Podsumowanie 2 tygodnia 68. sezonu

Z jednodniowym opóźnieniem i w okrojonym po długim weekendzie składzie zapraszamy do cotygodniowego podsumowania wydarzeń w lidze..

1. Wydarzenie tygodnia?

Dawid Ciepliński: Buzzer beater Jeffa Greena. To była jedna z najbardziej niesamowitych końcówek i najbardziej niesamowitych rzutów jakie widziałem. To pokazuje, że dopóki czas na zegarze nie dobiegnie końca nie można być pewnym zwycięstwa. co ciekawe Green początkowo miał oddać rzut za dwa punkty, ale powiedział podającemu piłkę z boku Geraldowi Wallace’owi, żeby rzucił mu ją trochę dalej, a on spróbuje wygrać mecz. I wygrał. 0,6 sekundy. Derek Fisher jest dumny.

Marek Miłuński: Dla mnie niesamowity buzzer-beater Jeffa Greena i zwycięstwo Celtics nad Heat. To było nieprawdopodobne. Wygrać mecz kiedy na niespełna 7 sekund przegrywa się 4 punktami.

Woy: Buzzer-beater Jeffa Greena i wygrana Celtics nad Heat. Ten mecz będzie kandydował do spotkania sezonu. W dalszej kolejności serial wygranych Zielonych, którzy po słabym początku – bez wygranej – mają już bilans 4-4 i serial 4 wygranych.

2. Wpadka tygodnia?

Dawid Ciepliński: Rzut wolny Dwyane’a Wade’a. Ktoś powinien nauczyć koszykarzy Heat, jak pudłować rzuty wolne, bo najpierw Chris Bosh w meczu z Brooklyn Nets trafił osobistego, a miał nie trafić, żeby dać szansę swoim kolegom z zespołu na dobitkę i kiedy wydawało mi się, że gorzej już zagrać nie można, tak wtedy z pomocą przyszedł Wade. Kiedy w meczu z Boston Celtics po spudłowanym pierwszym wolnym, zamiast trafić w obręcz i pozwolić tym 0,6 sekundy do końca meczu upłynąć i zapewnić Miami wygraną, odbił piłkę od tablicy. W takim wypadku czas nie mógł zostać puszczony i Celtics dalej mieli na rozegranie akcji te 0,6 sekundy. Co się stało później wszyscy wiemy. Najśmieszniejsze we wszystkim jest jeszcze to, że po tym fatalnie wykonanym rzucie wolnym Wade szedł w stronę ławki Heat z uśmiechem na ustach, jakby był już pewny zwycięstwa i że Boston nic nie będzie już w tym meczu w stanie zrobić. Jeff Green pokazał mu jak bardzo się pomylił.

Marek Miłuński: Będąc konsekwentnym – rzuty wolne D-Wade’a w meczu Celtics. Oprócz tego porażka Rockets z Lakersami. Może nie tak efektowna jak w przypadku Celtics-Heat, ale jednak chyba jeszcze bardziej symboliczna, bo dużym winowajcą był sam Dwight Howard i jego katastrofalna skuteczność z linii. Na trzecim miejscu wymieniam 137 punktów, które Clippers wrzucili Rockets i byłemu DPOTY. Wstyd i tyle powiem.

Woy: Pierwsza kwarta Lakers z pojedynku z T-Wolves. Jak w najlepszej lidze świata można stracić 47 oczek w 12 minut? To wie tylko Mike D’Antoni i jego zawodnicy ;-)

3. Drużyna/zespół tygodnia

Dawid Ciepliński: Indiana Pacers. Nie przegrali jeszcze spotkania. Tracą najmniej punktów w lidze. Przeciwnicy rzucają przeciwko nim z najgorszą skutecznością. Grają naprawdę dobrą koszykówkę, są świetni w obronie, a i w ataku nie można im wiele zarzucić. Do tego robią to bez Danny’ego Grangera, który dalej jest kontuzjowany. Może wiele osób się ze mną nie zgodzi, ale Pacers to mój największy faworyt do mistrzostwa. Myślałem o tym dużo przed sezonem i naprawdę nikt nie powinien być specjalnie zaskoczony, jeśli to oni sięgną w czerwcu po puchar Larryego O’Briena.

Marek Miłuński: W tym tygodniu bez porażki były tylko trzy teamy – Pacers, Thunder i Spurs. Najtrudniejszy kalendarz mieli w mojej opinii Pacers i to ich nominuję do drużyny tygodnia.

Woy: Każdy powie, że Pacers, a ja podkreślę jednak Celtics. Dlaczego? Konia z rzędem temu, który po kiepskim starcie zawodników Brada Stevensa, z 0-4 wierzył w cztery z rzędu wygrane, na przestrzeni następnych dni? Imponuje styl pracy młodego trenera-debiutanta coś wydaje mi się, iż Zieloni nie będą aż takimi wielkimi outsiderami jakimi ich rysowano w pre-season. Celtics są już lideram Atlantic Division, w której roi się od niespodzianek!

4. MVP tygodnia

Dawid Ciepliński: Paul George. Czy można dwa razy z rzędu ostać nagrodę MIP? Bo lider Indiany gra jeszcze lepiej niż w poprzednim sezonie i dalej się rozwija. Jest tak samo dobry w obronie, a jeszcze lepszy w ataku, w porównaniu do poprzednich rozgrywek. Rzuca średnio 25,1 punktów na mecz na 46,8 proc. skuteczności, w tym 42,9 proc. za trzy. do tego zbiera 7,9 piłek i rozdaje 4 asysty i w tej chwili jest trzecim niskim skrzydłowym w lidze po LeBronie Jamesie i Kevinie Durancie. Sorry Carmelo, ale tak to teraz wygląda.

Marek Miłuński: Po dłuższym namyśle Kevin Durant. W trzech spotkaniach wykręcił niesamowite statystyki – 31 punktów w meczu, 8 zbiórek i 7.7 asyst. Brałem jeszcze pod uwagę Kevina Love i Paula George’a, ale Love zaliczył słabszy występ z Cavaliers, a George rozegrał dwa spotkania ze znacznie słabszą skutecznością (przeciw Raptors 7/21 z gry i Bulls 6/19).

Woy: Paul George gra fantastycznie i to on powinien dostać tę nagrodę, zwłaszcza, że wygrał klasyfikację na najlepszego strzelca w każdym kolejnym meczu ostatniego tygodnia swojej drużyny. Chicałbym jednak napisać parę słów o moim numerze dwa, czyli Ericu Bledose. Były back up Chrisa Paula stał się liderem z prawdziwego zdarzenia w Phoenix i ciągnie Suns do kolejnych wygranych, prezentując przy tym świetnie statystyki. Suns dzięki niemu przewodzą w Pacific Division i kto wie czy team Jeffa Hornacka, dzięki postawie Bledsoe, nie stanie się na chwilę „czarnym koniem” w wyścigu po play offs? 24-latek korzysta z okazji by zarobić grube dolary w każdy możliwy sposób i co najlepsze wychodzi mu to rewelacyjnie (20.9pkt – 7.3as – 4.4zb).

5. Piątka tygodnia

Dawid Ciepliński: Eric Bledsoe – James Harden – Paul George – Kevin Love – Nicola Vucevic

Marek Miłuński: Chris Paul – Eric Bledsoe – Paul George – Kevin Durant – Kevin Love

Woy: Eric Bledsoe – Danny Green – Paul George – Markieff Morris – Kevin Love

6. Największe pozytywne i negatywne zaskoczenie?

Dawid Ciepliński: Pozytywne to postawa Phoenix Suns. Wszyscy skazywali ich na porażki, a oni grają naprawdę nieźle, a szczególnie imponuje Eric Bledsoe. Widać, że ma bardzo duży potencjał, a wymiana do Suns to było najlepsze, co mogło mu się przytrafić, żeby ten potencjał wydobyć. Negatywne to gra obu drużyn z Nowego Jorku. Zarówno Knicks i Nets mocno rozczarowują. Pierwsi bez Tysona Chandlera w najbliższych tygodniach będą mieć naprawdę duże problemy z wygrywaniem spotkań, a ich obrona to będzie jedna wielka porażka. Brooklyn też nie zachwyca, a przecież ich skład należy do jednych z najmocniejszych w lidze. Tutaj, przynajmniej jeszcze na początku, można wytłumaczyć to brakiem zgrania, ale jeśli dalej będą grać jak do tej pory, to nie będzie już można używać tego jak wymówki.

Marek Miłuński: Pozytywne zaskoczenie dotyczy dwóch drużyn, które miały być totalnymi outsiderami – Philadelphii 76ers i Phoenix Suns. Oni mieli przegrywać. Tymczasem wygrywają i grają bardzo solidny basket. Negatywne zaskoczenie to forma kilku wschodnich faworytów – Knicks, Bulls i Nets. Oprócz tego ciągle smuci mnie, co się stało z teamem z Denver. Nuggets nie mają już w sobie nic z magii George’a Karla. Pokazuje to tylko, jak potwornym błędem było jego zwolnienie.

Woy: Pozytywne to zbilansowany atak i znacznie lepsza obrona od poprzedniego sezonu Phoenix Suns. Zespół Jeffa Hornacka na razie prezentuje nam niesamowitą metamorfozę i kolejni zawodnicy jak Eric Bledsoe, Markieff Morris, Miles Plumlee i Gerald Green znaleźli sobie miejsce oraz po transferach Marcina Gortata czy Louisa Scoli z powodzeniem wdrapują się na wyższy poziom. Najważniejszy fakt, Suns chce się oglądać i nie ma czegoś takiego, iż nie bronią oraz grają mało skuteczny basket w ataku. Słońca zmieniły swe oblicze dzięki młodym zawodnikom i utalentowanemu trenerowi.
Negatywne to niestety Nuggets pod kierunkiem trenera, którego rysowano jako przyszłego – dobrego szkoleniowca. W zdaniu o Suns użyłem słów, iż ich chce się oglądać. Dla przeciwwagi nowych i przemeblowanych Samorodków nie chce się oglądać , gdyż Ty Lawson nie przypomina tego szybkiego gracza z dynamiką , z czasów George’a Karla a na dodatek Kenneth Faried do wczoraj widniał odstawiony na boczny tor..Jeśli Shaw nie odmieni drużyny w jakiś cudowny sposób i nie zacznie wygrywać to stanie się kandydatem do utraty posady, niestety..

Na koniec najlepsze akcje II tygodnia:

2 komentarze

  1. Mariusz pisze:

    W sumie to trudno się z wami nie zgodzić. Buzzer-beater Greena niesamowity, jak i całe spotkanie. George i Durant są obecnie rewelacyjni i wyprzedzają o głowę całą ligę (goni ich Love, a i Bledsoe też gra wyśmienicie).
    W drużynie tygodnia wymieniacie zgodnie Indianę, z czym oczywiście również się zgadzam, chociaż moim zdaniem za mało mówi się o Spurs, którzy rozwalają kolejnych przeciwników dwucyfrowymi wielkościami. Jak widzę Spurs i Heat, to się zastanawiam, która drużyna jest bardziej wiekowa. Niby oba teamy miały krótki czas odpoczynku, ale to ekipa Popovica wygląda świeżo, a Heat męczą się praktycznie z każdym przeciwnikiem.
    Zaskoczeniem pozytywnym, którego u was nie widzę jest postawa Minnesoty Timberwolves. Moim zdaniem w tej chwili grają najbardziej efektowną koszykówkę w kategorii „koszykówka miła dla oka ale bez latania nad obręczami”. Dunków tam mało, ale jest niesamowicie przyjemne.
    Negatywnym zaskoczeniem to dla mnie Byki, Knicks i Nuggets, bo Netsom jeszcze daję kredyt zaufania. Jak za miesiąc będą wciąż na minusie zacznę się zastanawiać. Po pierwszym meczu Kings i demolce jaką zafundował przeciwnikom Cousins spodziewałem się lepszej gry od teamu z Sacramento. Niestety okazuje się, że to był tylko „wypadek przy pracy”.

  2. mkk pisze:

    Winowajcom??? Litości, przecież to wstyd i kompromitacja…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *