Ciekawostki statystyczne (24)

LOS ANGELES CLIPPERS 91:105 OKLAHOMA CITY THUNDER

– Thunder, motywowani chęcią rewanżu za porażkę w Staples Center 13 listopada, objęli prowadzenie już na starcie tego spotkania i nie oddali go aż do końcowej syreny. To ich pierwsze w tym sezonie zwycięstwo „od początku do końca”. Wygrali swój trzeci mecz z rzędu, kontynuując świetny start sezonu 8-3 (trzeci raz z rzędu – to pierwsza taka seria w historii organizacji). Są również jedną z pięciu drużyn w lidze, które nie przegrały jeszcze na własnym parkiecie (poza nimi: Pacers, Bulls, Spurs, Mavericks). Ostatni raz rozpoczęli rozgrywki od pięciu zwycięstw u siebie w sezonie 2004/05, kiedy wygrali dziewięć pierwszych spotkań, jeszcze w Seattle. Obecny bilans daje Oklahomie trzecie miejsce na Zachodzie, z kolei Clippers (8-5) zajmują dopiero szóste miejsce.

– Kluczem okazała się skuteczność z gry. Thunder trafili prawie 52% rzutów i choć na 19 trójek i 29 rzutów wolnych wpadły odpowiednio tylko 4 i 19, to gospodarzom udało się jednocześnie zatrzymać Clippers na słabym 41,3% z gry. 91 punktów gości to ich drugi najgorszy rezultat w tym sezonie (do tego meczu zdobywali drugie w lidze 108.7 punktów na mecz, są 0-3, gdy nie przekraczają setki), natomiast Oklahoma od startu poprzedniego sezonu wygrała 40 z 41 meczów, w których pozwoliła swojemu rywalowi na skuteczność nie lepszą niż 42%.

Kevin Durant przyzwyczaił nas już dawno do występów w stylu dzisiejszych 28 punktów, 6 zbiórek i 8 asyst. Trafił 10 z 19 rzutów i popełnił tylko jedną stratę (do tej pory w każdym meczu miał min. trzy). Durant tylko dwa razy w tym sezonie nie zdobył więcej niż 20 punktów i Oklahoma oba te mecze przegrała (a w sumie ma tylko trzy porażki). 17 punktów, 5 zbiórek i 3 bloki miał Serge Ibaka (8-10 FG). Po raz czwarty z rzędu zablokował min. trzy rzuty – takiej serii w tym sezonie nie miał nawet Roy Hibbert. Lepszy jest jedynie Anthony Davis, który 8 listopada zakończył serię aż sześciu takich spotkań. Rekord Ibaki to jedenaście. 12 punktów, 6 zbiórek i 5 asyst zanotował Russell Westbrook, który trafił 5 z 13 rzutów z gry, ale żadnej z sześciu trójek. 12 punktów to jego najgorszy wynik w tym sezonie, a 0-6 z dystansu zdarzyło mu się po raz drugi w karierze. Z ławki 11 punktów w 19 minut rzucił Jeremy Lamb, a Steven Adams miał 6 punktów, 7 zbiórek i 3 bloki w 24 minuty. Kendrick Perkins – jak to brzmi – z 6 punktami wyrównał swój rekord sezonu.

Chris Paul śrubuje pobity wczoraj rekord, notując od początku sezonu 13. kolejne double-double złożone z punktów i asyst. Dziś zanotował ich odpowiednio 17 i 12, dokładając 5 zbiórek, 7-11 z gry i 3-4 za trzy. To pierwsza tak długa seria meczów z dwucyfrową liczbą punktów i asyst w jednym sezonie od przełomu marca i kwietnia 2005 roku (Steve Nash). Poza nim i Kanadyjczykiem jeszcze sześciu graczy w historii NBA może pochwalić się taką passą (John Stockton osiem razy, Magic Johnson trzy razy, Michael Adams, Nate Archibald, Kevin Porter, Isiah Thomas). Przed Chrisem Paulem najdłuższą serię w barwach Clippers ostatnich 28 lat miał Norm Nixon (1986), jednak to było tylko pięć meczów z rzędu.

– Kolejny świetny mecz rozegrał Blake Griffin, który rzucił 27 punktów, zebrał 10 piłek i rozdał 5 asyst. To jego szósty kolejny występ na poziomie 20/10, co jest najdłuższą trwającą serią w lidze i drugą najdłuższą w karierze Griffina – w sezonie 2010/11 silny skrzydłowy Clippers zanotował 20 punktów i 10 zbiórek w 14 meczach z rzędu. Griffin notuje w tym sezonie średnio ok. 23/11 na mecz, przy 3 asystach i 56% skuteczności z gry. Tylko jeden gracz w historii organizacji zaliczył sezon z tak wysoką średnią PPG i RPG – Bob McAdoo (cztery razy z rzędu w latach 1973-77, ale w każdym miał gorszą skuteczność od 56% Blake’a). 18 punktów z ławki rzucił Jamal Crawford, ale Redick, Dudley, Jordan i Collison trafili razem tylko 8 z 33 rzutów.

CHICAGO BULLS 87:97 DENVER NUGGETS

Nate Robinson, jeden z głównych bohaterów poprzedniego sezonu dla Chicago Bulls (G4 z Nets!), dziś w pierwszym spotkaniu z nimi w swoich nowych barwach rzucił aż 10 ze swoich 11 punktów (3-13 FG) w czwartej kwarcie, zaczynając ją od zdobycia siedmiu pierwszych punktów i powiększenia przewagi Denver z ośmiu do aż piętnastu punktów. Bulls zakończyli serię pięciu zwycięstw, ale też przedłużyli inne, mniej chlubne – to była ich piąta kolejna porażka z Nuggets (najdłuższa trwająca passa przegranych Chicago z jedną drużyną), a siódma w Denver, gdzie nie wygrali od 2006 roku. Nuggets nie przekroczyli granicy 100 punktów po raz pierwszy od startu 0-3, ale dziś udało im się mimo to wygrać. Bulls u siebie są 5-0 (tracą tam średnio 82.2 ppg), ale na pięć meczów na wyjeździe odnieśli tylko jedno zwycięstwo, pozwalając gospodarzom na średnio 97.6 ppg.

– Nareszcie najlepszym strzelcem meczu został Derrick Rose, choć 19 punktów (9-20 FG) to jeszcze nie szczyt jego możliwości. Przede wszystkim trafił jednak aż 6 z 8 rzutów z odległości nie większej niż 3 metrów od kosza – tak skuteczny w tym rejonie jeszcze w tym sezonie nie był. Patrząc jednak na całokształt tych rozgrywek, jest znacznie gorzej niż w poprzednich latach – choć można to przecież stwierdzić bez żadnych statystyk. W każdym z czterech poprzednich sezonów Rose trafiał 53-56% rzutów z tej strefy, natomiast teraz jego skuteczność przy mniej więcej takiej samej liczbie prób wynosi tylko 42%.

– Bulls pogrążyło to samo, co Clippers – skuteczność, a właściwie jej niedobór. Goście trafili tylko 38,8% rzutów z gry przy ponad 45% Denver i nie uratowała ich nawet wygrana na tablicach 58-48 ani nawet aż 22 ofensywne zbiórki. Taki był Luol Deng – miał aż 13 zbiórek, z czego pięć w ataku (oba rekordy sezonu), ale trafił tylko 3 z 18 rzutów i zdobył najmniej w tym sezonie – 6 punktów. Tylko jeden gracz Bulls w ostatnich 28 latach miał tak słabą skuteczność z gry przy 18 rzutach, popełniając do tego 4 straty – Jalen Rose, w 2003 roku. Carlos Boozer zanotował double-double (15 pkt, 10 zb, 7-18 FG), ale w tym i poprzednim meczu trafił tylko 12 z 35 rzutów. Joakim Noah był nawet blisko triple-double (11 pkt, 12 zb, rekordowe w sezonie 8 asyst), ale tu jest jeszcze gorzej – w trzech ostatnich spotkaniach trafił zaledwie jedną trzecią rzutów, natomiast w całym sezonie – tylko 44% prób.

– Najlepszym strzelcem Denver był rezerwowy Jordan Hamilton z 17 punktami i 6 zbiórkami w zaledwie 22 minuty. JJ Hickson zaliczył 14 punktów i 9 zbiórek, a double-double zanotował Kenneth Faried (12 pkt, 11 zb). Skrzydłowy Nuggets na sześć ostatnich meczów po raz piąty zebrał min. 10 piłek, choć tylko raz rozegrał więcej niż 30 minut. Ty Lawson miał 10 punktów i 7 asyst (3-9 FG), a Randy Foye w 13 minut rzucił aż 12 punktów. Gospodarze trafili tylko 12 z 22 rzutów wolnych, ale Bulls wcale nie wykorzystali tego potknięcia, samemu trafiając tylko 8 z 14.

Andre Miller rozdał dziś cztery asysty i zrównał się z Rodem Stricklandem na dziewiątym miejscu wszechczasów. Obaj panowie w swoich karierach zanotowali po 7987 asyst. Od ósmego Gary’ego Paytona dzieli ich jednak prawie 1000.

Najlepsi

punkty: Durant (28)

zbiórki: Deng (13)

asysty: Paul (12)

przechwyty: D. Collison (3)

bloki: Ibaka, Adams, Mozgov (3)

straty: Lawson, Deng (4)

3pt: Paul, Hamilton (3)

FT: Durant (6)

minuty: Durant (38:35)

Enbiejowy typer: 2/2, w sezonie 110/175

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *