Piłką do kosza: 4 powody, dla których warto obejrzeć Pacers

Od niespełna trzech tygodni trwa 68. sezon najlepszej ligi świata, ligi NBA. Przed jego rozpoczęciem wiele osób zastanawiało się, czy kolejne rozgrywki będą należały do mistrzowskiej drużyny z Florydy, czy może po długim oczekiwaniu na Derricka Rose’a, nadejdzie czas kultowych Bulls. Po 19. dniach wiemy, że obok wspomnianych przeze mnie drużyn, jest równie dobry, a obecnie nawet lepszy zespół, który do godziny 19.30 sobotniego wieczoru, jest niepokonany. Drodzy kibice, przed Państwem 4 powody, dla których należy oglądać Indianę Pacers.

1. Paul George. Nie mogłem zacząć inaczej mojego artykułu od nie napisania czegoś o 23-latku rodem z Palmdale. Swój czwarty sezon, zawodnik Pacers rozpoczął podwyższeniem poprzeczki w wyścigu o nagrodę MVP. Świetna forma George’a jest jednym z kluczowych czynników wpływających na bilans tego zespołu. Popatrzcie tylko na ten shotchart.

Shotchart_1384629933038

Kibice Pacers obecnie z pewnością są zachwyceni grą tej drużyny, a jeszcze większą radość sprawia im fakt, że w sezonie, który będzie jeszcze lepszy niż poprzedni (a w poprzednim George był bestią), lider ich zespołu dostanie zaledwie $3,2 mln. Czy PG taki poziom będzie prezentował przez większość sezonu i czy dostanie nagrodę MVP? Myślę, że nie i nie. Ten zawodnik jest w niesamowitej formie i niewiarygodne jest to, że we wszystkich dotychczasowych spotkaniach wydawało mi się, że to jest dopiero jego 60% tego, na co rzeczywiście go stać.

[youtube=http://youtu.be/DwG1cY4BYxs&w=720]

 

SWISH!

2. Defense! Tak jest. Każdy kto obejrzał choć jeden mecz Pacers wie, że ten zespół ma obronę. Porządną obronę. Genialną obronę. Jest to najlepszy defense w lidze, bowiem Indiana na 100 posiadań traci zaledwie 91.6 punktu! Jest to wynik nieporównywalnie lepszy, gdy w minionych rozgrywkach ten sam zespół był najlepiej broniącym teamem w NBA, lecz wtedy wynik wynosił 99.8. Pamiętacie Finały z Miami Heat i tę obronę? Imponujące, że można grać jeszcze lepiej, prawda?

Ostoją Indiany po swojej stronie parkietu jest Roy Hibbert, który na początku tego sezonu w defensywie robi niesamowite rzeczy. Center Pacers średnio zalicza 4.8 bloku na mecz osiągając ich łącznie 43, czyli aż o 15 więcej niż drugi środkowy w rankingu liderów tej kategorii – Anthony Davis. Jakby wynik ten nie był zbyt udowadniający „wielkość” tego defensora, mam dla Was kolejny argument. Hibbert swoim rywalom dotychczas pozwalał na niewiele. Co oznacza „niewiele”? Niewiele, czyli 34.1%. Jest to skuteczność zawodników, gdy środkowy drużyny z Indianapolis broni kosza.  A to screen z ostatniego meczu przeciwko Milwaukee Bucks.

huDznoc

Dziękuje, dobranoc.

3. Give me some nasty dunks. Ostatnia gra Lance’a Stephensona spowodowała, że ostatnim punktem jaki zamierzam wymienić będzie właśnie gra tego zawodnika. Wchodząc na basketball-reference, szybko można zwrócić uwagę, że w tym sezonie, gdy rozegrał on 136 minut mniej niż dwa sezony temu w ciągu 46 meczów, zdobył już 19 punktów więcej. Na chwilę obecną nie jest to różnica wywołująca chęć wykręcenia numeru do kolegi, z którym dzień w dzień rozmawiasz o NBA i opowiedzenia mu, jak to Stephenson wygrał mecz swojej drużynie, ale gracz ten rozwija się coraz szybciej i niedługo jednym z tematów rozmów Twoich i Twojego kolegi, będzie właśnie Lance.

W tym sezonie, zawodnik Pacers zrobił już naprawdę duży postęp. Jego PER36 wynosi 14.7 punktu, 6.0 zbiórki i 5.5 asysty, a to wszystko przy skuteczności 47% z gry i 50% za 3. No nie mów, że te statystyki nie robią wrażenia. Serio.

[youtube=http://youtu.be/kJnq98H_01A&w=720]

 

4. Dobra robota, Panie Vogel. Olbrzymi wkład w doprowadzenie tej drużyny do takich wyników jest zaangażowanie Franka Vogela. Szkoleniowiec Pacers doskonale poukładał swój zespół tak, aby zawodnicy, których przyjmuje do ekipy, byli nastawieni przede wszystkim na obronę. Na graczy rezerwowych Indiany nie można szczególnie narzekać patrząc na ich grę, chociaż patrząc na statystyki jest już trochę gorzej, ponieważ są 29. drużyną pod względem zdobywanych punktów.

Dzisiaj Pacers grają chyba najbardziej wyczekiwany mecz tego tygodnia, bowiem ich rywalem będą Chicago Bulls, którzy mają równie dobrą defensywę, co Indiana i wydaje się, że to oni mogliby być zespołem, który powstrzyma Pacers w ustanawianiu nowego rekordu zwycięstw od początku sezonu. Godzina 2 w nocy, United Center!

Artykuł można przeczytać również na: gramystrefa.wordpress.com

Mateusz Musiał

Fan NBA od 2010 roku. Najbardziej oddany jest młodym zespołom takim jak Clippers. Wierny fan Chrisa Paula i Derricka Rose'a. Mimo niższego poziomu często bywa na meczach PLK. Miłośnik serii gier NBA 2K.

1 Odpowiedź

  1. eastz pisze:

    Akurat w tym meczu żaden z powodów, które podałeś się nie sprawdził. Pacers gubili się w obronie jakby grali pierwszy raz ze sobą, a PG co raz to ceglił, bad day.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *