Bulls nie dali rady, Pacers nadal niepokonani

Piąty mecz, piąte zwycięstwo. Indiana nie przegrała jeszcze spotkania w tych rozgrywkach i zanotowała najlepszy start w historii grając w NBA. Co prawda już raz zaczęli lepiej sezon, wygrali 6 pierwszych meczów w 1970 roku, ale wtedy występowali jeszcze pod szyldem ABA, a nie NBA.

By dalej pozostać jedyną niepokonaną drużyną w lidze musieli dziś pokonać Bulls, którzy owszem na początku sezonu nie zachwycają, ale to dalej groźny zespół i pomimo słabszej gry Derricka Rose’a pod żadnym pozorem nie można ich lekceważyć. Pacers szybko się o tym przekonali, kiedy goście zaczęli mecz od prowadzenia 9-4, a 7 z tych punktów zdobył właśnie lider Chicago.

Niestety później nie spisywał się już tak dobrze. Fakt, razem z Luolem Dengiem, był najlepszym strzelcem Byków, każdy z nich zdobył po 17 punktów, ale Rose potrzebował do tego 16 rzutów,  i drugiej połowie rzucił tylko 3 oczka. Na dodatek po raz kolejny miał więcej start (4) niż asyst (2). To nie jest dobry czas dla Derricka.

Jeszcze w pierwszej Bulls grali bardzo dobrze. Wprawdzie po niezłym początku dali swoim rywalom zanotować run 19-6 i po pierwszych dwunastu minutach tracili do Pacers 6 oczek, niemniej w drugiej kwarcie zagrali perfekcyjnie. Zaczęli ją od serii 14-2, dominując gospodarzy w defensywie, którzy spudłowali pierwszych 11 z 12 rzutów w tej części meczu i popełnili 4 straty. Później było równie dobrze.

W całej ćwiartce Chicago zatrzymało Indianę na tylko 12 punktach i 25 proc. skuteczności z gry (5/20) i gdy po pierwszej połowie obie drużyny schodziły do szatni. Byki prowadziły w meczu 43-37. Imponował Rose. 12 punktów, 5/9 z gry.

Spotkanie trwa jednak 48 minut, a nie 24 i już po zaledwie 3 minutach trzeciej kwarty Pacers wrócili do meczu i wyszli na 2-punktowe prowadzenie. Szybka strata przewagi nie zdeprymowała jednak gości. Szybko się otrząsnęli i dalej walka toczyła się kosz za kosz i punkt za punkt.

Jeszcze w czwartej kwarcie po trafieniu Denga Bulls prowadzili 69-67. Od tego jednak momentu rozpoczęła się koncertowa gra zespołu Indiany. Miejscowi wrzucili wyższy bieg, wzmocnili obronę, byli skuteczni w ataku i pewnie pokonali gości.

O wszystkim przesądził run 18-4, którego autorami byli Lance Stephenson, Luis Scola i C.J. Watson. Szczególnie imponująco w tym czasie grał ten pierwszy, choć mecz zaczął bardzo źle. Spudłował swoich siedem pierwszych rzutów z gry, a po trzech kwartach miał na koncie tylko 3 punkty. W ostatniej ćwiartce zaprezentował się jednak fantastycznie, rzucił 12 oczek i wydatnie przyczynił się do wygranej Pacers.

Po tej serii Indiana wyszła na 12-punktowe prowadzenie. Bulls zbliżyli się jeszcze na 8 punktów, ale na więcej gospodarze im już nie pozwolili kończąc mecz runem 11-2.

Dla Pacers najwięcej rzucił Paul George, autor 21 oczek. Dodał do tego 6 zbiórek i 3 asysty. 17 punktów zdobył David West, zbierając do tego 13 piłek i notując pierwsze double-double w sezonie. 15 oczek dołożył Stephenson, 11 Watson, a 12 z ławki dorzucił Scola. Roy Hilbert zanotował 8 punktów, 10 zbiorek, 5 bloków i pomógł wygrać gospodarzom walkę na tablicach 52-40, a także w pomalowanym, skąd Indiana zdobył 28 oczek, ograniczając Bulls do 14.

Dla Chicago najwięcej zdobyli Deng z Rosem, po 17. 12 dołożył Kirk Hinrich, który dodatkowo w czwartej kwarcie sędziowie odgwizdali flagrant foul. Goście byli dziś słabo dysponowani pod względem rzutowym i trafiali z tylko 35,6 proc. skutecznością z gry, w tym 33,3 proc. zza łuku. Słabo zagrał Carlos Boozer, który w poprzednich meczach rzucał średnio 22,3 punktów na 65,9 proc. skuteczności, dziś tylko 6 oczek i 3/10 z gry.

Kolejne spotkanie obie drużyny zagrają na własnych parkietach w piątek. Bulls z Utah Jazz, natomiast Pacers z Toronto Raptors.

Chicago Bulls – Indiana Pacers 80:97 (19:25, 24:12, 19:26, 18:34)

http://youtu.be/ePt_pVBMjP0

Liderzy zespołów:

Punkty: Deng, Rose 17 – George 21

Zbiórki: Boozer 9 – West 13

Asysty: Hinrich 5 – Stephenson, Watson, Sloan 4

Przechwyty: Deng, Noah, butler, Mohammed 1 – West 3

Bloki: Gibson 2 – Hibbert 5

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

18 komentarzy

  1. Woy9 pisze:

    Boozer jak Boozer, ale Noah (4pkt – 0/2 z gry, 8zb i 5 fauli w 27min) przeszedł obok meczu jeszcze bardziej. Znów fatalna końcówka Bulls i opadnięcie z sił.

    • Lopez1910 pisze:

      Zgadzam sie. Boozer i Noah bardzo slabo.Noah to wogole widac ze jest bez formy… Nie wiem czym to jest spowodowane ale to kolejny mecz w ktorym Chicago sa innym zespolem przed przerwa i innym po przerwie… ostatnia kwarta to jakis dramat. Nie wymuszone straty,rzuty na sile z nieprzygotowanych pozycji zaczely sie juz na ponad 4 minuty do konca gdzie wynik byl jeszcze do uratowania przy spokojnej i konsekwentnej grze. Trzeba jasno to powiedziec ze Bulls zaliczaja falstart poki co, a Rose nie gra nawet na takim poziomie jak w preseason a i tam nie gral we wszystkich spotkaniach jakos rewelacyjnie. Mam nadzieje ze Thibodeu to ogarnie bo jutro porazki juz nie moze byc.

  2. Cosmo111 pisze:

    Może i się mylę, ale jak dla mnie Rose gra zbyt asekuracyjnie, a to niestety nie jest problem fizyczny, ale psychiczny (obawa przed kontuzją?). Widać to po jego statach, tak mało FT/mecz miał ostatnio w sezonie debiutanckim, zamiast wjazdów widzimy jumpery albo rzuty z dystansu (najwięcej w karierze na mecz), a Derrick nigdy wybitnym strzelcem zza łuku nie był. Pytanie więc brzmi kiedy (a może raczej czy) Rose da radę to w sobie przełamać, bo na oko szybkości mu nie brakuje.

  3. Woy9 pisze:

    Nie wiem czy nie przyszedł czas na wymiany w tym oklepanym od paru lat towarzystwie. Zacząłbym od oddania Denga i Noaha. Dziś wypada się zastanowić czy nie warto zaryzykować powrotu Asika (wymiana za Denga?) oraz nie wypadałoby się włączyć w lato do walki po Grega Monore. Boozera ciągle można amnestionować w lato 2014.

    • Lopez1910 pisze:

      Noah jest ewidentnie bez formy ale ja bym go jednak nie skreslal. Deng z jednej strony to najrowniej grajacy zawodnik na chwile obecna ale z drugiej poszukalbym jakiejs wymiany z nim. Nie bardzo sie orientuje kto bedzie po sezonie do wziecia z ciekawych graczy (oprocz np LBJ czy Melo :) ). Duzo ciekawych i wolnych nazwisk bedzie na rynku ? Jesli chodzi o transfery to zaluje odejscia Nate`a oczywiscie ale bylem tez bardzo za tym zeby Chicago powalczylo np o Gary`ego Neala ktory teraz gra w Bucks. Dunleavy to nie wypal na chwile obecna…

  4. GPRbyNBA pisze:

    No bez przesady Woy. Gdzie znajdą tak dobrego centra? Z Asikiem chyba nie na poważnie mówisz.
    Ja bym sie pozbył Boozera i zahandlował Dengiem oraz pozbył sie Mohammeda. Będzie 31 mln luźniej. 30mln które można rozsądnie wydać na zadaniowców i centra.
    W Chicago potrzebni są przede wszystkim ludzie od dystansu. W tym aspekcie Byki są jednymi z najgorszych (aktualnie 3 od końca) i to się po prostu musi zmienić. Czas zacząć przebudowywać skład zamiast co roku się osłabiać puszczając kolejnych zadaniowców którzy sie tu sprawdzili.
    Lepiej jest mieć słabszą choć wyrównaną 6 zadaniowców niż 2 gwiazdy które grają raz dobrze raz słabo. Popatrzcie na Miami- tam nawet jeśli odjąć Bosha, nawet jeśli Wade gra źle to mają dobrych zmienników którzy są w stanie ich zastąpić. Tu tego nie ma.

    Także ja od samego początku byłem sceptyczny co do formy Byków w tym sezonie. Nie można się ciągle osłabiać i być mimo to lepszym. Nie ma centra na zmianę, nie ma ludzi rozciągających grę, nie ma zmienników dających power i godnie zastępujących pierwszą piątkę więc o czym tu mówić?
    Na dodatek Derrick zamiast grać co najmniej nieźle gra słabo lub bardzo słabo.
    Chyba teraz nikt się już o to nie będzie spierał. Wystarczy porównać statystyki Rosa do Hinricha, albo wracającego Westbrooka lub też Lina który to jest przepłacany. Rose na dzień dzisiejszy szkodzi Chicago i mam nadzieje że z czasem zacznie grać o niebo lepiej.

  5. majsial91 pisze:

    Noah to drewno z nim na parkiecie Bulls -30 i jest całkowicie pod formą Mohammed lepiej wygląda na parkiecie +8, oglądając mecz po 3 celnych rzutach z rzędu Rose na początku meczu myślałem, że może nastąpi przełamanie,ale 6/15 z gry i 4str 2ast nie oszałamiają jest mnóstwo problemów 35% z gry, tylko 15 asyst na cały team to strasznie mało po 4 meczach za 3 pkt 25,4%, 18,5 strat na mecz , 98,1 straconych pkt na mecz.Problemem jest defensywa bo nie wierze, że Chicago jest w stanie rzucać średnio 105 pkt ale teraz Utah, Clevland,Toronto więc może odbudują trochę swoją forme.

    • Woy9 pisze:

      jestem podobnego zdania, to podkreślił Wojciech Michałowicz podczas inauguracji. Noah nie jest jakimś osiłkiem i dominatorem robiącym różnicę a jego kontuzje co sezon, od równo trzech lat, nie gwarantują Bulls regularnej jakości na kluczowej pozycji wśród drużyn Wschodu (Pacers na dziś ich zmiażdżyli a Nets też wyglądają na mocnych). Nagle się okaże ,że Wizards ze swoimi dwoma wieżami będą grozili Bulls. Problemem Bulls nie jest tylko i wyłącznie słabiej grający Rose.

    • GPRbyNBA pisze:

      ja też to widze. Chocago nie potrzebuje jednak zmiany centra tylko dojścia centra. Myślicie że z Mohamedem na boisku Chicago daleko w playoffach zajadą? Noah jest w tej chwili jedyną opcją. Czemu ma kontuzje? Bo za dużo gra. Czemu za dużo gra? Bo jest jedyną opcją.
      Asik to wg mnie drewniak i zdania nie zmieniam. Już wolał bym aby postarali sie o Gortata. Też umie bronić gdy gra w odpowiedniej drużynie a walorów ofensywnych ma zdecydowanie więcej niż turek.
      Jednak powiedzmy że Noah jest do odstrzału. Pokaż mi Woy kto byłby lepszy od niego i która drużyna oddała by takiego centra. To nie piłka nożna gdzie wystarczy wyłożyć 30 czy 100mln i po kłopocie. Tu każdy pilnuje zawodników.
      Jeśli Byki chcą wygrywac musza poprawić atak. W końcu koszykówka polega na zdobywaniu punktów a nie na obronie. Samą defensywa nie da sie wygrać play offów.
      Dlatego wolał bym aby po tym sezonie wreszcie sprowadzili jakiś dobrych shoterów.
      Na razie ich ławka nie istnieje. Wyłączając Gibsona i Hinricha (który jest lepszy od Rosea) nie mają na niej absolutnie niczego.

      Jak myślicie czemu obrona tak kuleje?

  6. Wyrek pisze:

    Ogólnie nigdy nie byłem fanem byczków ale na pewno denga a zwłaszcza Noaha bym nie wymienił. A skoro sądzisz że czas na zmiany to po co brać gościa który już grał u nich? Ponadto byki mierzą wysoko więc nie wiem czy to by był dobry gracz do pomocy na rajzę na szczyt tabeli na east. A Rose jest raczej jednak bez formy bo chyba nie musi być strasznie atletyczny żeby rozdać kilka asyst a miał ich 2. Ogólnie wierzę w Rose’a i myślę, że już niedługo pokaże lepszą grę a byki dzięki temu też pójdą znacznie w górę. Dla mnie tylko Boozer się nie nadaje:) Jak tylko widzę, że miał dobry mecz to tłumaczę sobie że to straszny fart:) Ale z wszystkim mogę się mylić pozdr

    • Woy pisze:

      Analizowałeś może kiedyś obronę Bulls z Gibsonem i Asikiem razem na parkiecie? ściana za plecami Rose’a i Denga była nie do przejścia a obaj oddawali serce grze , zdobywając masę piłek po koszami. Drugie czy czwarte kwarty należały właśnie do nich przed 2 laty..To, że nie chcieli Turkowi dać dużych dolarów nie znaczy ,że nie mógłby wrócić i być nadal wzmocnieniem. BTW. Dengowi to bym większej kasy już nie dawał i postawił na Butlera na trójce oraz poszukałbym solidnego strzelca na dwójkę. Bardzo szkoda ,że Bulls nie zapolowali na sugerowanego dużo wcześniej przeze mnie Gary’ego Neala. Dziś ten człowiek znów pokazał, że b.dobrze się czuje w nowym otoczeniu.

    • GPRbyNBA pisze:

      @Woy – nie wiem jak mozesz rozważać ponowne zatrudnienie Asika. Chodzi ci tylko o kase? Jeśli Noah jest niewystarczający w ataku to Asik będzie czarną dziurą.
      A Gibson? Serio wyobrażasz sobie pierwszą piątke tak: Rose, Butler, Gibson, Asik, nowy ?
      Kto tu ma zdobywać punkty???
      Gibson BYŁ naprawde dobry 2 sezony temu gdy dawał porządnego kopa wchodząc z ławki. Na tym polegała jego rola w drużynie. Miał dawać energię. Teraz już ugrzeczniał. A będzie jeszcze gorszy jak będzie w pierwszej 5. Dwa sezony temu walczył o minuty, chciał sie pokazać. Teraz POWOLI spoczywa na laurach. Nie ma tyle energii co kiedyś. Często w trakcie dunkowania zostaje zblokowany. Nadal jest dobry, jednak zdecydowanie gorszy w ataku od Booza.
      Booz tez ma słabe strony jednak trafia z tego swojego 5 metra. W tym sezonie: 18pkt na 58%
      Nie, nie twierdze że Booz ma zostać. Twierdze że gdyby zastąpić go Gibsonem atak byłby jeszcze słabszy a przecież trzeba zdobyć tych pare punktów.

  7. majsial91 pisze:

    Może Tom Thibodeau powinien się troche też ogarnać wiem, defense zdobywa się mistrzostwo, ale koszykówka polega na tym też żeby zdobyć więcej punktów niż przeciwnik a narazie i jego defense tez nie pozwala wygrywać czy zatrudnienie przed sezonem np. Kevina Martina słabego defensora majacego lepsze występy i gorsze, ale przy takiej grze Bulls co to by była za strzelba.Może Thibodeau sam wpada w swoją pułapke ma świetnych defense, która na początku zawodzi ale i bardzo słaba ofensywe kto ma tam zdobywać punkty.Bulls myślą,że Rose po poważnej kontuzji sam będzie wygrywał mecze są w błędzie.

  8. majsial91 pisze:

    Nie chodziło mi o to że Mohammed ma grać w s5 tylko jak wygląda Noah jak lepiej prezentuje się ten weteran.

  9. GPRbyNBA pisze:

    Woy – ile masz wogóle nicków? Widziałęm Woy, woy, Woy9
    Zastanawiam sie z kim właściwie rozmawiam

  10. Woy9 pisze:

    WOY jest z kokpitu redaktorskiego tak jak wpisy są podświetlane przy publikacji. Woy9 miałem od początku bloga, więc stale go używam, bez logowania j/w (btw. Ty też masz dwa:-) GPR i GPRbyNBA.

    Co do komentarza powyżej, napisałem o Monroe w off-season i puszczeniu Boozera.
    Mój lineup wyglądałby tak Rose/Hinrich-typowy shooter-Butler/Dunleavy-Monroe/Gibson-Noah/ew. Asik
    Chicago mocno przespało off-season jeśli myślało ,że Rose zrobi wielki wynik sam.
    Może pomyśłałbym o wymianie Boozera na Gay’a ? Jeśli Denga przytuliłby ktoś za wysokiego (ale to tylko spekulacje i wielkie gdybanie). Po prostu przestaję wierzyć w ten skład i gra Bulls coraz bardziej męczy oko.
    Ważne jest to o czym wspomniałem, Noah regularnie wypada na koniec sezonu i w play offs nie jest w pełni sił. Trzeba to znów mocno brać pod uwagę (Z Sixers rok temu i z Nets/Heat w kwietniu/maju).

    • GPRbyNBA pisze:

      Chętnie bym te nicki razem sklecił. W sumie nie wiem czemu mam 2. Pewnie przez ten durny Gravatar który teraz połączył sie z WorldPressem i przy wpisach nie widać mojego avatara. Zalogować też sie nie idzie. Czyli co? mam założyć kolejne konto? WorldPress sucks!

      Dunleavy miał byc podporą w tym sezonie a cieni że aż „żal”. O innych „wzmocnieniach” nie wypada wspominać. Trener coś o tym wie skoro grzeją ławę. Gdyby tak Denga czy Booza dało sie wymienić za picki w drafcie. Dla mnie obaj sa do odstrzału a w ich miejsce można sprowadzić 4-6 dobrych zadaniowców. Nie muszą to być wielkie nazwiska. Jeśli będa przyzwoici to ten wyrównany skład moze już coś osiągnąć. W tym sezonie cudu nie bedzie. Nawet gdy Rose wystrzeli a Noah z Dengiem zaczną lepiej grać.

  11. Marcin 23 pisze:

    Lepiej niech Rose kupi to. Na 100% będzie mu lepiej szło :)
    http://www.youtube.com/watch?v=3lf_w0olusA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *