Ciekawostki statystyczne (28)

Pacers 13-1, Spurs 13-1. Tuż za nimi Blazers, z 13-2. To dopiero trzeci sezon w historii NBA, który przez dwie drużyny został rozpoczęty od wygrania 13 z 14 pierwszych meczów. Stało się to również w sezonie 1993/94 (Rockets 14-0, Sonics 13-1) i 1996/97 (Bulls, Rockets 13-1).

BOSTON CELTICS 96:86 CHARLOTTE BOBCATS

– Celtics jeśli już wygrywają, to tylko seriami – zaczęli ten sezon od czterech porażek, potem przyszła seria czterech zwycięstw, póżniej znów sześciu przegranych, aż wreszcie teraz Zieloni po raz drugi z rzędu wygrali. Bobcats natomiast przegrali piąty z sześciu ostatnich meczów u siebie i są jedną z dwóch drużyn w lidze (jeszcze Memphis), które mają lepszy bilans na wyjeździe niż w domu (w Charlotte 3-5, poza nim 4-3). Rysie przystępowały do tego meczu z wynikiem 7-7 oraz nadzieją na pierwszy w historii organizacji dodatni start sezonu po 15 spotkaniach. Niestety, to się nie udało, choć po raz pierwszy w trwających rozgrywkach granicę 20 punktów przekroczyło aż dwóch graczy Cats.

Kemba Walker zdobył 28 punktów, zebrał 6 piłek i rozdał 5 asyst, trafiając 11 z 17 rzutów z gry. Przed nim tylko jeden gracz Bobcats w całej historii klubu notował linijkę 28/6/5 na skuteczności 64,7% – Gerald Wallace, który dokonał tej sztuki trzykrotnie. Ponadto 20 punktów dołożył Gerald Henderson, jednak z wyjątkiem Ala Jeffersona (14 pkt) i Jeffa Taylora (7 pkt) żaden inny gracz nie zdobył więcej niż pięć punktów, stąd tylko 83 na koncie drużyny. Bobcats oddali tylko 9 rzutów za trzy (trafili 3) – tymczasem Celtics 9 trójek trafili (na 20 prób). Ten element ma spory wpływ na wyniki Charlotte, ponieważ w przegranych meczach Rysie pozwalają jak dotąd swoim rywalom na 8.6 trafień z dystansu na skuteczności 43%, a dla porównania przy wygranych spotkaniach jest to 6.3 trójki na 33,3% skuteczności. Celtics dziś pod tym względem spisali się powyżej swojej średniej (5.3 trójki, 32%).

– Najlepszym strzelcem zespołu gości był Jordan Crawford (21 pkt, 4 ast, 5 zb, 4-6 3pt, 27 min), kolejny dobry mecz rozegrał także Brandon Bass (16 pkt, 5 zb, 7-10 FG) ale ważną rolę w tym meczu pełniła również czwarta w lidze pod względem zdobywanych punktów ławka rezerwowych, która wygrała dziś starcie zmienników 39-15. Sam wspomniany już Gerald Wallace (17 pkt, 6-10 FG) zdobył więcej punktów, niż rezerwowi jego byłej drużyny. 11 punktów w kwadrans dorzucił Courtney Lee.

MINNESOTA TIMBERWOLVES 84:98 INDIANA PACERS

– Indiana Pacers są już 13-1, to naprawdę szybko leci. Dziś do swojego świetnego startu dołożyli kolejne osiągnięcie, po raz pierwszy w swojej historii zaczęli sezon od wygrania ośmiu pierwszych meczów u siebie. Minnesota Timberwolves w tym sezonie radzą sobie całkiem dobrze, ale ich dzisiejsze 32,8% z gry i 15,8% za trzy to najlepsze wyniki defensywy Pacers w tym sezonie. Defensywy, która traci 87.4 punkta na mecz i jako jedyna drużyna w lidze zatrzymuje swoich rywali poniżej 40% skuteczności z gry (39,2%).

Paul George (26 pkt, 8 zb, 10-16 FG, 4-4 3pt) to nadal jeden z MVP początku sezonu, Roy Hibbert (4 pkt, 2-7 FG) to DPOTY, a Lance Stephenson (11 pkt, 8 zb) może gdzieś pojawić się w dyskusjach o MIP, jednak mało w tym sezonie słyszało się o George’u Hillu. Dziś rozgrywający Indiany przypomniał o sobie, i to jak – pobił rekordy sezonu w punktach (26), asystach (7) i przechwytach (5), trafiając również aż 9 z 13 rzutów z gry. To nie tylko był najlepszy występ Hilla w tym sezonie, ale też pierwsze 26/7/5 w tych kategoriach w Indianie od 2002 roku (Jamaal Tinsley). Ostatnim graczem, który zanotował 26/3/7/5/1 na skuteczności 69% z gry, był Andriej Kirilenko (styczeń 2011).

Kevin Love miał 20 punktów i 17 zbiórek, ale trafił tylko 6 z 20 rzutów z gry. Po 18 punktów dodali Nikola Peković (11 zb) i Kevin Martin (4-14 FG). Ricky Rubio miał 7 punktów, 9 zbiórek, 7 asyst i 5 przechwytów. To piąta z rzędu porażka Wolves w Indianie.

– O tym, że kluczem do sukcesu Pacers jest ich świetna obrona, wiadomo już od dawna. Dziś Indiana odniosła dziesiąte w tym sezonie zwycięstwo w meczu, w którym sama nie przekroczyła granicy 100 punktów. Żadna inna drużyna nie ma więcej niż sześć takich wygranych.

MILWAUKEE BUCKS 94:113 DETROIT PISTONS

– Bucks ponieśli kolejną porażkę, to już dziewiąta z rzędu. Stało się to, co stać się musiało – Kozły mają na koncie tyle samo zwycięstw, co Utah Jazz (o których oczywiście za chwilę). Dziś w zasadzie wszystko już było jasne po pierwszej kwarcie, wygranej przez Pistons 38:18. To najdłuższa seria przegranych Milwaukee, odkąd Bucks przegrali osiem ostatnich meczów sezonu 2007/08 oraz opener następnego. Jest jednak pocieszenie – Kozły są w trakcie serii 11 meczów przeciwko drużynom Konferencji Wschodniej, do końca której zostało im jeszcze 8 spotkań. Jeśli to nie poprawi ich bilansu, to ja już nie wiem..

– Goście wystawili już dziesięć różnych kombinacji pierwszej piątki w 13 meczach. Dziś Larry Drew nareszcie trafił i pojawił się jeden starter z double-digits. Khris Middleton zdobył 14 punktów, gratulujemy. Z ławki 15 punktów oraz 7 zbiórek dołożył John Henson, a 14 oczek zanotował Gary Neal.

– Pistons mieli aż siedmiu graczy z min. 10 punktami, najlepszym strzelcem znów był Rodney Stuckey (17 pkt, 7-11 FG). Bardzo dobry występ przeciwko swojej byłej drużynie zaliczył Brandon Jennings, który miał 15 punktów i 13 asyst przy 5-10 z gry i 4-6 za trzy. Tak dobrze nie poradził sobie Brandon Knight, który w tej samej wymianie trafił z Detroit do Milwaukee, ale dziś zdobył tylko 8 punktów przy 2-7 z gry, popełniając aż 6 strat. Wracając do Pistons – warto jeszcze wyróżnić Kentaviousa Caldwell-Pope’a, który z 14 punktami pobił rekord swojej krótkiej kariery.

– 38 punktów Pistons w pierwszej kwarcie to ich najlepszy wynik w ciągu ostatnich sześciu sezonów. Dziś w 1Q cztery razy za trzy trafił Brandon Jennings, stając się pierwszym graczem Tłoków, który dokonał tej sztuki, od marca 2008 roku (Rasheed Wallace).

PHOENIX SUNS 92:107 MIAMI HEAT

– Gdzieś za tą najlepszą trójką początku tego sezonu (Pacers, Spurs, Blazers), z bilansem 11-3 i przedłużoną właśnie serią siedmiu zwycięstw ‚czają się’ Miami Heat. Dziś mistrzowie NBA po raz 13. w tym sezonie przekroczyli granicę 100 punktów, żadna inna drużyna w lidze nie może pochwalić się podobnym osiągnięciem. Heat nie dokonali tej sztuki tylko w meczu z Bobcats, który i tak wygrali różnicą 16 punktów, zdobywając „tylko” 97. Pierwszego dnia listopada obrońcy tytułu przegrali na Brooklynie. Kto by wówczas pomyślał, że od tamtej pory Miami będzie 10-1, natomiast Nets jako druga najgorsza drużyna Wschodu będą trwać w serii pięciu porażek?

– Suns dostali 16 punktów (8 zb, 4-8 3pt) od Channinga Frye oraz 14/8/9 od Gorana Dragicia, ale ze skutecznością gorszą od 40% nie mogli równać się z Heat, którzy otarli się o 50%. Śmiało można jednak powiedzieć, że goście z Arizony przegrali z duetem LeBron James – Dwyane Wade wspieranym przez Raya Allena (17 pkt) i Chrisa Andersena (11 pkt, 7 zb). To, czego dokonała Wielka Dwójka (Bosh 7 pkt, 2-9 FG), jest naprawdę niesamowite. Zacznijmy spokojnie – Wade miał 21 punktów, 12 asyst, 6 zbiórek i 9-13 z gry. W tym sezonie DW3 jeszcze ani razu nie rozdał tylu asyst oraz nie przekroczył skuteczności 60% (dziś prawie 70%). Co więcej, 12 asyst po raz ostatni zanotował w marcu 2010 roku. Tylko dwa razy w karierze miał 21/6/12 przy wyższej skuteczności, niż dziś (w 2006 i 2009). Ok, czas na LeBrona.

– LeBron James zdobył 35 punktów, zebrał 5 piłek, rozdał 4 asysty, trafiając aż 11 z 14 rzutów z gry (!) i wszystkie 11 rzutów wolnych (!). To wszystko – w 33 minuty. W ostatnich trzech sezonach tylko jeden gracz w NBA zdobył 35 punktów przy mniej niż 15 oddanych rzutach – Dwight Howard (marzec 2013, 39 oddanych rzutów wolnych). W ciągu ostatnich 28 lat tylko pięciu graczy zdobyło 35 punktów na skuteczności 78% z gry oraz oddało min. 10 rzutów wolnych bez pudła (Ceballos 1993, Charlie Smith 1993, Radja 1994, Amare 2008, Bosh 2008). James po raz drugi w trzech ostatnich meczach trafił 10 osobistych bez ani jednej pomyłki, wcześniej po raz ostatni dokonał tego w 2009 roku, jeszcze w barwach Cavaliers.

HOUSTON ROCKETS 93:86 MEMPHIS GRIZZLIES

– Rockets bez Jamesa Hardena pokonali Grizzlies bez Marka Gasola, przerywając serię pięciu porażek w Memphis i odnosząc pierwsze zwycięstwo w FedEx Forum od grudnia 2010 roku. Grizzlies ostatnio zrobili 4-0 w Kalifornii, jednak na własnym parkiecie nie radzą sobie ostatnio tak dobrze. To już trzecia kolejna przegrana Niedźwiedzi u siebie, co zdarzyło im się po raz pierwszy od trzech lat.

– Goście przed czwartą kwartą przegrali różnicą ośmiu punktów, ponieważ w pierwszych trzech uzbierali tylko 55 oczek. Ostatnia odsłona była jednak jedną z najlepszych kwart w ich wykonaniu, bowiem zdobyli aż 38 punktów (14-20 FG), zatrzymując gospodarzy na 23, czego skutkiem była ich dziesiąta już wygrana w tym sezonie. Houston wygrali mecz mimo tak małego dorobku po trzech kwartach po raz pierwszy od stycznia 2007 roku. Dziś najlepiej po ich stronie spisali się Chandler Parsons (17 pkt, 8-9 FG) i Omri Casspi (16 pkt, 11 w 4Q).

– Wsród Grizzlies dwaj gracze, na których liczono najbardziej – Mike Conley i Zach Randolph – niestety mniej lub bardziej zawiedli. Z-Bo miał tylko 13 punktów i 6 zbiórek, natomiast rozgrywający Memphis zanotował co prawda double-double (10 pkt, 10 ast), ale trafił tylko 2 z 14 rzutów z gry. Najwięcej punktów dla gospodarzy zdobyli więc niespodziewanie ci, którzy zazwyczaj za swoją grę w ataku są krytykowani – Tayshaun Prince zdobył 16 punktów (7-10 FG), oczko mniej miał Tony Allen (6-10 FG). Ten ostatni miał również aż sześć przechwytów jako pierwszy gracz Memphis od prawie roku (Conley – 30 listopada 2012r.). Kosta Koufos w pierwszym meczu w S5, w której zastępuje kontuzjowanego Gasola, miał 8 punktów i 13 zbiórek, w tym aż 7 w ataku (wyrównany rekord kariery).

DENVER NUGGETS 110:96 DALLAS MAVERICKS

– Dallas Mavericks mieli okazję do rewanżu na własnym parkiecie za przedwczorajszą porażkę w Denver, jednak i tą okazję zmarnowali. Nuggets wygrali trzeci mecz z rzędu i wskoczyli do czołowej ósemki Konferencji Zachodniej, stając się również pierwszą drużyną, która w tym sezonie pokonała Mavs w Dallas. To był bardzo dobry mecz dla gości, którzy pobili swój rekord sezonu w procencie trafionych rzutów z gry (54,7%), dzięki czemu po raz pierwszy w tym sezonie mogą pochwalić się dodatnim bilansem.

– Każdy starter Mavericks przekroczył próg 10 punktów, jednak rezerwowi łącznie zdobyli tylko 21 oczek. Ławka Nuggets jest trzecią najlepiej punktującą w NBA i to też się dziś potwierdziło – prowadzeni przez Nate’a Robinsona (17 pkt, 5-9 FG, 3-4 3pt, 24 min) i Jordana Hamiltona (11 pkt) rezerwowi przyjezdnych zdobyli 41 punktów. Kenneth Faried zdobył 10 punktów i zebrał 10 piłek. To z nim wiąże się jeden z ciekawszych bilansów i statów dnia, Nuggets są 41-9,  kiedy Manimal notuje double-double. Tak, dziś zrobił to po raz 50. Najwięcej punktów dla Denver zdobyli JJ Hickson (22 pkt, 8 zb, 8-11 FG) oraz Ty Lawson (19 pkt, 11 ast). Ten pierwszy pobił swój strzelecki rekord sezonu.

– Na pocieszenie dla Mavericks – Dirk Nowitzki (18 pkt) wyprzedził Kevina Garnetta i jest już 14. najlepszym strzelcem w historii NBA. KG wprawdzie wciąż gra (ale co to za granie…), jednak myślę, że w ostatecznym rozrachunku to Niemiec będzie miał więcej punktów na koncie. Poza tym, na rzecz Dirka 13. miejsce wszechczasów pod względem liczby trafionych rzutów wolnych stracił Reggie Miller. Mavericks przegrali, ale seria Monty Ellisa trwa nadal – zdobył on 22 punkty, ani razu w tym sezonie nie schodząc poniżej osiemnastu. Shawn Marion zanotował double-double, 13 punktów i 12 zbiórek.

NEW ORLEANS PELICANS 93:112 SAN ANTONIO SPURS

– Wygrali Pacers, więc musieli wygrać i Spurs. Ostrogi korzystają z luźniejszego terminarza (sześć z siedmiu ostatnich rywali ma ujemny bilans) i wygrały 11. mecz z rzędu. Prawdziwy test czeka ich już w środę, kiedy w Oklahomie zmierzą się z Thunder. Biorąc jednak pod uwagę ostatnią dyspozycję Spurs, to raczej Grzmoty powinny się bać. Gospodarze przejęli ten mecz w drugiej kwarcie (30:16) i przyklepały go w trzeciej (34:25). W trzech ostatnich meczach San Antonio trafiło 57%, 53% i dziś 54% rzutów.

– To niesamowite, jak szeroki jest ich skład – Tony Parker miał 14 punktów i 7 asyst w 25 minut, w dokładnie takim samym czasie Tim Duncan zanotował 10 punktów, 5 zbiórek i 3 bloki, Tiago Splitter miał 11 punktów i 6 zbiórek w 14 minut. To zwycięstwo należy jednak do rezerwowych, Manu Ginobili, Boris Diaw, Marco Belinelli i Patrick Mills we czwórkę zdobyli aż 55 punktów. Najlepszy statline miał Argentyńczyk, który w 19 minut trafił 6 z 7 rzutów (4-5 3pt) i zanotował 16 punktów, 5 zbiórek i 6 asyst. Od 28 lat tylko dwóch graczy przed Manu miało 16/5/6 w tak krótkim czasie gry (Rodney Rogers 2002, CJ Watson 2011 – obaj z gorszą skutecznością od Ginobiliego).

– Pelicans nic nie mogli zrobić, tylko pożegnać się ze swoją serią trzech zwycięstw. Mało do powiedzenia miał Anthony Davis (10 pkt, 6 zb, 4 blk, 3-8 FG). Najwięcej punktów zdobył Ryan Anderson (17 pkt), dobry statline miał Jrue Holiday (12 pkt, 9 zb, 7 ast, 3 stl), tylko skuteczność mogła być trochę lepsza (6-17 FG). Ta uwaga tyczy się całej drużyny gości, która trafiła 38% swoich rzutów. Eric Gordon 2-9. I aż dziwne, że Austin Rivers zdobył 10 punktów w 15 minut.

– Od startu sezonu 2010/11 Spurs mieli aż pięć serii min. 10 zwycięstw. Stali się dziś pierwszą drużyną w historii, która zanotowała taką passę w czterech sezonach z rzędu.

CHICAGO BULLS 83:89 UTAH JAZZ OT

– Tak jak się spodziewałem, Jazz właśnie dziś odnieśli swoje drugie zwycięstwo w tym sezonie, kończąc serię sześciu porażek i poprawiając swój bilans do 2-14. To będzie ciężki sezon dla Bulls.. Chicago przegrało po raz czwarty z rzędu i już ma ujemny bilans (6-7, szóste miejsce na Wschodzie). Przed nimi dwa kolejne wyjazdy – w Detroit i Cleveland. Do tej pory na osiem meczów poza domem Byki wygrały tylko raz. Na pocieszenie – wciąż są jedyną drużyną w lidze, która znalazła sposób na Indianę Pacers. I tego, że zrobili to jako pierwsi, do końca sezonu nie odbierze im nikt. Szkoda Derricka Rose’a.

– Duet Luol Deng – Carlos Boozer rozegrał odpowiednio 45 i 41 minut i łącznie zanotował 50 punktów oraz 26 zbiórek. To wcale nie jest pompowanie wartości transferowej, prawda? Joakim Noah dodał 10 punktów i 13 zbiórek, ale z wyjątkiem tej trójki Bulls trafili 8 z 30 rzutów. Cała drużyna na 13 prób trafiła tylko jeden rzut za trzy (Snell 1-5) oraz popełniła 18 strat przy tylko 11 asystach. Po raz drugi w historii klubu Chicago w meczu przedłużonym o dogrywkę rozdało mniej niż 12 asyst. Pierwszy taki przypadek miał miejsce stosunkowo niedawno, w marcu 2011 roku (10 asyst z Indianą).

– Jazz wygrali, cóż, kiedyś trzeba. Wszyscy gracze pierwszej piątki gospodarzy zdobyli dwucyfrową liczbę punktów, z Marvinem Williamsem (17 pkt, 9 zb, 7-14 FG) na czele. Gordon Hayward trafił tylko 5 z 15 rzutów z gry, ale zanotował 15 punktów, 6 zbiórek i aż 12 asyst (rekord kariery).

NEW YORK KNICKS 91:102 PORTLAND TRAIL BLAZERS

– Knicks 3-10, szósta porażka z rzędu. Blazers 13-2, jedenaste zwycięstwo z rzędu. Wschód, Zachód. W historii organizacji z Portland tylko trzykrotnie występowały dłuższe serie wygranych – w 1991 roku Blazers wygrali 16 kolejnych spotkań, w 2007 – 13, w 2002 – 12. Tylko raz PTB zaczęli sezon lepiej, niż teraz – rozgrywki 1990/91 rozpoczęli od 14 wygranych w 15 pierwszych meczach. Ponadto, po raz pierwszy od dwudziestu lat Blazers w każdym z piętnastu pierwszych spotkań sezonu przekroczyli granicę 90 punktów. Terry Stotts nie mógł dostać lepszego prezentu na 56. urodziny.

– W Knicks to prawie zawsze wygląda tak samo – Carmelo Anthony zdobył 34 punkty (13-25 FG) i zebrał 15 piłek, dobrze spisali się również Kenyon Martin (10 pkt, 5 zb, 6 ast, 5-9 FG) i Beno Udrih (13 pkt, 5 zb, 5 ast, 3-3 3pt). 16 punktów dołożył Andrea Bargnani. Pierwsza piątka Blazers była jednak zbyt mocna – po 23 punkty zdobyli Nicolas Batum (7 zb, 6 ast, 8-12 FG, 3-5 3pt) oraz Damian Lillard (4 zb, 6 ast). Francuz aż 13 oczek rzucił już w pierwszej kwarcie, wygranej przez gospodarzy 34:18. LaMarcus Aldridge miał 18 punktów i 14 zbiórek, 17/6 zanotował Wesley Matthews.

– Ostatnim graczem Knicks z 34/15 na skuteczności 52% był Amare Stoudemire (2010).

Najlepsi

punkty: James (35)

zbiórki: Love (17)

asysty: Jennings (13)

przechwyty: T. Allen (6)

bloki: A. Davis (4)

straty: George, Boozer, Knight, C. Brewer (6)

3pt: George, Jennings, Ginobili, Jo. Crawford, Frye, Belinelli (4)

FT: James (11)

minuty: Hayward (46:59)

Enbiejowy typer: 7/9, w sezonie 132/210

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *