem, że tylko jeden mecz można nazwać hitem. Kto przy zdrowych zmysłach wybiera mecz słabych Raptors i przeciętnych Lakers zamiast meczu dwóch pretendentów do tytułu mistrzowskiego NBA? No comment…

    • MarekPoznań pisze:

      Dokładnie. Autor jest chyba psycho-fanem Bryanta, bo dziś strasznie nas wszystkich zamęcza tymi artykułami o nim.
      Nie wiem kto dziś zasiądzie do oglądania tych flaków z olejem [Raptors – Lakers], na pewno nie wiekszość, IND – OKC jest o wiele ciekawszym meczem.

    • Woy pisze:

      Założymy się ,że więcej fanów NBA na świecie obejrzy dziś Bryanta (nie jestem wielkim fanem Kobego). Po prostu ciekawość zje kilkanaście milionów ludzi, zwłaszcza w Chinach i USA.

  4. Triple eX pisze:

    Taaa…

  5. barcelowicz pisze:

    Starcie LAL z Raptors mogłoby zostać meczem wieczoru, gdyby nie spotkanie Pacers z Thunder. To jest hit hitów, starcie drużyn z TOP5 ligi w tym momencie, konfrontacja 2 bardzo poważnych kandydatów do MVP – w dodatku stoczą wiele bezpośrednich pojedynków.
    Jestem fanem LAL i Kobasa, ale Raptors to nie jest ta półka, żeby był to mecz wieczoru. Na pewno wyjście Bryanta na parkiet będzie wydarzeniem wieczoru (chyba, że ktoś pokusi się o jakieś monster TD czy rzuci 50+ pkt).

  6. melo pisze:

    A w NY mamy gwałt bez mydła, 58-31 dla Bostonu. Amare powinien oszczędzić sobie wstydu i zakończyć karierę bo to nawet nie jest poziom PLK. Zresztą cały ten mecz to komedia.

  7. Mario pisze:

    Oglądałem tylko drugą kwartę, ale jeśli ktoś z Knicksów zasługuje na miłe słowo, to właśnie Amare. Nawet w obronie miał 2 (!!!!!!!!!!!!) dobre akcje.

  8. bulls94 pisze:

    Amare bynajmniej punkty rzuca przeciwko Celtics a w PLK by zjadał każdego jak w tej lidze Trybański kosi…

  9. Mario pisze:

    Niby mecz o fajnej godzinie, ale już wyłączyłem. Wprawdzie nie przepadam za NYK, ale nie na tyle by cieszyć oczy takim widokiem…. Tragedia.

  10. melo pisze:

    Za takie mecze NBA powinna płacić kibicom a zawodników zawieszać i odbierać wypłaty.

  11. Adrian696 pisze:

    swietny mecz BOSTON – NYK… nie wiem jak sie mogł nie podobac :) aaa ja jestem kibicem Bostonu – no ok ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *