Ciekawostki statystyczne (33)

ORLANDO MAGIC 125:126 PHILADELPHIA 76ERS 2OT

– Nie ma czasu. Po wczorajszym trzydogrywkowym meczu Pelicans-Bulls mamy tu następną statystyczną bombę. Tak naprawdę wynik sam w sobie nie jest ważny, biorąc pod uwagę sytuację i obecne cele obu drużyn. Dlatego tym bardziej można skupić się na liczbach.

Arron Afflalo zdobył 43 punkty. To jego nowy rekord kariery. Miał poza tym 6 zbiórek i 5 asyst, trafił 14 z 27 rzutów z gry (5-13 3pt) oraz 10 z 11 wolnych. Obrońca Orlando rozgrywa świetny sezon, ale takiego występu nie spodziewał się chyba nikt. To już drugi kolejny dzień, w którym ktoś zdobył 43 punkty, wczoraj w Portland zrobił to Paul George. To pierwsza taka sytuacja od marca 2012 roku, kiedy w ten sam dzień tyle punktów zdobyli Russell Westbrook i Kevin Love. Afflalo jest pierwszym graczem Magic z takim dorobkiem punktowym od stycznia 2012 roku (Dwight Howard), a jedynym zawodnikiem Orlando w historii, który przed nim notował linijki 43/6/5, był Tracy McGrady (w latach 2001-2004, dziesięć razy).

– Kolejnym graczem Magic z ustalonym dziś rekordem kariery jest Glen Davis. Big Baby zdobył aż 33 punkty, trafiając 15 z 24 rzutów. To do niego należało trafienie dające pierwszą dogrywkę. Co ciekawe, był to rzut za trzy, z czego Davis raczej nie jest znany. To jego pierwszy celny rzut z dystansu od sezonu 2011/12, w karierze jest już 7-41.

Thaddeus Young (fantasy!) miał 25 punktów, 12 zbiórek oraz 10-20 z gry. To jego siódme 25/10 w karierze. Evan Turner dodał 24 punkty, 6 zbiórek i 5 asyst, ale miał też aż 8 strat (career-high).

– Ten mecz, mimo tych wszystkich świetnych linijek, sprowadzał się jednak głównie do starcia dwóch najlepszych debiutantów tego sezonu. Był to historyczny pojedynek – Michael Carter-Williams miał 26 punktów, 12 zbiórek (career-high), 10 asyst i 3 przechwyty, natomiast Victor Oladipo zanotował 26 punktów, 10 zbiórek, 10 asyst i również 3 steale. Wow, wow, wow. Po raz pierwszy w historii NBA dwóch debiutantów w jednym meczu zaliczyło triple-double.

To również dopiero trzeci przypadek, w którym dwóch rookies miało TD jednego dnia (pozostałe dwa to T. Hardaway i D. Robinson w 1990, Grant Hill i J. Kidd w 1995). Oladipo jest drugim debiutantem w historii organizacji, który zanotował triple-double. Pierwszym był Penny Hardaway (1994). W przypadku Sixers to pierwsze TD dla pierwszoroczniaka od ośmiu lat (Andre Iguodala).

Po raz ostatni dwóch graczy zanotowało pierwsze triple-double w swoich karierach w jednym meczu w 1964 roku (te nazwiska nic Wam nie powiedzą: Donnie Butcher i Ray Scott). Linijka Oladipo (26/10/10/3) zdarza się w historii klubu po raz pierwszy, natomiast 27/12/10/3 Cartera-Williamsa Sixers po raz ostatni widzieli w 1990 roku (Charles Barkley).

MILWAUKEE BUCKS 100:108 BOSTON CELTICS

– Teraz spokojniej, po prostu kolejna porażka Milwaukee Bucks. To już owszem nie jest kontynuacja serii porażek, która została ostatnio przerwana, jednak Knicks tej nocy nie grali (i nie przegrali), więc Kozły są teraz samodzielnie najgorszą drużyną w lidze. W tym miejscu chciałoby być pewnie wiele innych drużyn, kto wie, czy także i nie Celtics. Aż czterech graczy Milwaukee (zapamiętajcie to) przekroczyło próg 10 punktów, najwięcej miał OJ Mayo (19 pkt), dalej 15 zdobył Brandon Knight (5-15 FG, 6 ast), 14 dodał Khris Middleton, a 11 John Henson. Bucks zdobyli rekordowe w tym sezonie 37 punktów w czwartej kwarcie, ale pech chciał, że po drugiej stronie parkietu Celtics rzucili 39. Trafili w niej 14 z 20 rzutów z gry, rozgrywając najlepszą kwartę w tym sezonie (wyrównany jego rekord pod względem liczby punktów w odsłonie), głównie dzięki świetnemu występowi Jordana Crawforda.

– Crawford w decydującej czwartej kwarcie zdobył 15 punktów, a w całym meczu był najlepszym strzelcem zespołu z 25 punktami. Trafił 8 z 14 rzutów z gry i aż 4 na 7 trójek. Celtics wyrównali rekord sezonu, trafiając 11 rzutów z dystansu. Crawford w pięciu ostatnich meczach notuje średnio 16/4/6. Dobrze spisali się dziś również pozostali starterzy Bostonu, każdy z nich dodał dwucyfrową liczbę punktów. Jeff Green rzucił 18 z 9 rzutów, Brandon Bass zaliczył 16 oczek i 9 zbiórek, 15 punktów zdobył Avery Bradley, natomiast Jared Sullinger, którego wczoraj wziąłem do swojego fantasy, dał 12 punktów i 8 zbiórek na 5-15 z gry. Ponadto 11 punktów w kwadrans z ławki zdobył Courtney Lee.

DENVER NUGGETS 111:87 BROOKLYN NETS

– Wszyscy wiedzą, że na Brooklynie rządzi Rosjanin… ale, że to Timofiej Mozgow? Rezerwowy środkowy Denver zdobył 17 punktów i pobił rekord kariery, zbierając 20 piłek. Wszystko to przy zaledwie 30 minutach gry, 6-9 z pola i 5-5 z linii. W poprzednim meczu Mozgow dostarczył, również jako rezerwowy, 16 punktów i 15 zbiórek. Ostatnim zmiennikiem z 15/15 w dwóch kolejnych spotkaniach był Shawn Kemp (1992). To pierwszy występ na poziomie 17 punktów i 20 zbiórek dla gracza Nuggets od trzech lat (Carmelo Anthony), a od 1985 roku jedynym rezerwowym tego klubu z taką linijką był Reggie Evans (2007). W tym okresie tylko jeden gracz wchodzący  z ławki dokonał tej sztuki w mniej niż pół godziny gry – Jayson Williams (1995).

– Nuggets nie mieli większych problemów z pokonaniem Nets, trafili ponad 50% rzutów z gry i wygrali 11. z ostatnich 14 meczów. Dzięki Mozgowowi zdominowali tablice 57-38, nie dając poszaleć gospodarzom także na obwodzie (2-16 3pt). Najlepszym strzelcem tego meczu był gracz Brooklynu, Joe Johnson (22 pkt), Andray Blatche miał 15 punktów i 6 zbiórek, a po 12 oczek dodali Brook Lopez i Tyshawn Taylor, ale siłą Nuggets jak zwykle był wyrównany scoring. Żaden gracz zespołu gości nie oddał więcej niż 11 rzutów, a aż dziewięciu z nich dostarczyło przynajmniej 7 punktów. Najwięcej miał Mozgow, dalej po 15 oczek rzucili Kenneth Faried i Jordan Hamilton (17 min), Ty Lawson dodał 13 punktów i 6 asyst, Randy Foye zanotował 11 punktów, a Darrell Arthur – 10.

DETROIT PISTONS 107:97 MIAMI HEAT

– Pistons niespodziewanie pokonali Heat w Miami, przerywając ich serię dziesięciu zwycięstw. W ciągu ostatnich 20 lat tylko raz udało im się wygrać z drużyną, która trwała w równie długim streaku wygranych. To było w lutym tego roku, kiedy przerwali serię Spurs. Ostatnie zwycięstwo w podobnej sytuacji, ale na wyjeździe, odnieśli zaś w 1985 roku, zatrzymując Bucks i ich serię 11 wygranych.

– Raczej po Heat spodziewalibyśmy się siedmiu graczy z double-digits, jednak dziś wyczyn ten należał do graczy Detroit. Gospodarze zagrali bez Dwyane’a Wade’a, jednak LeBron James wcale nie rozegrał jakiegoś dominującego spotkania, zdobył „tylko” 23 punkty, 6 zbiórek i 5 asyst, popełniając 6 strat. Michael Beasley z ławki zaskakuje coraz bardziej, i to pozytywnie, dziś rzucił aż 23 punkty (9-16 FG, 3-3 3pt). Problem wcale jednak nie tkwił po tej stronie parkietu, choć Heat nie pomogli sobie 44% skuteczności z gry, 9-28 za trzy i 19 stratami. Pistons trafili 51% rzutów z gry, stawiając właśnie na scoring na przykład w stylu Denver Nuggets.

– Pod względem statystycznym najbardziej wyróżnił się Andre Drummond, który zdobył 10 punktów i zebrał 18 piłek w tylko 23 minuty gry. W poprzednim meczu center Detroit miał 19 zbiórek i stał się dopiero czwartym graczem poniżej 21 roku życia w historii NBA, który w dwóch kolejnych meczach zanotował ich co najmniej 18. John Drew dokonał tej sztuki dwukrotnie, w sezonie 1974/75, Shaquille O’Neal miał trzymeczową serię tego typu w 1992/93, natomiast Dwight Howard zrobił to w dwóch różnych sezonach – 2004/05 i 2006/07. W ciągu ostatnich 28 lat tylko jeden gracz zaliczył w mniej niż 23 minuty gry linijkę na poziomie 10 punktów i 18 zbiórek – chodzi o Roberta Parisha, który zanotował taki występ 20 lat temu.

– 18 punktów (6-10 FG, 4-7 3pt) z ławki rzucił Kyle Singler, inny rezerwowy – Rodney Stuckey – dodał 16. Tyle samo zanotował Greg Monroe, który dołączył jeszcze 6 zbiórek i 5 asyst na 8-10 z gry. Po 15 punktów rzucili Josh Smith (7-21 FG) i Brandon Jennings (4 zb, 5 ast, 4 stl, 7 TO). Mała pierdółka – ostatnim graczem Detroit z czterema stealami, ale też siedmioma stratami w jednym meczu był Richard Hamilton (2003). Debiutant Kentavious Caldwell-Pope miał 10 punktów w 20 minut.

PHOENIX SUNS 91:110 MEMPHIS GRIZZLIES

Marc Gasol i Zach Randolph, mówicie? Nie znam. Dziś front-court Memphis to Ed Davis, Kosta Koufos i Jon Leuer. Grizzlies właśnie dzięki tej trójce przerwali dziś serię czterech porażek u siebie. Najlepsze wrażenie zrobił ten ostatni. Leuer z ławki zdobył 23 punkty, zebrał 9 piłek i zablokował 3 rzuty. Rozegrał pół godziny i trafił 10 z 13 rzutów z gry. Pobił rekordy kariery w liczbie punktów, bloków, oddanych i trafionych rzutów z gry, a wyrównał rekord zebranych piłek. W historii organizacji tylko jeden rezerwowy zanotował 23 punkty, 9 zbiórek i 3 bloki – Stromile Swift (2007). W ciągu ostatnich 28 lat tylko jeden gracz z ławki zaliczył podobną linijkę w tak krótkim czasie i na tak wysokiej skuteczności z gry – Arman Gilliam (1994).

– Ed Davis pobił rekordy sezonu z 21 punktami i 12 zbiórkami (8-11 FG), natomiast Koufos (14 pkt, 12 zb) zaliczył kolejny dobry występ. Świetnie spisał się również rozgrywający Grizzlies, Mike Conley zdobył 18 punktów i rozdał aż 14 asyst. Tony Allen zanotował 11/3/2/4, po 10 punktów rzucili Tayshaun Prince (5-6 FG) i Jerryd Bayless. Gospodarze trafili prawie 55% rzutów i są już 20-1 od startu poprzedniego sezonu w meczach, w których przekroczyli próg 50%.

Goran Dragić miał 16 punktów (7-13 FG) i 5 asyst, bracia Morris zanotowali razem 28 punktów i 14 zbiórek, ale nie był to dobry mecz dla dwóch innych ważnych graczy Phoenix. Eric Bledsoe trafił tylko 4 z 13 rzutów z gry i uzbierał tylko 9 punktów, natomiast 6 oczek przy 1-8 z gry (1-7 3pt) zdobył Gerald Green. Cieszy kolejny dobry występ Milesa Plumlee, który miał 11 punktów i 8 zbiórek. Co z Alexem Lenem?

CHARLOTTE BOBCATS 82:89 DALLAS MAVERICKS

– Ok, a zatem Mavericks są już 17-1 w meczach z Bobcats. Na dziesięć meczów w Dallas wygrali.. wszystkie. Są pierwszą drużyną, która zaczęła „znajomość” z drugą od 10-0 na własnym parkiecie, od Cleveland Cavaliers (2004-09, także z Charlotte). W tym meczu przegrywali nawet 12 punktami, ale o jego losach zadecydowała czwarta kwarta, w której gospodarze z Dallas wygrali 29:15 za sprawą 24 punktów duetu Dirk Nowitzki – Monta Ellis. Ważne było przełamanie się Niemca, który w pierwszej połowie trafił tylko 1 z 10 rzutów, by po przerwie rzucić aż 21 ze swoich 25 punktów, w tym 14 właśnie w ostatniej odsłonie. Ellis zanotował z kolei 22 punkty oraz po 5 zbiórek i asyst.

– W pierwszej kwarcie tego meczu obie drużyny trafiły tylko 11 z 40 rzutów. Mavericks po raz pierwszy od 2007 roku pozwolili rywalom w jednej odsłonie na tylko trzy trafienia. Sami jednak rozegrali najgorszą pierwszą połowę tego sezonu, zdobywając do przerwy tylko 39 punktów. Poza Nowitzkim i Ellisem double-digits dla ekipy gospodarzy zanotowali również Jose Calderon (12 pkt) i Vince Carter (10 pkt, 7 zb).

– Dla Bobcats najwięcej punktów i zbiórek dostarczył Al Jefferson, odpowiednio 19 i 10. Po 16 oczek dodali Gerald Henderson (7-11 FG) i Kemba Walker (7 zb, 5 ast). O double-double otarł się zaś Josh McRoberts (10/8/3/3).

OKLAHOMA CITY THUNDER 97:95 SACRAMENTO KINGS

– Po Heat, którzy przegrali z Pistons, rolę najgorętszej drużyny w lidze przejęli właśnie Thunder, dla których dzisiejsza wygrana z Kings była ich ósmą z rzędu. To również siódme kolejne zwycięstwo OKC nad Sacramento, choć dziś łatwo wcale nie było. Gospodarze postawili im trudne warunki, choć musieli radzić sobie bez DeMarcusa Cousinsa. Pod jego nieobecność zespół ciągnął Isaiah Thomas, który w 21 minut zdobył 24 punkty (9-18 FG, 4 stl, 0 TO), z czego 21 w czwartej kwarcie, wygranej przez Sacto 30:19. Kings nie zdołali jednak dogonić Thunder, ale Thomas jest drugim graczem od 28 lat, który w barwach Sacramento rzucił z ławki 24 oczka w tak krótkim czasie. Raz już to zrobił, rok temu. Wcześniej dokonał tej sztuki tylko Sarunas Marciulonis (1996).

– Kings trafili tylko 39% rzutów, Thunder 43%. Derrick Williams spisał się całkiem dobrze, zdobył 13 punktów (5-10 FG), ale skuteczności brakowało pozostałym graczom gospodarzy. Patrick Patterson miał 10 zbiórek, ale trafił tylko jeden z ośmiu rzutów. Marcus Thornton był 2-8. 14, 12 i 10 punktów odpowiednio mieli Ben McLemore, Greivis Vasquez (7 ast) i Jason Thompson (10 zb), ale ta trójka trafiła razem tylko 12 z 32 rzutów.

Kevin Durant rozegrał po prostu kolejny mecz, zdobył 27 punktów i zebrał 11 piłek, trafiając tylko 8 z 21 rzutów, ale również wszystkie dziesięć osobistych. To 34. w jego karierze 10-10 z linii, od sezonu 2007/08, kiedy przyszedł do ligi, żaden gracz nie zanotował więcej podobnych spotkań. Drugi jest Dirk Nowitzki (31). Russell Westbrook zdobył 15 punktów, zebrał 8 piłek i rozdał 7 asyst (7-19 FG, 7 TO). Kolejny dobry mecz zaliczył młody duet rezerwowych pełniący w zespole wicemistrzów NBA z 2012 roku coraz większą rolę. Jeremy Lamb miał 14 punktów, Reggie Jackson – 13 oraz 4 zbiórki i 4 asysty. Serge Ibaka dodał 13 punktów oraz 9 zbiórek.

TORONTO RAPTORS 103:112 GOLDEN STATE WARRIORS

– Co za mecz. Warriors odrobili 27 punktów straty, zaczynając czwartą kwartę z -18 i wygrywając ją… 42:15. Coś pięknego, obejrzyjcie ten come-back. Wojownicy nie wygrali meczu mimo tak dużej straty na początku 4Q od 1962 roku. W ciągu ostatnich 21 minut i 19 sekund meczu wygrali z Raptors 64-28, trafiając 21 z 37 rzutów (Raptors 10-28), 10 z 20 trójek (Raptors 1-9) i popełniając trzy straty (Raptors 8). Żadna drużyna w historii nie wygrała meczu w regulaminowym czasie gry różnicą dziewięciu punktów, przegrywając po trzech kwartach -18. Poprzedni rekord (+8) należał do Hawks, z 1997 roku.

– Raptors przegrali w Oracle Arena po raz dziewiąty z rzędu, a przecież mogło być tak pięknie.. 26 punktów na 10-18 z gry zdobył DeMar DeRozan, 20 oczek, 4 zbiórki i 9 asyst dodał Kyle Lowry, a double-double z ławki zanotował Amir Johnson (16 pkt, 10 zb, 5 w ataku, 7-10 FG). Rudy Gay dołożył 18 punktów przy trafieniu 6 z 12 rzutów z gry. Dziś w Oakland były jednak jakby dwa osobne mecze i w końcówce istnieli tylko Warriors.

– Na czele Warriors stał świetny Stephen Curry (27 pkt, 10 ast, 5 stl, 8-15 FG), który aż 14 punktów zdobył w tej czwartej kwarcie. 22 punkty i 7 asyst przy 6-12 za trzy miał Klay Thompson, 19 punktów zdobył Harrison Barnes, 18/8/4 dodał David Lee, nawet Jermaine O’Neal i Andrew Bogut wspólnie zebrali 21 punktów i 13 zbiórek.

Najlepsi

punkty: Afflalo (43)

zbiórki: Mozgov (20)

asysty: Conley (14)

przechwyty: Curry (5)

bloki: Al Jefferson, Leuer, Udoh (3)

straty: Turn(ov)er (8)

3pt: K. Thompson (6)

FT: Afflalo, Durant, Turner, Oladipo (10)

minuty: Afflalo (52:25)

Enbiejowy typer: 6/8, w sezonie 164/268

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *