Byki wgrywają z Cavs, Rose kończy mecz z kontuzją

Derrick Rose miał na koncie 16 punktów z 21 rzutów, 7 asyst, 0 strat, kilka niezłych wejść pod kosz i grał całkiem przyzwoicie nim w czwartej kwarcie musiał opuścić boiska z powodu kontuzji prawego ścięgna udowego.

Twarz MVP sezonu 2010/11 po wejściu pod kosz na 3 i pół minuty do końca meczu wykrzywił grymas bólu. Rose przez chwilę pozostał na parkiecie, ale zaraz zastąpił go Kirk Hinrich, a lider Byków usiadł na ławce rezerwowych. Na szczęście dla kibiców Chicago Derrick po meczu powiedział, że uraz nie jest poważny, że to tylko drobne skręcenie, nic złego i liczy, że w piątek, kiedy jego zespół rozegra następny mecz będzie już gotowy do gry.

Spotkanie było dość wyrównane. Co prawda Bulls już w pierwszej połowie uzyskali 12-punktowe prowadzenie, a na przerwę schodzili prowadząc 45-36, jednak dopiero w czwartej kwarcie udało im się przejąć ten mecz.

W trzeciej ćwiartce po celnym fadeaway’u Carlosa Boozera wyszli na plus 13 oczek i wydawało się, że mają pojedynek pod kontrolą. Cavs się jednak nie poddali i zaczęli odrabiać straty. Głównie za sprawą Tristana Thompsona, który zdobył 8 punktów w trzeciej kwarcie oraz Andrew Bynuma. Dla centra był to pierwszy mecz w tym sezonie, który rozpoczął jako starter. Podkoszowy wygląda z meczu na mecz coraz lepiej i w jednej z akcji nieźle zakręcił pod koszem tak dobrym obrońcą jak Joakim Noah.

Goście jeszcze przed ostatnią częścią meczu zmniejszyli przewagę Bulls do 4 oczek pod celnym layupie Tylera Zellera, a na początku czwartej kwarty zbliżyli się do miejscowych na zaledwie jeden punkt.

To już było jednak wszystko na co pozwolili im tego wieczoru zawodnicy Chicago. Z każdą kolejną minutą powiększali przewagę i nawet brak Rose’a w końcówce nie pomógł Cavs wrócić do tego meczu.

Zawiódł Kyrie Irving, który co prawda był najlepszym strzelcem Clevelnad, rzucił 16 oczek, ale potrzebował do tego 19 rzutów, a do tego w pierwszych trzech kwartach zdobył zaledwie 4 punkty. 14 oczek i 13 zbiórek dodał Thompson, 13 Dion Waiters, a 11 Bynum.

W zespole gospodarzy najwięcej rzucił Boozer, autor 17 punktów. Oprócz niego jeszcze 5 zawodników zanotowało podwójną zdobycz punktową. Rose dołożył 16, 15 Mike Dunleavy, 12 Luol Deng, 11 Jimmy Butler, a 10 Noah.

Kolejne spotkania oba zespoły zagrają na wyjeździe, Cavs w środę z Minnesotą Timberwolves, z kolei Bulls w piątek z Toronto Raptors.

Cleveland Cavaliers – Chicago Bulls 81:96 (17:20, 19:25, 24:19, 21:32)

http://youtu.be/LjYMVvnewOI

Liderzy zespołów:

Punkty: Irving 16 – Boozer 17

Zbiórki: Thompson 13 – Gibson 8

Asysty: Irving 4 – Rose, Hinrich 7

Przechwyty: Varejao 2 – Noah 3

Bloki: Miles 3 – Gibson 3

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

1 Odpowiedź

  1. GPRbyNBA pisze:

    Póki co oglądanie ich w tym sezonie to nie nagroda lecz kara. Mecz oglądałem tak „uważnie” ze przegapiłem kontuzję Derricka. Męczą sie z każdym. Jest naprawdę słabo.
    Booz trzyma ich w grze. Gdyby nie on byli by latarnią konferencji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *