Celtics rozjechali Knicksów 114-73!

Po tak tragicznym spotkaniu w wykonaniu gospodarzy Mike Woodson powinien zwolnić się sam. W pewnym momencie przewaga Celtów wynosiła 45 punktów! Melo i spółka nie wiedzą co robić na boisku ani w ataku, ani w obronie i chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie czekałby dłużej z poważnymi zmianami w tej organizacji. Oddajmy Celtom, że dzisiaj wychodziło im prawie wszystko. Dość powiedzieć, że zza łuku trafili 14 razy na 25 prób. Po trudnym początku sezonu Celtics mają dodatni bilans 10-8 (od 0-4 do 10-12) i przy tak słabej konferencji wschodniej mają (niestety) realne szanse na play-offy.

Przebieg spotkania

Mecz rozpoczął się runem gości 10-0. Zdezorientowani Knicks musieli udać się na przymusową przerwę i dostać pierwszą poważną reprymendę od trenera. Nie pomogła. Celtics w tej części spotkania grali praktycznie bezbłędnie. Po trójce Crawforda przewaga gości wzrosła do 15-1. Kilka chwil później trójka Sullingera i 18-1. Pierwsze punkty z gry zdobył Melo na niespełna 6 minut do końca kwarty! Po kolejnej trójce Bradley’a na 3:54 było już 23-3 dla Celtics. Do końca kwarty przewaga Celtów jeszcze kilkukrotnie wzrastała do 22 punktów. Frustracja Knicks była tak duża, że Stoudemire w niegroźnej sytuacji faulował umyślnie Bassa (po rzutach wolnych 32-7). Ostatecznie Celtics roznieśli w tej kwarcie Knicks 34-11.

Druga odsłona zaczęła sięod trójki Lee na 37-11. Później Knicks zdobyli sześć punktów z rzędu i chyba był to jedyny moment lepszej gry gospodarzy. W tym momencie Celtics stanęli w ofensywie. Kilka głupich strat drugiego unitu spowodowało, że po punktach World Peace’a było „tylko” 22-39 dla gości. Całkiem niezłą zmianę dał Stat. Gdy wydawało się, że nastąpi przełom, a obrona Knicks zaskoczyła, niesamowitą akcją popisał się Sullinger. Po dobrej obronie Amare Celtics mieli piłkę z boku, a na zegarze 0.2 do końca akcji. Wallece wrzucił piłkę pod kosz „na aferę”, a Sullinger między dwoma obrońcami Knicks podbił piłkę jak w siatkówce trafiając do kosza. Ta akcja ewidentnie podcięła skrzydła Knicks i Celics znowu odskoczyli. Przewaga podopiecznych Brada Stevensa w pierwszej połowie nie spadła już poniżej 17 oczek, co więcej znowu zaczęła rosnąć. Po dwóch kolejnych kontrach Greena było już 58-29. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 58-31 dla Celtics.

Kolejna odsłona i Celtics kontynuowali dzieło zniszczenia. Zaczęło się od 8 kolejnych punktów Celtów (66-31). Rozegrał się Jared Sullinger, który trafiał z każdej pozycji włącznie z kolejną trójką. Świetnie grał Crawford kontrolując w pełni tempo gry i trafiając z dystansu. Przewaga Celtów wciąż oscylowała koło 30 punktów. Po 6 trójce Crawforda było 83-47. W końcówce Knicks złapali kilka łatwych punktów i na koniec tej ćwiartki było 92-56. Celtics miażdżyło Knicks na deskach (35-19; w całym meczu 46-26).

Ostatnia odsłona była tylko formalnością. Po dwóch kolejnych akcjach Celtów było 96-56! W pewnym momencie przewaga Celtów wynosiła nawet 45 punktów (111-66). Ostateczny wynik 114-73. Szok.

Najlepsi w poszczególnych statystykach:

Boston Celtics:

Jordan Crawford – 23 punkty (6/12 za trzy)

Avery Bradley – 10 zbiórek

Jordan Crawford – 7 asyst

New York Knicks:

Carmelo Anthony – 19 punktów (w statystykach +/- miał -40…)

Carmelo Anthony – 5 zbiórek

Pablo Prigioni – 4 asysty

Własnym okiem:

Boston Celtics – muszę powiedzieć, że odczuwam pewną satysfakcję z gry Celtów. Kiedy przed sezonem mówiłem, że nie będą tankować i stać ich na walkę o 50% zwycięstw zostałem nazwany fantastą. Brad Stevens okazuje się być bardzo ambitnym młodym wilkiem i nie odpuszcza. Może niekoniecznie jest to po myśli Danny’ego Ainge’a, ale przynajmniej zespół da się oglądać. Cieszy przede wszystkim to, że wyniki związane są z dobrą obroną, bo po odejściu KG wieszono tragedię. Pozostaje ważne pytanie – na co będzie stać tą drużynę po powrocie Rondo? Jego debiut jest już ponoć bardzo blisko. Mówi się, że wyjdzie na parkiet jeszcze w grudniu, bo kalendarz sprzyja Celtom (aż 6 gier po dwudniowej lub dłuższej przerwie). Trzeba powiedzieć jednak jasno, że Jordan Crawford jest obecnie najjaśniejszym punktem Celtów. Gra naprawdę dobrze i aż szkoda, że Rondo przejmie od niego pałeczkę. Pozycja PG jest w tej chwili bardzo dobrze obsadzona.

New York Knicks – takie blowouty jak dziś nie powinny mieć miejsca, a przynajmniej nie we własnej hali i nie z przeciętnymi Celtami. Ten zespół gra z opuszczonymi głowami. Knicks są kompletnie rozsypani jako drużyna. Musi być zmiana. Woodsona już nikt nie słucha. Jeżeli managment marzy jeszcze o uratowaniu sezonu, to musi się wydarzyć natychmiast. Czekanie do powrotu Chandlera to marnowanie czasu.

Marek Miłuński

Z racji swojego wzrostu typowy point guard, choć już na emeryturze. Po burzliwej karierze zdecydował się osiąść. Ma żonę i dwójkę synów, których już teraz wychowuje na przyszłego Chrisa Paula i Rajona Rondo (niestety przekazany materiał genetyczny nie rokuje na wyższy wzrost).

16 komentarzy

  1. ptb pisze:

    dla mnie bajka

  2. gratek pisze:

    Knicks wyglądali jak drużyna z D-League. Melo z taką formą może niech ucieka do LAL – nada się na pomagiera dla Kobasa.

  3. Cosmo111 pisze:

    Patrzę na Crawforda (czy on zawsze wygląda jak zjarany…), patrzę na McGee czy Blatche’a i myślę sobie: co takiego jest w Waszyngtonie, że oni tam tak nie grali? Serio, daje mi to do myślenia. Może niech Wall sie przeniesie gdzieś indziej to jego forma wybuchnie i zacznie grać jak Big O?
    Co do meczu, Zieloni brawo, zwycięstwo w MSG zawsze cieszy. NYK – nawet mi się nie chce nic pisać…

  4. Marcin pisze:

    Dno, wodorosty i kilogram mułu!!! Kibicuję Knicks od ponad 15 lat ale takiego syfu to chyba nie widziałem. Już chyba za I. Thomasa zespół nie wyglądał tak źle. Szkoda tylko tych kibiców bo to co serwują im chłopaki w MSG to jakaś kpina. Po dwóch spotkaniach (Nets, Magic) myślałem, że coś się ruszy a tu naprawdę przeciętni (choć trzeba przyznać, żę bardzo solidni) Celtics złoili im tyłki. Woodson powinien podziękować sam, zawodników powinno się poddać lobotomii bo mam wrażenie, że nie wiedzą po co wychodzą na parkiet. Nawet tankować się nie opłaca bo brak picków! Strasznie się nowojorczycy zakopali z tymi kontraktami. Ja tu naprawdę nie widzę jakiegoś sensownego wyjścia z tego całego bagna.

    • Apapap pisze:

      A ja widzę. Handlować czym się da. Zwłaszcza Melo, póki ma jakąś wartość.

    • Adrian696 pisze:

      Apapap – handlowac? a to tam ma ktos jakas wartosc?????
      Melo – po co go brac jak moze nie przedluzyc umow?
      jedyny cos warty to Timi Jr :) reszta to zarcik

  5. Woy pisze:

    Znów świetne otwarcie Celtów, niemal identyczne jak w piątek z Nuggets. Crawford na pewno zaskoczenie in plus i wyraźnie wygrał rywalizację z Brooksem i Lee.

    • Torquemada pisze:

      Nie ma rywalizacji Brooksem który po prostu nie gra, będzie niezastrzeżony po tym sezonie.

  6. amon pisze:

    Nie rozumiem…po dwóch tak fantastycznych meczach takie coś; coś musi siedzieć w głowach graczy z NY. A Carmelo to typowy gracz do statystyk indywidualnych,nie wnoszących nic do wyników zespołu. Jeśli zdobędzie majstra,to jako 35-38 letni zadaniowiec-zapchajdziura,wchodzący z ławki na jakieś 8 minut,grając za minimum dla weterana

  7. majsial91 pisze:

    Knicks w tym sezonie wygrali z Milwaukee,Charlotte,Atlanta,Brooklyn,Magic żadna oprócz Atlanty 11-10 nie posiada 50 % wygranych wiec nie pisz że zagrali fantastycznie w 2 meczach bo ja jeszcze zadnego w tym sezonie nie widziałem wygranego nawet ze srednim przeciwnikiem.

  8. amon pisze:

    Chodziło mi bardziej o różnice punktowe ,no i skuteczność w jednym z tych dwóch meczów. Zgadzam się-słowo „fantastycznie”, grubo przesadzone; ale na „dobrze ” chyba się zgodzimy.

  9. Sosna1982 pisze:

    Denver zaciera ręce. Będzie Jedynka w Drafcie i kolejny zespół z Zachodu się wzmocni. A z Dwójką pewnie Jazz będą wybierać.

  10. sasoo pisze:

    nie chce byc kontrowersyjny, ale takie ekipy jak NYK, Bulls czy Jazz dla mnie mogą codziennie tak dostawać po majtach.

  11. Sheed pisze:

    A ja mam nadzieję, że Knicks nie będą nikim na razie handlować. Dopiero w styczniu. Wtedy można będzie się pozbyć JR-a. Na to liczę. Woodson do zwolnienia już teraz.

  12. Apapap pisze:

    Adrian
    W tej lidze każdą transakcje da się przeprowadzić. Nie wierze, że gracz będący w TOP10 ligi nie znalazł by chętnych na swoje usługi. Podobnie najlepszy defensywnie center w lidze. Nawet STAT-a można wymienić na dłuży kontrakt.
    Myślę że wymiana:
    NYK – Melo + plankton
    CHI – Boozer, Deng + plankton + picki
    mogłaby zainteresować obie strony.

  13. majsial91 pisze:

    Apapap chyba jesteś fanem Knicks jak myślisz że ktoś weżmie teraz 2- letni kontrakt STATA bo myśle że po sezonie nie zrezygnuje z 23 baniek jesli ktos nawet się zdecyduje po sezonie wziąść STATA za same picki to chyba za all do 2020 r.Jedyne wyjście sensowne to podpisanie Melo {z takim kontraktem może być drugi STAT}i czekanie do 2015r. i wolnych agentów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *