Wizards wygrali biegowy pojedynek z Lakers

Washington Wizards wygrali czwarty z ostatnich pięciu meczów. Tym razem drużyna Marcina Gortata okazała się lepsza od Los Angeles Lakers w niezwykle ofensywnym spotkaniu, w którym 30 punktów rzucił Brazylijczyk Nene.

Drużyna Bilans I kwarta II kwarta III kwarta IV kwarta Wynik
Los Angeles Lakers 7-8 29 26 22 34 111
Washington Wizards 6-8 31 28 23 34 116

Szalony mecz, w którym oba zespoły sporo sobie pobiegały, zapominając nieco o defensywie. Grający bez kontuzjowanego (opuści dwa tygodnie z powodu bólu kości strzałkowej) Bradley’a Beala Wizards zagrali na niespotykanym dotychczas poziomie skuteczności w ofensywie, pozwalając jednocześnie poszaleć także rywalom.

Wizards wygrali, od początku nakręcając tempo swoich ataków. Trafili 72,2% rzutów w pierwszej kwarcie, kiedy na parkiecie szalał Nene. Brazylijczyk, któremu wyjątkowo mocno chciało się dzisiaj grać, rzucił 30 punktów (rekord kariery), miał 6-8 z gry w 12 pierwszych minut i zmiażdżył Pau Gasola. Nene trafiał z półdystansu, po dwójkowych zagraniach z Johnem Wallem i w post-up, dając dobrą szkołę zarówno Gasolowi, jak i Jordanowi Hillowi. Wyglądał przez większość czasu jak dominator, który nie ma zamiaru odpuścić żadnemu obrońcy.

Po wyrównanych trzech kwartach, gospodarze odskoczyli pierwszy raz w tym meczu na poważną ilość punktów dopiero na początku ostatniej ćwiartki. Po trzeciej z rzędu trójce Martella Webstera (20 pkt, 9 zb, 4 prz, 3 ast, 4-8 za trzy) z rogu Wizards wyszli na prowadzenie 96-87, wyglądając w tamtym momencie zdecydowanie lepiej od niewyraźnych „Jeziorowców”.

Rezerwowi Lakers nie byliby jednak sobą, gdyby kolejny raz w tym sezonie postanowili nie pomóc pierwszemu unitowi. Grający świetnie przez większość meczu Jordan Farmar doskonale napędzał ataki LAL, rozrzucając piłki zarówno na dystans, jak i pod kosz do Gasola (17 pkt, 8 ast, 6 zb, 5 str), a także samemu trafiając za trzy. Właśnie po pięciu punktach z rzędu rezerwowego rozgrywającego Lakers i punktach Gasola po jego asyście na 1:54 przed końcem, goście pierwszy raz wyszli na prowadzenie w czwartej kwarcie. W całym meczu Farmar miał 22 punkty z 11 (!) rzutów i 8 asyst w 26 minut.

Decydujące akcje w końcowych dwóch minutach należały jednak do innych rozgrywających. John Wall rzucił 13 z ostatnich 15 punktów dla Wizards, trzymając w końcówce wynik. Co prawda Lakers mieli jeszcze szansę na odrobienie strat, kiedy Wall spudłował jeden z rzutów w kontrze, ale wtedy fatalną stratę zanotował Steve Blake (15 pkt, 5 ast), oddając piłkę w ręce Garretta Temple’a.

Wall zanotował 31 punktów (10-18 z gry), trafił 11 z 12 rzutów wolnych, miał 9 asyst, 6 zbiórek i 3 przechwyty, a jego średnie z ostatnich trzech meczów to: 33 pkt, 6 ast, 5.3 zb, 61.4% z gry przy 19 rzutach! Jego rola, zwłaszcza pod nieobecność Beala, jeszcze wzrośnie, na co wydaje się być coraz lepiej przygotowany. Z każdym meczem możemy zauważyć postęp w jego współpracy z wysokimi, na czy korzystają Nene i Marcin Gortat, który tym razem w końcówce został na ławce rezerwowych, kiedy Mike D’Antoni postanowił grać small ball. Polak miał 15 punktów (6-8 z gry) i 8 zbiórek w 35 minut.

Podopieczni Randy’ego Wittmana zagrali na 52.9% skuteczności z gry, rzucając 21 punktów z szybkiego ataku. Gospodarze mogli wcześniej odskoczyć rywalom, których zdominowali pod koszami (56-36 w punktach z paint i 42-34 w zbiórkach), ale popełnili zbyt wiele błędów w kontratakach w trzeciej kwarcie.

Lakers trafili 13 z 28 trójek, ale popełnili 16 strat, z których rozpędzeni Wizards zdobyli aż 28 łatwych punktów. Grający dalej bez rehabilitującego się Kobe Bryanta Lakers przerwali serię trzech zwycięstw, a teraz czekają ich jeszcze da mecze na wschodnim wybrzeżu, z Nets i Pistons.

Z bilansem 6-8 w dramatycznie słabej konferencji wschodniej, Wizards wskoczyli na ósme miejsce , co pewnie na chwilę odsunie plotki o zwolnieniu Wittmana. W grze „Czarodziejów” widać postęp, głównie w ofensywie, gdzie nawet pod nieobecność Beala wykreowało się kilka ciekawych opcji. Co nas może cieszyć, jedną z tych opcji jest Marcin Gortat.

 

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

6 komentarzy

  1. Paweł pisze:

    Nie oglądałem meczu i mam prośbę o szerszą informację jak grał Gortat. Będzie super jeśli przy kolejnych analizach meczów Wizards napiszecie coś więcej o grze Marcinie.

  2. Artur pisze:

    zmieńcie zajawkę na logo wizards lub lakers

  3. Barzay pisze:

    Marcin b dobre zawody, cała drużyna grała bardzo dobrze a mimo tego LAL ciągle się trzymali co było dla Wiz męczące że nie mogli odskoczyć,
    PS Wittman mógłby mieć większą charyzmę, taki depresyjny jest, koszykarze potrzebują żeby ich energią zarazić jak Mark Jackson, czy Doc Rivers

  4. Blaskowitz pisze:

    Na kanale nSport dziś jest powtórka o 17:45.

  5. Mleczarz pisze:

    Nene w tym meczu zanotował też kilka soczystych dunków. A Gortat zagrał bardzo dobrze, szczególnie w obronie plus zanotował bodajże 2 zbiórki w ataku, które zamienił na punkty.

  6. Black pisze:

    Niestety ale zauważyłem przy oglądaniu tego meczu w nSport, że Marcinowi nie zaliczono 1 zbiórki w obronie więcej i dodatkowych dwóch asyst, które powinien mieć. bo wymienił piłkę z rąk do rąk z Websterem i chyba z Arizą, którzy wykonali wsad. Ale to może jest jakoś inaczej liczone w statystykach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *