Ibaka i Barnes wyrzuceni z boiska, Clippers pokonują u siebie Thunder

Nie zabrakło emocji w Staples Center. Szkoda, że po części tych negatywnych, a na wynik końcowego spotkania wpłynęła niestety błędna decyzja sędziów.

Clippers nieźle zaczęli mecz otwierając wynik pojedynku serią 8-0. Nie podłamało to w żadnym stopniu Thunder, którzy spokojnie zaczęli odrabiać straty i po pierwszej kwarcie to oni prowadzili 8 punktami. Dobrze grali Serge Ibaka i Kevin Durant, którzy zdobywali punkty oraz Russell Westbrook kreujący grę – 5 asyst w tej części meczu.

W pierwszym składzie gości szansę debiutu dostał debiutant Steven Adams, który zastąpił Kendricka Perkinsa. Podstawowy center Thunder opuści dwa mecze z powodu śmierci dziadka.

Oklahoma kontynuowała dobrą grę w drugiej kwarcie i po runie 12-3 wyszli na najwyższe w meczu 14-punktowe prowadzenie. Pod koniec pierwszej połowy zrobiło się jednak trochę gorąco na boisku. W jednej z ostatnich akcji Blake Griffin został zablokowany pod koszem przez Ibakę. Obaj koszykarze przez chwilę trwali w uścisku, po czym Serge lekko odepchnął podkoszowego Clippers.

W obronie kolegi z zespołu stanął Matt Barnes, który popchnął Ibakę, a ten z kolei chciał rzucić się na Barnesa. Zawodników musieli rozdzielać pozostali zawodnicy oraz sędziowie, którzy po obejrzeniu ponownie całej sytuacji na monitorach zdecydowali się wyrzucić z parkietu zarówno Ibakę, jaki i Barnesa, a Griffina ukarali przewinieniem technicznym.

http://youtu.be/D7MdUpa8ETQ

Wydaje mi się, że sędziowie zareagowali trochę za ostro. Wiem, że władze NBA dbają o wizerunek ligi, ale akurat w tym przypadku to była przesada. Ot, drobne spięcie pomiędzy zawodnikami obu drużyn. Co prawda, to nie był pierwszy mecz Thunder i Clippers, w którym robi się gorąco, niemniej przewinienie techniczne dla obu graczy byłoby wystarczającą karą.

Brak Ibaki odbił się na grze Oklahomy w drugiej połowie meczu. Kongijczyk z hiszpańskim paszportem w pierwszych 24 minutach grał bardzo dobrze. Rzucił 13 punktów, trafiając wszystkie 6 rzutów z gry i w całym spotkaniu był trzecim strzelcem zespołu, choć grał jedynie 16 minut. To nie świadczy dobrze o pozostałych zawodnikach gości.

Poza Westbrookiem i Durantem reszta graczy Thunder nie wnosiła zbyt wiele, choć trzeba raczej powiedzieć, że to Clippers na zbyt dużo im nie pozwolili. Gospodarze w drugiej połowie zdecydowanie wzmocnili defensywę, zatrzymując gości na 29 proc. skuteczności w trzeciej kwarcie, a dodatkowo po runie 14-2 wyszli na prowadzenie po raz pierwszy od połowy pierwszej ćwiartki.

Chwilę później drużyna z LA zanotował kolejną serię 17-3 i objęła 13-punktowe prowadzenie. Przyjezdnym udało się jeszcze zmniejszyć straty do 4 oczek po celnej trójce z prawego rogu Reggiego Jacksona, ale następnie fadeaway, layup spod kosza i rzut zza łuku Jamala Crawforda przesądziły o wygranej Clippers.

Najwięcej dla Thunder rzucił Durant, autor 33 punktów, aż 17 razy dostając się na linię. Rozdał do tego 10 asyst. Tyle samo podań na koncie zanotował Westbrook, dodając do tego 19 oczek.

W drużynie z Los Angeles najskuteczniejszy był Griffin, zdobywając 22 punkty i zbierając 12 piłek. Po 15 dołożyli DeAndre Jordan oraz J.J. Redick, 10 Jared Dudley, a 20 z ławki Crawford. 14 oczek i 16 asyst zanotował Chris Paul stając się pierwszym koszykarzem od sezonu 1990/91, który w każdym z pierwszych 9 spotkań rozgrywek zapisał na swoim koncie co najmniej 10 punktów i 10 asyst. Ostatnim, który dokonał tego przed nim był Magic Johnson.

Kolejny mecz obie drużyny zagrają na własnym parkiecie. Thunder w sobotę zmierzą się z Brooklyn Nets, natomiast Clippers już dziś podejmą Golden State Warriors.

Oklahoma City Thunder – Los Angeles Clippers 103:111 (33:25, 29:28, 16:30, 25:28)

http://youtu.be/H90bJw_feP8

Liderzy zespołów:

Punkty: Durant 33 – Griffin 22

Zbiórki: Durant 6 – Griffin 12

Asysty: Durant, Westbrook 10 – Paul 16

Przechwyty: Sefolosha 6 – Collison 4

Bloki: Adams, Sefolosha, Jones 1 – Jordan 2

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

11 komentarzy

  1. Triple eX pisze:

    Spięcie zainicjował sam Griffin bo chociaż gościa lubię to trzeba spojrzeć prawdzie w oczy… to on złapał rękę Ibaki a nie odwrotnie… wystarczy zobaczyć jak ułożoną w tym klinczu rękę oraz dłoń ma Ibaka… W końcu wyrywa ją z klinczu Griffina i się zaczyna… Barnes to oczywiście wyrzucenie bez gadania natomiast jeżeli ktoś z dwójki Griffin Ibaka out to ten pierwszy…

    Najuczciwiej było usunąć Barnesa, którego postawa była niczym nieuzasadniona bo nie ma tutaj mowy o obronie kolegi, a następnie albo po techniku dla obu PF albo wywalenie obu.

    BTW. Ibaka nikogo nie odepchnął, a tylko wyrwał swoją rękę Griffinowi, który z premedytacją wziął ją w klincz.

    • Krzychair pisze:

      No dokładnie. Griffin trzymał rękę przy sobie, by Ibaka nie mógł jej wyrwać.
      Powinien wylecieć, ciekawe jak sędziowie robili „przegląd”akcji… A Griffin dostał czapę i sprowokował Ibakę.

  2. Maro pisze:

    wg mnie dobra decyzja sędziów, na powyższym filmie w 1:07 widać, że ibake też poniosło. wyrzucenie griffina byłoby przesadą, technik zasłużony

  3. Mnich4 pisze:

    Cocksucker Griffin winowajcą, ale też bym Ibakę wywalił i Barnesa.

  4. Maro pisze:

    grali wczoraj 2 mecze? ;]

    • Patryk1999 pisze:

      To powtórka z poprzedniego sezonu ;) zresztą posłuchaj co mówią komentatorzy

    • monty pisze:

      To jest TEN mecz. 1:07 na pierwszym, dołączonym filmiku, to jest dokładnie mecz z dzisiejszej nocy

  5. hades pisze:

    Barnes jest taki nerwowy jak Artest kiedyś , Griffin po co trzymał Ibake za rękę to ja nie wiem sam sprowokował a Barnes od razu na Ibake sie rzuca słabe nerwy mają o taką głupote sie spinać ale cóż

  6. twkarol pisze:

    Thunder z tego co się orientuje grają już dziś z Warriors i to na wyjeździe.

  7. monty pisze:

    Ibaka wyleciał jak najbardziej słusznie. Szukał zaczepki, bo blok może i był prawidłowy, ale ręka intencjonalnie powędrowała w dół w kierunku głowy Griffina. Potem dał się sprowokować, zacisnął pięść i c’est fini. Głupi i tyle. Nie zdziwiłbym się gdybyśmy mieli zawieszenie. Zaciskanie pięści… Żenua!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *