Ciekawostki statystyczne (30)

INDIANA PACERS 99:74 CHARLOTTE BOBCATS

– Pacers pokonali Bobcats, rozgrywając statystycznie najlepszy mecz w obronie w tym sezonie (74 punkty oraz 31,3% skuteczności z gry Charlotte to rekordy defensywy Indiany w tych rozgrywkach) i odnieśli piąte zwycięstwo z rzędu, stając się w obliczu porażek Spurs i Blazers samodzielnym liderem NBA. To już 14-1. Rysie z bilansem 7-9 nadal spokojnie mieszczą się w ósemce #Wschód, ale są tylko 3-6 u siebie.

– Bobcats w starciu z najlepszą defensywą ligi wykręcili swoje najgorsze w tym sezonie wyniki w liczbie punktów oraz skuteczności z gry. Już pierwsza kwarta doskonale zobrazowała, jak będzie wyglądał ten mecz – gospodarze zdołali rzucić w niej tylko 11 punktów na 18,2% z gry. Mimo takiej dominacji po bronionej stronie parkietu Pacers przez trzy pierwsze kwarty nie umieli odskoczyć swoim rywalom, bo sami trafili tylko 28% rzutów. Ostateczny run nadszedł jednak w czwartej kwarcie, którą Indiana wygrała 39:22, głównie dzięki serii 28-11. W jej trakcie pięć trójek z rzędu trafił CJ Watson, który w całym meczu rzucił 18 punktów, bijąc rekord kariery w liczbie celnych rzutów z dystansu (6-7) i prowadząc drużynę w ostatniej odsłonie do 14-20 z gry i 7-9 za trzy. W tym sezonie tylko dwie drużyny zdobyły więcej punktów w czwartej kwarcie, Suns (44 z Kings) i Lakers (41 z Clippers). Indiana wygrała na wyjeździe 4Q różnicą 17 punktów po raz pierwszy od pięciu lat.

– Z wyjątkiem czwartej kwarty, w której rządził Watson, obie drużyny raczej pudłowały. Przyzwoitą skuteczność i znaczny dorobek punktowy miało jeszcze tylko trzech graczy, w tym dwóch z Indiany. Paul George (6-15 FG, 5 TO, 4 faule) zanotował linijkę 15/5/4/3, Lance Stephenson dorzucił double-double 15 punktów i 10 zbiórek (5-10 FG), z kolei najlepszy strzelec Charlotte, Al Jefferson, trafił 7 z 16 rzutów z gry i zdobył 16 punktów (9 zb, 3 blk). George Hill (7/7/4) 2-10 FG, Roy Hibbert (14 pkt, 10 zb, 6 w ataku) 4-14, David West (11 pkt, 8 zb) 3-9. Kemba Walker (15 pkt) 3-17, Gerald Henderson (10 pkt) 3-15.

– Po 200 pierwszych meczach na stanowisku trenera coach Pacers – Frank Vogel – ma na swoim koncie aż 125 zwycięstw. Spośród 18 aktywnych trenerów tylko trzech miało lepszy bilans po 200 meczach – Tom Thibodeau (142-58), Rick Adelman (137-63) i Rick Carlisle (126-74).

PHILADELPHIA 76ERS 94:105 ORLANDO MAGIC

– To nie był tylko mecz dwóch tankujących drużyn (Sixers już robią to lepiej, szósta porażka w siedmiu ostatnich meczach), ale też bezpośrednie starcie dwóch najlepszych debiutantów początku tego sezonu. Michael Carter-Williams miał 23 punkty (9-21 FG), 4 zbiórki, 3 asysty i 4 przechwyty, natomiast Victor Oladipo w rekordowe 42 minuty zanotował 18 punktów, 3 zbiórki, 5 asyst, 5 przechwytów, ale też aż 8 strat, choć na 7-11 z gry. Drugi pick ostatniego Draftu trafił dziś tylko jedną z pięciu trójek, ale tą jedyną celną było trafienie nad Carterem-Williamsem na trzy minuty do końca meczu dające Magic prowadzenie +9, co było w zasadzie rozstrzygnięciem.

– Match-up Cartera-Williamsa z Oladipo nie miał wyraźnego zwycięzcy, ale znacznie lepiej spisali się koledzy tego drugiego, dzięki czemu Magic wygrali 17. z 20 ostatnich meczów z 76ers. Nikola Vucević (moje fantasy) przeciwko swojej byłej drużynie zanotował aż 21 punktów (10-13 FG), 16 zbiórek, 5 asyst i 3 bloki. Wow. W ciągu ostatnich 28 lat tylko dwóch graczy zanotowało taką linijkę na skuteczności 77% – Charles Barkley (1986, 1988) i Tim Duncan (2003). Poza tym 19 punktów (9-15 FG) rzucił Glen Davis, 18 miał Arron Afflalo, a kolejny dobry występ z ławki zaliczył Andrew Nicholson (11 pkt, 5 zb, 5-7 FG, 16 min). Vucević był liderem Magic w zbiórkach w dwunastym meczu z rzędu. Tylko jeden gracz w lidze ma w tej chwili dłuższą serię, Kevin Love (17).

– Poza MCW w szeregach Sixers tylko dwóch graczy przekroczyło próg 10 punktów i choć obaj zanotowali naprawdę dobre linijki, to goście ze swoją skutecznością na poziomie niecałych 45% nie mogli równać się z 52,4% Orlando. Evan Turner był o dwie asysty od triple-double (17/11/8), natomiast Thaddeus Young po trzymeczowej przerwie spowodowanej śmiercią w rodzinie zaliczył z ławki aż 26 punktów (9-15 FG) i 8 zbiórek w 28 minut. To jego drugi mecz w karierze na poziomie 26/8 przy 60% skuteczności z ławki, przed nim ostatnim rezerwowym Sixers, który zanotował taki występ, był Orlando Woolridge (1994). W ciągu ostatnich 28 lat tylko jeden zawodnik z Filadelfii skompletował dwie linijki tego typu, to Charles Barkley (1986, 1987).

MEMPHIS GRIZZLIES 100:93 BOSTON CELTICS

– Grizzlies po raz drugi z rzędu wygrali w sezonie oba mecze z Celtics. Wcześniej dokonali tej sztuki tylko raz, w 2000/01. Kluczem do dzisiejszej wygranej Memphis był ich mocny start. Doprowadzili Celtics do rozegrania najgorszej pierwszej kwarty w tym sezonie (13 pkt, 5-18 FG), samemu zdobywając w niej 27 punktów, z czego 20 pierwszych – w pomalowanym. Po przegraniu dwóch ostatnich meczów w FedEx Forum Grizzlies przedłużyli swoją serię zwycięstw na wyjeździe do pięciu – to druga najdłuższa passa w historii organizacji, po siedmiu wygranych z rzędu w lutym/marcu 2010 roku.

– Dwóch najlepszych strzelców tego meczu grało w biało-zielonych koszulkach, jednak poza nimi tylko jeden gracz Bostonu przekroczył granicę 10 punktów. Celtics odrobili jednak prawie całą 19-punktową stratę, ale maksimum ich możliwości było doprowadzenie do -3. Jared Sullinger (23 pkt, 12 zb, 10-18 FG!) zdobył aż 17 punktów w czwartej kwarcie – więcej niż Zach Randolph w całym meczu (13 pkt, 7 zb, 5-16 FG). W swoim 60. meczu w karierze Sullinger po raz drugi przekroczył granicę 20 punktów, notując pierwsze 20/10 w karierze. Jeff Green rzucił 26 punktów i zebrał 7 piłek, Avery Bradley dołożył 16 oczek, ale na obwodzie gospodarze przegrali z Jerrydem Baylessem.

– Rezerwowy Grizzlies rzucił w 21 minut aż 22 punkty (6-10 FG, 9-11 FT) jako drugi gracz w historii organizacji, po Samie Youngu (2010). Bayless rozgrywa taki-sobie-sezon, notując najgorsze PPG (per-36 też) od debiutanckiego sezonu, natomiast dziś po raz trzeci w tym sezonie przekroczył próg 10 punktów. 22 oczka to oczywiście jego rekord obecnych rozgrywek. Kosta Koufos miał tylko 7 punktów z 11 rzutów, ale był bardzo aktywny na tablicach (13 zb), natomiast Tony Allen (5-8 FG, 3 stl) i Mike Conley (9 ast) zanotowali odpowiednio 12 i 14 punktów, a razem mieli 11 asyst i 5 przechwytów bez straty. Ostatnim duetem startującym na pozycjach 1-2, który zanotował razem min. 10 asyst i 5 steali bez straty, była dwójka

LOS ANGELES LAKERS 99:94 BROOKLYN NETS

– Nets po fatalnym początku wzięli się do roboty i odrobili całą 27-punktową stratę. Wygrana w takim meczu, w takim stylu mogłaby być momentem przełomowym na Brooklynie, ale ani Paul Pierce, ani Kevin Garnett nie trafili swoich rzutów na remis, przez co Nets przegrali czwarty mecz u siebie z rzędu i są 4-11. Brawa za come-back, ale w ciągu ostatnich 3 minut i 40 sekund gospodarze spudłowali 8 z 9 rzutów z gry i popełnili trzy straty. Paul Pierce w ostatniej akcji meczu mógł zostać bohaterem i w Bostonie pewnie by ta trójka wpadła. Ale nie tym razem.. Pierce w całym meczu zanotował 12 punktów, 6 zbiórek i 5 asyst, ale spudłował aż 13 z 17 rzutów z gry i 5 z 7 trójek. W ciągu ostatnich pięciu sezonów tylko trzy razy miał przy min. 15 rzutach gorszą skuteczność niż dzisiejsze 23,5%. W sezonie trafia jak dotąd tylko 37,6% rzutów, choć w żadnym poprzednim sezonie nie zszedł poniżej 40%. Pierce notuje także najgorsze w karierze PPG oraz skuteczność zza łuku.

– Najlepszym strzelcem zespołu gospodarzy był Joe Johnson (18 pkt, 6-19 FG), ale w końcówce zabrakło jego ‚clutch’ – w ciągu ostatnich pięciu minut oddał tylko trzy rzuty i wszystkie spudłował. Po 14 punktów dołożyli Andray Blatche i Alan Anderson. Szkoda, że na marne poszedł świetny występ Mirzy Teletovicia, który zdobył 17 punktów na 4-7 za trzy w 21 minut, rzucając aż 14 oczek w czwartej kwarcie. Może gdyby to on oddawał ostatni rzut.. a tak na pocieszenie zostały mu rekordy kariery w liczbie punktów oraz celnych rzutów za trzy. Mason Plumlee miał dziś tyle samo bloków (4), ile we wszystkich 11 poprzednich meczach.

– Spośród starterów Lakers tylko Pau Gasol trafił przynajmniej 40% swoich rzutów (21 pkt, 8 zb, 9-17 FG), reszta pierwszej piątki na 33 próby wykorzystała tylko dziewięć. Ale od czego jest ławka rezerwowych – dziś Jeziorowcy dostali od nich aż 52 punkty, z czego 41 od duetu Nick Young-Jordan Farmar. Pierwszy zdobył 26 punktów (8-16 FG, 4-6 3pt, 6-6 FT) i to jest jego najlepszy wynik w tym sezonie. Farmar z kolei dzień po 22 punktach w Waszyngtonie trafił aż pięć z siedmiu rzutów za trzy i zdobył 15 punktów w 22 minuty. Dopiero po raz szósty w swojej karierze rozgrywający Lakers zdobył min. 15 punktów w dwóch kolejnych meczach, a jego rekordowa seria to pięć takich spotkań w 2010 roku.

– Lakers po raz szósty z rzędu mieli innego lidera pod względem zdobytych punktów. Dziś był nim Nick Young, wcześniej Meeks, Hill, Gasol, Henry i Farmar. To pierwsza taka seria dla Jeziorowców od 15 lat.

MIAMI HEAT 95:84 CLEVELAND CAVALIERS

– Serie Spurs i Blazers upadły, dlatego Heat ze swoimi ośmioma wygranymi z rzędu mogą się w tej chwili nazywać najgorętszą drużyną w lidze. Dziś dopiero po raz drugi w 15 meczach tego sezonu nie przekroczyli progu 100 punktów, a mimo to ich zwycięstwo nie było zagrożone. Cavs trafili niecałe 35% rzutów, popełniając 18 strat. Kyrie Irving zdobył 16 punktów, ale spudłował 13 z 19 rzutów (0-5 3pt). Rezerwowi Cleveland uzbierali aż 58 punktów, ale co z tego, skoro pierwsza piątka miała ich łącznie mniej niż LeBron James. LBJ wygrał 10 z 11 meczów przeciwko Cavaliers, notując dziś 28 punktów, 8 zbiórek i 8 asyst. Dziś trafił ‚tylko’ 9 z 19 rzutów z gry, ale w tym sezonie notuje najlepsze w karierze 60% z gry, 47,7% za trzy i 80,5% z rzutów wolnych. Jeśli ten pierwszy wskaźnik się utrzyma, będzie to siódmy kolejny sezon, w którym James poprawił swój FG%. Tylko jeden gracz w historii dokonał tej sztuki (przy założeniu 20 rozegranych meczów w każdym sezonie) – Lenny Wilkens (7 sezonów w latach 1962-68).

– Poza Jamesem kolejny świetny mecz rozegrał Dwyane Wade, który zdobył 22 punkty na skuteczności 10-14 FG. W dwóch poprzednich spotkaniach trafił 9 z 13 oraz 9 z 16 rzutów i on także notuje swój career-high pod względem skuteczności z gry (52,4%). Tak samo Michael Beasley (55,7%), który dziś miał 17 punktów i 9 zbiórek. Miami Heat.

– Po stronie Cavaliers najlepiej spisał się Dion Waiters, dla którego może być to jeden z ostatnich meczów w tych barwach. Z ławki zdobył 24 punkty na 7-14 z gry i 4-8 za trzy. 13 punktów miał Earl Clark, 10 Anderson Varejao, natomiast Jarrett Jack zanotował 8 punktów, 5 zbiórek i 6 asyst, choć też 5 strat. Cavaliers przegrali czwarty mecz z rzędu i siedem z ośmiu ostatnich. Skuteczność z gry pierwszej piątki Cleveland bez Irvinga to 4-20, no właśnie.

CHICAGO BULLS 99:79 DETROIT PISTONS

– Bulls nareszcie zakończyli serię czterech porażek (2-7 na wyjeździe), wygrywając na dwadzieścia ostatnich spotkań z Pistons po raz 19. Po pierwszej połowie to gospodarze byli na dwupunktowym prowadzeniu, jednak druga połowa w ich wykonaniu to był jakiś koszmar. Trafili w niej tylko 27,7% rzutów z gry, zdobywając 26 punktów i finał nie mógł być inny niż blow-out dla Chicago, tym bardziej, że Bulls trafili aż 53% rzutów z gry. Naprawdę „dobrą” robotę zrobiła pierwsza piątka Detroit, która po przerwie trafiła łącznie tylko 2 z 18 rzutów (+8 TO).

– Po double-double zanotowali Josh Smith (13 pkt, 11 zb, 6-12 FG) i Andre Drummond (10 pkt, 11 zb). Zawiódł natomiast Greg Monroe, który miał tylko 5 punktów i 3 zbiórki. Brandon Jennings miał 12 punktów, ale tylko 4 asysty przy 13 oddanych rzutach. I znów, po raz kolejny, najlepiej spisał się Rodney Stuckey, który już włączył się do walki o nagrodę dla najlepszego rezerwowego, a dziś rzucił 25 punktów na 9-16 z gry w 29 minut. W siedmiu ostatnich meczach jego skuteczność wyniosła aż 55% (20.1 ppg).

– Dla Bulls Luol Deng zdobył 27 punktów (11-17 FG) oraz 6 zbiórek i 5 asyst. W każdym z trzech meczów po kontuzji Rose’a przekroczył granicę 20 punktów. Po 13 punktów dołożyli Tony Snell (rekord kariery), Kirk Hinrich i Joakim Noah, natomiast w obliczu słabszego występu Carlosa Boozera (6 pkt, 7 zb, 3-11 FG) świetnie zastąpił go Taj Gibson, który w 27 minut z ławki rzucił 23 punkty (rekord kariery) na skuteczności 11-13 z gry, zbierając również 8 piłek. To dziewiąty od 15 lat występ na poziomie 23/8 i 84% z gry w nie więcej niż 27 minut, jako ostatni dokonali tej sztuki Carl Landry (marzec) i Marcin Gortat (tak, 2011). W ciągu ostatnich 28 lat takiej linijki nie miał żaden gracz Chicago.

– Pistons, którzy trafili dziś 44,7% rzutów z gry, są jedyną drużyną w tym sezonie, która wygrana/porażka w statystyce skuteczności z gry zawsze przekładała się na wygraną/porażkę w całym meczu. Czyli Tłoki są 6-0, gdy mają lepszy FG% od rywali i 0-9, gdy mają gorszy.

ATLANTA HAWKS 84:113 HOUSTON ROCKETS

– W Rockets znów nie grał James Harden, ale Hawks chyba o tym nie wiedzieli i dali sobie rzucić 113 punktów na 55% z gry i 14-27 za trzy. Jastrzębie są teraz w dość dużym dołku, nie dość, że przegrali poprzednie mecze z Celtics i Magic (to nie 2010), to jeszcze dziś po prostu ich nie było. W trakcie tej serii Jeff Teague, który wcześniej był all-starem, trafił tylko 7 z 31 rzutów (dziś 0-5). Atlanta jest 1-6 w meczach, w których jej rozgrywający miał mniej niż 16 punktów. Kyle Korver nie wyrównał rekordu Dany Barrosa, ale spokojnie – po prostu nie grał. Hawks przegrali 20 z 22 ostatnich meczów w Houston. Dziś double-digits w ich barwach zanotowali Paul Millsap (16 pkt), Al Horford (14 pkt, 8 zb, 7-10 FG), Cartier Martin (14 pkt, 4-7 3pt) i John Jenkins (13 pkt, 3-6 3pt). Jak widać, dwaj ostatni trafili razem aż 7 z 13 trójek, jednak pozostali gracze gości dodali tylko jeden celny rzut z dystansu na dziewięć prób.

– Rockets w czwartym kolejnym meczu u siebie prowadzili od początku do końca. To ich piąte z rzędu zwycięstwo na własnym parkiecie i szóste z siedmiu ostatnich meczów ogółem. Po raz pierwszy od 2006 roku wygrali dziesięć meczów w listopadzie. Dziś grali bez Hardena, a po czterech minutach z parkietu zszedł Jeremy Lin. Dwight Howard (11 pkt, 8 zb, 4 ast) wcale nie dominował, ale i to nie przeszkodziło Houston w blow-oucie. Rockets wygrali starcie ławek 67-32, a po 21 punktów zdobyli Francisco Garcia (rekord sezonu, 9-14 FG) i Aaron Brooks (7-12 FG, 4-6 3pt). Po 14 punktów zanotowali Chandler Parsons i Terrence Jones (razem 12-23 FG i 11 zbiórek), a Omer Asik zanotował prawie-double-double (10 pkt, 9 zb). Rockets są 11-1, kiedy wygrywają na tablicach (dziś 42-32).

– Howard rozegrał 26 minut, Asik 20, ale ani przez moment nie widzieliśmy na parkiecie tej dwójki razem. Z Turkiem Rockets byli +21, z Dwightem +10.

WASHINGTON WIZARDS 100:92 MILWAUKEE BUCKS OT

Marcin Gortat rozegrał jeden z najlepszych meczów w swojej karierze, notując 25 punktów (11-12 FG) oraz 8 zbiórek. Aż sześć oczek zdobył w dogrywce (Bucks 5) i Wizards wygrali trzeci mecz z rzędu, Kozły przegrały zaś dziesiąte kolejne spotkanie, to szósta tak długa seria porażek w ich historii. Jak na razie rekord to 15 przegranych z rzędu (1995/96). Milwaukee nie pomaga nawet seria 10 spotkań z drużynami z ujemnym bilansem, dziś przegrali jej czwarty mecz.

– Taki występ Polaka nie może tutaj być opisany jednym zdaniem. 25 punktów to nowy rekord sezonu dla Gortata, który w swojej karierze tylko raz miał lepszy dorobek (28 pkt, w marcu 2012 roku, jeszcze w barwach Phoenix). W trzech ostatnich meczach Marcin trafił aż 24 z 31 rzutów, ale dzisiejszy występ był po prostu szczytem efektywności. Nikt w tym sezonie nie miał takiej skuteczności z gry przy min. 10 oddanych rzutach. To dopiero trzeci w ostatnich 3 latach występ na poziomie 25/8 oraz 91% skuteczności. W tym okresie sztuki tej dokonali także LeBron James i Tyson Chandler. W ciągu ostatnich 28 lat nie zrobił tego żaden gracz Wizards.

John Wall miał „tylko” 19 punktów (6 zb, 5 stl, 5 TO, 7-18 FG, 3-6 3pt) po tym, jak w trzech poprzednich meczach rzucił łącznie 99. Martell Webster zanotował 18/5/7, 14 punktów dodał Trevor Ariza.

– Najlepszym graczem Bucks był OJ Mayo, autor 21 punktów oraz trójki, która doprowadziła do dogrywki. Mógł jednak trafić więcej niż tylko 9 z 23 rzutów. Myślałem, że nie dożyję tych czasów – aż trzech starterów Milwaukee zanotowało double-digits. Wow. Poza Mayo sztuki tej dokonali Khris Middleton (13 pkt, 7 zb) i Ersan Ilyasova (12 pkt, 6-7 FG). A przecież była jeszcze ławka rezerwowych, dziś z 36 punktami. Szaleństwo. Do zwycięstwa (oni w końcu tankują, czy nie?) zabrakło naprawdę niewiele, to „niewiele” najprawdopodobniej zawiera się tutaj – Brandon Knight miał 7 punktów, 4 zbiórki i 5 asyst, ale 2-12 z gry i 5 strat.

DENVER NUGGETS 117:110 MINNESOTA TIMBERWOLVES

– Nuggets obronili swoją przewagę (w pewnym momencie aż 15 punktów), zdobywając wszystkie 27 punktów w czwartej kwarcie z pomalowanego bądź z linii rzutów wolnych. Dzięki temu wywieźli z Minnesoty drugą wygraną nad Timberwolves w tym sezonie (w obu meczach rzucili 117 punktów – przypadek?), a czwartą z rzędu ogółem. Wilki po raz pierwszy w tym sezonie mają ujemny bilans, z 8-9 zajmują 11. miejsce na Zachodzie. Niestety, w Konferencji Wschodniej tylko dwie drużyny mają lepszy bilans niż 50%.

– Cała pierwsza piątka Timberwolves przekroczyła próg double-digits, ale ławka rezerwowych dodała razem tylko 10 punktów. Kevin Martin miał 29 punktów, trafił wszystkie 11 rzutów z linii, ale też tylko 9 z 21 z gry, w tym żaden z pięciu trójek. Kevin Love zaczyna już być nudny z tymi 19 punktami i 15 zbiórkami (7-19 FG, 3-9 3pt), nie to co Nikola Peković (21 pkt, 10 zb, 8-14 FG). Ricky Rubio miał 17 punktów, 5 zbiórek i 11 asyst, ale źle popatrzył w linijki Michaela Cartera-Williamsa i popełnił też aż siedem strat. Corey Brewer miał 14 punktów.

– W Denver łącznie aż ośmiu graczy zdobyło dwucyfrową liczbę punktów, z Ty Lawsonem na czele (23 pkt, 7-15 FG, 8-10 FT). 15 oczek w 22 minuty z ławki dodał Nate Robinson, 14 miał Wilson Chandler (6-10 FG), 13 Kenneth Faried (6-7 FG), 11 Jordan Hamilton, a po dziesięć – JJ Hickson, Randy Foye i Andre Miller. Ławka rezerwowych Nuggets (44 ppg) ustępuje w NBA tylko Lakers. Na 13 ostatnich meczów w Pepsi Center podopieczni Briana Shaw wygrali aż jedenaście razy.

– Lawson rzucił co prawda aż 23 punkty, ale dziś miał tylko cztery asysty. Liderem zespołu pod tym względem okazał się więc Dre Miller (6). Zakończyła się więc seria 13 meczów, w których to Lawson był najlepszym asystującym Denver. To najdłuższa taka seria trwająca od początku sezonu w historii organizacji.

SAN ANTONIO SPURS 88:94 OKLAHOMA CITY THUNDER

– Thunder za jednym zamachem zakończyli serię 11 zwycięstw Spurs i przedłużyli własną passę wygranych na własnym parkiecie do siedmiu. Poza nimi tylko trzy drużyny w NBA nie przegrały jeszcze meczu u siebie, w tym własnie ich dzisiejsi rywale (+Bulls, Pacers). Wydawało się, że na tak grające Ostrogi potrzebni będą Kevin Durant i Russell Westbrook w najlepszym wydaniu. Tak wcale nie było, obaj panowie rzucili razem tylko 30 punktów z 39 rzutów. Nie sumując – Durant miał 20 punktów i 13 zbiórek, ale też sześć strat, natomiast Westbrook zanotował zaledwie 6 punktów na 2-16 z gry oraz 8 asyst. Thunder sprawili jednak (Serge Ibaka 17 pkt, 11 zb, 5 blk), że Spurs nie mogli zagrać swojej koszykówki. To nie był najlepszy dzień dla zawodników San Antonio, którzy trafili tylko 39% rzutów z gry, w tym 7 na 27 rzutów za trzy. Nie postawiłbym przed tym meczem pieniędzy na to, że rezerwowi Thunder zdobędą więcej punktów od ławki Spurs (39-37). Ale to w dużej mierze zasługa jednego gracza, bezsprzecznego bohatera tego meczu.

Reggie Jackson przejął mecz na początku czwartej kwarty (w niej 14 pkt), a w całym meczu zdobył rekordowe w karierze 23 punkty na skuteczności 10-14. To wszystko w zaledwie 26 minut. W ciągu ostatnich 15 lat tylko trzech rezerwowych tej organizacji zanotowało 23 punkty na 71% z gry w tak krótkim czasie (Kevin Martin, James Harden, Ronald Murray). Dobrze spisał się również Jeremy Lamb, który zdobył 12 punktów (5-7 FG).

– Dla Spurs najwięcej punktów zdobył Tony Parker (16 pkt, 7 ast, 6-16 FG, 0 pkt w 4Q). Double-double 14 punktów i 10 zbiórek zanotował Kawhi Leonard (6-18 FG, 1-5 3pt), kolejny taki-sobie mecz miał Tim Duncan (11 pkt, 8 zb, 5-14 FG). Z ławki Manu Ginobili rzucił 12 punktów, Boris Diaw 10, Patrick Mills 9. I znów wracamy do najbardziej popularnego bilansu dotyczącego Thunder – od startu poprzedniego sezonu są 42-1 w meczach, w których zatrzymali swoich rywali poniżej 42% z gry. Dla Spurs ich 39% skuteczności to najgorszy wynik w tym sezonie.

– 30 punktów Duranta i Westbrooka to ich trzeci najgorszy wynik wśród meczów wygranych przez Thunder.

GOLDEN STATE WARRIORS 99:103 DALLAS MAVERICKS

Monta Ellis w meczu przeciwko swojej byłej drużynie zdobył tylko 4 punkty na 2-16 z gry (10 asyst), to pierwszy występ w tym sezonie, w którym nie rzucił przynajmniej 18 punktów. Mimo to Mavericks wygrali ósmy z dziewięciu meczów u siebie i są już 10-6. Warriors przegrali zaś w tym sezonie wszystkie cztery mecze będące drugą częścią back-to-back – wczoraj wygrali w Nowym Orleanie jednym punktem.

– Podobna historia, jak w kilku innych dzisiejszych meczach – Warriors zmniejszyli 17-punktową stratę do czterech oczek, ale na więcej nie było ich już stać. Aż trzech graczy Golden State zdobyło 20 punktów, ale żaden spośród pozostałych nie miał choćby dziesięciu. Stephen Curry rzucił 29 punktów i rozdał 8 asyst, ale popełnił także 6 strat. Co ciekawe, trafił aż sześć z dziesięciu rzutów za trzy, a wewnątrz łuku na 9 prób wykorzystał tylko trzy. Double-double zaliczyli David Lee (20 pkt, 12 zb, 7-14 FG) oraz Klay Thompson (20 pkt, 10 zb, 5-16 FG), który pobił swój rekord kariery w liczbie zbiórek, notując pierwsze DD w karierze.

– Warriors przywieźli do Dallas złe wspomnienia dla Monty Ellisa, który po raz 69. w karierze spudłował min. 14 rzutów z gry, ale tak słabej skuteczności jak dziś (12,5%) jeszcze w takiej sytuacji nie miał. W ciągu ostatnich 20 lat tylko jeden gracz Mavericks miał tak słabą skuteczność przy 16 oddanych rzutach – Jamal Mashburn, który dokonał tej sztuki w 1995 oraz dokładnie 27 listopada 1993 roku, czyli równo 20 lat temu. Dirk Nowitzki zdobył 22 punkty (11-19 FG), po 12 mieli Jose Calderon i Jae Crowder, po 11 – Shawn Marion, Samuel Dalembert i DeJuan Blair (9 zb, 7 w ataku, 20 min). Mavericks, mało tracąc, sporo zyskali – łącznie popełnili tylko sześć strat, tyle samo, co sam jeden Stephen Curry (Warriors 18 TO).

PORTLAND TRAIL BLAZERS 106:120 PHOENIX SUNS

– Po raz pierwszy w historii NBA jednego dnia ‚padły’ dwie serie 11 wygranych. Przegrali Spurs, przegrali i Blazers. Koszykarze Portland ponieśli w tym sezonie łącznie tylko trzy porażki, z czego dwie – właśnie z Suns. Słońca (8-7) odrobiły 16 punktów straty, by samemu zbudować aż 22-punktową przewagę. 120 punktów to ich nowy rekord sezonu, również Blazers jeszcze na tak dużo w obecnych rozgrywkach nie pozwolili. Przypominam, że wciąż poza grą jest Eric Bledsoe. Łatwo o tym zapomnieć, jeśli Goran Dragić robi 31 punktów i 10 asyst na 10-18 z gry. Do tego 5 zbiórek, 4-5 za trzy, 7-8 z linii i +20. To pierwszy od sześciu lat występ gracza Phoenix na poziomie 31 punktów, 5 zbiórek, 10 asyst i 55,6% z gry (Steve Nash).

– Słoweńca wspierał Channing Frye, który zdobył 25 punktów (9 zb) przy 10-12 z gry (3-5 za trzy). 34 punkty dodali bracia Morris. Suns trafili prawie 52% rzutów z gry.

– Blazers będą musieli robić następną serię zwycięstw, choć z drugiego miejsca na Zachodzie są chyba jak na razie zadowoleni. LaMarcus Aldridge zdobył 24 punkty (10-18 FG), Damian Lillard dodał 16, Nicolas Batum dostarczył 15/4/5. Thomas Robinson z ławki rzucił 10 punktów, ale rezerwowi Portland zdobyli razem mniej punktów niż Morrisowie. Abstrahując już od defensywy, gościom zabrakło punktów od Wesleya Matthewsa, który zdobył ich dziś tylko osiem, oddając zaledwie sześć rzutów. Matthews w tym sezonie trafia zabójcze 55% rzutów z gry i ponad 50% trójek, ale tylko raz zdobył mniej punktów niż dziś.

NEW YORK KNICKS 80:93 LOS ANGELES CLIPPERS

– Brooklyn Nets mimo swojej porażki z Lakers mają jednak jeden powód do radości – przegrali także Knicks, po raz siódmy z rzędu. Mają bilans 3-11, Nets 4-11. Rzeczywiście, w tym sezonie miało dojść do wielkiej rywalizacji zespołów z Nowego Jorku, ale myślałem, że odbędzie się ona w nieco innych rejonach tabeli Wschodu niż 13-14 miejsce. Gdyby tak rozwiązać drużynę Milwaukee Bucks, Nets i Knicks byliby ostatni. Carmelo Anthony jeszcze nigdy w swojej karierze nie zanotował tak długiej serii porażek. Dziś Melo zanotował typowe 27 punktów i 9 zbiórek na jeszcze bardziej typowym 9-23 z gry. Andrea Bargnani zanotował 20 punktów i 10 zbiórek, to jego drugi taki występ w tym sezonie. Włoch miał więcej niż jedno 20/10 po raz ostatni w sezonie 2010/11. Raymond Felton wrócił i miał 12 punktów z 7 asystami. Amare Stoudemire (20 min, -29). Nie, nie zapomniałem niczego dopisać.

– Dla Clippers po 15 punktów zdobyli Blake Griffin (13 zb, dziewiąte double-double z rzędu), JJ Redick (23 min, 5-10 FG) i Chris Paul (5 zb, 7 ast). 13 punktów (3-10 FG) z ławki dołożył Jamal Crawford. To wcale nie są jakieś zawrotne linijki, ale też nie o to chodzi. Doc Rivers zaczął działać i Clippers w pięciu ostatnich meczach tracili średnio tylko 93 punktów na mecz, w jedenastu pierwszych rywale rzucali im aż 106 ppg. Dzisiejsze 80 punktów to najlepszy wynik obrony LAC w tym sezonie. W czwartej kwarcie gospodarze stracili tylko 12 punktów, choć w pierwszej połowie Melo i Bargnani zdobyli aż 35 punktów.

Najlepsi

punkty: Dragić (31)

zbiórki: Vucević (16)

asysty: Rubio (11)

przechwyty: Oladipo, Wall (5)

bloki: Ibaka (5)

straty: Oladipo (8)

3pt: Curry, CJ Watson (6)

FT: Kevin Martin (11)

minuty: Webster (42:47)

Enbiejowy typer: 6/13, w sezonie 139/227

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

4 komentarze

  1. amon pisze:

    Tak sobie pomyślałem,że z okazji Święta Dziękczynienia w USA ,należy życzyć wszystkim koszykarzom i trenerom NBA wszystkiego najlepszego i powodzenia w życiu,mimo,iż nie jest to nasze święto. Przede wszystkim sezonu bez kontuzji,starczy tyle,co do tej pory

  2. GPRbyNBA pisze:

    No to przynajmniej stąd wiem sie że osiągnięcie Gibsona jest jego najlepszym bo na NBA tego chyba po prostu nie ma.
    Gdzie na NBA można znaleźć „career high” zawodników?
    Szukałem. Nie znalazłem.

    • Wojtek Żuławiński pisze:

      też nie jestem w stanie odpowiedzieć Ci na to pytanie, ja korzystam z niezawodnego basketball-reference :) nie jest to może jakaś przejrzysta opcja, ale jest – tu przykładowo dla Kevina Duranta (http://www.basketball-reference.com/play-index/pgl_finder.cgi?player_id=duranke01) ustawiasz „Sort by: Points” i wyskakują Ci mecze Duranta z największą liczbą punktów.

      to śmieszne, że stats.nba.com ma niemal wszystko, a o tak prostej sprawie jak rekordy kariery zawodników najwidoczniej zapomnieli.

    • GPRbyNBA pisze:

      dlatego nie lubie zmian. Zawsze coś musi być nie tak poza tym że człowiek musi sie przyzwyczaić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *