In the Post: Michael Carter-Williams ostry jak brzytwa

2013 NBA Rookie Photo Shoot

Gdy oglądałem w zeszłym sezonie mecze uczelni Syracuse w rozgrywkach NCAA widzałem rozgrywającego, który nie miał w ogóle rzutu. Tylko 39% z gry w sezonie 2012-13 i 29% za trzy. Widziałem też rozgrywającego, który zawalił mecz z Michigan w Final Four NCAA Tournament przez co Syracuse straciło okazję na zdobycie tytułu, a Carterowi-Williamsowi siadła nieco psychika i nie wytrzymał mentalnie tak ważnego meczu. Ten gracz poszedł z #11 w tegorocznym Drafcie, nieco wyżej niż wszyscy przewidywali. MCW zadebiutował w NBA i jest jednym z najgorętszych graczy początku sezonu. Wydatnie pomógł Sixers w zbiciu mistrzów, drużyny z aspiracjami na play-offy i głównych kandydatów do zatrzymania Heat. Co takiego jest w grze MCW, że poprowadził 76ers do pokonania tak silnych rywali?

Sixers byli głównymi kandydatami do tankowania, mogli skończyć sezon z najgorszym bilansem w historii NBA, a weszli w sezon z bilansem 3-0 i wyglądają na realnego kandydata do gry w play-offs. I chociaż pamiętamy, że w zeszłym sezonie Bobcats zaczęli od 7-5, a sezon skończyli z drugim najgorszym bilansem w lidze, to będziemy życzyć Sixers, żeby zaskakiwali dalej. Prowadzeni przez młodego rozgrywającego będą bardzo ciekawą drużyną do oglądania.

Tym, który wyprowadził Sixers z przekonania, że nie mają szans na więcej niż 15 zwycięstw jest Michael Carter-Williams, bohater mojego dzisiejszego wywodu. Prawie dwumetrowy rozgrywający na college’u był gościem od rozdawania asyst i bardzo dobrej obrony. Wszyscy mówili, że dalej będzie takim graczem, ale nikt nie przypuszczał, że jego średnie mogą iść w górę i że będzie trafiał z wyskoku przy takim procencie i tak często. Znacznie poprawił rzut w trakcie off-season i nie jest on już jego głównym mankamentem. Trafia zarówno za trzy, jak i z półdystansu.

Wcześniej wspomniałem o psychice u MCW, że zjadła go presja w najważniejszym meczu jego ostatniego sezonu na uczelni. Twierdzono, że uczelnia Syracuse jest faworytem do wygrania Final Four i zdobycia tytułu NCAA, ale to się nie udało, bo Carter-Williams zawalił. Można było zatem przypuszczać, że rozgrywający spali się też w NBA, zwłaszcza, że swój mecz otwarcia miał przeciwko aktualnym mistrzom, a kolejne 2 mecze miał rozgrywać przeciwko dwóm rozgrywającym formatu All-Star.

To co bardzo mu pomogło, to fakt, że wzięli go Sixers. Na tym zespole nie ciąży absolutnie żadna presja w tym sezonie. Wygrywać mogą, tylko nie za często. Przynajmniej tak wszyscy myśleli na początku sezonu, bo Szóstki ostro zaskoczyły i nie wiemy co siedzi w głowie Sama Hinkie i czy on na prawdę ma zamiar tankować? To co bardzo pomogło Carterowi-Williamsowi to jego pierwsza akcja w NBA. Sami spójrzmy.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=rqs-oULPKxI]

Najpierw zabrał piłkę, a potem popędził sam w kontrze i skończył wsadem. To pozwoliło mu uwierzyć w siebie, a jaki był tego efekt mogliśmy obejrzeć w starciu z Heat. 22 punkty, 12 asyst, 9 przechwytów i 7 zbiórek, WOW.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=7lhlrEK1RQw]

Wracając jeszcze do psychiki, to widać, że MCW nie ma z nią już najmniejszych problemów. W końcówce meczu z Heat 4 razy poszedł na linię, 3 razy trafił i zapewnił zwycięstwo Sixers. Tak samo w kluczowych momentach meczu z Bulls. Sixers są jedynie +1, 15 sekund do końca, a co robi Carter-Williams? Korzysta z zasłony postawionej przez Hawesa, po czym podaje mu za plecami! Od tak sobie, jakby nigdy nic! Nie było to zbyt bezpieczne zagranie, bo gdzieś tam czaił się Noah, ale liczy się efekt.

MCW ma świetną wizję gry, znakomicie radzi sobie w pick’n’rollach, rozpoczyna kontry jednym podaniem. Skoro poprawił rzut z wyskoku to dołożył go do opcji gry przy pick’n’rollach i obrońca musi spodziewać się absolutnie wszystkiego. W przeciągu całego poprzedniego roku na college’u miał tylko jeden mecz, w którym zdobył 20+ punktów. Po 3 meczach w NBA, ma już 2 takie występy.

Michael czyta też znakomicie obronę i wybiera najlepszą możliwą opcję, co jest niewątpliwie jego wielkim atutem. Zobaczcie na ten obrazek i pomyślcie co mógł zrobić w tej sytuacji Carter-Williams. Najprostsze byłoby podanie do Hawesa. Tymczasem piłka już jest w górze i leci do ścinającego Tony’ego Wrotena, którego w tym całym zamieszaniu wypatrzył MCW. Nie muszę dopowiadać, że skończyło się to punktami.

carter-williams

MCW jest jednak zdecydowanie lepszy w obronie. To co mu bardzo pomaga to długie ręce. Dzięki temu dużo łatwiej wyciąga i kradnie piłki rywalom. W poprzednim meczu miał 3 przechwyty, z Heat 9. Derrick Rose skończył mecz z 76ers z 8 stratami, a większość z nich popełnił przy kryciu Cartera-Williamsa. Do tego MCW zatrzymał go na skuteczności 4/14 z gry i 13 punktach. Owszem, Rose jest bez formy, ale nie możemy umniejszać zasług debiutanta, bo wykonał świetną robotę.

carter-williams2

Tutaj widzimy jakie długie łapska ma Carter-Williams i jak udaje mu się wyciągnąć piłkę rywalowi. Ma szybkie ręce i to jest jego największy plus. Częściej będziemy go widzieć wyciągającego piłkę od rywala niż przechwytującego podania.

W Drafcie wybrany z #11, mimo tego, że był jednym z graczy po których było widać, że są najbardziej gotowi na grę w NBA, swoich umiejętności defensywnych i jako kreatora gry. Dlaczego? Gracze uczelni Syracuse często bywają bustami i nie potrafią przystosować się do gry na wysokim poziomie. Ostatnio mieliśmy przypadek Faba Melo, który na uniwersytecie radził sobie dobrze, ale w NBA już go nie oglądamy. Dion Waiters też jeszcze nie do końca odnalazł się w dużej lidze. Wcześniej bustami okazali się Wes Johnson (#4 2010) czy Jonny Flynn (#6 2009).

Problemem uczniów Syracuse jest przestosowanie się z obrony strefowej, preferowanej przez coacha Jima Boeheima na obronę jeden na jeden z silniejszymi rywalami w NBA. Ale jak na razie Carter-Williams z tym większych problemów nie ma.

Michael świetnie poradził sobie w swoim pierwszym i trzecim meczu w NBA, ale bardziej spodziewajmy się oglądać go wyglądającego jak w drugim. Z Wizards, nie ograniczył zbytnio Johna Walla, mecz skończył z 14 punktami i 5 asystami. Jest to dobry wynik, aczkolwiek wypada blado przy pozostałych spotkaniach. Jesteśmy dopiero po trzech spotkaniach Sixers w tym sezonie, nie wiemy czego się spodziewać w dalszej części sezonu, także niczego nie należy brać jako pewnik i równie dobrze Carter-Williams zamiast nagrody Rookie of the Year, może w ogóle nie zakwalifikować się do All-Rookie Teams. Nie życzę mu tego, ale nie należy tego wykluczać.

Sixers mogą twardo zejść na ziemię już w najbliższym czasie. Warriors, Wizards, back-to-back z Cavs, Spurs i Rockets – tak wygląda ich najbliższe 6 meczów. Cartera-Williamsa czekają ciężkie match-upy, ale wierzę, że da radę. Chłopak ma ogromny potencjał i wierzę, że mu się uda, a Sixers jeszcze nie raz namieszają w tym sezonie.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=5oX4Z76kL98]

5 komentarzy

  1. GPRbyNBA pisze:

    Z jednej strony może być to jego 5 minut (takie jakie miał Lin) ale z drugiej strony ma skubany te warunki fizyczne i łeb na karku. Także nawet jeśli skuteczność mu spadnie to nadal będzie niezły.
    Trzeba także mieć na uwadze że jest nowy, dlatego zawodnicy nie wiedzą jakie są jego wady/atuty. Jakie akcje bardziej lubi, jakie ma przyzwyczajenia, skąd częściej trafia, jak sie rusza. Z biegiem czasu zostanie solidnie przeskanowany i lepiej pilnowany. Wtedy nie będzie mu już tak łatwo.

  2. majsial91 pisze:

    Ta akcja ze stealem na Rose była magiczna

  3. mikrofalowka pisze:

    Ludzie pukali się w głowe jak przed sezonem mówiłem że będzie jednym z poważniejszych kandydatów do Rookie of the Year. Ha! Wiem że to dopiero początek sezonu, ale jestem pewien że Michael nawet w nieco gorszej formie będzie jednym z liderów drużyny i powinien osiągać statystyki na poziomie 15 pkt/7ast. Życzę mu jak najlepiej i jego 76ers. O play-offy jeszcze za wcześnie, więc powinni bądź co bądź przytankować i powalczyć o kogoś z top5 draftu i za rok będą jedną z silniejszych drużyn Wschodu

    • majecha pisze:

      Racja ale nie można zapominać, że teraz ROTY zostaje się niemal wyłącznie grając w pierwszej piątce przez znaczną większość sezonu. Bennet nie wygryzie Thompsona, może będzie więcej grać jeśli posypie się ze zdrowiem Verejao i Bynum, Porter, McCollum i Burke na razie siedzą w garniturze na ławce, Noels to samo i wróci za rok, Olnyk ma szansę wybiegać na więcej minut ale ławka Celtów jest bardzo wyrównana więc nie sądzę, żeby grał 30 min/mecz, Schroeder raczej nie odbierze miejsca Teagowi, także jedynymi przeciwnikami w walce o tytuł będą
      Oladipo i może Zeller. Bennett na razie w 4 meczach nie trafił z gry…

  4. Artek pisze:

    Dobra, to gdzie są teraz ci eksperci, którzy mówili, że nie potrafią sobie wyobrazić oglądania meczu Sixers w tym sezonie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *