Ciekawostki statystyczne (23)

BROOKLYN NETS 91:95 CHARLOTTE BOBCATS

– Nets przegrali sześć z siedmiu ostatnich spotkań, dziś w wyjściowej piątce brakowało tylko Brooka Lopeza, jednak po 13 minutach gry kolejnej kontuzji kostki doznał Deron Williams. Siatki mają bilans 3-8 (na wyjeździe 1-6), tymczasem Bobcats poczynają sobie naprawdę nieźle, wygrywając jak dotąd 6 z 12 meczów. Dziś ponadto zakończyli serię siedmiu porażek w spotkaniach z Nets. Hej, ale w zeszłym sezonie Rysie zaczęły jeszcze lepiej, od 7-5, by potem przegrać 18 meczów z rzędu. Teraz raczej tak źle nie będzie, zwłaszcza, że w koszykarze Charlotte świetnie radzą sobie w zaciętych końcówkach – na siedem spotkań rozstrzygniętych różnicą nie więcej niż 6 punktów Bobcats przegrali tylko raz.

– Świetny mecz rozegrał rezerwowy Brooklynu, Andray Blatche, który zdobył 25 punktów (11-14 FG) i zebrał 7 piłek (4 w ataku) w 29 minut. Ostatnim graczem, który w barwach Nets zanotował takie liczby (punkty, zbiórki, skuteczność w tak krótkim czasie), był Darryl Dawkins – w 1986 roku. 19 punktów dołożył Joe Johnson, a 16 – Alan Anderson. Obaj trafili po cztery rzuty za trzy, a Nets mieli w tym elemencie niezłe 9-19. Najbardziej dotkliwą porażkę w jednej kategorii Siatki poniosły jednak na atakowanej tablicy (17-6 dla Bobcats, w pomalowanym 52-34).

– Po pierwszej połowie gospodarze wygrywali trzema punktami, by w trzeciej odsłonie odjechać na +13. Nets mają z tym problem (0-8, gdy przegrywają trzecią kwartę). Dziś nie potrafili powstrzymać Kemby Walkera, który we wspomnianej 3Q rzucił 13, a w całym meczu – aż 31 punktów na 12-20 z gry (4-7 3pt), dzięki czemu pobił swój strzelecki rekord sezonu. Ostatnim graczem Charlotte, który w jednym meczu rzucił 31 punktów na 60% z gry i trafił min. cztery rzuty z dystansu, był Stephen Jackson (2010). Poza tym, tylko dwóch graczy Cats w historii organizacji zdobyło więcej punktów w starciu z Nets – Jason Richardson (33) i Gerald Wallace (32), obaj w 2008 roku.

– Bobcats są jedną z pięciu drużyn Wschodu z 50% zwycięstw.

Tak.

WASHINGTON WIZARDS 98:91 CLEVELAND CAVALIERS

– Wizards na 17 minut do końca meczu prowadzili 27 punktami, a i tak w czwartej kwarcie przez chwilę było gorąco, Cavaliers podeszli na tylko cztery punkty, jednak nie udało im się zrobić niczego więcej. To bardzo ważna wygrana dla Czarodziejów, zwłaszcza, że grali w back-to-back po zwycięstwie nad Timberwolves. Przedwczoraj mieli bilans 2-7, ale Wschód jest tak słaby, że dwie wygrane z rzędu dają teraz Wizards ósmy bilans w Konferencji. Ósmy, tak? Na Zachodzie Kings z takim samym bilansem (!) są lepsi tylko od Utah Jazz. Szok.

– Podobnie jak wczoraj, zwycięstwo dla Waszyngtonu zapewnił duet Bradley Beal – Nene Hilario. Minnesocie zaaplikowali 45 punktów, dziś było jeszcze lepiej – Beal trafił 6 pierwszych rzutów za trzy i skończył mecz z 26 punktami (7 zb, 8 ast, 6 TO), stając się pierwszym graczem z 26/7/8 i sześcioma celnymi trójkami od lutego 2010 roku (Stephen Curry) i pierwszym od min. 28 lat w historii organizacji. Nene zaś zanotował 24 punkty, 8 zbiórek i 6 asyst, trafiając 10 z 16 rzutów z gry. John Wall trafił 6 z 16, kończąc mecz z 15 punktami i 9 asystami. Tyle samo oczek zanotował Martell Webster. Marcin Gortat zaliczył 8 punktów i 6 zbiórek.

– Poza ostatnią kwartą, wygraną przez Cavaliers 32:18, starterzy Cleveland zdobyli tylko 17 punktów przy 74 oczkach S5 gości. W ostatniej odsłonie statystykę tą podreperował nieco Kyrie Irving, który rzucił w niej 18 ze swoich 28 punktów (9-14 FG, 7-7 FT), ale reszta graczy wyjściowej piątki Cavs razem miała 7 punktów. Z ławki po 14 oczek dołożyli Jarrett Jack (6 ast) i Anderson Varejao (11 zb), którzy trafili razem 13 z 20 rzutów, natomiast Dion Waiters (11 pkt) już tak skuteczny nie był (2-13 FG).

INDIANA PACERS 103:96 NEW YORK KNICKS OT

– Pacers mieli czas, żeby otrząsnąć się po porażce w Chicago przerywającej ich perfekcyjny start, i dziś pokonali Knicks w Madison Square Garden, choć ostatnimi czasy ranga tego osiągnięcia znacznie zmalała. Podopieczni Mike’a Woodsona wygrali pierwszy mecz w Nowym Jorku, by sześć kolejnych (w tym dzisiejszy) przegrać. To dopiero siódma tak długa seria porażek na własnym parkiecie w historii organizacji, cztery z nich miały miejsce w siedmiu ostatnich sezonach. Rekord to siedem przegranych z rzędu, dla przypomnienia – kolejny mecz w MSG Knicks grają z Pelicans (dopiero 1 grudnia), a potem z Magic.

Paul George, MVP, rzucił 35 punktów, rozdał 4 asysty, zebrał 5 piłek i 5 kolejnych przechwycił. Miał także dwa bloki i 9-12 z linii rzutów wolnych – to ważne, bo wśród trafionych były trzy osobiste pod koniec czwartej kwarty. Dzięki nim w ogóle doszło do dogrywki, w której George sam „pokonał” Knicks 9-7 (ostatni raz tyle punktów w OT dla Indiany zdobył Danny Granger dwa lata temu) i Pacers mają już bilans 10-1. W sumie, George w czwartej kwarcie i OT zdobył aż 21 punktów, trafiając 7 z 11 rzutów z gry. MIP poprzedniego sezonu w tym zrobił jeszcze większy progres, który może zakończyć się nawet nagrodą dla najbardziej wartościowego gracza. Ale póki co – George tylko raz zdobył więcej punktów, niż w dzisiejszym meczu – w listopadzie 2012 roku miał 37. Ostatnim graczem z linijką na poziomie 35/5/4/5/2 był Carmelo Anthony (o nim za chwilę) w marcu 2012 roku, jeśli chodzi o Indianę – żaden koszykarz Pacers nie zanotował w ciągu ostatnich min. 28 lat takich liczb.

– 23 punkty oraz 8 zbiórek (oba rekordy sezonu) zanotował George Hill. Double-double mimo słabej skuteczności (4-13 FG) miał David West (10 pkt, 10 zb).

Carmelo Anthony parę razy się w tym meczu pomylił, jednak jego linijka – 30 punktów, 18 zbiórek (9 w ataku), 10-10 z linii – musi robić wrażenie. To drugie 30/18 w karierze Melo (pierwsze w kwietniu), przed nim w ostatnich 28 latach tylko trzech graczy Knicks zanotowało taki występ – David Lee, Pat Cummings i oczywiście Patrick Ewing. 21 punktów dodał JR Smith, który sam wygrał z ławką Pacers (17 pkt), dobry mecz zagrał także Beno Udrih (19 pkt, 8 zb). Andrea Bargnani miał 10 punktów i 8 zbiórek, ale jeśli chodzi o skuteczność, był odwrotnością Tysona Chandlera – trafił 4 z 16 rzutów.

MIAMI HEAT 120:92 ORLANDO MAGIC

– Wygrali Pacers, wygrali także Heat – po raz piąty z rzędu. Obrońcy tytułu pokonali Magic w Orlando, w tym przypadku wynik mówi sam za siebie. Tym razem Nikola Vucević (21.7 ppg, 21 rpg, 63% FG w trzech poprzednich meczach z Miami) zaliczył trzy szóstki – punktów, zbiórek i fauli. W efekcie Magic mieli tylko 25 zbiórek, przegrywając z Heat piętnastoma. Goście mieli też 51,4% skuteczności z gry (Orlando 40,8%) i 15-24 za trzy (!). Min. jedną trójkę trafiło aż siedmiu graczy Heat, i nie było wśród nich LeBrona Jamesa (21 pkt, 6 zb, 7 ast, 11-11 FT, 29 min). W tym elemencie Orlando zdołało jednak doścignąć swoich rywali, trafiając 15 z 29 rzutów z dystansu. Ten mecz był zatem pierwszym w historii NBA, w którym obie drużyny trafiły po 15 rzutów za trzy przy skuteczności większej niż 50%. Różnica polegała jednak na tym, że wewnątrz łuku Magic trafili tylko 14 z 42 rzutów, jedną trzecią.

– James stał się pierwszym graczem od 1997 roku, który zaczął sezon od 25 ppg i 60% skuteczności z gry po pierwszych 12 meczach. Szesnaście lat temu taki początek miał Shaquille O’Neal. Dziś znów nie grał Dwyane Wade, ale Chris Bosh miał 18 punktów (7-10 FG) w 24 minuty, James Jones w 20 trafił 5 z 7 trójek i zdobył 17 punktów, 14 miał Michael Beasley, a 10 Chris Andersen. Norris Cole trafił wszystkie trzy rzuty z dystansu i zanotował 9/4/5. To 39. mecz w erze Big Three opuszczony przez Wade’a, Heat wygrali 31 z nich (prawie 80% zwycięstw). Procent wygranych meczów przez Miami z Flashem w składzie jest niższy, wynosi prawie 73%.

– Vucević zawiódł, ale nie zawiódł Arron Afflalo. Co za początek! Dziś rzucił 30 punktów, trafiając 7 na 9 rzutów za trzy. W sezonie jego skuteczność zza łuku wynosi ponad 54%. W historii organizacji tylko dwóch graczy trafiło w jednym meczu tyle trójek, zachowując równie wysoką skuteczność – Jason Richardson (luty 2012) i Tracy McGrady (2004). Po raz pierwszy w karierze od początku zagrał Victor Oladipo – zdobył 20 punktów i miał 5 przechwytów, ale i 8 strat. W sezonie jego średnia to 4.4 TO na mecz. Tylko jeden gracz w historii miał w swoim debiutanckim sezonie tak dużo strat na mecz – Allen Iverson. Jameer Nelson miał 17 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst.

TORONTO RAPTORS 108:98 PHILADELPHIA 76ERS

– Drużyna Dywizji Atlantyckiej nareszcie wygrała mecz NBA, ale też chyba tylko dlatego, że grała przeciwko drugiej drużynie Dywizji Atlantyckiej. Ekhm. Raptors przejęli dzięki temu zwycięstwu prowadzenie w dywizji, które daje im miejsce w pierwszej czwórce Konferencji i sprawia, że tabela Wschodu wygląda dziwnie. Po raz pierwszy od stycznia 2007 roku widzimy przypadek, w którym drużyna prowadzi w swojej dywizji przy ujemnym bilansie po min. 12 meczach sezonu. Co ciekawe, sześć lat temu także dotyczyło to drużyn Atlantyku – znów Raptors oraz Nets (22-23).

– Wrócił Michael Carter-Williams, ale zagrał nie najlepiej – miał 10 punktów, 6 zbiórek i 6 asyst, ale też 6 strat i 2-10 z gry. Jego zmiennik – Tony Wroten – także był bardzo nieskuteczny, spudłował 8 z 11 rzutów. Evan Turner znów uzupełnił box-score 10 zbiórkami, 5 asystami i 3 przechwytami, ale miał tylko 13 punktów i 4-13 z gry. Im wszystkim celność ukradł Spencer Hawes, który zanotował 28 punktów (10-13 FG, 3-4 3pt) i 10 zbiórek. Trafił 9 pierwszych rzutów i tylko dwóch punktów zabrakło mu do wyrównania rekordu kariery z 2010 roku. Od sezonu 1985/86, to jedenasty występ na poziomie 28/10 na skuteczności, jaką miał dzisiaj Hawes, oraz przy trzech trafieniach za trzy. Hawes w tym gronie jest pierwszym graczem Sixers. Ostatnim, który dokonał tej sztuki, był Mike Dunleavy (listopad 2012).

– Hawes sprawił, że skuteczność 76ers przebiła wynik Raptors, ale goście trafili aż 14 rzutów za trzy i wymusili 20 strat, samemu popełniając tylko dziesięć. Dużo mówimy o nieefektywnym duecie z Toronto, ale Demar DeRozan wyłamał się z 33 punktami na skuteczności 10-19 z gry i 10-12 z wolnych. Rudy Gay miał 6-16 z gry, ale zbliżył się do triple-double z 18 punktami, 8 zbiórkami i 8 asystami (rekord kariery). Double-double zaliczył Kyle Lowry (13 pkt, 10 ast, 4-12 FG), natomiast Terrence Ross rzucił 17 punktów z ławki, mając także 7 zbiórek i 7 celnych rzutów przy 11 próbach (3-4 3pt).

DETROIT PISTONS 85:93 ATLANTA HAWKS

– Hawks notują dobry start (jak na Wschód) z bilansem 7-5, ale tak zadowoleni, jak dziś, kibice Atlanty jeszcze nie byli. Josh Smith przybył do Philips Arena ze swoimi Pistons i raz, że przegrał, a dwa, że trafił tylko 5 z 15 rzutów, w tym żadnej z czterech trójek i ogółem żadnego z dziewięciu rzutów spoza pomalowanego. Żyć nie umierać. Dodatkowo – ten, który zastąpił J-Smoove’a w Hawks, czyli Paul Millsap, był z 19 punktami w 28 minut najlepszym strzelcem zespołu. Trafił 8 z 14 rzutów, tak jak Jeff Teague (18 pkt, 7 ast). 11 punktów dodali Mike Scott i DeMarre Carroll, który pobił rekord kariery z 12 zbiórkami, zaliczając swoje pierwsze double-double. Czuwał Al Horford, który miał 10 punktów, 8 zbiórek i 5 bloków (5-7 FG). To wszystko złożyło się na 50,7% skuteczności, a po drugiej stronie parkietu obrona Atlanty (i Smith) postarała się o 40% z gry Detroit.

– Tylko jeden gracz Pistons, który oddał więcej niż kilka rzutów, trafił choć połowę z nich. Znów był to Rodney Stuckey, który kontynuuje swoją dobrą serię, rzucając 18 punktów (7-12 FG, 5 TO). Tłoki szczycą się posiadaniem jednego z lepszych front-courtów w lidze, ale Smith trafił 5 z 15 rzutów, Greg Monroe (7/4/4) trzy z ośmiu, a Andre Drummond (10/12) – pięć z jedenastu. Przy tym 9-21 Brandona Jenningsa, najlepszego strzelca i asystującego zespołu (21 pkt, 7 zb, 6 ast), nie wygląda w sumie tak źle. Ale znów – Kentavious Caldwell-Pope, zamiast z Jenningsem (3-6 3pt) zakumplował się ze Smithem i spudłował wszystkie 6 trójek (1-9 FG).

Kyle Korver trafił dwie z trzech trójek i nie tylko podtrzymuje swoją serię (85), ale też po cichu ma w tym sezonie skuteczność z dystansu na poziomie 51,2%. Jeszcze pięć meczów i Korver pobije rekord Dany Barrosa (89).

PORTLAND TRAIL BLAZERS 91:82 MILWAUKEE BUCKS

– Nie mogło skończyć się inaczej starcie ciągle gorących Blazers (10-2, ósme zwycięstwo z rzędu) i najgorszych na Wschodzie – nie dość, że najgorszych, to jeszcze na Wschodzie, rozumiecie – Milwaukee Bucks (szósta porażka z rzędu. Najśmieszniejsze jest to, że Kozły wcale nie miały tankować, a przynajmniej dobrze się z tym maskowały. Teraz wygląda na to, że może jednak lepiej pooglądać trochę więcej NCAA i zamawiać już jakąś fajną czapeczkę na czerwiec. Chociaż, patrząc na terminarz Milwaukee, nie wszystko jeszcze stracone – łączny bilans 10 dotychczasowych przeciwników Bucks (2-8) wynosi 59-48, podczas gdy następnych 10 rywali ma ujemny bilans i łącznie 40-68. Blazers na takie rzeczy nie patrzą.

– Portland miało tylko 40,7% skuteczności z gry, ale udało im się trafić te 11 rzutów za trzy. Dzięki temu zakończyli serię czterech porażek z Bucks i po raz pierwszy od sezonu 2010/11 nie dostaną od nich ‚sweepa’. Czteromeczową serię wyjazdową (Boston, Toronto, Brooklyn, Milwaukee – no właśnie) Blazers zakończyli z perfekcyjnym bilansem, co jest pierwszym takim przypadkiem dla Portland od 2003 roku. 21 punktów i 7 zbiórek miał LaMarcus Aldridge, 19 punktów dodał Damian Lillard, a 15 – Wesley Matthews. Trzeci strzelec Blazers i tak był lepszy od najlepszego punktującego Milwaukee. Bucks po raz pierwszy w trzech ostatnich meczach przekroczyli próg 80 punktów..

– 13 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst miał Luke Ridnour, po 11 dodali Zaza Pachulia i Gary Neal, a 10 zanotował John Henson. Wrócił Ersan Ilyasova, miał 5/5/4/2/1 i tylko dwa celne rzuty z gry przy ośmiu próbach.

LOS ANGELES CLIPPERS 102:98 MINNESOTA TIMBERWOLVES

Chris Paul pobił rekord Magika Johnsona (1990/91), notując świetne 20 punktów, 11 asyst, 6 zbiórek i 4 przechwyty, a przede wszystkim – dwunaste double-double z rzędu od początku sezonu. Z tej okazji przejął mecz w Minnesocie, rzucając 13 punktów z rzędu i 16 z ostatnich 21 punktów Clippers w tym spotkaniu. Na pięć minut do końca miał na swoim koncie tylko cztery punkty! Ale to jest CP3.

– Poza biciem rekordu Earvina Johnsona przez Paula ten mecz zapewnił nam pojedynek Blake’a Griffina z Kevinem Love. Najlepsi silni skrzydłowi tego sezonu starli się ze sobą już po raz dziesiąty. Osiem razy więcej punktów zdobył Griffin, ale tylko raz wygrał w kategorii zbiórek. Tak samo było dziś, choć dysproporcja była znaczna – Griffin miał 20 punktów i 10 zbiórek (10-19 FG), natomiast Kevin Love rozegrał słaby mecz, pudłując aż 12 z 14 rzutów i na pocieszenie notując prawie-triple-double 10 punktów, 12 zbiórek i 8 asyst (o jedną mniej od rekordu kariery sprzed czterech lat). W Timberwolves nie zawiedli Kevin Martin (28 pkt, 10 zb, 11-21 FG), który w czwartej kwarcie zdobył 15 punktów, oraz Nikola Peković z kolejnym efektywnym występem (20 pkt, 7 zb, 9-13 FG). Corey Brewer rzucił 17 punktów, ale support Clippers miał jeszcze więcej do zaoferowania.

– Griffin i Paul mieli po 20 punktów, natomiast trzecią strzelbą był rezerwowy Jamal Crawford (16 pkt, 4-7 3pt), który sam zdobył prawie tyle samo punktów, co cała ławka gospodarzy (18 pkt). 15 punktów, 4 zbiórki i 5 asyst dostarczył JJ Redick, natomiast Jared Dudley miał 11 punktów.

– Wracając jeszcze do Kevina Martina – w karierze 30-letniego strzelca Minnesoty to czwarty mecz w karierze, w którym zanotował on 28 punktów i 10 zbiórek. W trzech poprzednich (2007 i 2x 2009) reprezentował jeszcze barwy Kings. Od 15 lat tylko dwóch guardów Wolves zaliczyło taki statline (Ricky Davis 2007, Anthony Peeler 2001).

UTAH JAZZ 98:105 NEW ORLEANS PELICANS

– Jazz swoje jedyne zwycięstwo w tym sezonie świętowali po meczu właśnie z Pelicans, ale dziś w Nowym Orleanie nie powtórzyli tej sztuki, są 1-12. Cóż, ktoś musi. Dwa następne mecze Utah to wyjazdy w Dallas i Oklahomie. Także..

– Zacznijmy od Jazz, najlepiej spisał się Enes Kanter (19 pkt, 9 zb, 8-13 FG), kibiców Utah cieszy również 14 punktów w 16 minut Johna Lucasa III (4-5 3pt) i przede wszystkim – pierwsze 12 minut w NBA Treya Burke’a, bardzo udane (11 pkt). Derrick Favors zaliczył double-double, miałby je także Gordon Hayward (6 pkt, 6 zb, 11 ast), gdyby nie fatalna skuteczność na poziomie 1-17 z gry i 0-8 za trzy. Sam Hayward wolałby pewnie pamiętać tylko to, że pobił swój rekord kariery w liczbie asyst (co ciekawe – poprzedni career-high pochodził z ostatniego meczu Utah z Pelicans), ale tak fajnie nie może być – przyjrzyjcie się, Hayward trafił dziś 5,88% rzutów z gry. Od 1985 roku tylko czterech graczy miało tak słabą skuteczność przy 17 oddanych rzutach (Tim Hardaway 1991, Jason Kidd 2002, Quentin Richardson 2004, Chris Bosh 2011). Osobna kategoria to 0-8 za trzy, ale to już bardziej popularny wyczyn, choć żaden gracz Jazz nie zrobił tego w ciągu ostatnich 28 lat.

– W zasadzie od tego powinienem zacząć, zamiast rozczulać się nad 5,88% Haywarda – Anthony Davis miał 22 punkty (9-12 FG, 9 zbiórek i 8 bloków. Zobaczycie, za chwilę zanotuje triple-double z blokami. W poprzednim meczu także miał ich na koncie aż osiem. Dam Wam znać, kiedy dogoni Hibberta. Już jednak zrobił coś, czego nie dokonał ani środkowy Indiany, ani żaden inny gracz od 2001 roku (Dikembe Mutombo) – zanotował serię dwóch kolejnych meczów z 8 blokami na koncie. Wspomniany Mutombo 18 lat temu miał aż trzy takie mecze z rzędu. Od 28 lat tylko jeden gracz zanotował 22 punkty, 9 zbiórek, 8 bloków i 4 asysty na 75% z gry – Chris Webber w 1999 roku.

Ryan Anderson wraca w świetnym stylu, dziś rzucił z ławki 19 punktów przy 6-9 z gry i 4-6 za trzy. 14/4/4 dodał Jrue Holiday, 13/5/4 – Tyreke Evans.

BOSTON CELTICS 93:104 SAN ANTONIO SPURS

– Spurs pokonali Celtics, odnosząc ósme zwycięstwo z rzędu. Mają bilans 10-1, taki sam jak Indiana, choć wygrali tylko dwa mecze z drużynami +50%, a łączny procent zwycięstw ich dotychczasowych rywali to tylko 40,8%. To jednak wciąż najlepszy start w historii drużyny, od 10-1 zaczęli także sezon 2010/11, kiedy wygrali 13 z 14 pierwszych meczów.

Tony Parker zdobył 19 punktów, 4 zbiórki i 5 asyst w 28 minut (6-11 FG). Był jednym z sześciu graczy San Antonio z double-digits, a poza nim najlepiej spisali się Kawhi Leonard (16 pkt, 8 zb, 5 stl), który w decydującej trzeciej kwarcie – wygranej przez Spurs 32:22 – zdobył aż 12 punktów, oraz Tiago Splitter z perfekcyjnym (4-4 FG) double-double – 11 punktów i 10 zbiórek. Tim Duncan miał ich 13 i 9, ale znów trafił tylko 3 z 13 rzutów. W ostatnich pięciu meczach trafił 15 z 56 rzutów. W sezonie jego skuteczność to 37,5%, choć nigdy wcześniej nie zszedł poniżej 48%. 12 punktów z ławki rzucił Boris Diaw, 11 miał Danny Green (3-5 3pt).

– Dla Bostonu aż trzech graczy zdobyło po 19 punktów – Jared Sullinger (17 zb – rekord kariery), Jeff Green i Avery Bradley. Poza tym, 12 punktów rzucił Jordan Crawford. Ostatnim graczem z 19 punktami i 17 zbiórkami w mniej niż 31 minut w barwach Celtics był Robert Parish w 1989 roku. W całej NBA – to pierwszy taki występ zakończony porażką od pięciu lat (Emeka Okafor).

SACRAMENTO KINGS 113:106 PHOENIX SUNS

– Phoenix nie zdołali zrewanżować się za wczorajszą porażkę w Sacramento, przegrywając czwarty mecz z rzędu. W czwartej kwarcie tego spotkania padły aż 83 punkty, Suns wygrali 44:39, ale po raz pierwszy w tym sezonie nie objęli prowadzenia w ostatniej odsłonie. Kings skorzystali na tym, że grali back-to-back z Phoenix bez Erika Bledsoe, i w dwa dni wzbogacili się o dwa zwycięstwa – tyle samo, ile zanotowali do przedwczoraj.

Goran Dragić rzucił 31 punktów (10-20 FG, 3-6 3pt, 8-9 FT), kolejne 23 dodał Gerald Green (6-8 3pt). Słoweńcowi zabrakło tylko jednego punktu do wyrównania rekordu kariery, Green zaś stał się pierwszym graczem Słońc od trzech lat (…Dragić), który rzucił 23 punkty oraz 6 trójek na skuteczności 61% z gry i 75% z dystansu. Ponadto 13 punktów (6-8 FG) zdobył Marcus Morris (Markieff 2 pkt, 0-4 FG), po 12 dodali PJ Tucker i Miles Plumlee.

DeMarcus Cousins wcale nie zagrał kolejnej dominacji, miał 19 punktów i 12 zbiórek, ale tylko 4-14 z gry (11-15 FT). Kluczowe były 23 punkty od jednego z najlepszych rezerwowych tego sezonu, Isaiaha Thomasa (8-13 FG, 6-7 FT, 28 min). Greivis Vasquez spudłował 7 z 9 rzutów, ale wyciągnął swój statline na 13 punktów, 5 zbiórek i 6 asyst. Dobrze spisali się również startujący skrzydłowi Sacramento – Luc Richard Mbah a Moute i Jason Thompson trafili razem 9 z 11 rzutów i mieli 21 punktów.

– Kings wygrali back-to-back z jedną drużyną po raz pierwszy od 1990 roku (Clippers).

HOUSTON ROCKETS 120:123 DALLAS MAVERICKS

– Rockets zdobyli 40 punktów w pierwszej kwarcie, by ostatnią przegrać 19:36. Mavericks wygrali tą strzelaninę w Derbach Teksasu i są już 6-0 u siebie. To pierwszy tak dobry start Dallas od sześciu lat. Uwaga, tylko w tym meczu – Rockets trafili 55,3% rzutów z gry (ale w czwartej kwarcie 26%), Mavericks – 58,3%. Goście mieli 12, gospodarze 11 (z 22) celnych trójek. Obie drużyny oddały po 33 rzuty wolne, Rakiety trafiły 24, Mavs 28. Czysta ofensywa. W takim meczu Monta Ellis nie może przegrać.

Monta Ellis zdobył 37 punktów, miał 8 asyst i 13-18 z gry. Monta Basketball nabiera zupełnie innego, lepszego znaczenia. Ostatnim graczem z 37/8 na 72% skuteczności z gry był Chris Paul w 2010 roku, w Dallas nikt nie dokonał tej sztuki od 13 lat (Michael Finley). Co więcej, Dirk Nowitzki przypomniał sobie co nieco i rzucił 35 punktów (13-20 FG, 7 zb, 4 ast). Żaden duet z Mavs nie zdobył po 35 punktów na głowę od 1995 roku (Jamal Mashburn, Jason Kidd). Dla obu to oczywiście punktowe rekordy sezonu. Dirk stał się również 15. strzelcem w historii NBA, za nim jest już Reggie Miller, a przed nim – Kevin Garnett.

– Ellis po 12 pierwszych meczach w barwach Dallas notuje 23.3 ppg – to najlepszy wynik w historii organizacji, który przebił 22.1 punktu na mecz debiutującego w Dallas i ogólnie w NBA Marka Aguirre (1981).

– Ciekawe, czy Hakeem Olajuwon jest zadowolony – Dwight Howard miał 33 punkty (12-16 FG, 9-13 FT!) i 11 zbiórek. W ostatnich 15 latach tylko jeden gracz Houston zanotował taki statline przy 75% skuteczności z gry – Luis Scola (2010). 21 punktów, 11 asyst (wyrównany rekord kariery) i 5 zbiórek (7-10 FG) dołożył Chandler Parsons, a 23 punkty i 8 asyst miał James Harden.

MEMPHIS GRIZZLIES 88:81 GOLDEN STATE WARRIORS OT

– Bez Stephena Curry’ego Warriors rzucili 81 punktów w 53-minutowym meczu. Grizzlies wygrali z Golden State po raz jedenasty z rzędu, przedłużając trwającą od 2010 roku serię, oraz ogółem odnosząc czwarte zwycięstwo z rzędu. Innymi słowy – Memphis zakończyło wycieczkę po Kalifornii z bilansem 4-0 (Lakers, Clippers, Kings, Warriors), który odmienił ich sezon po słabym starcie. Tylko dwie drużyny w historii zaliczyły 4-0 w tripie po Kalifornii – Nuggets (1987/88) i Spurs (1994/95). Dla Warriors to pierwsza porażka na własnym parkiecie w tym sezonie.

– Grizzlies trafili tylko 38,6% rzutów, ale mieli tylko 6 strat. Zach Randolph błysnął po raz kolejny (21 pkt, 12 zb), Marc Gasol miał 18 punktów, 11 zbiórek, 4 asysty i 4 bloki, ale nie zapominajmy o Mike’u Conleyu (19 pkt). Tylko ta trójka zaliczyła double-digits w szeregach Memphis, ale z drugiej strony Warriors trafili tylko pięć razy za trzy. 21 punktów zdobył dla nich Klay Thompson, 18 dodał David Lee (8 zb, 9-17 FG), Harrison Barnes miał 16/8/5, a Andrew Bogut zaliczył double-double (12 pkt, 14 zb, 6-8 FG). Andre Iguodala rozdał aż 14 asyst, ale na 14 prób trafił tylko trzy. To drugi w tym sezonie mecz opuszczony przez Curry’ego – w pierwszym Warriors rzucili Spurs 74 punkty.

Najlepsi

punkty: Ellis (37)

zbiórki: Anthony (18)

asysty: Iguodala (14)

przechwyty: George, Leonard, Oladipo, Shumpert (5)

bloki: A. Davis (8)

straty: Oladipo (8)

3pt: Afflalo (7)

FT: James, Cousins (11)

Enbiejowy typer: dziś 7/13, w sezonie 108/173

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

5 komentarzy

  1. twkarol pisze:

    Jezeli autor dysponuje takimi danymi to warto byłoby sprawdzic kiedy ostatnio LeBron osiągnął 100% skuteczności z linii rzutów wolnych przy założeniu ze wykonal wiecej niż 10 prob.

  2. Qcin pisze:

    @twkarol- aż z ciekawości sam sprawdziłem, Lebron miał w całej karierze 9 takich spotkań, przed tym z Orlando ostatni raz udało mu się tego dokonać jeszcze w barwach Cavs, 3 kwietnia 2009 w meczu z… Orlando (10/10) ;)

  3. Astronis pisze:

    Odpowiadając na powyższe pytanie. Ostatni taki mecz miał miejsce 03.04.2009 – Cleveland – Orlando, LBJ trafił wtedy 10/10 z rzutów wolnych. Ogólnie podczas sezonu 2008/2009 James miał 4 mecze ze skutecznością 100 % przy oddanych minimum 10 rzutach wolnych (w tym jeden 13/13).
    Mała poprawka do artykułu – DeMar DeRozan trafił dzisiaj 10 z 12 rzutów wolnych, a nie rzutów za 3 punkty.
    Poza tym świetna robota, jak zawsze.

  4. kredkixd pisze:

    Derozan nie miał 10-12 za trzy tylko z wolnych ^^

  5. Wojtek Żuławiński pisze:

    Dzięki, już poprawiłem tego DeRozana :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *