Z Gwiezdnych Wojen: jakim kibicem NBA jesteś?

Retro-fanem, czyli koszykówka była najlepsza jakieś 20 lat temu!

Dzisiejsza koszykówka rządzi się swoimi prawami, a koszykarze liczą tylko pieniądze i wysokość kontraktów, nie czując przywiązania do barw klubowych (znalezienie gracza rozgrywającego kolejne lata w tym samym otoczeniu graniczy z cudem;-) Brakuje Ci rywalizacji z podtekstami, kiedy Earvin Johnson i James Worthy potykali się o Terry’ego Portera i Clyde’a Drexlera z Portland, a Michael Jordan ze Scottie Pippenem forsowali defensywę Bad Boys z Detroit (Zeke’a Thomasa, Joe Dumarsa, Billa Laimbeera i Dennisa Rodmana) czy toczyli niezapomniane batalie z gladiatorami Pata Riley’a (Patrickiem Ewingiem, Charlesem Oakley’em i Anthonym Masonem). Nie możesz się też przyzwyczaić ,że w lidze tak często sędziowie sięgają po gwizdek, a na pozycji centra występują beztalencia (aż wióry się sypią , bo obejrzeniu kolejnego „drewna”)..Powoli denerwują Cię sytuacje związane z wprowadzeniem koszulek z rękawkami oraz pomysły na reklamy na nich..Nie mówiąc o tworzeniu sztucznych Drużyn Gwiazd, praktycznie nie wnoszących oczekiwanego potencjału zespołu do rywalizacji (Lakers i Nets). Ach, gdzie te czasy, kiedy basket gościł na antenie TVP1 i TVP2 a koszykówka przeżywała wielki BOOM w Polsce?

Codziennym (maniakiem lub nocnym markiem) czyli „every-day NBA!”

Nie ważne ile masz lat i komu kibicujesz liczy się by codziennie spędzić czas przy transmisji lub retransmisji meczu. Śledzisz ciekawsze zespoły, szlagierowe mecze, starasz się zbierać informacje z każdej możliwej strony, szukając coraz to nowych ciekawostek na temat zespołów i drużyn. Nie ważne, że rano idziesz do pracy, lecisz na zajęcia w szkole czy podczas studiów , bo mecz NBA musi być zaliczony. Play offs to Twój czas! Kiedy możesz zaglądasz na swoją komórkę lub na swój tablet/laptop i patrzysz co ciekawego się dziś wydarzyło w „świecie spod białego ludka, na czerwono-niebieskim tle”. Gdzieś w tle pamiętasz o swoich rozgrywkach na konsoli i szukasz szansy zaczepienia się do ligi fantasy. W dodatku chętnie udzielasz się na forach, dysponując swoim zdaniem, opartym o wieloletnie obserwacje. Łatwo wyłapujesz „redaktorskie wpadki” , bo w końcu widziałeś coś na własne oczy;-) Na koniec, mimo, że znasz już wyniki od paru godzin oraz pamiętasz kto zachwycił lub dał plamę minionej nocy to i tak zajrzysz jeszcze na telegazetę (nieco dla starszych koneserów wrażeń NBA). Strony ze streamami lub abonament z NBA.tv to chleb powszedni..W Twoim pokoju można nawet napotkać na koszulkę ulubionej drużyny:-)

Ukierunkowanym na swoich pupili

Nie jest ważne, że dziś jest szlagier lub derby danego regionu, ważne jest ,że Twój ukochany zespół jest w grze. Nie ważne, że o podobnej porze LeBron James ściera się z Kobem Bryantem. Istotne jest ,że Twoi dzisiaj grają i na pewno znów zasiądziesz przed TV czy komputerem. Ewentulanie wspierasz tylko jednego zawodnika i mimo nienajlepszej formy jego ciągle wierzę w jego sukces. Nawet mimo 20-punktowej straty podczas czwartej kwarty nadal siedzisz i wierzysz w cud. Mimo swojego gorszego dnia potrafisz zatopić się w NBA i na chwilę zapomnieć o problemach dnia powszedniego. Kiedy Twoi wygrywają masz uśmiech na twarzy i Twoje sampoczucie poprawia się o jakieś 30%. Finały NBA z udziałem Twojej ekipy to prawdziwa późno wiosenna uczta. Czego chcieć więcej?

Kochającym transfery, wymiany i zwłaszcza off-season

Kochasz ten okres zwany trade-deadline oraz post-season. Kiedy widzisz nagłówki z wymianą znanego nazwiska to koniecznie musisz podzielić się tym ze znajomym fanem NBA. Chętnie wchodzisz na fora i analizujesz co inni piszą, a przy okazji dzielisz się swoimi uwagami. Czasami gra schodzi na drugi plan a mecze nie są tak bardzo istotne , zwłaszcza kiedy wielka wymiana wisi w powietrzu. Ruszają Tobą kolejne przebudowy drużyn, cieszysz się kiedy Twoja drużyna przechwyci kogoś znanego lub gracza z perspektywami. Ogólnie rzecz biorąc nie ma nic lepszego w NBA niż migracje zawodników (a im więcej tym lepiej;-)

Zależnym od obowiązków oraz pracy czy nauki

Są i tacy, którzy z chęcią spędziliby więcej czasu przy NBA, przed laptopem lub TV z NBA ale codziennie zajęcia w szkole lub w pracy, a być może czekająca obok rodzina, zakłócają regularne spotkania z NBA. Wówczas kosztem odpoczynku lub snu , albo spotkania z kolegami (ewentulanie samego uprawiania tej samej dyscypliny) wybierasz chwilę na najlepszą na świecie ligę. Jesteś kimś, kto kiedyś zaliczał się do pierwszej grupy (retro-fan), ewentulanie drugiej (NBA-maniak) a dziś musi sobie radzić w różny sposób, gdyż ciągle czuje pasję do tej samej koszykówki. Czasami przechodzi do następnej grupy tzw. niedzielnych gości. Zdarza też Ci się, że zapominasz jednego dnia obejrzeć najlepsze akcje z danej nocy lub spojrzeć w tabelkę z wynikami. Niestety za oglądanie NBA nie płacą i Twoje życie musi się jakoś toczyć..

Niedzielnym gościem czyli „mecze od okazji do okazji, zwłaszcza, kiedy są wcześniej”

Kiedy przyjeżdża na święta lub w wakacje Twój brat, macie dobrą okazję by powspominać stare-dobre czasy. Wspólny mecz przy odrobinie piwa z solidnymi przekąskami dobrze Wam zrobi. Gdzieś przy okazji spotykasz też kolegę (kolegów) i umawiacie się, jak za starych dobrych czasów, by pogadać o dawnych pasjach (czyli graniu i oglądaniu). Momentami wspominasz całą historię tego sportu oraz obiecujesz sobie , że wyciągniesz z szafy stare „kosze”. Możesz też być kibicem, który dawno nie śledził koszykówki i nie kojarzy dobrze zawodników, ale z braku piłki nożnej oraz mocnego filmu przełączy kanał na spotkanie z NBA. Najczęściej w niedzielę, w normalnej dla Polaka porze, by w poniedziałek wyspanym pobiec na zajęcia na studiach lub do pracy. Inna ewentualność to wchodzisz do nowego otoczenia (zaczynasz studia lub nową pracę) i masz doczynienia z NBA-maniakami, więc wkręcasz się powoli. Pytanie, kto z Ciebie wyrośnie?;-)

Sprawdzającym tylko wyniki i boxscory lub czytającym strony o NBA

Nie każdy zawsze i wszędzie ma dostęp do tego sportu, lub status pracy i pochłaniające go obowiązki nie pozwalają mu na śledzenie transmisji. Są też czynniki – jak regulamin pracy – nie pozwalający korzystać w mulimediów oraz poglądania na bieżąco (rankiem lub popołudniami) wydarzeń zza oceanu. Wówczas zostaje lektura z dobrych sprawdzonych źródeł jak strona producenta ligi, amerykańskie portale i blogi dokładnie opisujące wydarzenia, a nawet polskie przekazy nawiązujące do wydarzeń z ostatniej nocy. Również aspekty finansowe moga się przyczynić do stałego śledzenia wydarzeń (nawet w domu). Mimo wszystko chłonny wiedzy fan, stara się nie zapomnieć o ukochanej dyscyplinie, która powoli zamiera w jego otoczeniu. Ach, gdzie te czasy, kiedy na boiskach roiło się od młodych adeptów , biegających z krzykiem „JA JESTEM JORDANEM!!”

Statystycznym , ze swoim zdaniem w oparciu o liczby

Nie ważne co oglądałeś, nie ważne co inni widzieli, liczą się cyferki. Jeśli ktoś blado wypada w statystykach i nie nie osiąga przyzwoitej skuteczności, nie uzbiera double-double to po prostu przepada w Twojej opinii. Co tam, że zawodnik wygrał mecz, ważny jest jego PER, EVAL i współczynnik „+/-„ i dla Ciebie zaliczył on kolejny niewyraźny występ. Nie widzisz, że świetnie zaczął mijać na słabszą, lewą rękę, że w porównaniu z ostatnim rokiem częściej podaje piłkę, iż jego koledzy lepiej z nim współpracują, a on poprawił zachowanie w szatni..Nie patrzysz też , że przy stracie to nie była jego wina, bowiem to partner okazał się fajtułapą (nie widząc prostego podania). Na pewno też nie dostrzeżesz jego zaangażowania w obronie, bo w końcu cyfry nie pokażą nam tego wszystkiego..

Oglądający i praktykujący!

To najczęstszy fan NBA, ktoś z kim fajnie się zawsze rozmawia i wymienia opiniami. Jeśli grałeś lub grasz to od razu bije od Ciebie wiedza na dany temat. Następnie wymieniacie się opiniami na temat graczy, ich jakości gry, mówicie o swoich ulubionych drużynach czy takich jakie śledzicie. Może zadzyć się ,że dojdzie do ciekawego sporu na temat rodem z NBA. Na pewno też w Twojej grze nie zabraknie elementów podpatrzonych parkietach najlepszej ligi świata i gdzieś w ferworze walki wsadzisz rywalowi łokieć niczym MWP lub postarasz się o cross-over w stylu AI#3. Dalej zaskoczysz rywala alley-oopem na wzór pary CP-3 – B.G. W końcu nabierzesz rywala na udawanego „offensa” , by na koniec zajrzeć w statystyki z ligi amatorskiej oraz by porównać swoje liczby z poprzedniego występu. Gdzieś po przegranym meczu zaplanujesz sobie trening by poprawić efektywność wyskoku lub skuteczności rzutów zza łuku. Wieczorem naturalnie nie zapomnisz o NBA w TV/na komputerze.

Którym fanem jesteś TY , czytelniku?

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

15 komentarzy

  1. skejcik pisze:

    ja jestem tym na pewno tym kochający trades, okienka transferowe i lubiącym się dzielić opinią z innymi fanami. Jak mam pupilów to wolę ich oglądać nie ważne czy to drużyna pokroju Bucks czy Heat wolę swoich niż skupiać się tam gdzie show, albo jakaś wielka rywalizacja. Więcej meczów oglądałem jeszcze 2 lata temu bo było więcej czasu teraz rzadziej, ale staram się śledzić wydarzenia w miarę na bieżąco.

  2. amon pisze:

    Jam jest retrofan,wychowany na Blazers( od 1991 roku i powtórkach Western Finals i Finals vs. Phoenix i Pistons).Niestety znający obecną sytuację głównie ze stron opiniotwórczych i boxów,ale czasem coś oglądnę. Kiedyś grający i …dziś lubiący trade’y, zwłaszcza jak PTB trafi się łakomy kąsek(rzadko,ale na dzis jest o.k.)

  3. Szuwar pisze:

    Ja staram się oglądać NBA codziennie, ale z rozrzewnieniem wspominam lata 90 i drużyny z tamtych lat, pełne niebanalnych osobowości. W obecnym NBA strasznie mnie irytuje sędziowanie, przewinienia techniczne za byle bzdurę. W obecnych czasach Bad Boys wylecieliby z boiska w połowie pierwszej kwarty. A przecież koszykówka to męski, kontaktowy sport i spotkania PIstons z Bulls czy Knicks to były epickie walki w dosłownym tego słowa znaczeniu. Brakuje mi tej twardości, zadziorności. Nawet jak sobie obejrzeć ASG z przed 20 lat to była tam obrona i rywalizacja indywidualna. Teraz na ASG mamy meeega luźny sparing z z konkursem wsadów i absurdalne wyniki 150:145…

  4. bulls94 pisze:

    Ja codziennie wieczorem sprawdzam NBA.com patrzę statsy i recapy, wolę poczytać o NBA w wolnym czasie, ew. jakiś stary mecz na youtube niż oglądać filmy czy seriale :P Wiadomo że jak ile tylko można to nocki są zarywane, transfery też na bieżąco i w Fantasy taktyki :)

  5. josiu pisze:

    Na pewno codziennym. Kazdego dnia oglądam minimum dwa mecze :) Jednak gdy grają Wolves to emocje są większe. Zawsze oglądam z odtworzenia, dlatego LP jest moim skarbem ;) Najtrudniej jest gdy jestem w pracy, bo przez 12 h staram się być odcięty od świata, żeby tylko gdzieś przypadkiem nie usłyszeć bądź nie zobaczyć wyników spotkań. Po powrocie odpalam LP i nie znając wyników „relaksuję się”…

  6. bartol86 pisze:

    Ogladam mecze prawie codziennie moja przygoda z nba zaczela sie najpierw od gry nba live 98 I od tamtego nba gralem we wszystkie nba jakie wyszly do teraz mecze zaczalem ogladac na niemieckim dsf jakies 12 lat temu jesli pamiec mnie nie myli I kibicowalem dallas maverick z dirkiem nashem I finleyem w skladzie potem byly mecze na tvn I jaralem sie iversonem I kobe pozniej juz tylko z neta mecze ogladalem I ogladam nadal regularnie.nie jestem zagorzalym fanem jednej druzyny lubie ogladac ulozona gre spurs lakers z kobe podoba mi sie gra kevina love lubie rowniez pacers za to jak graja w obronie I cenie sobie druzyne bostonu I new york za historie I tradycje I zawsze kibicuje druzynie ktora gra przeciwko lebronowi ; p

  7. bartol86 pisze:

    A I zapomnialem dodac ze wchodze na wasza strone codziennie po kilka razy dzienie jak I jeszcze na pare innych stronek zwiazanych z liga nba

  8. sasoo pisze:

    O cholera :) Duzo tych typów kibica. Ja bazuje na Canal plus i oglądam wszystkie mecze które akurat pokazują. No moze nie do końca bo jak transmisja jest od 4.30 a ja wychodze do roboty o 5.15 to za bardzo nie poszaleje :) Swego czasu ( 10 lat temu na studiach) potrafiłem spędzić calą noc z włączonymi box-scorami i rozpiską play-by-play :) Dzisiaj kazdy dzień zaczynam od Espn i enbiej.pl. Przymierzałem się do League Passa ale obawiam się że mogłoby to zaszkodzić mojej „karierze”. Retrofanem też zapewne jestem bo uwielbiam dyskusję o przeszlosci i jak zapewne wiecie mam hopla na pkcie Olajuwona i jego Rockets :) Pozdrawiam fanów wszelkiej maści :)

  9. Krzychair pisze:

    Hej,
    Ja dzień zaczynam on enbiej.pl oraz nba.com, ostatnio wykupiłem na próbę LP na miesiąc i na początku sezonu obejrzałem kilka meczów, teraz tylko 1-2 w tygodniu.

    Natomiast muszę sie pochwalić, że na początku przyszłego roku spełni się moje marzenie i obejrzę mecz NBA na żywo (Brooklyn-Miami), gdyż wybieram sie na 2 tyg do Nowego Yorku ;-)) mam juz bilet …

  10. Luca pisze:

    Jestem rocznik ’83, w szafie każdy niemal ciuch brand’u Jordan, głęboko w półce taśmy VHS z m.in all-star weekend ’98. Więc wybór jest prosty – jestem retro fan :) Nie żadne Lebrony, Duranty czy jeszcze inne Griffiny. NBA dla mnie zatrzymała się właśnie jakieś 20 lat temu, a filmik z tego newsa z lat 90 to najfajniejszy prezent mikołajkowy jaki mogłem dostać dziś jako dumny RETRO FAN.
    Pzdr dla wszystkich!

  11. GRD pisze:

    Ja. Niski (175) grubasek (102kg) z dobrym przeglądem pola, dobrze podający, z dobrym kozłem, a zarazem silny, mający masę (tak, ludzie z nadwagą nie dostają pochwał, ale to ona dawała mi przewagę nad wyższymi kolegami na parkiecie) potrafiący się dobrze zastawić, dobrze manewrujący w pomalowanym, dobrze zbierający.(W jednym meczu 3x zablokowałem kumpla co ma 201cm, a mój rekord zbiórek to 31) Uwielbiam grać. Kocham grę, pomimo tego że ćwiczę na siłowni, plus praca co za tym idzie na weekendowe mecze czasem brakowało sił. Ale póki nasze miasto nie zaczęło utrudniać nam dostępu do hali, zawsze w sobotę i niedzielę graliśmy. Nawet po kilka meczy. Zawsze systemem 4x12min. Uwielbiam grę. Uwielbiam też rozmawiać o koszykówce. O NBA. Wymieniać się poglądami, rozmawiać o najciekawszych meczach czy przekomarzać się z kumplami kto jest najlepszy czy która drużyna wygra jakiś ważny mecz lub nawet sezon lub zgarnie mistrza NBA. Uwielbiam transfery, roszady w składach, to jest wisienka na torcie tej ligi. Gdzie w przerwie letniej z drużyny słabeuszy nagle powstaje team który ma szansę na wysokie miejsce w PO. Codziennie sprawdzam wyniki, skróty, tabele, newsy. Zbyt często meczy nie oglądam, jak wiadomo siłownia + sen = efekty :) Coś za coś. ALe tak – od 6 roku życia jestem fanem NBA. Pamiętam mecze w TVP1 i 2. Pamiętam i najbardziej doceniam NBA lat 90tych. Za nimi najbardziej tęsknię. Era Bulls, BadBoys z Pistons. Fruwającego nad innymi Shawna Kempa, Malona i Stocktona. Najlepszych centrów lat 90 – Hakeem, Ewing, Mourning. Ehhh wspomnień czar :)

  12. majecha pisze:

    Ja uwielbiam lata 90-te. To typowy syndrom widzenia świata w lepszym świetle, pod warunkiem, że jest to świat własnej młodości. Właśnie ta młodość ukształtowała mnie jako kibica. Grać nie mam z kim ale od czasu do czasu grywam z własnym cieniem, NBA 2K od kilku lat regularnie wspiera początek sezonu, mecze głównie w C+ ale sporo czasu spędzam na YTube, BasketballReference, NBA.com i enbiej oczywiście. Chciałbym oglądac więcej spotkań na zywo ale musze się wysypiać. Ech, gdyby doba miała z 50 godzin….

  13. Kopek pisze:

    @bartol86 co do drużyn które grają przeciwko LBJ zgadzam się z Tobą chodź nie wstydzę się powiedzieć że w kilku ostatnich latach rządził.
    Co do typu fana jakim jestem to ciężko mi ograniczyć się do jednego. Przygodę z NBA na powarznie zacząłem nie dawno ale koszykówka interesowałem się od dzieciaka, od kiedy zacząłem grać w ten sport w podstawówce po dziś dzień uwielbiam spotykać się z kumplami i grać w basket. Każdego dnia meczu nie oglądam bo jest to uwarunkowane obowiązkami i wiadomo że nie zawsze można. Jestem fanem poukładanej gry Spurs i zawsze powtarzam że tam każdy wie co robi i mają świetny wachlarz zagrań, grają głową a nie siłą co jest bardzo ważne w tym sporcie. Jestem także mega fanem Lakers i mimo gorszej sytuacji w drużynie nie przestaje ich śledzić. Obecnie podoba mi się również gra Pacers. No co tu dużo pisać basketball it’s my life jak wielu z was pewnie. Chętnie grałbym więcej w koszykówkę ale brak jakiegoś klubu w mieście a większość kumpli pojechało na studia ale myślę weź wakacje na pewno rozegramy kilka dobrych meczów.

  14. Kopek pisze:

    Co do oglądania to mam takie szczęście że mój organizm jest odporny na brak snu jeśli mam zajęcie więc funkcjonowanie po 24 godziny bez snu i wiecej nie jest mi obce lecz po kilku zarwanych nockach pod rząd trzeba się wyspać. :)

  15. bartol86 pisze:

    Kopek to ze nie lubie LBJ nie oznacza ze go nie doceniam uwazam ze to najlepszy koszykarz obecnie swoja droga lubimy te same druzyny pozdro ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *