5 powodów, dla których Derick Rose powinien martwić się o swoją karierę

derrick-rose-profileKolejna kontuzja Dericka Rose’a dla wszystkich była niewątpliwym szokiem. Oto chłopak, który jest blisko szczytu NBA, ledwie wraca do optymalnej formy po ciężkiej kontuzji kolana, a tu nagle dopada go kolejne uraz. Ponownie kolano, chociaż tym razem lewe, kolejna operacja i niepewne widoki na przyszłość…  Jakieś fatum zawisło nad liderem Byków, ale nie tylko nad nim…

Derick Rose nie jest jedynym graczem, który ma tak olbrzymiego pecha jeśli chodzi o kolana. Koszykówka to sport, który niebywale mocno eksploatuje tą część ludzkiego ciała. Jednak wszyscy fani z zaciśniętymi kciukami życzyli MVP sezonu regularnego2011 rychłego powrotu do zdrowia i do formy sprzed urazu. Tymczasem nie wytrzymało drugie kolano i gracza ekipy z Chicago czeka kolejny zabieg (pisał o tym dokładniej Woy w swoim artykule).

Oczywiście z całego serca życzę graczowi rodem z Chicago szybkiego powrotu do pełnej sprawności, ale historia NBA pokazała, że niezwykle trudno jest powrócić po tak poważnej kontuzji. Wielu taka rzecz się już niestety nie udawała…

BRANDON ROY – gracz, którego kariera rozwijała się niezwykle szybko (w tym aspekcie mamy olbrzymie podobieństwo do Rose’a). Stał się on z miejsca liderem drużyny Portland Trail Blazers. Niestety za tempem rozwoju talentu młodego gracza nie nadążyły kolana i zanim zaczął cieszyć się splendorem gwiazdy ligi musiał przedwcześnie zakończyć karierę w 2011 roku. W dalszym czasie media podawały kolejne informacje o rzekomym powrocie Roy’a do gry, czego kulminacją była krótka przygoda z klubem z Minneapolis, która definitywnie pokazała, że kolana Brandona do zawodowego sportu już się nie nadają..

TRACY McGRADY – Maj 2008 roku to przełomowa data w karierze Tracy’ego. Wtedy to poddał się zabiegowi artroskopii, po czym już do formy z lat wcześniejszych nie potrafił nawiązać. Lewe kolano gracza się zbuntowało i T-Mac z czasów przed urazem i po urazie kolana to dwa odmienne światy. Pierwotnie limitowany czas gry, następnie zalecane kolejne mecze odpoczynku od koszykówki – te wszystkie diagnozy i porady lekarzy jedynie opóźniały wyrok, który dla wielu stał się już wcześniej oczywistym faktem. Kolejne przygody w Knicks, Detroit, Atlancie, lidze chińskiej czy w ostatnim roku w San Antonio pokazały cień gracza sprzed lat. Każdy kto pamięta co potrafił on zrobić na boisku przed urazem z niedowierzaniem patrzył jak okrutne okazało się życie dla tego gracza…

JONATHAN BENDER – W 1999 roku zawodnik ten został wybrany z 5 numerem draftu (pierwotnie przez Raptors) i zadebiutował w NBA w barwach Pacers. Był to jeden z największych talentów tamtego naboru i z uporem maniaka będę powtarzał to hasło jak mantrę!!! Otóż mieliśmy do czynienia z mierzącym 213 cm olbrzymem, który tak świetnie operuje piłką, że mógłby nawet grać na „dwójce”. jego łatwość poruszania się z piłką była niesamowita, a do tego naturalne predyspozycje do dynamicznej i efektownej gry musiały budzić respekt. Tak atletyczny styl gry okazał się jednak zabójczy dla jego prawego kolana. Następnie posypała się plaga kontuzji, która dotknęła młodzieńca ( swoją drogą zanim to się stało podpisał właśnie nowy czteroletni kontrakt z Pacers wart  28,5 mln USD). Po dwóch latach sielanka zdrowotna się skończyła, a Bender był częstszym gościem w gabinetach lekarskich niż na parkietach koszykarskich. Walka z urazami okazała się syzyfową pracą i choć dostał jeszcze szansę od New York Knicks w 2009 roku, to kolejny wysiłek okazał się bezowocny… następny zawodnik przegrywa ze zdrowiem…

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=-_Au1BudpeY&w=585]

RALPH SAMPSON – Gracz ten w opinii miał potencjał samego Wilta Chamberlain’a, był niewątpliwym dominatorem strefy podkoszowej i do spółki z Akeemem Olajuwonem miał stworzyć duet bliźniaczych wież, który zawładnąłby ligą NBA na lata. Było blisko, bo w 1986 Rakiety dotarły do finału NBA, ale w dalszych latach kolejne kontuzje kolan spowodowały rychły upadek jego kariery. Z roku na rok grał coraz mniej, a jeśli już grał to wypadał strasznie słabo…

greg-odenGREG ODEN – sława chorych kolan Odena przegoniła samego zawodnika. Dała ona bowiem o sobie znać nim ten w ogóle jeszcze zagrał w barwach Blazers. Zapewne doskonale znacie tę historię, dlatego przytaczam ją jako ostatnią. Skoro jednak już się znalazła w moim zestawieniu to zapewne domyślacie się, że nie wróże jej happy endu. Miał on być jednym z najlepszych środkowych w lidze, a został kolejnym zatraconym talentem, który popada w kolejne czeluści życia pchany tam alkoholizmem i depresją. Rękę do niego stara się wyciągnąć Pat Riley, ale póki co jego przygoda z Miami Heat nie wygląda zbyt okazale i nie wiastuje skutecznego powrotu…  Dziś już chyba mniej dziwi zakręcony styl ubierania George’a Clintona niż widok Odena narzekającego na ból w kolanach…

Podobnych przykładów można mnożyć i mnożyć – Allan Houston, Penny Hardaway, T.J Ford czy też wiele innych. Niestety pokazuje to, że przed Rose’m długa droga, która raczej nie będzie usypana różami. Najgorsze jest to, ze nikt mu nie zagwarantuje, że na końcu tej drogi czeka go szczęśliwe zakończenie. Myślę, że fani Bulls jak i samego zawodnika mają powody do zmartwień…

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

13 komentarzy

  1. Mike 40 pisze:

    Wlasnie dostalem newsa z nba game time ze Rose is out for the remainder of the season after surgery. To kolejny sezon stracony dla D Rose’a. Blednie ta gwiazda co raz szybciej.

    • majecha pisze:

      No właśnie, ja to samo. Pierwsze co pomyślałem, to „o kur..”. Co za pech. Można mówić o nim różne rzeczy ale myślę, że liga bez niego jest uboższa.

  2. lenin264 pisze:

    szkoda :( Wielki gracz na się sypie na naszych oczach
    mam malutką nadzieje że jednak uda mu się wrócic
    p.s
    do listy dorzucił bym Gilbert Arenas jemu też kolano nie wytrzymało :(

  3. Erwin3m pisze:

    Pominięta została chyba najbardziej aktualna (obok Roya), a już na pewno najbardziej bolesna dla mnie historia upadłej gwiazdy- Gilbert Arenas.

  4. VDL pisze:

    Pod tym wzgledem koszykowka jest bezwzgledna i baaardzo przykra. To juz kolejny gracz ktory sie „sypie” przez kolana:/ Mam nadzieje ze zarowno D-Rose jak i Greg Oden dadza rade i stana w koncu na obie nogi by grac w tej lidze. Aczkolwiek boje sie ze nie doczekamy tego.

  5. Sosna1982 pisze:

    Tym bardziej tzeba podziwia takich atletów jak James czy Garnett, którzy tyle lat biegają pełne sezony zaliczając co najwyżej powybijane palce.
    PS. Coraz bidniej wygląda East w tym sezonie.

  6. Rookiessj pisze:

    żal chłopaka ponieważ 4 me to jest dla niego koniec kariery marzeń. On będzie grał ale nic już nie będzie takie samo. Ja jestem ze starej szkoły i pamiętam Pennego czy G. Hill-a. Niestety ale Rose już nigdy nie będzie „biegał” tak jak na początku. Pamiętajmy, że tu decyduje nie tylko sama fizyka ale i psycha… a tu właśnie widzę problem…. Poza tym aktualny styl gry DR jest wręcz stworzony do niszczenia kolan i kostek przeciwników, jak i własnych :(

  7. Pablo pisze:

    A pamięta ktoś graczy którzy wrócili po podobnych kontuzjach do przyzwoitej formy ??

    • Pablo pisze:

      Tak na szybko do głowy przychodzi mi Grant Hill. Pok koniec lat 90 tych zapowiadał się na megagwiazdę. Od 2000 roku notorycznie kontuzjowany aż nagle odnalazł się w Suns i pograł jeszcze trochę na niezłym poziomie. Nikt inny już mi do głowy nie przychodzi.

    • Paweł Kołakowski pisze:

      Blake Griffin

    • Pablo pisze:

      Griffin to jednorazowa akcja ;)

      Myślałem o kontr przykładzie dla artykułu. Czyli 5 przypadków z ciężkimi seryjnymi kontuzjami które skończyły się powrotem do koszykówki na bdb poziomie :)

  8. Rookiessj pisze:

    Grant Hill dobry przykład ale… ten człowiek zniknął na kilka lat się wyleczyć i wrócił „po latach” nadal dobry ale już „stary” i już nie ten. Blake bity rok spędził na leczeniu zanim tak naprawdę zaczął grać poważnie w nba. DR jeżeli chce grać musi jak dla mnie zrezygnować nie na sezon (fast recovery) tylko na dobre 2 lata i w spokoju doprowadzić obie nogi do ładu oraz wypracować inny może mniej agresywny tryb gry…

  9. Autor pisze:

    Rose wróci. Jeszcze lepszy, jeszcze silniejszy. Będzie rzucał trójki, aż czapki będą spadać z głów.
    Na szczęście to drugie kolano. Prawdopodobnie podczas biegania odciążał kontuzjowaną wcześniej nogę i puściło, ale to teraz to pikuś w porównaniu ATM. Łękotka usunięta utrudni trochę wysokie skakanie, czyli wybijanie się z tej nogi, ale w bieganiu nic nie zmieni. Dobrze, że zdecydował się na taką operację, a nie na półśrodki. Jeśli jest wytrwały, a wygląda na profesjonalistę to wróci jako gwiazda, ale polecałbym jemu i trenerom zmienić mu pozycję na SG.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *