Ciekawostki statystyczne (27)

DETROIT PISTONS 109:97 BROOKLYN NETS

– Tym razem Nets grali bez Derona Williamsa, Brooka Lopeza, Andrieja Kirilenki i Jasona Terry’ego. Od tego powinienem chyba zaczynać każdy opis meczu Brooklynu. Kontuzje kontuzjami, ale trzeba grać dalej – Nets po całkiem dobrej pierwszej połowie po raz kolejny dostali łomot w trzeciej kwarcie (do tego się za chwilę szerzej odniosę) i w efekcie ponieśli piątą porażkę z rzędu. Ja rozumiem, że Wschód jest słaby, ale nawet tu bilans na poziomie 3-10 nie da miejsca w pierwszej ósemce. Daje je za to bilans 5-8, jakim legitymują się Pistons, którzy dziś odnieśli drugie wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie.

– W dziesięciu przegranych meczach Nets w trzecich kwartach zdobyli łącznie o 96 punktów mniej od swoich rywali, co najczęściej po prostu ustawiało mecz na ich niekorzyść. Dziś w 3Q gospodarze przegrali 15:34, głównie dzięki całkowitej (całkowitej) dominacji Pistons w polu trzech sekund. Tłoki rzuciły w ciągu tych 12 minut aż 20 punktów z pomalowanego, nie pozwalając rywalom na ani jeden punkt przy siedmiu rzutach oddanych w tej strefie.

– W zasadzie ten mecz dla Brooklynu ratowały głównie trójki Joe Johnsona, który rozegrał świetny mecz i wybił się trochę z czarno-białych (dosłownie też) Nets. JJ nie był co prawda potworem w crunch, bo tego po prostu nie było, ale zdobył aż 34 punkty (12-18 FG), trafiając 8 na 10 rzutów za trzy bez ani jednej straty. To jego zdecydowanie najlepszy występ w tym sezonie, dość powiedzieć, że jego poprzedni rekord sezonu to 19 punktów, natomiast dziś zdobył ich tyle samo, co w dwóch ostatnich meczach łącznie. Poza tym pobił swój rekord kariery w liczbie trafionych trójek. Ostatnim graczem, który zdobył 34 punkty na 66,7% z gry i 80% za trzy przy min. ośmiu trafieniach, był Ty Lawson (kwiecień 2011). Sztuki tej nie dokonał żaden gracz Nets na przestrzeni ostatnich 28 lat. Uwaga, tryb hardcore-stat-geeka – dołączając do podanych kryteriów jeszcze brak strat, jedynym zawodnikiem w całej lidze, który od sezonu 1985/86 zaliczył taki stat-line, był Glen Rice (1999).

– Dzięki tak wielu trójkom Johnson wyprzedził Michaela Finleya i jest teraz 20. najlepszym graczem w historii ligi pod względem liczby celnych rzutów zza łuku. Swój milestone miał także Kevin Garnett, który rozgrywając swój 1335. mecz w karierze zrównał się z Gary’m Paytonem na dziewiątym miejscu wszechczasów w tej kategorii.

– Johnson przyczynił się również do bardzo dobrego wyniku Nets – łącznie trafili oni aż 14 z 26 rzutów za trzy, a mimo to przegrali na własnym parkiecie niemałą różnicą 12 punktów. W ostatnich pięciu sezonach doszło wcześniej do 82 meczów, w których gospodarz trafił tyle rzutów za trzy przy skuteczności na poziomie min. 50%. Spośród nich tylko sześć zakończyło się wygraną drużyny przyjezdnej. Co więcej, w tym okresie tylko raz zdarzyło się, by gospodarz przegrał w tej sytuacji różnicą min. 10 punktów. Miało to miejsce w pierwszych Derbach Florydy w tym sezonie, kiedy Magic przegrali 92:120.

– Po stronie Detroit wielka trójka Smith-Drummond-Monroe połączyła siły w ładne 40 punktów i 29 zbiórek (16-27 FG), ale bohaterem znów był rozgrywający świetny sezon z ławki Rodney Stuckey. Mimo tylko 27 minut na mecz obrońca Pistons notuje średnio prawie 16 punktów na skuteczności 48% z gry i 37% za trzy. Dziś jednak rozegrał swój najlepszy mecz, notując rekordowe w tym sezonie 27 punktów (10-16 FG, 7-8 FT), 4 zbiórki oraz 6 asyst. Ostatnim rezerwowym Tłoków, który rzucił przeciwko Nets tyle punktów, był Olden Polynice, 20 lat temu. Nie było jednak od sezonu 1985/86 gracza Detroit, który zanotowałby z ławki 27/4/6 na skuteczności 62,5%.

CHICAGO BULLS 82:121 LOS ANGELES CLIPPERS

– Niestety, Derrick Rose jest oficjalnie ‚out of season’, a rozbici Bulls w pierwszym meczu po jego utracie od razu musieli mierzyć się z Chrisem Paulem i jego Clippers w Staples Center. To nie mogło skończyć się dobrze, ale skończyło się jeszcze gorzej – gospodarze prowadzili 7 punktami po pierwszej kwarcie, 13 po drugiej, 23 po trzeciej i skończyli z 39 punktami przewagi, wygrywając czwartą kwartę bez litości 25:9. Dzięki temu Clippers odnieśli swoje najwyższe zwycięstwo w historii. Były to również największe rozmiary wygranej w tym sezonie w całej lidze.

– Przepis na sukces Clippers był prosty – trafili 58,5% rzutów z gry i popełnili tylko 9 strat, ograniczając jednocześnie swoich rywali do 39,5% skuteczności. Bulls są 1-6 na wyjeździe i 0-6, gdy ich rywale rzucają powyżej 95 punktów. No, dziś Clipps przekroczyli tą granicę dość znacznie. Aż sześciu graczy zespołu z LA zdobyło ponad 10 punktów, a łączna skuteczność tego sekstetu to 36-55 z gry (65,5%). Najwięcej mieli wolni strzelcy, Jared Dudley (21 pkt, 8-10 FG, 4-5 3pt) ze strzeleckim rekordem sezonu i JJ Redick (19 pkt) z 8 trafieniami na 11 prób. Pierwszy rozegrał tylko 22 minut, drugi 24. Dudley stał się pierwszym graczem Clippers od 18 lat (Terry Dehere), który w tak krótkim czasie zdołał zdobyć 21 punktów na skuteczności 80%.

– Zbytnio nie przemęczyły się również dwie gwiazdy Clippers, Blake Griffin miał 15 punktów (6-10 FG) i 12 zbiórek w 27 minut (ósme double-double z rzędu), natomiast Chris Paul w takim samym czasie zdołał zanotować 16 punktów i aż 17 asyst przy jednej stracie. To już 52. występ w karierze CP3 na poziomie 15/15, ale ze względu na tak krótki czas gry jest on specjalny. W ciągu ostatnich 19 lat tylko jeden gracz miał 15/15, Steve Nash (2007). Natomiast ostatnim zawodnikiem z 16 punktami i 17 asystami przy jednej stracie w równie krótkim czasie był Mark Price (1993). Darren Collison z 14 punktami pobił rekord sezonu, natomiast Antawn Jamison w swoim debiucie miał 11 punktów w 15 minut.

– Po stronie Bulls jedynym graczem, któremu naprawdę dobrze szło, był Luol Deng. Zdobył on 22 punkty na 6-11 z gry i 9-13 z linii, dokładając również 6 asyst.

PHOENIX SUNS 104:96 ORLANDO MAGIC

– Suns w ostatnim czasie byli bardzo dobrym rywalem dla Magic, bowiem przegrali z nimi pięć poprzednich spotkań a na osiem ostatnich – aż siedmiokrotnie, i to średnią różnicą 16 punktów. Dziś jednak było inaczej i choć gospodarze z Orlando – po raz pierwszy grający w pełnym składzie – próbowali dogonić Słońca, te praktycznie przez cały mecz kontrolowały sytuację, wygrywając drugi raz z rzędu i poprawiając swój bilans na 7-6 (to byłoby 4. miejsce na Wschodzie). Magic z kolei przegrali piąte kolejne spotkanie, kończąc swój trzeci back-to-back w tym sezonie (są 0-6).

– Po raz pierwszy w pełnym składzie – nareszcie wrócił Tobias Harris, ale był to raczej spokojny powrót (6 pkt). Obaj z Glenem Davisem (6 pkt, 4 ast) wchodzą jeszcze z ławki, ale jeszcze kilka spotkań i coś w wyjściowym ustawieniu Orlando pewnie się zmieni. Nikola Vucević przez dwa mecze ze swoimi ulubionymi Heat był raczej cichy, by dziś zanotować 20 punktów (10-16 FG) oraz 10 zbiórek. Kolejny dobry występ zaliczył Arron Afflalo (Aff-star), który dostarczył 16 punktów, 7 zbiórek i 6 asyst. Jameer Nelson miał 15 punktów i 9 asyst, a Andrew Nicholson z ławki dołożył aż 19 punktów w 26 minut (8 zb, 5-8 FG, 3-4 3pt). Szkoda, że Victor Oladipo zawiódł (6 pkt, 5 zb, 5 ast, 3-12 FG, 4 TO), wyścig po ROTY już się zaczął i na razie jest nim Michael Carter-Williams.

– O ironio, w meczu z Magic, którzy jeszcze w poprzednim sezonie pobili rekord NBA w najgorszej średniej oddawanych rzutów wolnych na mecz, Suns mieli tylko trzy próby z linii (trafili raz). Kilku graczy Phoenix postarało się jednak o zwycięstwo – Goran Dragić miał 23 punkty (10-17 FG) i 13 asyst bez straty, Gerald Green dorzucił 20 punktów (4-9 3pt, poprzednio 0-8) dzięki 8-15 z gry oraz 8 zbiórek, a bracia Morris dostarczyli 28 punktów oraz 13 zbiórek przy skuteczności 13-24.

– Ostatnią drużyną, która wygrała mimo trafienia tylko jednego rzutu wolnego, byli New Orleans Jazz w 1977 roku. Dragić jest pierwszym graczem tego sezonu z 23/13 bez straty, ostatnim zawodnikiem, który dokonał tej sztuki był Derrick Rose (chlip) w lutym 2012 roku. Oczywiście w Suns jako ostatni zrobił to Steve Nash, w 2007 roku.

UTAH JAZZ 73:95 OKLAHOMA CITY THUNDER

– Z wyjątkiem czwartej kwarty, która już tylko formalnością i obowiązkiem do rozegrania, Jazz rzucili 43 punkty w 36 minut. W całym meczu do granicy double-digits doczłapało się tylko dwóch graczy z Salt Lake City – Enes Kanter i Rudy Gobert (po 10 pkt). Goście trafili 39,4% rzutów z gry, 22,2% trójek i 44,8% wolnych. To już druga kolejna wycieczka Jazz do Oklahomy, z której żaden starter nie wywiózł choćby 10 punktów. Przeciwko wszystkim innym drużynom Jazz mieli w sumie dwa takie mecze.. w ostatnich 8 sezonach.

– Dla Thunder to po prostu był kolejny dzień, kolejny mecz. Kevin Durant (19 pkt, 9 zb, 12-13 FT) z Sergem Ibaką (17 pkt, 11 zb, 3 blk, 8-13 FG) nawet się nie napracowali. Ten mecz trwał zresztą tak krótko, że żaden gracz z obu drużyn nie spędził na parkiecie więcej niż pół godziny. Nie wiem, jak kibice. Thunder od startu poprzedniego sezonu są już 41-1 w meczach, w których ich rywal nie przekroczył skuteczności 42% z gry. Dzięki wczesnemu blow-outowi więcej mogli pograć sobie młodsi gracze Thunder. Zarówno Jeremy Lamb (15 pkt), jak i Perry Jones III (13 pkt) zbliżyli się do swoich rekordów kariery na dokładnie jeden punkt.

– Thunder rozpoczęli sezon od 6-0 u siebie, co jest ich najlepszym startem w Oklahomie. Ogólnie było to ich czwarte zwycięstwo z rzędu, dzięki czemu na Zachodzie ustępują tylko rewelacyjnym Spurs i Blazers. W sumie, żeby nie ranić kibiców, nie powinienem pisać koło siebie czegoś o tabeli i bilansach oraz nazwy „Utah Jazz”. 1-14, szósta porażka z kolei. Dziś podopieczni Tyrone’a Corbina będą mieli świetną okazję na przełamanie, bowiem podejmują Chicago Bulls, później grają back-to-back z Phoenix. 6,7% zwycięstw, no proszę Was..

SACRAMENTO KINGS 86:100 LOS ANGELES LAKERS

– Królowie kilka dni temu wygrali back-to-back z Suns, ale Los Angeles nie przyniosło im szczęścia – najpierw przyszła jednopunktowa porażka z Clippers, a dziś Królowie w tej samej hali przegrali z Lakers. I znów – to jest Zachód, gdzie Jeziorowcy z bilansem 7-7 zajmują 13. miejsce, bezpośrednio nad Sacramento (4-9). Ostatni raz (dzisiaj) przypominam, w Konferencji Wschodniej bilans powyżej 50% mają tylko trzy drużyny. Tutaj – tylko dwie mają więcej porażek niż zwycięstw. W obecnej formie Lakers powinni jednak niedługo wskoczyć wyżej, dziś wygrali po raz trzeci z rzędu i znów zobaczyli, że mogą liczyć na swoją ławkę rezerwowych, jedną z lepszych w NBA w tym sezonie.

– Na 14 meczów Lakers w tym sezonie tylko raz ich ławka zdobyła mniej punktów od zmienników rywali. Dziś to korespondencyjne starcie rezerwowi gospodarzy rywali 40-26, a zdecydowanie najbardziej wyróżnił się Xavier Henry, który w 21 minut rzucił 21 punktów (7-11 FG). Kolejny dobry mecz rozegrał Pau Gasol, który wypoczął i zanotował 20 punktów oraz 10 zbiórek (8-16 FG). Double-double miał również Jordan Hill (10 pkt, 13 zb), a bliski niego był Steve Blake z 9 punktami, 12 asystami i 5 zbiórkami. Lakers, którzy są 6-1 przy przekroczeniu granicy 100 punktów, we wtorek będą mieli szansę wyjść na dodatni bilans po raz pierwszy od wygranego meczu otwarcia z Clippers. Grają z Wizards.

– Najlepszym strzelcem zespołu Sacramento był Greivis Vasquez, który pobił rekord sezonu, zdobywając 20 punktów i notując dodatkowo 7 asyst. 15 punktów dołożył debiutant Ben McLemore, z kolei DeMarcus Cousins wykręcił 17 punktów, 8 zbiórek i 7 asyst dzień po 23/19/7 przeciwko Clippers. Taki troszeczkę Marc Gasol. Ostatnim graczem Kings z serią dwóch kolejnych meczów z 17/8/7 był Tyreke Evans (2010), a ostatnim wysokim – Chris Webber (2005). Isaiah Thomas, który z pewnością będzie brany pod uwagę jako jeden z poważniejszych kandydatów do nagrody dla najlepszego rezerwowego roku, dziś jednak po raz pierwszy w tym sezonie nie zdobył dwucyfrowej liczby punktów, miał ich 9.

Najlepsi

punkty: J. Johnson (34)

zbiórki: J. Hill (13)

asysty: Paul (17)

przechwyty: J. Smith (3)

bloki: Griffin, S. Williams, Ibaka (3)

straty: Hayward (6)

3pt: J. Johnson (8)

FT: Durant (12)

minuty: J. Johnson (43:47)

Enbiejowy typer: 3/5, w sezonie 125/201

 

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

3 komentarze

  1. Lukasz napisał(a):

    Lakers mieliw tym sezonie już dodatni bilans po zwycięstwie na inauguracje sezonu z Clippers ;)

  2. cynik napisał(a):

    Gdy kibice BN i NYK myśleli, że ich drużyny sięgnęły sportowego dna, usłyszeli pukanie od spodu..

Odpowiedz na „LukaszAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *